Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julia Szałwińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Julia Szałwińska. Pokaż wszystkie posty

25 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

Ja mam trzy koty z których jeden dzisiaj urodził czyli wychodzi że siedem. Najstrszy to Pawlaczka bo razem z moim bratem kłócą się niczym Pawlak z Kargulem (dłuzsza historia). Potem są koty młodsze jeden rudy czyli Patyś, i bialo rudy który zeźarł mi ciasto czekoladowe, czego mu nadal nie wybaczyłam. Mam też królika Drzewo (bez pytań proszę) gołębia Światło, i dwa psy. Tą starszą zazdrośnicę Kodę, i gryzaka który mi piżamę podarł Kenaja ;) imiona rodem z: ,,Mój brat niedżwiedź" ;D oba ze schroniska :)
ciesz się ;D twój ask jest popularny xD aż dziw ile ludzi przez ciebie zaraziło się panem Metalowa Łapcia ;P 
Och tak, wiem jak się czułaś po straceniu ciasta! Miałam kiedyś psa, który był wręcz dziki za wszystkim co czekoladowe (albo za wszystkim co na takie wyglądało :P), ale mógł liczyć tylko na góra jedną kostkę raz na kilka miesięcy. Raz więc obsłużył się sam i zjadł całą, razem z kawałkiem sreberka. 
A to moja zdecydowanie największa miłość, która jest ze mną już siedem lat:
Prawie siedemdziesiąt kilogramów miłości :P

Nim nie trzeba się zarażać. Wystarczy spojrzeć na to cudo <3 

24 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

O jaa... Trochę mnie nie było, a znów tyle do nadrobienia! N za dużo pracujesz ;)) Jak tam wakację N? Cieszysz się że już koniec, czy raczej nie? ;)
Odpowiadam na tyle pytań, ile zostaje zadanych. Więc mnie możesz obwiniać tylko za dziewiąteczke!
N pochwali się, że jest na tyle szurnięta, że przygarnęła trzeciego psa. Nasze spacery są więc bardzo urozmaicone, bo mój pięcioletni berneńczyk boi się półrocznego jamnika. 
A o to czy cieszę się na ich koniec, spytaj mnie za jakiś miesiąc. Choć zapewne i wtedy odpowiedz będzie zaczynać się na "n", a kończyć na "e".
Yelena trochę ci współczuję. Facet pobrudził ci tapicerkę. Ta zniewaga krwi wymaga. Wiesz co jak tak to sobie teraz przeczytałam to sądzę że krwi już jest za dużo, może coś innego? Sok porzeczkowy? Budyń? Chociaż nie James tego nie trawi...
Ta zniewaga krwi wymaga, bo facet zakrwawił mi tapicerkę. Ciekawy dobór słownictwa, nie będę zaprzeczyć.
W tym przypadku chodziło głównie o utratę sporej ilości krwi, a więc i znaczne osłabienie, bo inaczej nie udałoby się im go obezwładnić. A gdy człowiek się wykrwawia, krwi zazwyczaj jest właśnie dość sporo. Podkreślę- sporo, góra trochę ponad dwa litry, nie więcej, a więc nie "za dużo". Dla kogoś takiego to nic wielkiego.
James ty to jesteś jednak nieszczęśliwy. Współczuję, ale przeżywałeś gorsze rzeczy. Dasz sobie radę. Zawsze dawałeś. Trzymaj się, czy coś. Ale nieczuło to zabrzmiało. Szybkiego powrotu do zdrowia jednak nie jest za bardzo na miejscu, bo ty nigdy nie jesteś zdrowy, więc lepsze jest trzymaj się. Ale mam rozkminy...
Nie do końca zgodziłbym się z tym, że użycie określenia "nieszczęśliwy" jest w tym przypadku właściwe. Zwyczajnie mam szczęście do przyciągania pecha.

