Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nick Fury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nick Fury. Pokaż wszystkie posty

13 stycznia 2016

Astrid Löfgren

Fury, jak leci? Czym się zajmujesz? I jak widzisz ten cały zgiełk, który się tworzy wokół osób obdarzonych mocami?
/Aktualnie pracuję nad... pewnym projektem, który w przyszłości znacznie mógłby usprawnić nasze działania. Nie będzie to nic tak głośnego i znanego jak Inicjatywa Avengers, ale może okazać się równie skuteczne. A jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, może uda nam się posprzątać cały ten burdel. Póki co, nie mogę zrobić wiele. Jednak mam sytuację na oku.
Yelena, dlatego mówię o delikatnym przymuszaniu. Największy problem w tym, że dość inteligentna z niego bestia i możliwe, że faktycznie by coś wyczuł, a później śmiertelnie się obraził.
W czerwonym będzie mu dobrze. Na pewno będzie. Ten widok wypaliłby się trwale pod powiekami. Faktycznie, niech lepiej nie podąża za modą. Chociaż chyba jeszcze się gdzieniegdzie utrzymuje moda "na drwala". To by było dopiero ciekawe.
/Bucky-Bae miewa humory jak nastolatka, której właśnie buzują hormony, więc jego obraza byłaby bardzo efektowna. Zwłaszcza, że ma tendencję do snucia czarnych scenariuszy i przeróżnych teorii, więc najpewniej dorobiłby sobie do tego niezłą intrygę.
/Nie raz mówiłam mu, że gdy nie wychodzi z mieszkania, nie musi kierować się w wyborze ubrań tym, jak bardzo pozwolą mu się one wtopić w tłum, ale on chyba po prostu lubi źle wyglądać. Ale skoro tak jest mu dobrze, proszę bardzo. Nie zmuszę go przecież do zmiany, nie podmienię ubrań, ani nie wciągnę mu siłą czerwonej koszulki przez głowę.
James, no dobra, ale stopień regeneracji jest porównywalny w stosunku do reszty ciała. Jak bodajże mówiłam, trzeba by tęższego umysłu do rozwikłania tej zagadki.
No już się nie obrażaj. Nie miałam niczego złego na myśli i nie robiłam z ciebie idioty, przynajmniej nie celowo. Czyli po prostu nie skojarzyłeś, że właśnie o to chodzi, tak? I wybaczam. W jaki więc sposób wpadłeś na taką zależność, że im bardziej zmuszasz tym jest lepiej? No i w jaki sposób zmuszasz?
/Co mi wybaczasz? Bo przyznaję, teraz to trochę się pogubiłem i nie wiem, czy mam czuć się winny. I z jakiego powodu. Zazwyczaj wiem za co mam się kajać, więc nie ma problemu, ale teraz jestem trochę zagubiony. 
/"Zmuszanie" to jednak dość kiepskie określenie i "ćwiczenie" albo "trenowanie" byłyby chyba jednak lepsze, ale to jednak nic istotnego, nieważne. I nie robię niczego szczególnego. Po prostu staram się koncentrować tylko na jednej rzeczy, nie rozpraszać się, mniej stresować i nie wściekać za każdym razem, gdy nie mogę sobie czegoś przypomnieć. Uczę się na pamięć różnych rzeczy, czasem nawet zupełnie bzdurnych, rachuję w pamięci, uczę się grać w gry logiczne i jak na starca przystało, rozwiązuję krzyżówki. Ponoć pomagają też węglowodany, magnez i kwas foliowy. Może to nic takiego, ale widzę po sobie, że jest lepiej. 

12 stycznia 2016

red hood.

Co sprawia, że czujecie się spokojni?

N:
Cisza. Wystarczy mi tylko cisza.

Fury:
Uspokajam się dopiero, gdy pozbędę się problemu, który ten spokój zakłóca.
Yelena:
Dla relaksu uprawiam jogę. Chociaż czasem działa tylko czaj. I to odpowiednio doprawiony.
Bucky:
Jak bardzo cię zaskoczę, jeśli powiem, że nic?

4 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

A więc Nick:
Twoja najpoważniejsza misja?
 Opowiem o tym, gdy uzyskasz co najmniej poziom siódmy. Lepiej nie opowiadać o pewnych sprawach na prawo i lewo, tym bardziej teraz. 
Z kim ci się najlepiej pracowało?
Z samym sobą.
Lubiłeś Dugana?
Jakiego Dugana?
Kiedy teraz gdy Tarcza jest w rozsypce, znów zaczniesz nią kierować?
Nigdy tak naprawdę nie przestałem tego robić.
Co aktualnie robisz?
Pracuję nad... pewnym projektem, który w przyszłości znacznie mógłby usprawnić nasze działania.
Co cię najbardziej denerwuję?
Samowolka. Agent Barton coś o tym wie.
Co sądzisz o każdym z członków grupy Avengers?
N: To pytanie już padło :) klik
Czy z Nataszą trudno się pracuję?
Nasza współpraca najczęściej ograniczała się do wydawania rozkazów i składania raportów. Ponadto, agentka Romanow nie odpowiadała bezpośrednio przede mną. Hierarchia była o wiele bardziej złożona. Mogę jednak powiedzieć, że trafiały nam się bardziej problematyczne jednostki niż ona. Co od razu nie oznacza, że bezgranicznie sobie ufamy i wszystko zawsze gładko szło.
Co sądzisz o Jamesie? Myślisz że można dać mu jeszcze jedną szansę, czy już nie?
 Zimowy Żołnierz był i nadal jest zagrożeniem. I to sporym, ponieważ nie mamy i nie będziemy mieć pewności, że ktoś nadal nie siedzi mu w głowie i nie wykorzysta go ponownie przeciw nam, gdy najbardziej nie będziemy się tego spodziewać. 
Czy masz żonę? 
Nie.
Gdybyś nie został szefem Tarczy, to kim byś teraz był?
Masz jakieś ulubione sposoby walki? Ulubioną broń?
Kto jest twoim największym przeciwnikiem?
Nie przypominam sobie, bym takiego miał. Choć teraz mogę powiedzieć, że opinia publiczna.
Gdybyś wiedział o tym że Zimowy Żołnierz to James, powiedziałbyś o tym Stevowi?
Sytuacja była jaka była i jeśli zależałoby to ode mnie to nie, nie powiedziałbym. Jak już mówiłem- Zimowy Żołnierz był i nadal jest zagrożeniem. A naszym zadaniem jest eliminowanie zagrożeń. Bez względu na sentymenty. 
I na koniec: ulubione jedzenie? :)
W moim wieku i z moją pracą nie można już pozwalać sobie na wszystko. Jednak nadal nie pogardzę dobrym stekiem.

