Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rakshasha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rakshasha. Pokaż wszystkie posty

16 stycznia 2016

Rakshasha M.

Z chęcią zatem poczekam na więcej takich "akcji" i dowiem się więcej ^^ Widziałam też, że już dodałaś #21 - rany, N, wen Ci chyba ostatnio dopisuje, gratuluję! Nadrobię, gdy tylko ogarnę mózg, bo póki co on nie ogarnia przez chorobę.
Odnośnie linka to czuję się trochę skołowana i nie bardzo wiem, o co chodzi - takie rpg trochę? Wybieramy postać, wcielamy się w nią i piszemy między sobą, między blogami? Musiałabym poznać szczegóły. Trochę bawiłam się w coś podobnego na blogach grupowych, jednak wcielanie się w konkretną postać... nie wiem, czy podołam, mówiąc szczerze xd Aczkolwiek zaintrygowałaś mnie ;p
/Postanowiłam dodawać jedną notkę tygodniowo i póki co udaje mi się dotrzymywać terminów. #22 jest już skończone, jestem w połowie pisania #23 i mam już rozpisany plan #24, więc jest dobrze. Mój wen w końcu wrócił z wakacji i postanowił wziąć się do roboty.
/Tak, chodzi właśnie o coś w stylu RPG. Możesz wybrać postać kanoniczną, możesz wybrać OC. A przynajmniej tak sądzę, bo to nie ja za to odpowiadam, a Red Hood, którego możesz pytać o wszystko na jego blogu, najlepiej tutaj - klik.

7 stycznia 2016

Rakshasha M.

[...]
Yey, nadrobiłam zaległości ^^
Zgadzam się z Astrid - to "Bucky" na końcu jest rozczulające, nawet biorąc pod uwagę tysiące powodów mniej lub bardziej rozczulających, które mogą się za tym kryć. Ta część jest przyjemna, fajnie pokazuje subtelne zmiany zachodzące w panu Barnesie - mi na przykład ta prowokacja Yeleny na początku się podoba, to jakaś iskra charakteru, chociaż niekoniecznie przyjemnego, jakiś taki przebłysk, no, coś! (bo nie umiem wyjaśnić, o co mi chodzi) - jednakże muszę przyznać, że #19 spodobało mi się bardziej. No, bo ja lubię sceny z emocjami i naprawdę bardzo ładnie udało Ci się to opisać, nawet błędów nie było! ^^
P.S. Przepraszam, że tak raz odpisuję, raz nie - nie potrafię zachować stałości w czymś, zero systematyczności we mnie. Pracuję, tworzę i w ogóle chyba wszystko zrywami, tak mam, niestety, ale zaglądam regularnie! ^^
/Bucky to Bucky - potrafi być rozczulający nawet wtedy, kiedy nie ma takiego zamiaru. A raczej głównie wtedy, kiedy go nie ma.
/A co do trudnego w wyjaśnieniu cosia - powiem tylko, że "Więc co, gdybym powiedział ci, żebyś strzeliła mi w głowę, zrobiłabyś to?" nie wzięło się znikąd i nie bez powodu Winnie sięgnął właśnie po to, próbując sprowokować pannę Belovą. Nie zapomniałam o tym, że ta dwójka ma za sobą wspólną przeszłość, i zostanie ona jeszcze nie raz wspomniana. A i Buckyś będzie miał jeszcze okazję pokazać się od tej mniej przyjemnej strony.

/A w #19 na pewno błędy były. Po prostu za słabo szukałaś :P!

/I nie przesadzajmy, nie musisz przecież przepraszać za to, że brak ci na coś czasu. Normalna, ludzka rzecz :)

+ Pomęczę także ciebie - klik.

24 grudnia 2015

Rakshasha M.

Ech, ech, no nic, będę musiała fizia jakoś ujarzmić ;p 
Tak, zauważyłam ;p I dlatego bardzo mnie zdziwił ten pocałunek! Oraz zasiał wtedy pewne wątpliwości, czy czegoś nie planujesz w tym stylu ;) Ale nie ukrywam, że cieszę się, że właśnie taką a nie inną relację dla nich planujesz, znacznie bardziej pasuje do Twego Bucky'ego i jego aktualnych relacji z Yeleną. Zwłaszcza też, że gdzieś na Twoim blogu przewinął mi się post o niej i mając go z tyłu głowy, to taka typowo romantyczna relacja chyba wydawałaby się ciut nie na miejscu. A taka, bardziej kumplowska, zdecydowanie mu się przyda. Trochę przyjacielskiego ciepła w tym jego biednym, chłodnym świecie. Bardzo mi się podoba taka idea ^^
Oj bardzo zasłużył. Taka mała rzecz, a potrafi niesamowicie wpłynąć na humor! Przyda mu się tak mała przyjemność. A jak już poczuje, to nie wróci do zimnych ;D 
Mój ostatni rozdział niestety w żadnej mierze nie dorównuje poprzedniemu, a raczej prezentuje się doość słabo, więc przygotowuję się mentalnie na jojczenie - masz pełne pole do popisu ;p I czekam na koment z niecierpliwością, oczywiście ^^ Ale postaram się nadrobić kolejnym rozdziałem, a nawet "puścić oczko" do kanonu pewną rzeczą, o której mi kiedyś napisałaś ^^ Delikatnie, bo delikatnie, ale zawsze to jakaś wspominka.
/Ciężko jest mi jakoś jednoznacznie zaszufladkować relację Bucky'ego i Yeleny, ale Blue określiła ją kiedyś jako " jedno do drugiego coś, drugie do pierwszego coś, ale jak już przyjdzie co do czego to nie" i wierz mi, jest to chyba idealne podsumowanie. Na razie ledwo mogą nazwać się kumplami, za jakiś czas może będą mogli mówić o sobie przyjaciele (choć pewnemu upartemu panu pewnie nie przejdzie to przez gardło, bo nieee, on się przecież nie przywiązuje), więc wplątanie ich teraz w jakąś romantyczną relację byłoby zwyczajnie zupełnie nienaturalne. Przynajmniej na razie. Tym bardziej, że co najmniej jedno z nich jest prawdopodobnie aseksualne i padło ofiarą wykorzystywania seksualnego. Póki co, pozostaniemy więc przy platonicznej, przyjacielskiej relacji, która przyda się obojgu. 
/A o Yelenie pobieżnie napisałam tutaj
/I skoro już stwierdziłyśmy, że Bucky był grzeczny i zasłużył na prezent, wpakuję go do wanny z ciepłą wodą i gumową kaczuchą. A co, niech chłopak zaszaleje :P!

/Jej, dostałam zgodę na jojczenie! W takim razie koment pojawi się prędzej :P 
/Oczywiście żartuję. Postaram się ograniczyć stękanie i skupić się na pozytywach, których na pewno jest wiele. Przeglądałam rozdział przelotnie i zauważyłam, że jest Sam, więc to już jeden plus ^^

Rakshasha M.