13 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

W nocy, w piżamie i po prysznicu mówisz? Chciałabym to zobaczyć :D I wiesz jak teraz pomyślę o tych lodach, to masz rację... To może kawa? :P
Znalazłam dwie fotki z opisem spotkania: klik i klik. Jeśli chcesz, mogę znaleźć więcej :) 
I tak bajdełejem, szerokość bicepsa pana Stana trochę przeraża. Teraz metalowa łapcia będzie wyglądać trochę monstrualnie.
Kawa mrożona ^^?
Clint małe dzieci to piekło. Kiedy ty śpisz skoro masz, jeszcze dwójkę?! I kota. :P
Zdradzę ci teraz sekret każdego dobrego ojca, więc skup się- mam dobrą żonę.
No to jest jakiś argument, nie powiem... Siostrzenica, twojej największej miłości... Słabo.
Bardzo kolokwialnie mówiąc to tak, słabo. Najstarszy wnuk Pegg jest starszy od Sharon. To jest chyba kolejny argument.
Ja wiem, że robiłeś gorsze rzeczy, ale skoro ona w jakiś sposób Ci pomagała [bo nie mów że tego nie robiła!] to mógłbyś jej chociaż powiedzieć co dalej zamierzasz robić. 
Może źle to ująłem- zrobiłem jej gorsze rzeczy. Dawno temu, w tamtym życiu, ale zrobiłem i kilka miłych słówek, czy uśmieszków tego nie zmieni. Dlatego wolę jej nie wciągać i zwyczajnie odejść. Tak będzie lepiej, uwierz mi.

Julia Szałwińska

N! N! Kurde blaszka! Dzisiaj 13 sierpnia! Pan Stan kończy 33 lata! O jaaa! Sto lat, panie Staaan! Świętujemy, wszyscy co czytają tego bloga! Łaaa!
Może N trochę cię zdziwi, ale za bardzo nie przepada za samym panem Stanem. Jako aktorem, oczywiście, bo ponoć człowiekiem jest dość czarującym. Chwali mu się to, że ostatnio jaki jedyny z ekipy wyszedł spotkać się z fanami. W nocy, w piżamie i po prysznicu- to chwali mu się jeszcze bardziej.
Nie zmienia to jednak tego, że także dołączam się do życzeń. Żeby miał więcej czasu ekranowego niż kwadrans i dostawał więcej kwestii niż trzy zdania!

I cóż, wydaje mi się, że Steve (z wiadomych względów) raczej nie bardzo przepada za lodami :P
Dobra, dobra... Ale na lody ją zaprosisz, Steve?
Mam dość absorbującą pracę i  raczej nie mam czasu na randki. Poza tym, to siostrzenica Peggy.
Ale podanie fałszywych namiarów, to świństwo. Nawet jak na ciebie. Nie ładnie.
Może źle to ująłem. Nie podałem jej namiarów, bo żadnych aktualnie nie mam. Zwyczajnie udałem się w zupełnie innym kierunku, niż jej powiedziałem. Wielkie mi świństwo, robiłem gorsze rzeczy.

12 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

Steve, postawmy sprawę jasno. Ty lubisz Sharon. Uwierz że Sharon też cię lubi. I to wystarczy żeby ją zaprosić na kawę. Nawet Natasza, tak powiedziała. A to już coś!
To, że Natasha coś powiedziała, wcale nie oznacza, że musi mieć rację. Ludzie są różni i osoba trzecia zawsze może pomylić się w ocenie. Wiem, że też to była jej praca, ale zwyczajnie ciężko jest mi zaufać komuś, kto już raz stracił moje zaufanie. 
Clint, mały ząbkuje? Jak tak to współczuje, bo moja siostra cioteczna też, i ja nie wiem jak można się tak drzeć...
Wiem, że już to mówiłem, ale się powtórzę, bo nic lepiej nie odda sytuacji- czasem naprawdę czuję, jakbym miał w kołysce alarm przeciwpożarowy skrzyżowany syreną policyjną.
James, nawet nie wiem czemu ale twoja wypowiedź, pierwszy raz wydaję mi się taka... wzruszająca? Po za tym sam mówisz że cię rozpraszała, itd i to już o czymś świadczy. Przecież w chwilach gdy gorzej się czułeś, mogła uciec, a tobie zrobić jakąś krzywdę ale tego nie zrobiła, a za to Ci pomogła, chociaż nie musiała. Możesz sobie wmawiać co chcesz, ale skoro i tak spieprzyłeś jej życie, to może teraz spróbuj to naprawić?
Widzisz? Skoro ty odczuwałeś brak imienia, to myślisz że zwierzę by go nie odczuło? Właśnie.
 Moje wypowiedzi nie brzmią wzruszająco, bo z założenia nie mają takie być. Nie czuję potrzeby grania nikomu na emocjach.
 Właśnie próbuję. Trzymając się jak najdalej. Powiedziałem jej wszystko, co mogłoby się przydać, podałem fałszywe namiary i odszedłem. Niczego lepszego nie mogę zrobić.
 Gdybym nigdy żadnego nie miał to by mi to nie przeszkadzało. Zwyczajnie nie lubię, gdy ktoś mi coś odbiera.