22 lipca 2015

Astrid Löfgren

N, jak pan Evans popacza, to jest niemal tak samo dramatycznie, jakby popaczał pan Stan. To nie na moje zszargane nerwy. Aż się boję co to będzie, jak się odnajdą w CW. Jejciuniu, papierosów mi nie starczy, żeby wrócić do normalnego stanu, bo za chusteczki może ewentualnie robić ubranie, ale to już tak w kryzysie.
Ja tam kojarzę tylko Malika, bo gdzieś czytałam, że odszedł z tego całego One Direction. Na tym się moja wiedza kończy :(
To będzie, a raczej powinnam powiedzieć, że "co każdy chciałby by było, jak się znajdą":
Patrząc na co niektóre ff, naprawdę nie dziwię się temu, że odszedł :P
Fury, a ktoś ci szczególnie i sukcesywnie pomagał ten burdel ogarnąć?
Pierce. Facet, który zapierał się, że chce już odejść z agencji, by wreszcie spędzić czas z rodziną. Przez chwilę miałem nawet wyrzuty sumienia, że wrobiłem go w stołek senatora.
James, chyba umieram. Napisałeś właśnie, żeby myśleć optymistycznie? Cud!
Nikt nie powiedział, że to coś najprostszego.
Mówiliśmy o nienawiści, nie obojętności, ale miłości przeciwstawna jest nie tylko obojętność i nie tylko nienawiść. Także agresja czy pogarda i wiele innych. W tym tkwi cała ta złożoność. Nic? Naprawdę nic? Nie ma już wściekłości czy żalu, jakiejś tęsknoty? Wiem, że nie ma nic gorszego od pustki. Może sama tego nie doświadczyłam jakoś szczególnie, ale mam oczy i widzę, jak to wygląda w praktyce. Pustka wyniszcza i odczłowiecza, bo to właśnie emocje są domeną ludzi. To jest to, co wyróżnia.
Czyli zakładasz, że ten ktoś wciąż cię obserwuje? No to fakt, masz przejebane.
 Znaczy, że nie powinienem tak mówić? Ym, myślmy więc pesymistycznie?
 Cały czas wydawało mi się, że tęsknię, ale niedawno zorientowałem się, że słowo "wydawało" jest tutaj kluczowe. Cały czas wmawiałem sobie, że jest mi żal jak cholera, i że tęsknię, bo przecież właśnie tak powinno być, właśnie to powinienem czuć, prawda? Ale jakoś nie mogę. Powinienem być na nich wściekły, powinienem chcieć rozerwać ich na strzępy, ale stojąc przed nimi czuję tylko odrazę i obojętność. Wszystko powoli znowu takie się staje. 
 Jeśli raz ktoś mnie znalazł, to raczej zrobi wszystko, by mnie nie zgubić. Na tym to polega.

21 lipca 2015

Astrid Löfgren

N, zdecydowanie nie nadaję się do oglądania takich filmów, ale ten drugi, twój ulubiony... Mega.
To jest naprawdę jakaś masakra. Przekroczenie wszelkich granic.
Jednak muzułmanin prawą ręką Hitlera? Naciągane. Bardzo mocno. Nie sądzę, żeby w tym opku istniał Himmler, skoro jest Malik przecież! Przeczytałam prolog i jest to jednak o niebo lepsze niż Bill/Dawid i jego przygody w obozie. Przynajmniej tak się zapowiada.
 Nie ty jedna. Ta dwójka ma w sobie tak wielkie pokłady dramy, że gdyby zrobiono o nich film, który z założenie nie miałby być zwykły czasoumilającym blockbusterem to powstałoby coś, przy czym Cameronowy "Titanic" wyglądałby jak zwykłe romansidło. Dlatego dobrze, że to jednak ma być zwykły blockbuster, bo inaczej nie starczyłoby mi chusteczek. 
 Dlatego napisałam, że nawet nie będę się oszukiwać :P Gdyby autorka wybrała tego blondaska z zespołu to już miałoby to jakiś większy sens, ale tak? Nope. 
 Och, nawet nie przypominaj mi o naziopku.
Fury, co ci się w wojsku podobało?
Po prostu lubię rygor, dyscyplinę, jasno wyznaczone granice. SHIELD to już nie było to samo, prosto mówiąc- zastałem nie mały burdel.
 James, chyba z Aną o tym dyskutowałeś. Tu "A", tam "A", mogłeś się pomylić.
Tylko co będzie, jeśli ten grunt niespodziewanie stracisz, a razem z nim wszystko, co miałeś.
Bardzo to optymistyczne, co powiem, ale w sumie nic straconego. Musiałbyś "jedynie" pokonać swoje opory i otworzyć się na innych.
Zostałaby także świadomość, że osoba, która cię nienawidzi, to matka, która kochała cię całe życie i nie może przestać szukać błędów, które popełniła, bo mogłaby obwiniać siebie i tylko siebie, jednocześnie udając, że szczerze nienawidzi. To nie jest takie proste, jak się wydaje. To bardzo złożone uczucia. Nienawiść zmieszana z miłością jest niebezpieczna.
Albo to było ustawione. Dupek, jego kompania i bezdomny. Skądś ktoś musiał wiedzieć, że możesz na to zareagować. Cóż za poświęcenie z ich strony.
Zauważyłeś pluskwę, pozbyłeś się jej, więc w czym problem? Masz pomysł, jaka "firma" ją podrzuciła?
 Nie jestem aż tak nieostrożny, by na to pozwolić. Jasne, zawsze jest jakiś procent szansy, że wszystko spieprzę, ale myślmy optymistycznie.
 No tak, jak mogłem na to nie wpaść? Chrzanić wszelkie lęki i fobię, czas otworzyć się na innych, bo przecież nie ma nic prostszego!
 Wiem, że to nie jest takie proste. Nic nie jest proste, choć czasem bardzo chciałoby się, by takie było. Jednak cały czas pamiętam, że odwrotnością miłości wcale nie jest nienawiść. To obojętność. Jeśli kogoś nienawidzisz, nadal obdarzasz go jakimś uczuciem, czujesz jakieś emocje i poświęcasz mu myśli. Więc uwierz, że nie ma niczego gorszego od pustki. Czasem chciałbym nienawidzić, nawet nie wiesz jak bardzo, ale zwyczajnie... nie mogę. Nie czuję nic. I to jest chyba mój największy problem.

 A problem w tym, że ktoś, kto mi ją podrzucił, wie gdzie jestem, a ja nawet nie mam pojęcia kim ten "ktoś" może być. Opcji jest cholernie wiele, więc nie wiem też, na co powinienem się przygotować. A to jest problem. 