Oo, jest kolejna notka, yey! ;D Biegnę czytać i wypisywać kruczki ^^ Jedziem!
[...]
"Naprawdę żałuję, że nie mogę tego poczuć." - Oooooooooo, jak to kochanie zabrzmiało! *^^*
I ja tam nie wiem, co jej w widokach przeszkadzało xD Ale pomińmy to, ekhm... Jest świetnie, naprawdę, N, dałaś tym fragmentem niezły popis, dorównujesz poprzednim notkom i jeszcze dajesz nam feelsy, lubię to! Ta krótka wzmianka o zimnej wodzie na początku jakoś tak ścisnęła mnie za serce. Kurczę, no mam nadzieję, że się chłopak przełamie i w końcu ciepłą puści, sama przyjemność, a on sobie odmawia - byle się tam nie przeziębił od tej drzemki w zimnym prysznicu, ech. I Yelena, yey, fajnie, że wróciła. Zastanawiania mnie, na ile ta ich relacja ewoluuje. Cieszę się, że Buck się trochę otwiera, widać te powoli zachodzące w nim zmiany. Mam nadzieję, że faktycznie tego nie schrzani. Dobra robota, N ^^
P.S. Ten nagłówek jest absolutnie przecudowny! Zaczęłam się śmiać, jak tylko go zobaczyłam, genialny ^^ I Wesołych Świąt życzę, oczywiście ;D
/Zacznę od tego, że za wypisanie kruczków jestem naprawdę wdzięczna, i że przepraszam za denerwowanie twojego fizia wypowiedziami Bucky'ego. Łatwo jednak zauważyć, że on wszędzie wciska "tą", a "tę" chyba nawet nie istnieje w jego słowniku. I długo jeszcze w nim nie zagości, więc niestety, ale trzeba się przyzwyczaić :P

/Jeśli chodzi o relację tych dwojga to cóż, wiesz już, że fanką romansów nie jestem i nie nadaję się do pisania jednego z nich (męką było dla mnie napisanie nawet sceny pocałunku w kącik ust na dwie linijki, więc... :P), więc nie nastawiałabym się na romantyczne westchnienia podczas kolacji przy świecach, a raczej na picie zimnego piwa, oglądanie meczu baseballu i namawianie Bucky'ego do zjedzenia kawałka pizzy. To przyda się teraz panu Barnesowi najbardziej.
/Cieszę się też, że zwróciłaś uwagę na wtrącenie o zimnej wodzie, bo będzie ona tematem jednej z przyszłych notek. Biedak zasłużył na to, by wreszcie wziąć gorący prysznic. 

/Również życzę Wesołych Świąt i cieszę się, że nowy nagłówek się podoba!
/A twój rozdział skomentuję gdzieś koło weekendu. Zabłysnęłam poprzednim komentarzem i muszę teraz to przebić :P

28 listopada 2015

Rakshasha

Naprawdę nie wiem, co oni mają w głowach z tymi tłumaczeniami tytułów, zawsze coś dziwnego wymyślą ;/ To, że byli dobrymi przyjaciółmi, sprawia, że cała ta koncepcja wydaje mi się jeszcze bardziej nieprawdopodobna, zwłaszcza, że Cap wtedy zginął (dobrze kojarzę?). W MCU podoba mi się, że poszli w te bardziej osobiste motywy - tytuł Your Bucky tak bardzo by pasował ;p - i wszystko jest podszyte tym budującym się już w poprzednich filmach napięciem między Stevem i Tonym. Nie czytałam jednak komiksów, więc trochę błądzę w mgle, tak to porównując, za co przepraszam xd Jestem naprawdę bardzo ciekawa, czy "So was I" Tony'ego odnosiło się do wypowiedzi Steve'a jak w trailerze, czy będzie to coś innego i jak dokładnie to Russo przedstawią. I czym spowodowany był ten niezwykle wściekły atak Bucky'ego na jego reaktor, jednak było to wyjątkowo agresywne i jakaś teoria się tworzy z tyłu głowy. Rany, jak dobrze by było, gdyby nam nie odpowiedzieli na te pytania w następnych trailerach...
Ależ nie zniszczyłaś, spokojnie, i tak będę oglądać w oryginale xD Ugh, o tym nie musiałaś przypominać ;p Ale poza tym pan Stan bez koszulki mi bardzo odpowiada ^^
Trzymam za to kciuki bardzo mocno! Ale za ponowne wpadnięcie Bucky'ego w łapy Hydry już nie - proszę, niech tak nie będzie ;_; I ta scena z helikopterem w trailerze, i komentarz braci Russo do tej sceny... boję się ;_;
Haha, dokładnie, zabrzmiało to trochę dziwnie xD Pierwsze spotkanie po latach, a on wali żarty o matce, cóż za Bucky żartowniś ;P
Ooo, to na Komandosów czekam z niecierpliwością!
/Komiksowe CW w bardzo wielkim skrócie wyglądało tak:
- New Warriors (niewytrenowana grupa bohaterów) doprowadza do wybuchu, który kończy się śmiercią kilkuset osób,
- rząd się burzy i robi ustawę o rejestracji nadludzi, 
- Johnny Storm ląduje w szpitalu po tym, jak napadli go cywile
- Tony (razem z m.in. Reedem Richardsem, Hankiem Pymem i Carol Danvers) popiera rejestrację, chcąc wynegocjować jak najlepsze warunki dla superludzi,
- Steve nie popiera rejestracji, nawiązując m.in. do rządów Hitlera i Holocaustu,
- SHIELD spaprało sprawę, ponieważ chcieli aresztować Steve'a zanim Tony zdążył wyjaśnić mu to, dlaczego popiera rejestrację,
- rozpoczyna się walka
- Tony nie chce walczyć, chce pogadać, ale Steve jest na nope, więc dalej walczą,
- klon Thora (który w tym czasie w komiksach nie żyje, a samego klona stworzył Stark) zabija ówczesnego Goliatha (Clinta),
- Sue Storm, która była po stronie męża, przechodzi wraz z bratem na stronę Rogersa,
- Peter Parker był po stronie Tony'ego i ujawnił się (JJ Jameson spadł pod biurko z wrażenia ^^) na żywo w TV, jednak, gdy dowiaduje się, że osoby niepoddające się rejestracji wtrącane są do Negative Zone, przechodzi na stronę Rogersa,
- Steve i Tony spotykają się, żeby pogadać, ale nie bardzo im to wychodzi,
- bohaterowie stojący po stronie Capa napadają na budynek Baxtera (siedzibę Fantastycznej Czwórki), w którym znajduje się wejście do Negative Zone. Okazuje się jednak, że w ich szeregach jest szpieg- Tigra, która ostrzega stronę Starka. Okazało się też, że i w drużynie Tony'ego jest szpieg- Teddy Altman, który z kolei ostrzegł stronę Steve'a. Dzięki niemu uwolnili oni część bohaterów z Negative Zone.
- bitwa zostaje przeniesiona na ulice Nowego Jorku,
- Vision powoduje, że zbroja Tony'ego jest bezużyteczna, dzięki czemu Steve mógł go ostro poturbować,
- potem dzieję się to: klik (wcale nie mam skojarzeń to końcówki CA:WS, nope, wcale),
- Steve jednak nie dociera na rozprawę, ponieważ zostaje postrzelony przez Crossbonesa i dobity przez Sharon Carter,
- Tony płacze nad ciałem Capa, mówiąc, że nie było warto.
/A więc przechodząc do sedna - Tony nigdy nie przestał być przyjacielem Steve'a. Opowiedział się za rządem, by móc wynegocjować jak najłagodniejsze warunki rejestracji. Dlatego też został dyrektorem SHIELD, dlatego próbował rozmawiać ze Steve'm, przedstawić mu swoje argumenty. Steve też nadal widział w Starku przyjaciela, dlatego w swojej ostatniej woli prosił go o zaopiekowanie się Bucky'm. Bo wiedział, że mimo wszystko Tony to jego przyjaciel i nie skrzywdzi Barnesa. I miał rację. Oczywiście pomijając to, że przy pierwszym spotkaniu niemal się nie pozabijali, ale to raczej wina Bucky'ego. W MCU jest zupełnie inaczej. Ta dwójka żarła się od samego początku i ich relacja przypominała bardziej bycie kumplami z pracy niż przyjaźń.
/A jeśli chodzi o pana Stana bez koszulki- mnie ciągle ciekawi to, kto pełnił tę jakże ważną funkcje, jaką było depilowanie Winter Soldiera. Mógł być nieogolony, ale klatę to miał wzorowo wywoskowaną :P
/Scena w której Steve trzyma odlatujący helikopter jest świetna. W końcu pokażą, że naprawdę jest supersilnym nadczłowiekiem, a nie tylko "mięśniakiem na sterydach".
/Od razu żartowniś. A może mama Rogers była bardzo przystojną kobietą, którą Bucky lubił podziwiać za szczenięcych lat i dlatego potem, na wojnie wgapiał maślane spojrzenie w Steve'a? Nie, dobra, koniec z tumblrem.
Masz jakiś sposób na radzenie sobie z tymi trudniejszymi chwilami? Mimo wszystko cieszę się, że nie trzymasz tego całkowicie w sobie, bo to też potrafi być bardzo niszczące. Dobrze przeczytać, że pozwalasz sobie czasami na poczucie tych emocji chociaż troszkę.
Sypiasz już lepiej niż wcześniej? Pamiętam, jak wspominałeś, że było z tym bardzo kiepsko. Tylko jakoś nie chce mi się wierzyć, że jesteś w stanie cały czas być w ruchu i realizować plan, nie dajesz sobie chociaż chwilki wytchnienia? Jakiegoś relaksu? I pytam tak ogólnie raczej, bo teraz chyba masz bardzo napięty grafik. Szykujesz coś wielkiego? Tak trochę to brzmi. 
/Czasem, jeśli jestem sam, pozwalam sobie na... no na danie się ponieść emocjom. Zazwyczaj staram się jednak trzymać to w sobie, bo zwyczajnie tak jest prościej. Łatwiej jest mi utrzymać się w ryzach, łatwiej jest podejmować niektóre decyzje, chłodno kalkulować. 
/Ostatnio znowu sypiam gorzej. Można powiedzieć, że prawie wcale, ale to nie problem. Mogę nie spać przez kilka dób, zanim zacznę odczuwać poważne skutki. Jeśli odpowiednio się... podkręcę, mogę ciągnąć bez snu nawet ponad tydzień. Znów jestem sam, więc mogę sobie na to pozwolić. 
A relaks to marnotrawstwo czasu. Są ważniejsze rzeczy.
/Nie szykuję niczego spektakularnego. Zwyczajnie zrobię swoje i wrócę do robienia tego, co wcześniej. Nadal mam długą listę.