11 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

Gwiazdeczka! Ślicznie *-* a ja się pochwalę umiem liczyć do dziesięciu z niemca i parę przekleństw :D ale pomińmy ;P
Za bonus dziękuję, i kocham Cię za wysłanie mi jeszcze raz :*
Czyli tym razem nie ma problemu z otworzeniem pliku? Jeśli nadal nie działa, daj znać, a postaram się wymyślić coś innego :)
 Steve nadal masz nadzieję że Bucky siedzi, gdzieś tam w głębi Jamesa? [o matko jakie to denerwujące, pisać o nim jakby to były dwie inne osoby! -,-] Czy raczej już Ci przeszło? I jak się sprawy mają z Sharon? Co sądzisz o traktorze Clinta? Jakie zdanie masz o bliźniakach Maximoff? [teraz to właściwie o Wandzie, ale co się będziemy czepiać...]
 Jakim byłbym przyjacielem, gdyby "mi przeszło"? Zmienił się i w pełni to rozumiem, więc zwyczajnie muszę pogodzić się z tą myślą, bo Bucky był, jest i zawsze będzie moim przyjacielem. 
 Sprawy mają się raczej cały czas tak samo.
 Nie bardzo znam się na traktorach, więc nie wiem, co miałbym sądzić. Wybacz.
 Przez wydarzenia sprzed kilku miesięcy nadal ciężko jest mi spróbować w pełni zaufać Wandzie. Świadomość, że w każdym momencie może wejść do mojej głowy i wyciągnąć z niej co tylko zechce, zobaczyć każde moje wspomnienie, raczej tego nie ułatwia.
 A jej brat... cóż, mógłbym mówić o tym, że był dobrym, dzielnym człowiekiem, który oddał własne życie, by ocalić czyjeś, ale to byłby tylko słowa. Przyznaję, że nie wiem, co miałbym powiedzieć, bo zwyczajnie nie mieliśmy okazji się poznać. 

James może nie koniecznie chodzi mi o to że masz powiedzieć\napisać\zadzwonić z informacją że: ,,Wow! Przeżyłaś! A już myślałem że przez moją głupotę, będziesz wąchać kwiatki od spodu!" Tylko po prostu tak do niej napisz, i porozmawiaj swo... [chciałam napisać swobodnie, ale to chyba złe słowo] tak jak z nami. Bądź sobą. Upierdliwym jak mało kto, i upartym ale sobą. Co ty na to?
To że bez imienia da się żyć, to nie oznacza że takie życie jest dobre. Miło Ci było jak wołali na ciebie: ,,to"? Raczej nie. 
 Czasem byłem przed nią bardziej sobą, niż może ci się wydawać. Czasem aż za bardzo, bo przez to traciłem maskę i wyłaziło ze mnie to, co nie powinno. Widziałem jak na mnie patrzyła, gdy raz się nie dopilnowałem i zamiast rosyjskiego akcentu, słychać było ten dawny, brooklyński. Wiem też, że specjalnie mnie prowokowała, zagadywała i rozpraszała, bo nie chciała zostawiać mnie samemu sobie. Przecież doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co działo się w mojej głowie. Ale wolę nie wtrącać się w jej życie raz jeszcze. Dosyć je spieprzyłem.
 Nie wiedziałem, że w ogóle powinienem mieć coś takiego jak imię, więc nie odczuwałem zbytnio jego braku. Dopiero, gdy docierało do mnie, że kiedyś je miałem, ale mi je zabrano, czułem, że coś jest nie tak.