Rora T

A co do HYDRY to ja nadal nie mogę zrozumieć, jak udało im się tak długo ukrywać i to jeszcze w cieniu TARCZY. Ty niczego nie zauważyłeś? Podejrzewałeś coś?
 Jak już mówiłem, zacząłem coś podejrzewać, gdy było już za późno, by zapobiec bagnu jakie z tego wynikło. Zaczęło się od przeczucia, które sprawiło, że zacząłem uważniej przyglądać niektórym rzeczom, wygrzebałem kilka dawnych spraw i zauważyłem, że coś tu śmierdzi.
Wiem, że wcześniej ci się podobało. Twierdziłeś, że jest takie... niepowtarzalne.
Królik, a co? Masz taką charakterystyczną linię szczęki i usta, że tylko na ciebie spojrzę, a widzę królika. Co poradzić.
No właśnie, coraz częściej ci się to zdarza, a ja przecież zawsze dla ciebie taka miła jestem.
 Możliwe, że kiedyś tak uważałem, ale sama musisz przyznać, że po powstaniu maskotek, zabawek, komiksów i animacji już przestało takie być. Już nie było jednego Bucky'ego, była marka. Ale jakoś nie przypominam sobie, bym kiedyś o tym ci mówił.
 Nie zmienię sobie linii szczęki ani ust, więc obrażanie mnie z tego powodu jest raczej trochę nie na miejscu, nie uważasz? 
 Och tak, w całym moim życiu nie spotkałem bardziej przyjaznej i mniej konfliktowej osoby. Naprawdę.

Astrid Löfgren

N, filmik rozkoszny. Nawet powiem, że nieźle zrobiony.
Wklepałam w google i chcąc nie chcąc trafiłam na grafiki. Najpierw jednak przeczytałam definicję, a później się przyjrzałam. Szczegóły anatomiczne powalają. I przerażają.
Teraz będzie tak samo, zobaczysz. Tym razem dwa i będzie już wszystko grało tak, jak powinno.
Ale to tak serio? Tak, zrobienie z muzułmanina (dobrze kojarzę?) prawej ręki Hitlera to świetny pomysł. No, ale przynajmniej główna bohaterka ma germańskie imię. 
  Kiedyś trafiłam na rewelacyjny mashup Capa z Incepcją (klik). A ten filmik (klik) jest bezsprzecznie moim ulubionym.
 Ja najpierw przeczytałam ff i miałam wtf?, potem zobaczyłam grafiki i WTF stało się jeszcze większe, a potem przeczytałam definicję i staram się trzymać od tego jak najdalej.

 Tutaj znajdziesz link do opka: klik. I tak w sumie to Niemcy próbowali zarówno Arabów, jak i Hindusów przeciągnąć na swoją stronę przeciw Brytyjczykom, więc można by na siłę doszukać się tutaj choć krzty logiki. Ale kogo jak oszukuję? Mogę się założyć, że pan z Łan Dajrekszyn po prostu tam będzie, bo tak i będzie ważniejszy od samego u Himmlera.
Fury, dlaczego tak postanowiłeś?
 To raczej nie była pewna praca. Poza tym, od zawsze ciągnęło mnie do wojska i było mi tam dobrze. Ale nie mówię, że to była pewna i lekka praca.
#1 James, o nie, wypraszam sobie. To nie ja zarzucałam ci egoizm. Więc dlaczego jeszcze nie podjąłeś prób negocjacji? Zapewne znalazłbyś sposób, żeby skontaktować się z nimi tak, żeby cię nie namierzyli. Co chcesz, żeby ci zapewnili?
Aż się dziwię, że z twoją niechęcią do upałów, zapędziłeś się akurat tam.
Zawsze mogę cię spiknąć z moją mamą. Lubi zrzędzić. Dogadalibyście się.
Istotne jest, co znaczy dla ciebie "dom". Od tego należałoby wyjść.
Nawet jeśli by cię znienawidziła, to nie znaczy to, że by się nie zadręczała. Ty też byś się zapewne zadręczał. Więc nie wiem, czy byłoby to prostsze. Może tak, może nie.
#2 Cenne rady. Na pewno wszystkim się przydadzą.
Dupek to ten gówniarz od bezdomnego?
Więc co teraz, drogi panie głuptasku Barnes?
 Nie? A wydawało mi się, że to ty. Mój błąd.
 Wolę z tym poczekać na odpowiedni moment. Jeszcze całkowicie nie tracę gruntu pod stopami, więc mogę mogę zdobyć więcej. A im więcej będę mieć, tym więcej będę mógł z tego zyskać. Ale wszystko w swoim czasie.
 To nie tak, że mogę pójść każdą drogą. Są miejsca, w które lepiej się nie zapuszczać, więc wolę pomęczyć się z wyższą temperaturą i szybciej mieć to za sobą.
 Mój dziadek, gdy robił sobie przerwę od zrzędzenia, mówił, że dom jest tam, gdzie bliscy; rodzina i przyjaciele. Jak się nie ma jednego i drugiego to raczej ciężko o prawdziwy dom.
 Ale łatwiej znieść świadomość, że zawodziłoby się kogoś, kto cię nienawidzi, a nie kogoś, kto cię kocha, prawda?

 Tak, to ten sam dupek. Tak mi się wydaje, bo raczej nie było innej okazji, by ktoś mógł mi to podpiąć. No chyba, że bezdomny. Za bardzo wierzyłem w to, że jestem za dobry na takie numery.
 A teraz? A teraz to mam przejebane.

Rora T

Biedny Cap, nawet on nie potrafił :opanować destrukcyjnych zapędów Starka". Poległ na całej linii.
A co to TARCZY to jak teraz wyglądają działania agencji. Jest trochę lepiej, czy nadal tak źle jak było wcześniej?
 Funduszy cięgle za mało, ludzi i sprzętu brak, bazy ciągle się w fazie odbudowy i  nadal daleko temu do dawnego, prawdziwego SHIELD, ale powoli wracamy do gry.
A kto wymyślił przezwisko Bucky? Bo jednak ktoś tak na ciebie mówił, a nie tylko James, James i James. Mam rację, prawda?
Nie będę zaprzeczać. Mi bardziej przypominasz królika, a co do szczeniaczka to radzę pytać się Astrid.
Grać ci na nerwach? Zwariowałeś? Przecież to nie w moim stylu.
 Przezwisko "Bucky" wcale nie jest tak unikalne jak ci się wydaje. Na mnie mówiono tak od zawsze, a zaczęła to chyba moja ma, ale... naprawdę nie pamiętam, skąd się wzięło. Mówiłem, że z dzieciństwem mam największe problemy. Wiem tylko, że wtedy je lubiłem i zawsze przedstawiałem się "Jestem James Barnes, ale mów mi Bucky".
 Królik? Naprawdę? Już raz znosiłem porównywanie mnie do szczeniaka, ale cholerny królik? 
 Zwariowałem już dawno. Ale tak wiem, znów podle próbuję cię o coś osądzać. 