27 listopada 2015

Rakshasha

Niestety, jednak najbardziej chodzi o pogłos, a nie oddanie prawdziwego znaczenia. Chociaż, jak wspominali Russo, mimo wszystko w filmie będzie więcej samej walki między bohaterami, tej bardziej osobistej, niż prawdziwej wojny domowej, więc tytuł nie jest też aż tak zły, jakby mógł być. Tylko te małe litery... Heh, ale nasze tłumaczenia się nawet nie umywają do tych niemieckich, nieźle.
Aaach, faktycznie, toż to Po, a nie mogłam skminić, skąd kojarzę xD Oj, teraz to będę mieć przed oczami, dzięki, N ;p
Niby mówili, a jednak trochę się bałam, czy faktycznie tak będzie. Takie pomiędzy to teraz najlepsze, co mogą zrobić dla jego postaci, bardzo bym chciała, by widocznie pokazali to wahanie. I też się z tego przeogromnie cieszę, N, może nasze nadzieje się spełnią! Oho, coś konkretnie na to wskazuje, że zostanie wykorzystane? Trochę mnie to przeraża, szczerze mówiąc, chociaż jakaś teoria mi się już tworzy w głowie...
Nie zauważyłam, ale jak teraz o tym wspomniałaś, to faktycznie mamy lekką powtórkę z historii. I świetnie, fajne nawiązanie ^^
Żeby faktycznie mu został...
 Buhahaha, naprawdę wybuchnęłam śmiechem, jak to zobaczyłam, genialne xD Będę musiała skombinować taką czapeczkę na premierę ;D
/Jednak Civil War to jeden z najbardziej znanych znanych eventów Marvela, który w Polsce wydawany był jako Wojna Domowa. Skoro już raz przetłumaczyli tytuł, mogli pozostać przy tej wersji. Tym bardziej, że w CW największe znaczenie miał sam rozłam wśród bohaterów, a nie wojna sama w sobie. I tam stanięcie przeciwko sobie Steve'a i Tony'ego było o wiele bardziej emocjonalne i osobiste niż w MCU, bo byli prawdziwymi przyjaciółmi. Najbardziej pokazuje to zakończenie- spowiedź Starka nad ciałem Kapitana. Tony przyznawał, że żałuje, że chciał dobrze, że tak naprawdę nie było warto. 
/Ależ nie ma za co! Nie tobie pierwszej zniszczyłam ten film - przypomnę o sutku z CGI ^^
/Braciom Russo można raczej wierzyć, bo dotychczas wszystko, co mówili się sprawdzało. Więc jeśli mówią, że to wahanie będzie widoczne, tak właśnie będzie. A jeśli chodzi o "sputnika" to póki co nie ma żadnych konkretów, prócz tego, że najprawdopodobniej w taki sposób Bucky trafi w łapy Zemo/Hydry.
/Rhodey raczej zostanie tylko poważnie poturbowany, ale jednak żywy. Nie wierzę w to, że tak ważny spojler pojawiłby się już w pierwszym zwiastunie.
+ klik :P

/A jeśli chodzi o wspomnienia Bucky'ego - planuję jeszcze kilka takich notek w przyszłości. W kolejnej prawdopodobnie pojawią się Komandosi :)
Hej, James, jak dni mijają? Trzymasz się jakoś? Już wziąłeś się za przygotowania do planu, czy jeszcze odpoczywasz(o ile w ogóle odpoczywałeś)?
/Czy się trzymam? A mam jakiś wybór? Nie bardzo mogę pozwolić sobie na skulenie się w kącie i szlochanie nad tym, jakie wszystko jest popieprzone. A przynajmniej na robienie tego wszystkiego jednocześnie. Osobno to już co innego.
/Odpoczywam, gdy śpię. Marnowanie czasu na bezczynność za bardzo by mnie opóźniło, a na to nie mogę sobie pozwolić. Trzymanie się planu i samodyscyplina są najważniejsze.