10 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

Wróciłam! Znów! N kocham cię za twoją miniaturkę! Jest tak wspaniała i ojejuu!! Ale co to znaczy zvezdka? Niby uczę się ruska, a jestem kompletnym łomem :D a ten bonus mi się jakoś źle wysłał :( nie mogę go odczytać :(
To oznacza gwiazdkę/gwiazdeczkę :) I pocieszę cie, N ma niemieckie korzenie, a jest "kompletnym łomem" z tego języka " :P

Wysłałam ci bunusik raz jeszcze :)

A co do odzywania się do Yeleny, polecam lekturę "#8 Bucky"
Steve, miło cię widzieć :)
Więc miło wiedzieć, że miło mnie widzieć.
 James przeglądałam stare posty, i muszę ci powiedzieć że czy tego chcesz, czy nie zmieniłeś się :) I powinieneś dać jakiś znak Yelenie. Ona jedyna potrafiła cię wyrwać z... ciemnych myśli i porządnie tobą potrząść :) Jakbyś nazwał swojego kota?
 Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Sam to widzę, bo do wielu rzeczy podchodzę zupełnie inaczej, Mój tok myślenia, a nawet sposób wypowiadania także się zmieniły. 
 "Jakiś" czyli jaki? Wysłać kartkę z dopiskiem "Hej, nie zaszlachtowali mnie w ciemnej uliczce, jak przewidywałaś! Ps. przepraszam za tamte złamania!"? Raczej kiepski plan, co? Poza tym, kto powiedział, że od czegoś mnie wyrywała? Zwyczajnie mniej o tym mówiłem.
 Wcale bym nie nazwał. Bez imienia też da się żyć.

5 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

James nie wiem czy to dobrze. Skoro masz wydobrzeć, przypomnieć sobie i ogólnie dobrze funkcjonować potrzebna ci choć minimalna dawka snu. Więc wysil się i pospij choć godzinę dziennie. Prooszę.
Godzinę dziennie? Tygodniowo śpię po jakąś godzinę-dwie. I to łącznie, bo zazwyczaj nastawiam budzik na piętnaście minut, wstaję i ruszam dalej. Można więc powiedzieć, że pozwala mi to "ogólnie dobrze funkcjonować". 

4 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

N mogłabyś? ;) Już od dłuższego czasu zżera mnie co będzie dalej ;D
 Jasne, zostaw tylko mail w komentarzu. Usunę go od razu po skopiowaniu adresu, nie będzie wisiał tu nie wiadomo jak długo :) 
 Podeślę też mały gratis.
Czyli żadnej kawy, ani energetyków tak? Twoje skrzywienia zawodowe przerażają James. Serio.
 Teraz tak. Już ich nie potrzebuję do tego, by bez problemu ciągnąć po kilka dni bez snu.
 Nie moja wina, że się ich nabawiłem. Każdy na moim miejscu by jakieś miał.

Julia Szałwińska

N będziesz pisała drugą część tej miniaturki o Jamesie, i o dziewczynce uratowanej z bazy Hydry? :)
Mam już napisane ok. dwie strony (część pierwsza miała ok. sześciu) i to od dłuższego czasu, ale mam małą blokadę, bo skupiam się na innym ff. Jeśli chcesz, mogę podesłać ci to, co na razie mam :)
James mam nadzieję że jesteś z siebie zadowolony, bo teraz kiedy tylko spojrzę na jakieś jedzenie, od razu przychodzi mi na myśl: ,,Ciekawe z czym to będzie się kojarzyć Jamesowi" Dobrze że spaghetti jadłam trzy dni temu, bo inaczej zapewne bym zwymiotowała. -_-
A teraz natchniona naszą pogawędką: jakie jedzenie cię odrzuca? I jeśli pamiętasz to czego nie lubiłeś jeść przed wojną?
 Nie moja wina, że mam takie a nie inne skojarzenia. 
 Przed wojną nie bardzo mogłem sobie pozwolić na jakiekolwiek wybrzydzanie. Cieszyłem się, jeśli w ogóle mogłem się najeść, bo nie raz zdarzało się, że miałem niedożywione mięśnie. 
 Teraz nie tykam większości jedzenia. Ograniczam się do chleba, krakersów o najmniejszej zawartości chemii, jabłek, wody i mleka. Radko zdarza się, że tknę coś innego.