Astrid Löfgren

Gorzej, N, gorzej. To historyjki obrazkowe są! https://instagram.com/littlestucky/
Nie wiem kto ją tak nazwał, ale stawiam na Steve'a. Tekstowe ff też się znajdą. Kiedyś przelotem jakieś widziałam, ale nawet się nie wczytywałam.
Nie wiedziałam co to, u diabła, jest, ale sprawdziłam i żałuję. Bardzo, bardzo. Czasami dobrze jest być niezaznajomioną z fanfikszonowskim slangiem.
Chyba mi szkoda, że nie jestem nastolatką :( Może lepiej bym to wszystko rozumiała.
Wyobraź sobie zbliżenie na podrasowane komputerowo sutki. Mmm, nic tylko czekać.
 A N znalazła filmik: klik! Nie do końca wiem, czy jest to AU, czy jednak nie, ale dzidzia jest i to się liczy.
 Popełniłaś ten sam błąd i też zerknęłaś na grafiki? Ta pseudo-biologia przeraża.
 Niestety podrasowali tylko jeden sutek i jeśli się przyjże (nie, N wcale tego nie robiła) to widać różnicę. Dlatego ta scena już nigdy nie będzie taka sama.

+ Teraz to ja pochwalę się WTF roku:
"Niemcy, rok 1943. Dwudziestotrzyletnia Emma trafia do Berlina, gdzie urzęduje Adolf Hitler. Kobieta, jako że jest ambitna i dopiero co skończyła studia, poszukuje pracy. Fuhrer zatrudnia ją w charakterze własnej sekretarki. Z pozoru łatwe zadanie może okazać się dla niej koszmarem, zwłaszcza wtedy, gdy pozna prawą rękę Hitlera - Zayna Malika.
A myślałam, że żadne ff już mnie nie zdziwi. O ja naiwna!
Fury, nie no, próbować można. Tylko że za tym idą niemałe koszta. PR zrobiłby swoje. Lubiłeś ten sport? W sumie o co ja pytam, skoro brałeś udział, to zapewne lubiłeś. Zrezygnowałeś z boksu na rzecz wojska?
 Nie byłem jakimś wielkim fanem, ale byłem w tym dobry. A skoro byłem w tym dobry, mogłem na tym zarobić. I tą część lubiłem. Ale pod koniec lat siedemdziesiątych zrezygnowałem i postanowiłem się zaciągnąć.
James, jakiś ty samolubny. Skoro masz w rękawie jakiś as, dlaczego go nie wykorzystasz? A może chcesz wkrótce wykorzystać, hę?
Dobrze rozumiem, że w tej Serbii jesteś przejazdem? Bo to nie jest przecież wielkie państwo. Ale tak, prawda. Chociaż ponoć w Rosji mnóstwo tajniaków się czai.
Na razie, dzięki. A pocztówkę to gdzie byś mi wysłał? Nie mam dla ciebie babci niestety, więc średnio by mi się udało zrobić z ciebie nowego dziadka.
Cóż, wydaje mi się, że to po prostu musisz poczuć, i że prędzej czy później poczujesz.
Może nie jesteś, ale tak czy siak by cię kochała.
 Już nie raz zarzucałaś mi egoizm, więc to żadna nowość. Nie zamierzam tracić "asa w rękawie" i niczego na tym nie ugrać. Oddam je SHIELD, ale dopiero, gdy będę mieć pewność, że coś będę z tego miał. 
 Chyba można to tak ująć. Nie zamierzam zatrzymywać się na dłużej, bo zwyczajnie byłaby to strata czasu. W Serbii nie ma żadnej znaczącej siedziby, a pomniejsze dawno zostały zniszczone.
 No tak, zapomniałem. Chciałaś przecież umówić mnie z dziadkiem na wspólne dzielenie się opowiastkami wojennymi. 
 Cóż, widać, że moja bezdomność ma niejedno oblicze. Nawet jeśli znajdę dach nad głową to przecież i tak nie będę mieć domu. Zwyczajnie nie wiem, gdzie miałbym szukać tego "swojego miejsca na świecie".
 Wiem, że tak. Tak już po prostu była. Zawsze znalazłaby jakiś pozytyw. Ale chyba wolałbym, żeby mnie znienawidziła. To byłoby prostsze.

20 lipca 2015

Rora T

(N właśnie się zastanawiam, czy uprzykrzyć ci życie i chyba to zrobię :P) A co sądzisz o poszczególnych członkach grupy tej starej, jak i obecnej. Jak byś ich opisał? (Nie ma za co, N)
 Nie sądzę niczego o poszczególnych członkach, bo nie od tego tu jestem, ale sądzę wiele o grupie. Avengers są, a właściwie byli naszą najbardziej elitarną grupą uderzeniową. Udawało im się działać razem, ponieważ jednocześnie byli swoimi zupełnymi przeciwnościami, ale i mieli ze sobą wiele wspólnego. Wybraliśmy ludzi o równoważących się charakterach i umiejętnościach, więc wiedzieliśmy, że Rogers będzie potrafił opanować destrukcyjne zapędy Starka i pomoże utrzymać wszystko w ryzach, agenci Barton i Romanoff pomogą wprowadzić Bannera w działania SHIELD i dostarczać będą raporty, a Thor posiadał wiedzę o rzeczach o których nawet nie śniło się zwykłym ludziom. A Nowi Mściciele to już nie moje dziecko, więc nie mnie ich oceniać.
Nie próbowałam ci go wcisnąć. Zwracałam się tak do ciebie, bo mi się to spodobało, a przestałam bo po prostu mi się to unudziło, a nie dlatego, że mnie o to grzecznie poprosiłeś. Był to tylko przechodni zwrot. Z Bucky'm jest inaczej.
Kłótnie? Jakie kłótnie? Przecież my się nigdy nie kłócimy.
To już zależy od gustu. Mi się James nigdy nie podobał, a do ciebie to już w ogóle nie pasuje. Bucky to jednak Bucky i nikt tego nie przebije. Jest takie niepowtarzalne. Pasuje do ciebie jak ulał, bo w końcu ilu jest ludzi na świecie z żelastwem... hm przepraszam z błyszczącą protezą zamiast ręki.
Nie skądże, wcale nie próbowałaś. Gdzieżbym mógł cię o to osądzać.
Nie pasuje? Patrz, bo moi rodzice uważali trochę inaczej. Albo ojciec naprawdę wypił wtedy za dużo. Tak, to chyba tłumaczyłoby nazwanie dziecka po prezydencie i tego cholernego Buchanana. 
Bucky pasuje jak ulał do maskotki, małego dziecka albo zaplutego, puchatego szczeniaczka, a nie do mnie. Ja w niczym nie przypominam zaplutego, puchatego szczeniaczka. I ani waż się temu zaprzeczyć, bo zapewne masz na to ochotę, by zagrać mi na nerwach.
Po prostu wolę Jamesa. Tyle.