26 listopada 2015

Rakshasha

Małymi literami napisać tytuł, co za ludzie... Obie propozycje równie warte rozpatrzenia, jednak ta pierwsza chyba bardziej przypadła mi do gustu ;p
Hm, hm, jak głosy Bucky'ego i Steve'a w polskiej wersji są naprawdę fajne - oj, lubię takiego głosy - to mimo wszystko dubbing mi się za bardzo odcina od postaci, jestem już przyzwyczajona do ich głosów, a też często po prostu tłumaczenie mi nie siedzi. Z ciekawości jednak obejrzę, gdy będzie okazja, bo pan Hycnar głos ma bardzo przyjemny ^^
Swoją drogą, że mamy jedno stracie w jakiejś zimowej lokacji, a jeszcze widać ich potem na tym... lotnisku (?), jeśli dobrze zrozumiałam, bo raczej jedno miejsce to nie jest, więc zapowiada się sporo dobrej rozróby i akcji dla naszego badassa. Nakręciłaś mnie tym wywiadem niesamowicie, rany, byłoby genialnie, gdyby faktycznie to porządnie oddali, jednak po takich przejściach Bucky nie wróci od tak do swojego dawnego "ja", tych pozostałości tak naprawdę powinno być w nim jeszcze sporo. I niech to pokażą w walkach, o tak, tam to najbardziej pasuje! ;D
Faktycznie, Sebastian też o tym wspominał na panelu, który ostatnio oglądałam. Tylko czy wtedy ktoś taki zostawiłby go tam prawie bez szwanku? A może wtedy wkroczył Steve, cudnie ratując sytuację? Cóż za potencjał!
Ach, jeszcze wracając do Twojego linka - najbardziej chyba rozbroiły mnie słowa o miłosnych trójkącie Sam-Steve-Bucky xD
/Tytuł jest kontrowersyjny, więc ludzie o nim mówią. Cel osiągnięty, jest reklama. W końcu "Nieważne jak o tobie mówią, ważne by mówili", prawda? Spójrzmy na niemiecki tytuł: The First Avenger: Civil War, a do tego CA:WS nazywało się tam The Return of the First Avenger. Wyrzucili "America" i zmienili to na "Avenger", bo wiedzą, że mogą tym przyciągnąć do kin więcej ludzi.
/Mi głos pana Hycnara ciągle najbardziej kojarzy się z pandą Po i chyba nic już tego nie zmieni. Ale przynajmniej makijaż Winniego nabiera dzięki temu fajnego kontekstu ^^
/Niemal od samego początku mówiono (chyba byli to właśnie bracia Russo), że Barnes nie będzie już gościem, którego Steve kiedyś znał, ale nie będzie już też maszyną do zabijania. Będzie kimś, kto waha się pomiędzy dobrem i złem, łącząc w sobie cechy zarówno Bucky'ego, jak i Wintera. I bardzo się z tego cieszę! Nawet bardziej niż z tego, że wykorzystanie "sputnika" jest coraz bardziej prawdopodobne.
/I czy tylko ja mam drobne deja vu? W CA:CW Steve rzuca wszystko i rusza ratować Bucky'ego przy wsparciu Natashy (kobiety, która łamie tym odgórne rozkazy) i Sama (faceta, który ma skrzydła). W CA:TFA Steve rzucił wszystko i ruszył ratować Bucky'ego przy wsparciu Peggy (kobiety, która łamie tym odgórne rozkazy) i Howarda (faceta, który ma samolot). 
/Chyba czworokącie, ktoś zapomniał o biednym, porzuconym Tony'm. Ale chociaż Rhodey mu został.

/I tak bajdełejem (1,2,3) - If you’re gonna be in team cap, you gotta wear a cap ^^ 

Rakshasha

Nie widziałam polskiej nazwy - o, wow, to wymyślili xD To ja tam wolę mówić angielską nazwą, a co. Oglądałam CA:WS z dubbingiem chyba tylko raz i, szczerze mówiąc, dla mnie różnica była średnio odczuwalna, a teraz na trailerze... Jak dla mnie spoko ;p Do kina na pewno pójdę na napisy, bo nie cierpię dubbingu w filmach - no, nie, po prostu xD - ale pewnie w domku, jak będę mieć okazję, dla porównania zobaczę też tę wersję, żeby mieć porównanie. I czy mi coś umknęło, czy już jest trailer z dubbingiem polskim? Czy po prostu konstrukcja Twojego zdania mnie zmyliła? Bo teraz nie jestem pewna...
Haha, o rany, oglądałam w szkole na laptopie i nie dojrzałam, że to reaktor - świetnie, Raksh, świetnie, popisałaś się xD Aaaaaach, tak, to jest to! Ta metalowa łapcia z powoli gasnącym reaktorem, o tak. Sorki, Tony, lubię cię, ale Bucky'ego uwielbiam bardziej xD
Ogolił się i zapuścił porządny zarost, żeby się bardziej Steve'owi podobać xD Chociaż w tej scenie, gdzie mu łapcia ugrzęzła - biedna łapcia - chyba jeszcze jakieś resztki się ostały...
I czy tylko ja miałam takie wrażenie, jakby sobie chciał wtedy oderwać tę cudną rąsię? xd Naprawdę tylko to mi pierwsze do głowy przyszło, bo raczej przypadkiem jej tam nie wsadził.
/Przepraszam, pomyliłam się z polskim tytułem. Brzmi on: Kapitan Ameryka: wojna bohaterów. Tak, z małych liter. Kogoś chyba za bardzo poniosła fantazja przy tłumaczeniu. Osobiście proponuję jednak zmianę na Kapitan Ameryka: Twój Bucky lub Kapitan Ameryka: Dorwać Bucky'ego. O wiele lepiej pasują, prawda?
/Tak, wersja z polskim dubbingiem pojawiła się niedługo po oficjalnej premierze zwiastuna. Możesz ją zobaczyć tutaj: klik. Pan Hycnar tym razem trochę przekombinował i nie brzmi to zbyt dobrze. Ale tak już chyba zawsze jest ze zwiastunami. W filmie zapewne barwa głosu będzie już lepiej dobrana i nie będzie to brzmiało tak, jakby Bucky poprzedniej nocy ostro zabalował, a potem obudził się z łapką w imadle i ostrym kacem.
/Starcie Steve&Bucky kontra Tony zapowiada się naprawdę ciekawie. Bracia Russo potwierdzili, że Bucky nadal ma w sobie wiele z Winter Soldiera (a właściwie, że jest kimś pomiędzy Bucky'm i Winterem), więc to właśnie w jego wykonaniu możemy spodziewać się tych brutalniejszych, zapowiadanych wcześniej starć. (Tutaj można poczytać niektóre z wypowiedzi braci Russo o CW). A do tego, gdy Tony i Steve rozmawiają, Bucky stoi za nim i radośnie celuje sobie z broni w głowę Starka.

/Bracia Russo powiedzieli, że ta scena znajduje się gdzieś w połowie filmu, więc równie dobrze ktoś mógł pomóc Bucky'emu ją tam włożyć. Pamiętajmy, że naprawdę wiele osób chce położyć na nim łapy.

25 listopada 2015

Rakshasha

N, widziałaś?! Trailer! *.* [link]
Bucky dobrał się do hełmu Iron Mana, mamy walkę, której pragnęłyśmy, i wygląda jak badass. Jaram się *^^* Co sądzisz? ;D -> Tak, nie jestem w stanie wymodzić nic bardziej konstruktywnego xD 
Widziałam i najbardziej boli mnie w tym wszystkim polski tytuł. Wojna Bohaterów? Serio? Co takiego jest w Wojnie Domowej, że zdecydowali się aż na takie odstępstwo? Boją się użyć tego słowa przez obecną sytuację polityczną czy co? Już nawet "Legion Samobójców" nie brzmi aż tak żałośnie :/
Sprawa druga- naprawdę cieszę się z tego, że Marcin Hycnar ponownie będzie podkładał głos Bucky'emu. W zwiastunie brzmi dość... no kiepsko, ale w filmie wypadnie zapewne tak dobrze jak w CA:WS, gdzie jego "Jesteś moją misją" pobiło na głowę wersję w wykonaniu pana Stana. 

I to, że Bucky dobrał się do hełmu Tony'ego to pestka. Bucky dobrał się do reaktora:
Bucky "Uderzyłeś mojego przyjaciela, więc ja wyrwę twoje metalowe serce" Barnes ^^

I gdzie Bucky ze zdechłym boberem na twarzy :(? 