Julia Szałwińska

A więc Nick:
Twoja najpoważniejsza misja?
 Opowiem o tym, gdy uzyskasz co najmniej poziom siódmy. Lepiej nie opowiadać o pewnych sprawach na prawo i lewo, tym bardziej teraz. 
Z kim ci się najlepiej pracowało?
Z samym sobą.
Lubiłeś Dugana?
Jakiego Dugana?
Kiedy teraz gdy Tarcza jest w rozsypce, znów zaczniesz nią kierować?
Nigdy tak naprawdę nie przestałem tego robić.
Co aktualnie robisz?
Pracuję nad... pewnym projektem, który w przyszłości znacznie mógłby usprawnić nasze działania.
Co cię najbardziej denerwuję?
Samowolka. Agent Barton coś o tym wie.
Co sądzisz o każdym z członków grupy Avengers?
N: To pytanie już padło :) klik
Czy z Nataszą trudno się pracuję?
Nasza współpraca najczęściej ograniczała się do wydawania rozkazów i składania raportów. Ponadto, agentka Romanow nie odpowiadała bezpośrednio przede mną. Hierarchia była o wiele bardziej złożona. Mogę jednak powiedzieć, że trafiały nam się bardziej problematyczne jednostki niż ona. Co od razu nie oznacza, że bezgranicznie sobie ufamy i wszystko zawsze gładko szło.
Co sądzisz o Jamesie? Myślisz że można dać mu jeszcze jedną szansę, czy już nie?
 Zimowy Żołnierz był i nadal jest zagrożeniem. I to sporym, ponieważ nie mamy i nie będziemy mieć pewności, że ktoś nadal nie siedzi mu w głowie i nie wykorzysta go ponownie przeciw nam, gdy najbardziej nie będziemy się tego spodziewać. 
Czy masz żonę? 
Nie.
Gdybyś nie został szefem Tarczy, to kim byś teraz był?
Masz jakieś ulubione sposoby walki? Ulubioną broń?
Kto jest twoim największym przeciwnikiem?
Nie przypominam sobie, bym takiego miał. Choć teraz mogę powiedzieć, że opinia publiczna.
Gdybyś wiedział o tym że Zimowy Żołnierz to James, powiedziałbyś o tym Stevowi?
Sytuacja była jaka była i jeśli zależałoby to ode mnie to nie, nie powiedziałbym. Jak już mówiłem- Zimowy Żołnierz był i nadal jest zagrożeniem. A naszym zadaniem jest eliminowanie zagrożeń. Bez względu na sentymenty. 
I na koniec: ulubione jedzenie? :)
W moim wieku i z moją pracą nie można już pozwalać sobie na wszystko. Jednak nadal nie pogardzę dobrym stekiem.

Julia Szałwińska

N zrób Furego! Tyle mam do niego pytań!
N wspominałam że grzebałam w starych postach i teraz mnie tak naszło: jaki sutek? Niby przeglądałam, czytałam ale jestem zbyt tępym człowiekiem żeby to ogarnąć :D
Chodziło o to, że w scenie w skarbcu w CA:WS metalowe ramie zostało wygenerowane komputerowo. Na tym gifie: klik zauważyć można, że znacznie powiększono mu też mięśnie ramion i... poprawiono lewy sutek w CGI. I to tak, że widać różnicę :P
James chyba podziękuję. Twoje opowieści sprawiają że po dziś jak widzę pizzę, mam ochotę zwymiotować...
Poopowiadać ci trochę o spaghetti?

3 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

N kto będzie teraz postacią tygodnia? I przypomniało mi się teraz, że śniło mi się, że Bucky przemalował czołg na różowo. I teraz uśmiecham się sama do siebie ;D 
O mój boru, zupełnie o tym zapomniałam! Zawsze ogłaszam to w niedzielę, a teraz zupełnie wypadło mi to z głowy. Steve? Natasha? Maria? Sharon? Yelena? Phil? Ktoś inny? Przypomniałaś mi o tym, więc wybierz za mnie :)
Fakt, Bucky i jego różowy czołg z napisem "Pieprzyć nazistów!" wymiatali :P
Clint miałeś jakieś wiadomości od Tarczy czy wezwania na misje w ostatnim czasie?
Nie. Po sprawie z Ultronem powiedziałem Fury'emu, że chcę odsunąć się na jakiś czas od tego wszystkiego. Jeśli świat się nie wali, nie mają do mnie dzwonić. A raczej nie wygląda, by się walił.
James miło ujmuję ja, bo to ty jesteś od tych szczerych i brutalnych wyznań. Ale lepsza prawda, niż fałszywe uśmieszki i kłamstwa.
Moje wyznania wcale nie są brutalne. Nie opisuje przecież wszystkiego z najdrobniejszymi szczegółami. Chyba, że chcesz? Wiesz, historia o tym, jak uczono mnie stać na baczność na połamanych nogach, mogłaby ci się spodobać. Naprawdę.