Astrid Löfgren

N, właśnie wynalazłam na instagramie historyjki, gdzie Stucky mają córeczkę imeniem... Liberty. Facepalm roku i cofam wszystkie inne facepalmy. Chociaż przyznam, że czasem to urocze i nie takie płytkie, jak mogłoby się wydawać.
U, Omegaverse brzmi tak poważnie. Zakładam, że wypisują to przeważnie kobiety/dziewczynki, które nie mają pojęcia o relacjach mężczyzn, więc wiele się nie spodziewajmy :P
Buniu i bez wyciągniętego sweterka wyglądałby dość marnie i wcale nie trzeba tego jakoś szczególnie podkreślać.
 Przyznam się, że nie sądziłam, że ff można znaleźć nawet na instagramie. Można wiedzieć, który z tatusiów wpadł na tak genialny pomysł i pokarał biedne dziecko tym jakże pięknym imieniem? Stawiam na Steve'a, ale gdyby był to pan B. to też bym się nie zdziwiła
 Omegaverse mnie przeraża. Właściwie nie samo Omegaverse, ale to, jak najczęściej przedstawione są relacje między postaciami i to, że wymuszony seks bez zgody jednej ze stron (jest na to inne określenie- takie zaczynające się na "g", ale ciężko to niektórym zrozumieć) jest uznawany za oznakę wielkiej miłości. 
 Ponoć to całe yaoi jest przeznaczone głównie dla nastoletnich dziewcząt, więc wszystko by się zgadzało. Przełknęłabym to, że jeden z panów zachowuje się ciapowato lub/i kobieco, ale często taka postać jest nadto infantylna i zachowaniem przypomina dziecko. I jeszcze te zdrobnienia w określeniach- pamiętasz Buckysia i jego "ciałko", prawda?
 Marnie, nie marnie, ale i tak w końcu się rozbierze. Nie ma filmu Marvela bez wciśniętej na siłę sceny z nagą klatą. 
Fury, przydałaby się jakaś kampania mająca na celu skuteczne rozdzielenie SHIELD od Avengers. Dla wielu to jedno i to samo, więc raczej ot tak ludzie tego nie zrozumieją. Tak mi się wydaje.
Jak wyglądało twoje życie przed SHIELD? 
Teraz już trochę za późno na próby uświadamiania ludzi.
Kiedyś, jeszcze za młodu, brałem udział w amatorskich walkach bokserskich w Nowym Jorku. Potem wstąpiłem do wojska i aż '91 to ono było całym moim życiem. Nic szalonego.
James, więc jednak można gdybać. Zakładam, że ty masz ważniejsze dane i gdyby jakimś cudem zostały ujawnione, byłaby znacznie większa afera od tej, którą wywołała droga Natalia. Pewnie masz też coś takiego, co Hydrę mogłoby udupić.
Każda matka kocha swoje dzieci. No, przeważnie. Już myślałam, że organy rządowe to tuszowały, a nie Hydra.
A co państwo ma dawać? Anonimowość, o to chodzi?
Gdybyś chciał, to byś sobie ten adres sam znalazł. Podałabym czy nie - co za różnica. Ale tak, ładne kartki najważniejsze. Dosłałbyś pewnie nie takie, jakie bym chciała.
Nie masz nawet żadnego przeczucia, gdzie ten dom jest?
Trochę, ale nie aż tak bardzo. Dobrze to o tobie świadczy. No i o mamie, że wychowała cię tak, że wciąż postępujesz według tego, czego cię nauczyła. Mimo wszystko.
 Może i mogłoby ją to udupić, ale i tak nikomu ich nie oddam. Pozwoliłem SHIELD zatrzymać część, która nie była mi potrzebna, więc i tak powinni być wdzięczni. Sam szukałem głównie danych o Projekcie Zimowego Żołnierza, bo wolałem by nikt inny nie dotarł do nich przede mną.
 Hydra jest w organach rządowych, więc prawie na jedno wychodzi. Grunt, że sprawa została zamieciona pod dywan, a wszelkie spekulacje ucięte.
 Im większe państwo, tym łatwiej w nim zniknąć. Łatwiej pozostać anonimowym w liczącej prawie osiemnaście milionów kilometrów kwadratowych Rosji niż w mającym jakieś dwa kilometry kwadratowe Monako, prawda?
 Na razie nie planuję skutecznego uciszenia cię, że tak to ujmę, więc nie bardzo czuję potrzebę zdobywania twojego adresu. Chyba, że zmieniłaś zdanie i jednak szukasz kandydata na nowego dziadka. 
 Mówi się, że ponoć dom jest tam, gdzie serce twoje. A ja nie wiem, gdzie ono jest. To chyba jedyna misja, której nie potrafię doprowadzić do końca. Nie wiem jak.
 Raczej nie jestem człowiekiem, jakim chciała bym był. Zdaję sobie z tego sprawę.

Rora T

A co powiesz o ostatnich poczynaniach Avengers i aferze z Ultronem? Chyba takiego zwrotu akcji się nie spodziewałeś?
Powołując do życia Projekt Avengers byliśmy gotowi na jego niepowodzenie i konsekwencje, które mogły z niego wyniknąć, ale nie mieliśmy planu awaryjnego na wypadek latającego miasta i hordy robotów-morderców autorstwa Starka. Takiego obrotu spraw raczej nikt się nie spodziewał. 
Wygrałam! Wiedziałam, że ten dzień w końcu nadejdzie. Naprawdę musisz mieć dobry dzień, skoro się zgodziłeś. Dla twojej informacji to nigdy mi się nie znudzi. Bucky podoba mi się bardziej niż ten nudny James. I broń Boże nie robię tego by cię zdenerwować. Bez naprawdę.
 Dlaczego sądzisz, że wygrałaś? Z tego co wiem, ty próbowałaś wcisnąć mi jakiegoś Jamiego. Ale dobrze, znaj moją dobroć i chełp się swoim zwycięstwem, bo nie mam ani chęci, anie siły na kolejne kłótnie.
 A James nie jest złym imieniem. Przynajmniej nie brzmi jak przezwisko maskotki. 