22 listopada 2015

Rakshasha

#1 Oooooo to jest naprawdę kochane! Tak bardzo widzę tę sytuację, że aż mnie to boli, a mimo to twarzyczka mi się cieszy. Jak możesz ;< Ale czuć w tym jakąś iskrę nadziei, dobre wspomnienie sprzed całego tego cierpienia, które może trochę podniesie Bucky'ego na duchu. Yey, wyszło świetnie ^^
I trochę mi się nie podoba, że końcówka jest wyśrodkowana, bo po co to? Nie trzeba tego fragmentu odznaczać, mówi sam za siebie, więc lepiej zostawić go zwyczajnie napisanym :)  
#2 Fiu, fiu, to się porobiło. Czy ja mam dobre wrażenie, czy to zwidy, że nasz Buckyś jednak zaczął żywić pewne uczucia wobec pani Belovej i dlatego wyrzucił tę kurtkę, w strachu przed tym? Tak oględnie mówiąc, "strachu". I dlaczego czuję, że jeszcze wyrzucenia tej kurtki pożałuje? N, Ty coś kombinujesz, co nas zaboli, ja to czuję... Swoją drogą, teraz mnie to ciekawi, idziesz tutaj na blogu według własnej, wymyślonej dla Bucka historii, czy prowadzisz ją według tego, co dzieje się w komiksach? Możliwe że już pytałam, ale nie zaszkodzi jeszcze raz, bo teraz pewna nie jestem ;p
/Jeśli chodzi o wyśrodkowanie końcówki w #14, nie mam pojęcia skąd się to wzięło. Musiało zmienić mi z wyjustowania tekstu na wyśrodkowanie przy edycji, a potem zwyczajnie nie zwróciłam na to uwagi przy aktualizacji.

/Mam zaplanowane jeszcze kilka tego typu notek. Padła propozycja, by w którejś z nich pojawiła ma Barnes i tak właśnie stanie się w #16. Ale spokojnie, nie zacznę się nad nim nagle rozczulać. W #17 Buckyś znowu porządnie dostanie po tyłku. I pożałuje wyrzucenia pewnej części garderoby ^^
/Przyznaje, że słowa "Naprawdę dobrze w niej wyglądasz" i poprawianie kołnierza dodałam tuż przed opublikowaniem, właśnie w celu zasugerowania czegoś. Bucky dobrowolnie się do tego głośno nie przyzna, ale jednak czyny też mogą wiele powiedzieć.

/Powiem tak- nie ma możliwości dostosowania całej komiksowej historii Bucky'ego do MCU. A przynajmniej nie w taki sposób, by miało to ręce i nogi. Przykłady? Nie ma mutantów; Natasha mogłaby być wnuczką swojej komiksowej odpowiedniczki. Nawet WS sam w sobie był inny, więc sporo musiałam jednak zmienić albo całkiem odrzucić. Można więc powiedzieć, że wyszedł miks MCU, 616, Ultimate i mojej chorej wyobraźni.

16 października 2015

Rakshasha M

Hm, symbolika jakby nie patrzeć pasuje. Tak się też zastanawiam, jak wiele scen wycięli z filmu i jakie one były - tak bajdełejem. Po obejrzeniu tego zarysu miałam takie wielkie i długie "oooo ;_;" - po tej końcówce. Takie "wtf?" dlaczego on od nich odchodzi i się żegna, a potem rzeczywistość, że to mu się śniło i ta gazeta, ech ;_; Wielka szkoda, że tego nie wykorzystali, może bym się nawet trochę wzruszyła, znacznie bardziej by to uderzyło w człowieka na pewno.
Jednak nie natknęłam się na niego, ale musiałam gdzieś o nim czytać, i w sumie cieszę się, że na niego nie trafiłam. Chociaż, tak naprawdę, jakby dobrze napisać taką scenę, gdzie Tony ironicznie "wyśmiewa" Bruce'a z odpowiednim tłem i naładowaniem emocjonalnym... Może komuś by to wyszło ;p Ale takie zwykłe naśmiewanie się, eeee, logic, bardzo to prawdopodobne.
Widzisz, a wszyscy moi nauczyciele przedmiotów informatycznych (a uczę się na technika) mówią "tam pisze", więc czasem słucham tego cały dzień... Już nawet przestałam poprawiać, bo to sensu nie ma, nie kminią ;_;
Byłoby to dobrym wstępem do filmu i mogłoby przybliżyć Bucky'ego i Komandosów ludziom, którzy nie widzieli poprzednich części. Można też zauważyć, że bitwa, którą widzimy w tej scenie to ta, która została uwieczniona na muralach w muzeum, więc scena w Smithsonian miałaby wydźwięk jeszcze bardziej uderzający w smutną nutę. I samo ukazanie starej ekipy w akcji to coś, co chyba spora część ludzi znowu chciałaby zobaczyć. Szkoda, że w "Agentce Carter" ze starego składu pokazał się tylko Dum Dum.
Właśnie- z odpowiednim tłem i naładowaniem emocjonalnym. Tony naśmiewający się z Bruce'a za jego plecami (a za to w towarzystwie Steve'a) raczej się do tego nie zalicza. Tony może to dupek, ale jednak nawet on ma granice dobrego smaku.
Przestań mówić mi takie rzeczy. To boli.

12 października 2015

Rakshasha M

Jest tak mhroczną postacią, że mu oszczędzili, ufff. Yup, na tych zalinkowanych screenach faktycznie bardzo zacznie, zrobili mu wielką przysługę filmem ^^ I mi tam w sumie jego makijaż na pandę, czy jak ja lubię to zwać - warpaint - nawet aż tak nie przeszkadza. Ale jak jest razem z maską! Bo bez maski to już słabo xd Przynajmniej patrząc po tej jednej scenie, która krąży po internetach, a w filmie się nie pojawiła... Swoją drogą, wiesz może o niej coś więcej? Do dziś kminię, po cóż i kiedy mogła się pojawić.
Dokładnie ten kostium miałam na myśli, padłabym ze śmiechu - kosmici pewnie też xD
Albo mi się wydaje, albo gdzieś widziałam coś z podobną tematyką... Ugh, brzmi naprawdę kiepsko, i chociaż postawa takich ludzi irytuje niesamowicie, to już dawno doszłam do wniosku, że szkoda na nich czasu i nerwów. Gdyby tylko nie zalewali ponad połowy internetowego świata literackiego! Przynajmniej zazwyczaj działają gdzieś tam na swoim małym poletku i nie przeszkadzają za bardzo, o ile się na nich człowiek nie natnie. Zapewne nie, jednak ja - niestety - już jakiś czas temu straciłam wiarę w niektóre polonistki. Moja twierdzi, że "z dużej/z małej liter" jest poprawną formą. Poprawną! T^T
Ta scena była najpewniej została nakręcona tylko na potrzeby promocji, bo zwyczajnie nie byłoby dla niej miejsca w filmie. Niektórzy dopatrują się w niej jakiejś symboliki- Bucky pozostawia za sobą zniszczenia i podnosi tarczę, przyciskając ją do piersi, co miałoby pokazywać dalszą drogę rozwoju postaci i zapowiadać przejecie roli Kapitana. I nawiązując do scen, które nie znalazły się w filmie- tak wyglądać miało w pierwszej wersji rozpoczęcie CA:WS:
Osobiście to wykorzystanie "the end of the line" przemawia do mnie bardziej niż to, które zobaczyliśmy w ostatecznej wersji.
I cóż, możliwe, że natknęłaś się na tego bloga. Nie będę rzucać linkami, ale podpowiem, że Tony naśmiewał się tam z tego, że Bruce Wayne (tak, Batman) jest sierotą... samemu będąc sierotą.
Pozwól, że nie skomentuję dużej i małej litery, bo nie chcę załamywać się jeszcze bardziej.