Julia Szałwińska

N właśnie tak sobie przeglądałam stare posty, z czasów kiedy jeszcze mnie tu nie było, i patrzę na rozmowy z Jamesem z 44\45 roku i aż sama się uśmiecham. I to jego ma'am. :))
Och tak, trzeba przyznać, że preWS!Bucky to urocze stworzonko ^^
No tak, skoro ugryzienie wyrośniętego kundla bolało, to ja nawet nie chcę myśleć...
James czy jak wybudzali cię żeby wysłać na nowe misje, to za każdym razem sprawdzali czy serum działa? Czy testy robili tylko na początku?
"Testy" jak to miło ujęłaś. Ale nie, nie sprawdzali. Dostałem kilka wersji serum, bo pierwsza wersja, ta którą Zola stworzył w '43, była daleka od doskonałości. Jednak już ona stale zmieniła moje DNA i raczej jest to już proces nieodwracalny. 

Julia Szałwińska

N lubisz gotować?
Nope. Jestem w tej dziedzinie zupełnym beztalenciem :P
Clint jak tam u twojej rodzinki? Traktor naprawiony? ;D
Raczej wszystko dobrze. Nate już nawet nie budzi nas po dwadzieścia razy w ciągu nocy. I przemilczmy sprawę traktora.
No wściekły pies to coś okropnego... Szczególnie jeśli właściciel jest pijany, i cię nie lubi. W takim razie kup sobie kota. Mogę ci nawet dać mojego, bo wczoraj bydlę zjadło mi ciasto czekoladowe!
"Właściciel pijany i cię nie lubi"? Uwierz, chciałbym. Jedną z ich ulubionych zabaw było skrępowanie mnie, a potem szczucie psami, by mogli ocenić działanie serum. Wyobraź sobie, że dopada cię wściekły kundel, a ty nie możesz nawet się ruszyć. A potem, że to bydle stoi nad tobą i dyszy ci w kark, gdy banda sukinsynów z radością ogląda, jak odrastają ci wygryzione kawły ciała. Dlatego nie lubię psów.

2 sierpnia 2015

Julia Szałwińska

James to zabolało... już nie pamiętasz jak lubiłeś jak gryzł ci nogi, i kładł obok protezy? A teraz co: nie obchodzi cię to?! Tak po ptostu? Może on usycha z tęsknoty za tobą? Psy też mają uczucia. Ty je masz, Sam je ma, wszyscy je mają! Więc okaż trochę chęci, i odwiedź Wisa!
 Jedna z głównych zasad, którymi się kieruję to "Nie przywiązywać się", bo zawsze źle na tym wychodzę. I fakt, może nie był aż taki najgorszy, czasem czułem do niego nikłą nutkę sympatii, ale nie zmieni to tego, że zwyczajnie nie lubię psów i można powiedzieć, że trochę się ich boję. Cóż, może to po części wynikać z tego, że kilkukrotnie szczuto na mnie takie wściekłe bydlaki. Ta, coś może w tym być.

Julia Szałwińska

N no bo Loki to wszystko spieprza! Nie lubię go... A ty? Po za tym ile o nim jest ff i tego wszystkiego a biedny Jamie taki zaniedbany!
+  Koleżanka prosi o ocenę wstepnego zarysu ff, ocenilibyście? ;)
Zaraziłam ją i już tyyyyle napisała historyjek i opowiadań że ojojoj!
 Nigdy nie trawiłam tego gościa. W MCU to po prostu rozpuszczony księciunio z kompleksem niższości, który przeinacza wszystko, co się do niego powie (np. rozmowa z Odynem) i obwinia wszystkich za swoje błędy (On przecież chciał tylko pomóc! Co z tego, że prawie zniszczył przy tym dwie planety...). I naprawdę przeraża mnie to, że spora część autorek piszących o nim ff uważa, że wystarczy odpowiednia panna, a Rogaty się zmieni i stanie się wzorem cnót wszelakich. I jeszcze to usprawiedliwianie, że to wszystko nie było jego winą, bo to Thanos do wszystkiego go zmusił, a Loczek chciał przegrać, bo ma takie dobre serduszko. 