Astrid Löfgren

N, matuchno, serio? Tak słodkie, że aż porzygać się można.
Zburzyłaś mi świat. Już zaczynałam sobie wyobrażać, że znaleźli go półnagiego i Steve użyczył mu sweterek z troski, że mu zimno :( A tak poważnie... czego to ludzie nie wymyślą... :P
 O tak, przecież to takie słit <3 Naprawdę przeraża mnie ilość ff z tą dwójką (i nie tylko tą) i tzw. "Daddy kink" albo Omegaverse, albo Dom/Sub, albo zwyczajnie jednym z nich zachowującym się jak dzieciak/ dziewczynka/totalna mameja (tak, mam na myśli ciebie Bucky) . Czy naprawdę napisanie normalnej relacji między dwoma dorosłymi (i nie całkiem normalnymi) mężczyznami jest takie trudne? Naprawdę? 
 Twoja wersja podobałaby mi się znacznie bardziej :P I już nie musieliby myśleć jak wcisnąć sceny z nagą klatą. 
Fury, a zdarzyły się przypadki wykrycia szpiegów od czasu Waszyngtonu?
No, po Sokovii to macie niezły problem z tym zaufaniem. Ciągniecie i raczej będziecie ciągnąć za sobą łatkę tych, którzy wszystko są w stanie zniszczyć. 
Zdarzały się pojedyncze przypadki, ale z biegiem czasu jest ich coraz mniej. 
Ostatnimi czasy Avengers stali się niezależną od SHIELD jednostką, więc od tamtej pory sami odpowiadają za wszelkie zniszczenia, które spowodują. Więc wybryki Starka są wybrykami Starka. Jednak opinia publiczna nadal wydaje się tego nie rozumieć.
James, bardzo się zatem cieszę, żeśmy sobie tę kwestię wyjaśnili.
Ale przecież to chyba nie są te same dane. Raczej nie wyglądałoby to tak samo. Chociażby ze względu na fakt, że po raz kolejny coś tak istotnego ogląda światło dzienne.
Mam nadzieję, że obeszło się bez ofiar.
Co masz na myśli, mówiąc o Monako, bo trochę nie rozumiem o co chodzi?
Oj tam, ja tam bym nie narzekała. Do którego domu?
No cud, że go nie zmiażdżyłeś. Może to nie było zbyt roztropne, ale jednak słusznie postąpiłeś moim zdaniem.
 Oczywiście, że to nie są te same dane. Tamte do był ledwie czubek góry lodowej, więc tak naprawdę Romanowa zaszkodziła tylko sobie i SHIELD, nie Hydrze. Może i ujawniła, że organizacja nie rozpadła się po wojnie, ale prócz tego niczego znaczącego tam nie było. 
 Jak to się mówi- nadzieja matką głupich. Hydra potrafi manipulować, więc media oficjalnie uznały to za napad. Zadbała też, by ta nieoficjalna wersja nie została poznana szczerszej grupie. 
 Powiedziałem Monako, bo żadne mniejsze państwo akurat nie przyszło mi na myśl. 
 O tak, bo pomysł podania adresu poszukiwanemu mordercy to przecież świetny plan. Grunt, że kartki byłyby ładne. Dosłałbym też obiecane wcześniej zdjęcia. 
 Wiem, że chcę wrócić do domu. Problem w tym, że nie do końca wiem, gdzie miałby on być.
 Nie zmiażdżyłem go, bo nie dałem mu się wyprowadzić z równowagi. Może zrobiłem coś głupiego, ale jednak nie straciłem nad sobą kontroli. Moja ma mnie tego nauczyła, więc zwyczajnie nie potrafię zignorować takiego zachowania. I tak, wiem, że w moim przypadku taka deklaracja trochę dziwnie brzmi.

Astrid Löfgren

N, wiedziałam, że razem chodzą na zakupy. Czułam to w kościach. Czekam na nową falę pod tytułem „Stucky – let’s go shopping”. Jestem też pewna, że Buniu pożyczył ten sweterek od Steve’a, bo coś luźno na nim wisi. 
 Ja już jednego takiego ff znalazłam. Nigdy więcej nie chcę czytać o tym, że Bucky zwraca się do Capa "Sugar Daddy". Nigdy.
 Jeśli ma ci być postaci żal i ma być widać, że znajduje się ona w złej sytuacji, to w 90% przypadków jest ona ubrana w zbyt duże (często podniszczone), wiszące na niej ubrania. Ten schemacik można już więc odhaczyć.  
Fury, słyszałam, że obecnie bardzo szczegółowo prześwietlacie swoich agentów. Jak to ma się w praktyce? Da się wywlec wszystko na światło dziennie czy wciąż istnieje groźba, że w waszych szeregach szczury zostawiły swoje młode i jest po prostu niemożliwym sprawdzenie wszystkiego dogłębnie?
Jaka jest obecnie najbardziej priorytetowa dla organizacji sprawa?
 Staramy się dokopać tak głęboko jak tylko się da, prześwietlić wszystko z każdej strony i wyłapać każdą, najmniejszą niezgodność, ale nigdy nie można być niczego w stu procentach pewnym. Zawsze jest szansa, że możemy się mylić, więc można mieć tylko nadzieję i liczyć na najlepsze. 
 Nie mamy tylko jednego priorytetu. Głównie dążymy do odbudowy wszystkiego, co da się odbudować. Pozyskujemy środku, agentów i sprzęt. Staramy się też odzyskać choć cząstkę dawnego zaufania, bo bycie wrogiem publicznym numer jeden nie bardzo pomaga w tej pracy.
James, zależy od kontekstu. Nie mam ochoty tego tłumaczyć ani bawić się w słówka. Cała reszta to cała reszta.
No tak, zapomniałam o niszczeniu danych. Wolę nie myśleć co będzie, jeśli te kopie zgubisz.
Jak wyglądała ta próba dorwania cię? Zrobiliście rozpierduchę w środku miasta?
A gdzie teraz jesteś? Jeśli to nie supertajna tajemnica.
W zasadzie wszystko co robisz mnie ciekawi. Wyhodowałeś sobie stalkerkę i najchętniej siedziałabym z lornetką i cię śledziła, a że nie mogę, to rada bym była, gdybyś uchylił rąbka tajemnicy i się podzielił swoimi działaniami.
Ktoś przypadkowy cię zirytował? Co takiego ten ktoś zrobił?
 O tak, teraz już wszystko rozumiem.
 Mam przypominać o tym, że ktoś postąpiła naprawdę bardzo inteligentnie i wrzucił część tych danych do ogólnodostępnej sieci? Nie trzeba więc jakoś bardzo gdybać, bo jedna taka afera już była.
 Ja nie zrobiłem żadnej rozpierduchy, a tylko starałem się jakoś bronić i nie pogorszyć sprawy. Popełniłem wtedy głupi błąd i postanowiłem zorganizować coś do jedzenia w środku dnia. Musieli siedzieć mi na ogonie od dłuższego czasu i tylko czekali na okazję. A ta nadarzyła się, gdy wszedłem do pierwszego większego sklepu. Chwile później wszystkie drogi ucieczki były zastawione, a oni otworzyli ognień, bo nie wykonałem rozkazu. 
 Serbia. Raczej sam kraj niewiele daje. O ile nie jest takim Monako, oczywiście.
 Może zacznę wysyłać kartki z pozdrowieniami pt "Hej, żałuj, że cię tu nie ma. Ominęła cię świetna rozróba w Belgradzie- pięć osób w szpitalu."? Nie robię niczego ciekawego, po prostu wracam do domu.
 Kilku podpitych gówniarzy. Jeden z nich chciał zabłysnąć przed towarzystwem, więc zaczepił bezdomnego. Kojarzyłem faceta, bo natknąłem się na niego już kilka razy. Był jakimś weteranem. Po prostu powiedziałem, że ma dać sobie spokój, bo niczego tym nikomu nie udowodni. Nie odpuścił, rzucił mi kilka niewybrednych słów i kazał spadać, a potem chciał kopnąć tamtego faceta, bo przecież to takie zabawne. Nie zdążył, bo tak walnąłem nim o mur, że chyba połamałem mu żebra. Dałem mu lekcję dobrego wychowania i kazałem oddać bezdomnemu wszystkie pieniądze, które ma przy sobie, a potem spieprzać jak najszybciej, bo nie mam ochoty dłużej go oglądać. Widać jeszcze potrafię jeszcze robić wrażenie, bo towarzystwo rozpierzchło się, nim skończyłem pouczać ich kolegę. Jednak był to raczej kiepski pomysł. 