11 października 2015

Rakshasha M

Bardzo dobrze, że z kostiumami idą w swoją stronę, dzięki temu Winter dostał taki genialny strój w CA:WS. Swoją drogą, że strój Kapa z tej części też mi się najbardziej ze wszystkich podobał, taki minimalistyczny, prosty, najbardziej do niego pasował. Hawkeye w filmie ma zacny kostium, w komiksach, z tego co widziałam, już niekoniecznie... Chyba wszyscy padliby ze śmiechu xD
Dobra, dodane do listy "do obejrzenia", może kiedyś się doczeka, ech xd
Wow, wow, wow, serio? xd Jeszcze się nie spotkałam z takim odbiorem wypisania błędów - kiedy sama je wytknęłam, bo zazwyczaj pytam, czy ktoś tego chce, ale faktycznie gdzieś już widziałam ludzi burzących się o to. Po prostu nie mogę ich. To już chyba skrajne zadufanie w sobie + mega krótkowzroczność, jeśli się ktoś o wypisanie potknięć burzy, kiedy powinien być tak naprawdę wdzięczny. Niestety nie od dziś wiadomo, że niektórzy wcale nie chcą się dalej kształcić, ale tylko słuchać ochów i achów na temat tekstu ;/ Porównanie tak genialne, że biję pokłon, lepiej bym tego nie ujęła. Śmiech na sali, chociaż po dłuższym zastanowieniu równocześnie smutek...
Yup, widziałam, dzięki za wyjaśnienie ^^ I luzik, też czasem coś tak walnę ;p
P.S. Też odpowiedziałam na Twój koment u siebie, jakby coś ;)
Jeśli chodzi o komiksowe kostiumy Wintera to akurat one były całkiem znośne. Zero pelerynek, rajstop i neonowych kolorów, co było wielkim plusem. Tylko ta koszmarna maseczka na oczy, ugh. Jednak dzięki świetnemu kostiumowi WS z MCU, coraz częściej od niej odchodzą i znajdują dla niej jakiś alternatywy- nieszczęsny makijaż na pandę albo gogle, jak np. w serii The Bitter March. Tutaj Winnie prezentuje się naprawdę zacnie- klik i klik, a inspiracja filmowym wyglądem jest dość widoczna.
Wyobraź sobie Clinta biegającego po atakowanym przez kosmitów Nowym Jorku w czymś takim:
To nawet nie potrzebuje żadnego komentarza :P

Sama zabieram się za wytykanie błędów, gdy tekst naprawdę razi ortografami, szalejącą interpunkcją i brakiem składni. Albo gdy logika zrobiła papa i od dawna w opku nie zagościła- np. w przypadku 23 letniej pani genetyk, która ma dyrektorski stołek w międzynarodowej firmie, a używa języka dziecka z pierwszej klasy gimnazjum. To ff spełniało też poprzednie warunki, więc zwróciłam uwagę. Zostałam zwyzywana i nazwana tchórzem, bo anonimowo to każdy potrafi się "mądrzyć". Cóż, wtedy miałam jeszcze w nicku swoje imię, więc żeby nie być anonimem, musiałabym chyba podać jej jeszcze nazwisko, pesel i adres zamieszkania. I oczywiście wyszło na to, że na pewno jestem jakąś nienawidzącą jej w prawdziwym świecie osobą, która chce zniszczyć jej opowiadanie. Tak samo jak wszystkie osoby z forum analizatorni, bo naprawdę nic dziwnego w tym, że opko tam trafiło. Bo błędów, które jej nawet wypunktowałam ja (i jeszcze inna osoba) nie poprawiła, tylko usunęła komentarze. Ba, cały czas popełniała te same błędy, bo przecież "nie ma obowiązku pisać poprawnie". Ciekawe czy jej polonistka się z tym zgadzała :P?

10 października 2015

Rakshasha M

Widziałam to porównanie gdzieś! Jakże trafne xD Zdecydowanie, chyba padłabym ze śmiechu, widząc tę maskę albo kostium ze spandeksu na Sebastianie. Chociaż... Buhahaha, nie, lepiej nie xD I tak najlepiej wygląda maska + google lub sama maska ^^ Ale to już wiadomo dlaczego, jestem fanką pana Stana w masce xD
Ty masz gify chociaż, uważaj, bo jeszcze sobie je zacznę zapisywać we własnym folderze ;p Niektóre są czudne ^^
Czytałam kiedyś jakąś recenzję Snowpiercera i dokładnie tak samo autor się o nim wyraził. Trochę to pochrzanienie zniechęca, z drugiej strony przez to aż chce się sprawdzić, dlaczego jest tak pochrzaniony. Broda pana Evansa niewątpliwy plus, taki totalny drwal z niego w tym filmie ;p Obrazek babci z "wat" na końcu idealnie opisał mą reakcję - i wywołał salwy śmiechu. Piękne ;p
Przesadzasz, nie są wcale ogromne, widziałam już teksty znacznie, ale to znacznie gorsze pod tym względem, u Ciebie czasem zdarzy się jeden za dużo, lub jeden za mało, naprawdę nie można tu mówić o ogromnych problemach ;p Mi o dziwo lepiej idzie interpunkcja niż np. ortografia. Trzeba tylko poznać podstawowe zasady i w zwykłych zdaniach to starcza, aż się zacznie robić na wyczucie. Do niektórych sama mam czasem duże wątpliwości. Najbardziej podstawowa? Patrzeć, ile jest orzeczeń w zdaniu. Jeśli są co najmniej dwa, znaczy to, że w zdaniu musi być spójnik lub przecinek, itd. Reszta to już szczegóły ;p Np. twoje przedostatnie zdanie - "O tak, przejmowanie w ten sposób posługiwania się poprawną polszczyzną, byłoby prawdziwym zbawieniem!" - pierwszy przecinek jak najbardziej poprawny, bo oddziela równoważnik zdania od zdania składowego, ale drugi już jest zbędny, bo w zdaniu składowym występuje tylko jedno orzeczenie. 
Gdyby postaci w MCU były w pełnij wizualnie wzorowane na swoich odpowiednikach z komiksów, to chyba nikt nie byłby w stanie traktować poważnie nawet najbardziej dramatycznych scen. Szczególnie Iron Man i Hawkeye wyglądaliby zacnie. O Bucky'm nawet nie wspomnę. Ten kostium jest straszny <3
Ostatnio sporą część gifów biorę z tumblra, bo dostałam lenia i nie chcę mi się ich robić, więc częstuj się śmiało.
"Snowpiercer" mimo tego całego pochrzanienia ma kilka naprawdę dobrych scen, np. wspomnianą scenę w szkolę (fragment tutaj). Propaganda "świętej lokomotywy" jest tu świetnie ukazana.
Cóż, sama wyznaję zasadę, że gdy N dostrzega błędy już przy pierwszym czytaniu, to znacz, że w tekście naprawdę musi się od nich roić. Jeśli tak jest, staram się zwrócić uwagę. I przyznaję, że nie mogę nadziwić się temu, że przez niektórych jest to odbierane jako hejt. Na zwrócenie uwagi, że bynajmniej i przynajmniej to naprawdę nie to samo, zostałam zwyzywana :P I wręcz kocham argument "Nie mam obowiązku pisać ortograficznie. Literówki to u mnie kwestia klawiatury ;p". Można więc powiedzieć, że "Nie muszę znać zasad ruchu drogowego. Wypadek to u mnie kwestia skrzyni biegów."