Odpowiem tutaj zamiast w "Mniej na poważnie", bo tamta podstrona zacina mi się, gdy piszę z telefonu :/
Osobiście mogę powiedzieć, że zerknę na to z wielką chęcią :)
James odpuszczę ci już tego miśka :) Ale za to: co u Wisa? ;)
 Wy naprawdę lubicie mnie dręczyć. Nie wiem co u niego i nie obchodzi mnie to.

1 sierpnia 2015

Julia Szałwińa

N masz rację widać że zainspirowany :) włosy i broda lepsze :D i poza tym: kosmiczna królowa? O czym my nie wiemy James? ;D
N koleżanka zaczęła pisać ff o Jamesie i spytała się mnie w którym roku spadł z pociągu. Nie wiem czy w 44r, czy raczej w 45r? A ty jak sądzisz? :)
 W serii komiksów Bucky Barnes: The Winter Soldier nasz ulubiony skrytobójca zajmuję się kosmiczną bazą Nicka Fury'ego, Zostaje zaproszony na pewną planetę przez samą królową i w końcu nawiązuje się między nimi romans. Ventolin, bo tak jej na imię, nazywa Bucyksia "swoim snem". A potem przyszedł Loki i wszystko schrzanił.

 Bucky spadł z pociągu 3 lub 4 marca 1945 (więc na tydzień przed swoimi 23 urodzinami).Wiemy to, ponieważ było to dzień przed rozbiciem Walkirii. A dzięki nagłówkowi zaprezentowanemu przez Zolę w CA:WS, wiemy, że Steve rozbił samolot  5 marca '45.
 A dzięki teczce przyniesionej przez Natashę pod koniec CA:WS, wiemy, że Projekt Zimowego Żołnierza ruszył 23 marca 1945.
 Możesz śmiało pytać o takie rzeczy, bo i tak ma to wszystko pospisywane. I dodam też, że nie pogardziłabym późniejszym linkiem do ff :)
Sam, Clint: Co sądzisz o Bucky Bear? Prawda że nie jest taki zły?
Chyba nie jest. Widziałem, że siostrzeńcy Kate oglądali kreskówki "Captain Ameribear and friends", więc nie może to być jakieś koszmarnie złe, prawda?

Co sądzę o czym?
James w takim razie kto zrobił tego miśka? I po drugie: wiem że faceci mają swoją dumę itd, ale bez przesady... W końcu to tylko miś. W dodatku jakby nie patrzeć jest słodki :) James jeszcze coś: twoja proteza buczy, czy ogólnie wydaję jakieś dżwięki? 
Nie jest zupełnie cicha, bo to jednak nadal maszyna, ale nie buczy, a raczej... wydaje cichy szum. Głośniejsze dźwięki wydają przesuwające się płyty, ale nie bardzo wiem do czego to porównać. Może do dźwięku kół zębatych? Coś w tym stylu.

Nie wiem kto go zrobił, ale to był kolejny propagandowy gadżet do wyciągania pieniędzy. 
Bez przesady? Przez dobry miesiąc wołali na mnie sierżant Bucky Bear. I to wcale nie było "słodkie". 

Julia Szałwińska

N na racja kto nie polubi Jamesa :) a szczególnie z rozwianymi włosami i oczętami jak u Kota ze Shreka *-*
Komiksowy Bucky to też niemały przystojniacha. Po lewej Bucky sprzed obsadzenia pana Stana w tej roli, a po prawej po. Widać, że autor trochę się zainspirował ;)
Poza tym, Buckyś w jednej chwili potrafi kopać tyłki jak prawdziwy badass, a w drugiej robić słodkie oczka do swojej królowej, Bo on naprawdę poderwał kosmiczną królową.
James uświadomię ci jedną ważną rzecz: ,,Ja nie zrzędzę" to zrzędzenie. Czemu tak bardzo nie lubisz tej maskotki? Nie jest jakaś obrzydliwa, tylko nosi rajstopki. ;)
Niby kiedy ostatnio zrzędziłem? Jestem bardzo miłym człowiekiem. 
Bo to maskotka, która nosi cholerne rajstopki. Byłem żołnierzem, więc nic dziwnego, że to... coś było dla mnie upokarzające.