Astrid Löfgren

Fury, np. jakim rzeczom? Bo chyba nie organizacji czasu pracy, nie? Zakładam więc, że to musiały być jakieś poważniejsze sprawy.
W jaki sposób te wygrzebane sprawy pomogły?
 Z perspektywy czasu patrzy się znacznie chłodniej na niektóre, bagatelizowane wcześniej sprawy. Niezarejestrowane wyjazdy, ginące środki, małe niezgodności w raportach, fałszywe adresy. Pojedynczo to drobne, korporacyjne błędy, które zdarzają się wszędzie i nigdy nie da się ich w pełni pozbyć. Jednak, gdy pozbiera się te drobnostki, sprawa zwyczajnie zaczyna śmierdzieć. 
 A kiedy coś nie gra, zaczynam znacznie uważniej wszystkiemu się przyglądać. Wzmocniłem kontrolę w niektórych sektorach, odciąłem dostęp do niektórych danych, ale jak widać, niewiele to dało.
James, nie wydaje mi się, żebym jakoś kręciła, ale ok, proszę o wybaczenie. Obiecuję poprawę w formułowaniu pytań i całej reszty.
No to ile najdłużej ci to zajmuje? Tak z tydzień?
Miała czyli już nie ma?
Bo ty w ogóle o siebie nie dbasz. Często się takie ataki zdarzają?
Chyba o tym nie wspominałeś. Jak to się stało, że cię prawie dorwali?
A tak z innej beczki: dalej siedzisz na Ukrainie? Wydarzyło się coś ciekawego ostatnio?
 Najpierw "cała reszta" to planowanie akcji. Potem "cała reszta" to akcja właściwa. Czym, u diabła, teraz jest ta "cała reszta"? Nic dziwnego, że mi się miesza, skoro co chwila pod tym określeniem kryje się co innego. 
 Coś koło tego. Nie przypominam sobie, by trwało to dłużej.
 Część archiwów i baz zniszczyli sami, bo chcieli zatrzeć ślady, a w części pomogłem im ja. Nie jestem jednak aż tak głupi i potrafię zrobić kopie tego, co mogłoby mi się przydać.
 Nie wspominałem, bo nikt nie pytał. Wtedy popełniałem jeszcze błędy, nie do końca potrafiłem się przystosować i zwyczajnie byłem zbyt nieostrożny. Nie zatarłem wszystkich śladów i można powiedzieć, że sam ich tym na siebie ściągnąłem. 
 Nie, nie siedzę. Przebywanie zbyt długo w jednym miejscu byłoby raczej nierozsądne, delikatnie mówiąc. Zależy też, co masz na myśli mówiąc "ciekawego". Można powiedzieć, że znowu popełniłem błąd i to jak cholera, bo dałem się zirytować i zwyczajnie komuś przyłożyłem.  

N: Fandom rozwiązał tajemnicę seksownego sweterka :P klik

19 lipca 2015

Astrid Löfgren

Fury, a od czego zaczęło się podejrzewanie? Pierce zrobił coś szczególnego, co pozwoliło wysnuć jakiś wniosek czy to było tylko przeczucie i smród pod nosem?
Zastanawia mnie jakim cudem przez tyle lat mieliście szczury w swoim obozie i tego nie zauważyliście.
 Z wielką niechęcią, ale muszę przyznać, że choć my byliśmy dobrzy, to oni byli lepsi.  
 Zaczęło się od przeczucia, które sprawiło, że zacząłem uważniej przyglądać niektórym rzeczom i wygrzebałem kilka dawnych spraw. Ze znacznym opóźnieniem, ale wreszcie dostrzegłem, że coś tu nie grało.
James, okej, wszystko po kolei uściślę, bo się nie zrozumieliśmy.
Pytałam czy kiedykolwiek coś nie było proste. Na przykład trwało więcej niż parę dni czy tygodni. Bo mówiłeś, że takie układanie planu jest prościzną, przynajmniej w przypadku pana od żonki.
Pytanie o najtrudniejszy przypadek wiąże się poniekąd z poprzednią kwestią. Chodzi mi tu o jakieś wyjątkowe trudności w zdobyciu danych na temat celu, czy coś takiego. Czy był taki ktoś, kogo za cholerę nie dało się szybko namierzyć, albo obecnie taki ktoś jest.
Skoro się tak wysiliłeś to zapytam: jak już wpadasz w ten stan paranoi, nie radzisz sobie, ale w jaki sposób próbujesz przetrwać?
A więc są różnice. Kiedy im się prawie udało? Każde złe, ale opcja z SHIELD mimo wszystko chyba lepsza.
 Ach. To nie można było tak od razu? Dobrze wiesz, że czasem zdarza mi się lekko przeinaczać niektóre rzeczy i zrozumieć je nie tak jak trzeba. Po co było to całe kręcenie?
 Czasem zdarzało się, że coś trwało więcej niż kilka dni, bo dany cel był na przykład niezłym ważniakiem, więc i dorwanie go nie było takie proste. Ale kilka tygodni? Nie obrażaj mnie. 
 Każdego da się jakoś znaleźć, nie ważne jak bardzo będzie starał się ukryć. Z danymi to samo. W tych czasach niczego nie da się skutecznie ukryć. A Hydra miała naprawdę bogate bazy danych, więc znacznie ułatwiło mi to sprawę. 
 Nie próbuję. Staram się znaleźć jakieś w miarę bezpieczne w miejsce i to przeczekać, bo zwyczajnie nie wiem, co innego mógłbym zrobić. To samo robię, gdy miewam te cholerne ataki duszności. Nie mogę złapać oddechu, serce wali mi jak szalone i czuję jakbym miał zaraz zemdleć, udusić się albo paść na zawał. Nienawidzę tego. 
 Jakoś pod koniec maja zeszłego roku. Kilka tygodni po Waszyngtonie. 
 Może i wydaje się lepsza, ale i tak mam opory.

Rora T

I jeszcze Fury: Ty wpadłeś na pomysł Mścicieli? Co było tego powodem?
 To był głównie mój pomysł, choć nie byłem w tym sam. Chcieliśmy zebrać grupę nieprzeciętnych jednostek, które mogłyby mierzyć się z przeciwnościami przerastającymi zwykłych ludzi. Zaczęliśmy eksperymentować z Tesseractem, ale nie można było postawić niczego na jedną kartę, bo sytuacja sprawiła, że potrzebowaliśmy czegoś o wiele, o wiele większego. 
Buck... Sorry James jak tam się czujesz? Dobry czy zły humor?
 Już nazywaj mnie tym cholernym Bucky'm. Jeśli przestanę tego zakazywać, szybciej ci się znudzi.
 A humor wspaniały jak zawsze.