+ Odpowiedziałam na komentarz pod #12

6 października 2015

Rakshasha M

Pierwsze mi się nie podoba, ale Zimowa Panda jest cudne ;D Hah, tak, wyglądało to bardzo nieestetycznie, ale kto wie, może specjalnie do filmu tak mu zarost kazali "zaniedbać" i teraz wymuskali, by takie uważne fanki wychwyciły subtelne różnice i mogły nad tym gdybać? Na pewno ma to związek z filmem, na pewno! ;p Mógłby sobie zachować taki wygląd na dłużej, nie obraziłabym się - i pewnie spora część fanek Wintera również ^^
Jeszcze tego nie widziałam, ale teraz to chyba muszę nadrobić jak najprędzej dla tej sceny ;D "Z kim przystajesz, takim się stajesz" jak to mówi ludowa mądrość, przejmowanie gestów i manier przychodzi bardzo szybko, zwłaszcza w rozmowie pisanej, przynajmniej mi. Lubię zwracać się do kogoś tak, jak on do mnie i lubię, gdy to jest odwzajemnione - właśnie takimi drobnymi rzeczami. A jak pięknie by było, gdyby też przejmowali mówienie poprawną polszczyzną! Oczywiście, gdy sama nie robię błędów, bo i to się zdarza, ale ciiii ^^" Także tu u Ciebie też często piszę per "pan" na aktorów, a czasami po imieniu, bo tak do innych piszę, różnie bywa ;p Brzmi fajnie, to się przyjęło. No i to chyba też taka podświadoma chęć przypodobania się. Jak widzisz swoją "manierę" u kogoś, to od razu jakoś tak sympatyczniejsza się ta osoba wydaje ;p
Ano, wyszedł bardzo długi, ale nie chciałam go ciąć, taki zaplanowany był. Miło mi, nie musisz się spieszyć, całkowicie rozumiem, też wolę zrobić coś porządnie. Zaraz tam antytalent, zwracasz uwagę na zupełnie inne sprawy i bardzo fajnie się to czyta ^^ A ile się można dowiedzieć ;p
Niektórym pan Panda kojarzy się także z tym jegomościem- klik. Chyba nikt nie zaprzeczy, że podobieństwo jest naprawdę uderzające! Ale przynajmniej wiadomo na czym wzorowali się charakteryzatorzy z CA:WS... Jednak nie zmienia to tego, że może i naśmiewam się z całkowitego braku talentu Bucky'ego do pociągnięcia idealnej kreski (śmiejmy się, śmiejmy, ale gdy ma się metalowe palce, to wcale nie jest to takie proste!), ale jest to jednak lepsze, niż maska, którą nosił w komiksach. To akurat zmiana na plus. Tak jak zmiana oryginalnego kostiumu Bucky'ego na ten z CA:TFS, bo naprawdę wolałabym nie musieć oglądać pana Stana w niebieskim spandeksie i czerwonych rajstopkach.
Za jakąś wielką fankę pana Stana się nie uważam, ale przyznaję, że ja również bym się nie obraziła. Przynajmniej mam gify :P
"Snowpiercer" to film dość... specyficzny. Trzeba go traktować jako jedną wielką (i dość pochrzanioną) alegorię, bo inaczej wyda się... no jeszcze bardziej pochrzaniony (to słowo najlepiej określa ten film) niż gdy będzie się go traktować poważnie. Ma kilka dobrych scen (jak np. ta w wagonie szkolnym), świetną rolę pani Tildy Swinton i brodę pana Evansa, a ostatnie wagony (przynajmniej dla mnie) wyglądają naprawdę świetnie. A fragment sceny z rybą (niestety bez poślizgnięcia się) możesz znaleźć tutaj- klik.
O tak, przejmowanie w ten sposób posługiwania się poprawną polszczyzną, byłoby prawdziwym zbawieniem! Sama mam ogromne problemy z interpunkcją, ale o tym raczej już wiesz :P

5 października 2015

Rakshasha M

Ojoj, hah, to sobie wybrałam przezwisko dla Wintera xD Przynajmniej psi wzrok usprawiedliwiony! W pewnym sensie... Popatrzmy, to jednak NFZ pośrednio zrobił jakiś dobry użytek, nie spodziewałabym się tego ;D
A chyba mi się nawet przewinął gdzieś te bóbr... Yup, widać, że wygląda zdecydowanie lepiej. I przyznaję bez bicia, szczerzę się do gifów ^^ Pan Evans jak dla mnie czasami ma zbyt długą, osobiście wolę krótki zarost, jednak nie dobiorę mu tego, że zdecydowanie genialnie w niej wygląda.
Bardzo mi miło będzie, już się doczekać nie mogę ^^ A jak tam ogólnie dni mijają?
.Uwierz, że podobne skojarzenia chodziły mi po głowie :P Wszystko wina pana Stana i jego szczeniaczkowatego spojrzenia. Ale cóż, Bucky dorobił się naprawdę wielu przezwisk- od Wiener Soldiera, przez Winniego (choć tak nazywano jego mamę :P), po  Zimową Pandę.
.Bo to naprawdę wyglądało jak wyliniały bóbr i nadawało panu Stanowi wygląd dżentelmena spod monopolowego. Teraz zmiana bezdyskusyjnie na plus i od razu wydaje się być mniej napuchnięty na twarzy. 
.Im broda pana Evansa dłuższa tym lepiej. Teraz to ja bez bicia przyznaję, że dla niej zdarza mi się oglądać filmy. Taki "Snowpiercer" np. Choć scena z poślizgiem na rybie i toporkiem też była całkiem niezła :P
I zauważyłam, że każdy udzielający się na blogu po jakimś czasie przejmuje mój nawyk mówienia o aktorach per "pan". 

Chciałam skomentować już wczoraj, ale stwierdziłam, że wolę przysiąść, gdy będę mieć więcej czasu, bo rozdział jest długi i nie chcę czytać go po łebkach. A i na wyskrobanie komentarza potrzebuję trochę czasu, bo mam do tego prawdziwy antytalent.

Mijają powolnie, bardzo powolnie i mozolnie, ale jakoś mijają :)

Rakshasha M

Hej, N! Zaginionam w akcji, ale nie zniknęłam! Wielkie pokłony Ci biję, że jesteś w stanie tak regularnie odpowiadać na pytania, jak Ty to robisz? Zdradzisz mi tę wiedzę tajemną? I zobaczyłam Twoją topkę - polubiłaś zarost pana Stana? ;p Musze przyznać, że wygląda całkiem dobrze. To gify z nowych wywiadów? I jak już tak sypię pytaniami, to jeszcze jedno będzie. Gdzieś mi się przewinęło "Wis" w którymś pytaniu, chyba do Sama, i tak się nagle zdziwiłam, czy przypadkiem takie przezwisko dla Wintera już nie istniało, a ja żyłam w błędnym przekonaniu, że je sobie wymyśliłam xD Oświecisz mnie? P.S. Odpis na mailu z refleksem szachisty też jest ^^"
Teraz nie odpowiadam już tak regularnie i często jak na samym początku. Wtedy po pół godzinki odpowiedzi już były, bo publikowałam posty z telefonu, siedząc w poczekalni do lekarza. Można więc powiedzieć, że ten blog powstał się i rozrósł dzięki NFZ :P
Pan Stan widocznie wziął przykład z pana E. i poprzycinał to i owo, więc od razu wygląda o wiele lepiej. Na wcześniejszych zdjęciach, gdzie jego broda przypominała bardziej zdechłego zwierza (a konkretniej to bobra, jak ustaliłyśmy z Astrid), wyglądał naprawdę wybitnie nieatrakcyjnie i trochę odpychająco. Ale taka miała być charakteryzacja, więc to zrozumiałe. A teraz (przynajmniej moim zdaniem) wygląda lepiej niż kiedykolwiek. Ale ulubioną brodą N i tak pozostanie ta należąca do pana Evansa. I tak, gify są z wywiadów.
Czułam się trochę głupio, gdy zaczęłam czytać twoje opowiadanie, bo to jest Wis :P I to on stawał mi przed oczami, gdy czytałam o Wisie. Ale trzeba przyznać, że trochę do Winniego podobny. Tylko przystojniejszy i bardziej kontaktowy ^^  

+ Dla mnie również hańba, bo nie skomentowałam twojego nowego rozdziału, ale obiecuję poprawę i zrobię to w weekend. 