Julia Szałwińska

Wróciłam! Aaaa! Ile trzeba było nadrobić! A teraz pytanie które naszło mnie nad morzem, a gdzie nie miałam internetu:
Do wszystkich: Jak myślicie jak zareagował by Steve gdyby jakimś cudem, zrozumiał jak działa komputer, internet itp i znalazł by tego oto bloga? Sam byłbyś prawdopodobnie martwy :D
James nawet nie wiesz jak bardzo brakowało mi tego twojego zrzędzenia, i przygnębiających tekstów!
N aż trudno uwierzyć, ale zaraziłam dziewczyny z pokoju tym blogiem :) i ogólnie Buckym :D
Sam jak tam u ciebie i twojej dziewczyny?
Sharon jaka była twoj najpoważniejsza misja?
Clint co sądzisz o pizzy hawajskiej? (fuuuj!)
N kocham twojego bloga! <3
 i jeszcze coś: James o co chodzi z tym Bucky Bear? O.o
I jeszcze coś:
N co sądzisz o Powstaniu Warszawskim? Tylko błagam nie mów że to był niepotrzebny błąd. Zniosę wszystko tylko nie to...
Właściwie James ty też. Co sądzisz o Powstaniu warszawskim?

N: 
Cóż, Steve jako agent SHIELD raczej zna się na obsłudze komputera (i nie zdziwiłabym się, gdyby był w tym lepszy niż spora część z nas) i wie jak działa internet (lista!), ale wątpię w to, by wertował kolejne strony w poszukiwaniu plotek na swój temat :P Chociaż mógłby, może zapuściłby brodę.

Nie trzeba się za bardzo starać, by zarazić kogoś Bucky'm, bo hej, tylko spójrz na niego:
A to jest Bucky Bear: klik i klik . Maskotka, która ubrana jest w oryginalny kostium Bucky'ego z komiksów :)

Nie jestem historykiem a raczej typowym ścisłowcem i nie znam zapewne sporej większości faktów, więc wolę nie niczego nie zakłamywać i nie oceniać tego, czy powstanie warszawskie było niepotrzebnym błędem czy nie. 

I niestety, ale Sharon jest już niedostępna. Postać tygodnia ma do siebie, że gości tu tylko przez tydzień :)

Sam:
Problem w tym, że Steve doskonale wie jak działa internet, więc nie zdziwmy się jeśli niedługo zabraknie mnie wśród was. Ale tak całkiem serio to nie uważam, że byłby o to jakoś bardzo zły. To w końcu Steve.
Aktualnie nie mam żadnej dziewczyny. Nie wyszło nam i to głównie moja wina. Za dużo kręciłem, ukrywałem całą sprawę z SHIELD. A teraz jeszcze New Avengers. To nie bardzo sprzyja związkom.
Clint:
Cap to Cap, zrobiłby srogą minę, krzywo popatrzył i walnąłby jakąś umoralniającą nas gadkę. Jak zawszę.
Lubię owoce, lubię pizzę, ale wolę nie łączyć razem tych dwóch rzeczy.
Bucky:
Bucky Bear to pluszowy misiek, którego nienawidziłem i chyba nadal nienawidzę całym sercem. Te jego czerwone rajstopy to coś okropnego.

Łatwo wszystko oceniać z perspektywy czasu, osądzać to, czy było warto, czy jednak był to ogromny jak cholera błąd, ale pamiętajmy, że wtedy, gdy machina już ruszyła, nie można już było jej zatrzymać. Wiedziano, że walka może skończyć się śmiercią i klęską, ale czy poddanie się szwabom byłoby lepsze? Spójrzmy na żydów, którzy stosowali się do rozkazów i niemal do końca prawie dobrowolnie szli na rzeź, bo myśleli, że brakiem sprzeciwu mogą coś osiągnąć. Ruscy się zbliżali, więc nic dziwnego w tym, że Warszawiacy chcieli wywalczyć sobie lepszą powojenną pozycję negocjacyjną. Już wtedy wiadome było, że Czerwoni to chuje. Ale przygotowanie było zbyt słabe, broni brak, a alianci nawalili, więc nic dziwnego, że cały zryw zakończył się klęską.

I ja nie zrzędzę.