Astrid Löfgren

Fury, jeśli już mówimy o Alexandrze, podejrzewałeś coś?
Wielki? A jeśli miałbyś porównać swoją kadencję z kadencją poprzednika, czym jest ten ów krok? Jaka przede wszystkim jest różnica?
 Zacząłem, ale było już zbyt późno, by jakoś zapobiec bagnu, które z tego wynikło. Nie co dzień raczej podejrzewa się wieloletniego przyjaciela o zdradę. Choć jak widać, powinno się. 
 Rozszerzenie wpływów na skalę globalną. Mieliśmy oczy i uszy wszędzie, gdzie tylko się dało. A jeśli się nie dało to, zmienialiśmy to. Pozyskiwaliśmy wpływy z o wiele większej ilości źródeł. Staliśmy się totalnie lepiej uzbrojeni. Prace nad Tesseractem wreszcie ruszyły. Powołaliśmy Mścicieli. Ale jak widać, niewiele to dało. Nie muszę chyba tego tłumaczyć.
James, no ja wiem, ale chodzi mi o sprawy związane z zabijaniem. Te całe planowanie, układanie strategii.
A jaki był najtrudniejszy przypadek? A może wciąż jest coś takiego.
Puszczenie wolno tyczy się tylko tych z wolontariatu?
Ty mi powiedz, czy jest różnica. Mi się wydaje, że jest, ale jak jest naprawdę - nie mam pojęcia. Gdyby złapała cię policja - co mi się wydaje śmieszne i niemożliwe - zginęliby zapewne ludzie. Gdyby SHIELD - w sumie nie wiem, co by się stało, ale znów straty w ludziach. Gdyby Hydra - również straty w ludziach i trafiłbyś z powrotem na krzesło albo zginął.
 O tym mówię. Jeśli chcę ułożyć choć cząstkę strategii, muszę poznać harmonogram ochrony, sposób działania alarmów i zabezpieczeń, przydałaby się też choć cześć rozkładu dnia danego celu i zapoznanie z najbliższymi planami. To ostatnie jest najprostsze, bo niektórzy idioci zapisują to w kilku miejscach. Czasem to wszystko zajmuje kilka godzin, a innym razem kilka dni. Potem trzeba wyłączyć zabezpieczenia, unieszkodliwić ochronę i często poczekać, aż cel się zjawi. Akurat na miłych pogaduszkach i wyeliminowywaniu się znam jak nikt, więc ta część nie jest problemem.
 Dostosowanie się. Wrzucono mnie na głęboką wodę- w przenośni i dosłownie. Nie potrafiłem być samodzielny, nie wiedziałem gdzie mam pójść, co mam dalej robić, jak o siebie zadbać, jak się zachowywać. Wszyscy wydawali mi się wrogami, cały czas czułem się osaczony, wszędzie szukałem podsłuchów i podłożonych ładunków. Cały czas miałem wrażenie, że każdy chce mnie dorwać, że każdy chce mojej głowy. Wpadałem w cholerną paranoję. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Czasem nadal nie potrafię.  
 Rzadko zdarza mi się puścić kogokolwiek, więc w moim przypadku- tak.
 SHIELD i jemu podobne zapewne staraliby się zniwelować straty, a może nawet spróbowaliby załatwić to pokojowo. Hydra nie. Hydra wyrznęłaby wszystkich potencjalnych świadków. Oni się nie wahają, oni niszczą wszystko bez mrugnięcia okiem. I to właśnie to jest największy problem. Raz prawie im się udało i widziałem, jakie były tego skutki. Teraz sytuacja jest tak napięta, że jeśli zrobiliby to raz jeszcze, konsekwencje byłyby cholernie ogromne. Każde wyjście wydaje się być złe. 

Astrid Löfgren

N, w spandeksie czy zwykłych ciuchach - i tak pan Jackman wyglądałby dobrze. Przynajmniej od pasa w górę :P
Nigdy nie wytrzymuję w postanowieniu, że nie będę oglądać materiałów zanim nie obejrzę całego filmu. Muszę przyznać, że pierwszy raz jestem pod wrażeniem CGI. Gdybym nie wiedziała, ile lat ma Douglas, nigdy bym nie powiedziała, że jego twarz odmłodzono komputerowo. Niesamowicie realnie wygląda.
 Pan Hugh w czarnej skórze z poprzednich części- wielkie, tłuste tak. Pan Hugh w żółto-niebieskim, za bardzo obcisłym lateksowym wdzianku- nope. Pokazanie kostiumu pod koniec Wolviego 2 jak najbardziej wystarczy :P
 Tym bardziej, że scena rozgrywała się w dzień, przy naturalnym oświetleniu. I nawet postarzona Peggy prezentuje się o wiele lepiej niż w CA:WS. Chociaż akurat to może wynikać z prawie trzydziestu lat różnicy, bo jednak łatwiej z trzydziestolatki  zrobić sześćdziesięciolatkę niż niemal stulatkę. 
Fury, jak opisałbyś swój wkład w działania SHIELD? I jak to się stało, że znalazłeś się w tej organizacji?
 To był 1990. Zostałem ranny podczas wojny w Zatoce Perskiej- szrapnel trafił prosto w oko i nie było mowy o powrocie do czynnej służby. Jakiś czas później skontaktował się ze mną zainteresowany moimi działaniami ówczesny dyrektor SHIELD. Pierce.
 Mój wkład to wielki krok w przód, droga pani. Można zarzucić mi wiele i nie będą to zarzuty bezpodstawne, ale SHIELD nigdy przedtem nie działało sprawniej. 
James, a było kiedyś coś, co nie było dla ciebie prościzną? Takie planowanie reszty jest dla ciebie czasochłonne czy raczej nie zajmuje wiele czasu?
W znacznej większości, czyli zdarzył się jednak ktoś, komu uwierzyłeś, dobrze rozumiem?
Poddaniem się policji - czy tam jakiemuś innemu organowi rządowemu - SHIELD, czy Hydrze?
 Trochę ponad rok temu nic nie było dla mnie prościzną. 
 Zależy od sytuacji. Czasem da się wszystko rozgryźć niemal na poczekaniu, a czasem trzeba siedzieć nad tym kilka dni bez przerwy, a i tak w niektórych kwestiach polegać będzie trzeba tylko na zdolności improwizowania. Każdy przypadek choć wydaje się podobny, tak naprawdę jest zupełnie inny. 
 Już kiedyś wspominałem, że w Hydrze funkcjonował "wolontariat". Dotyczył on głównie, choć powinien chyba powiedzieć, że raczej tylko naukowców czy inżynierów. Tego, który ostatnio naprawiał ramię, puściłem wolno. I przyznaje, że facetowi należy się szacunek, bo nawet ręce mu nie drżały, chociaż miał lufę przy skroni. 
 A czy to jakakolwiek różnica? Hydra była i nadal jest wszędzie. A jeśli grzecznie bym się im oddał, skończyłyby się pościgi, pułapki i ofiary w cywilach. I tak, wiem, że to cholernie kiepski plan, ale powoli zaczynają kończyć mi się alternatywy.