31 sierpnia 2015

Rakshasha M.

Oj, znam ten ból, też noszę kontakty i w 3D była to porażka totalna - a jeszcze senność atakowała i się skupić nie mogłam, cała radość ze scen walki odebrana ;< Hm, może próbują tym jakoś ukryć swą nieudolność i zachwycić wizualnie? Wielu ludziom o dziwo AoU się podobało. Nie widziałam żadnego, chociaż tego drugiego chyba fragment...
Fiu, fiu, ogromna zaleta, świadomy Hulk? Toż to wróg nie do pokonania. Pewnie Bruce był tym trochę niepocieszony ;p
Oo, dobrze wiedzieć, będę się przyglądać następnym razem, dzięki ^^ Masz więcej takich ciekawostek? Chętnie poznam ;p
Dlatego właśnie od dawna nie chodzę na 3D i ostatnim filmem na jakim byłam był "Avatar". Tam efekty były naprawdę dobre i nie wywoływały bólu oczu.
Przy AoU opinie są bardzo podzielone- dla niektórych to super film, dla innych kompletna porażka.
Bruce był raczej niepocieszony tym, że przez jego krew kuzynka mu zzieleniała :P

Chodzi o ciekawostki występowe? W scenie w skarbcu w CA:WS widzimy Eda Brubakera, który stworzył postać Winter Soldiera. 
Kolejną ciekawostką jest to, że kiedyś pewnemu dzieciakowi nie spodobało się to, że Bucky został zabity poza ekranem i zapomniany na przestrzeni lat. Twierdził, że gdyby to on odpowiadał za komiksy, Bucky zostałby przywrócony w jakiś spektakularny sposób. Przez kolejne lata ten dzieciak uczył się, rozwijał talent, aż w końcu odpowiadał za największe historie wychodzące pod szyldem Marvela. Ten dzieciak to właśnie pan Brubaker i zgadnij, co było pierwszą rzeczą, którą zrobił, gdy oddano mu serie o Kapitanie Ameryce ;)? 
To dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę. Nie powiem, że to połowa drogi do sukcesu, bo byłoby to zbytnim przesadzeniem, ale na pewno jesteś na odpowiedniej drodze do zwalczenia lęków. Tak, pewnie większość wolałaby tego nie czuć, z drugiej strony są tacy, którzy pokonują swoje strachy przez skok na bangee lub ze spadochronem i czerpią z tego wielką radość.
Podejrzewam, ale raczej nie są to sprawy całkowicie rozłączne. Ponoć jednak ostatnio jest lepiej ze snem?
.Ludzie skaczący na bungee albo ze spadochronem, raczej nie przeżyli upadku w przepaść z pędzącego pociągu. Uwierz, po czymś takim skoki ze spadochronem albo i bez, bo takie też mi się zdarzały, nie będą raczej czymś, co będzie kojarzyć się z wielką radością.
.Może i lepiej, ale raczej powinienem dodać, że jak na moje standardy. I tak sypiam po łącznie trzy-cztery godziny tygodniowo. To o jakąś godzinę dłużej niż przed miesiącem, a sen jest trochę twardszy, ale nie powiedziałbym, że jestem wypoczęty i zrelaksowany.

Rakshasha M.

Nie pamiętam, czy byłam na 3D na samym filmie, ale byłam na maratonie, gdzie CA:WS było w środku i naprawdę źle się to oglądało ;/ Gdyby w CA:CW była taka praca kamery jak AoU - jeden z tych nielicznych aspektów filmu, które naprawdę mi się spodobały - i walki jak w WS, to byłoby miodzio. Heh, scena wygląda ciekawie, kto wie, kto wie ;p
Oo, to nie miałam pojęcia, że jest silniejsza od niego samego - i jeszcze pełna kontrola. Rany, to faktycznie rządzi ;D
Ach, okey, dzięki za wyjaśnienie ^^
Noszę kontakty i nawet w 2D niektóre sceny w kinie były dla mnie zamazane, więc zapewne w 3D pojedynki byłyby dla mnie tylko zamazaną plamą :P I muszę przyznać, że wiele nie za dobrych i głupkowatych filmów (a do takich zalicza się dla mnie AoU) ma całkiem dobrą pracę kamery, taki np. "Snowpiercer" z panem Evansem, czy "The Purge: Anarchy" z panem Grillo. Ten drugi ma naprawdę świetne ujęcia z lotu ptaka.
Jennifer może zostać w swojej zielonej postaci na lata i jest wtedy w pełni świadoma- w odróżnieniu do Hulka. To chyba jej największa zaleta.
+W AoU ramiona pana Younga prawdopodobnie widoczne są w scenie treningu w wizji Natashy :)

30 sierpnia 2015

Rakshasha

O tak, akurat włosy udało mi się przyuważyć już wcześniej ;p Dzisiaj się przyglądałam, jednak kamera tam tak skacze, że dalej było mi trudno rozróżnić. Zresztą, meh, ważne, że wygląda genialnie ;D
Aaa, zdecydowanie odwalił kawał dobrej roboty. Przy czym muszę obejrzeć ponownie AoU, jakkolwiek złe było, żeby uzupełnić dziury, strasznie słabą pamięć mam. Pozostaje trzymać kciuki, by udało mu się to zrobić jeszcze lepiej w CW ^^
O niej to tylko słyszałam, że istnieje, nic więcej nie wiem - chociaż wydaje się ciekawa ;p Hm, swoją drogą, dobrze czy źle mi się zdaje, że Kapitan Marvel raz jest przedstawiany jako facet, a raz jak kobieta? Od jakiegoś czasu nie jestem pewna, do informacji o filmie myślałam, że to właśnie kolejny superbohater.
/Syndrom skaczącej kamery to chyba jedna z głównych wad CA:WS. Ponoć w 3D wiele scen było przez to tak zamazanych, że wszystko się zlewało. Ale na pewno była w tym też wina samego 3D, bo w filmach Marvela nigdy nie było ono zbyt powalające i służyło raczej wyciągnięciu kasy za droższe bilety niż efektom. 
/Najbardziej chyba ciekawi mnie to, jak będzie wyglądać starcie CA&WSvs.IM. Każdy z nich ma zupełnie inny styl walki, więc naprawdę chce zobaczyć duet Steve'a i Winniego w akcji. I nadal liczę na taką scenę: klik i klik
/Jennifer to kuzynka Bruce'a, która zyskała moce Hulka przez transfuzje krwi Bannera. Jako She-Hulk jest silniejsza niż Hulka, a do tego ma pełną kontrolę nad przemianą. I jest prawnikiem.
/Nope, to nie tak. Oryginalny Kapitan Marvel to Kree imieniem Mar-Vell- mężczyzna. Film będzie o Carol Danvers, która przedtem nazywana była "Ms. Marvel", ale przejęła pseudonim Mar-Vella po jego śmierci. I to o niej będzie film :)