Oj weź. Po prostu się stęskniłam troche za twoimi ripostami :>Co znowu niby zrobiłem? Zwyczajnie staram się być miły.
Co tam?
A co ma niby być? Żadnych wielkich przełomów nie było.
I trochę? Proszę cię.
Oj weź. Po prostu się stęskniłam troche za twoimi ripostami :>Co znowu niby zrobiłem? Zwyczajnie staram się być miły.
Co tam?
N, och, serio? Ja bym prędzej założyła, że "nicnierobienie" z rodziną Bartona jest częścią jakiegoś planu. Może jednak faktycznie zmiękło mu serduszko. Jeśli tak, to aż jestem w szoku. Scenarzyści wiedzą lepiej, zapamiętaj! :P
Łohoh, czyli Winnie stylem samemu sobie nie dorównuje? To było już po eksperymentach u Zoli, tak?
Maria, przy bliższym poznaniu na pewno ujmujący już nie jest, ale póki się go zna tylko z czyichś opowieści i bardzo powierzchownie, można uznać go za budzącego sympatię. Tylko czekać, aż kawał metalu gruchnie o ziemię z nadmiaru zielonych na koncie.To się nazywa dobry PR. Po to ma od tego tabuny speców.
Też się zajmujesz "gonitwą" za "missing person" (ależ mi się ten zwrot spodobał :D) jak inni?
James, a kto by narzekał na dodatkowy zastrzyk gotówki. Ciekawe czy Steve by się na coś takiego zdobył. Chociaż on to pewnie by się nawet nie obronił w razie czego, a gdyby uciekał, to biedny by się zasapał po paru metrach.
Jeśli chodzi ci o blizny i rękę, to spoko, nadrabiasz buźką, więc byś sobie na pewno poradził. Gdybyś miał garnek, rzecz jasna. I to pusty.
Zawsze mnie zastanawiało i w sumie dalej zastanawia, co czuli żołnierze, którzy w takich obozach "pełnili służbę". Czy czuli cokolwiek, kiedy ludzie na ich oczach umierali z głodu - już pomijając tych, których osobiście mordowali - czy kompletnie ich to nie ruszało, czy faktycznie działała machina autorytarna ich przywódcy, że aż ze strachu przed śmiercią bali się sprzeciwić, a może świetnie się spełniali w roli katów. Za cholerę tego nie pojmę i jak na złość nie ma kogo o to zapytać. Wcale się nie dziwię, że gniew znalazł ujście.
Może być. Masz do wszystkiego talent, więc swatką nie mogłeś być marną.
Ależ ja cię chwalę, niedobra ja.
A co sądzisz o poszczególnych członkach Avengers? Tych starych, jak i obecnych? Jak mogłabyś ich opisać?N: Ty mnie naprawdę nie lubisz, prawda?
Biedna dziewczyna, może się nie doczekać, jeśli okażesz się długowieczny :P
I kto to mówi? Sam polazłeś do T.A.R.C.Z.Y.
Nie chodzi mi już o konkretnie ten zawód, ale o każdy inny. Ja teraz jestem na etapie wyboru studiów i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi się do tego wtrącał. Doradzić, porozmawiać owszem, ale nie zakazywać, czy zamykać w domu do osiemdziesiątki, Clint. Choć przyznam, że ta druga opcja mogłaby być dość interesująca.
Przepraszam James, może nie powinnam, ale to zdanie o kanionie strasznie mnie rozbawiło. Wiem, jestem okropna, ale nie mogę nad tym zapanować. Napisałeś to w taki sposób, że po prostu wymiękam.
Niczego w życiu nie można być na 100% pewnym, przekonałam się o tym na własnej skórze i od tamtej pory zawsze staram się jakoś uwzględniać obie opcje, i dobrą i złą. Dobrze, tak wiem, nie miałeś władzy nad swoim życiem przez 70 lat, ale teraz masz i samodzielnie podejmujesz decyzje. Nikt już ci w głowie nie siedzi i sam możesz decydować o swoim życiu, w którą stronę chcesz iść i powinieneś się z tego cieszyć, choć może to być też troszkę przerażające, bo nigdy nie wiadomo czy wybierze się dobrze, prawda?
Oczywiście, że nie jest zabronione. Możesz zwracać się do mnie jak chcesz.... no oprócz "moja droga" i "moje drogie dziecko" -_- Po prostu to "ma'am" działa na mnie dziwnie uspokajająco, a rozmowy z tobą zazwyczaj bywały... drażniące?
Cieszę się, że byłeś szczery. W końcu usłyszałam coś poza tym, że Rogers jest uciążliwy i widzi w tobie swojego przyjaciela.
Nie sądzę, żeby Cap na to pozwolił, ale zdaję sobie sprawę, że może nie mieć zbyt wiele do gadania. Pozwolisz jednak, że podam ci przykład Natashy, dobrze? Ona też ma sporo na sumieniu, już mieli ją zlikwidować, ale jednak wyrok anulowano, a ona teraz żyje sobie spokojnie, bo przeszła "na dobrą stronę mocy" z pomocą Clinta, bo dla niej Clint to taki Steve dla ciebie, rozumiesz? Wiem, że to bardzo optymistyczna wersja. I wiem też, że będziesz mieć jakieś ale, bo zgadzanie się ze mną nie jest w twoim stylu, ale co zamierzasz robić do końce tego swojego długiego życia, co? Chcesz ciągle uciekać? Ukrywać się?
Jakich skojarzeń? Doskonale wiem co masz na myśli. Rozumiem twoje obawy, on zapewne też obawia się spotkania z tobą, bo nie wie czego się spodziewać. Zapewne myśli, że od razu się na niego rzucisz i zechcesz zabić. Możecie się jedynie obaj rozczarować lub jednak wyjdzie wam to na dobre. W końcu wasza sytuacja jest troszkę podobna. Pomijając to, że Rogersowi nikt prania mózgu nie robił, nie kazał zabijać i takie tam inne rzeczy.
N, wolałam zapytać. Wielkie dzięki!
Oj tam, oj tam, na pewno wszystko wiesz tylko się nie przyznajesz :P
Tak, tak, Fresno :D
Znając swoje szczęście trafię na ten zły. Standardowo.
Maria, a wydawał się taki wszechstronny i ujmujący. Hajsy to nie wszystko, a on biedny chyba sądzi, że jednak tak. Czasami tracę do niego całą sympatię przez te jego durne wynalazki. No, może nie takie durne w niektórych przypadkach. Na czym dokładnie polega teraz twoja robota?Wszechstronny? Może. Ujmujący? Nigdy.
James, a powiedziałam, że to coś złego? Nie. To, że nie potrafię sobie tego wyobrazić w twoim wydaniu nie znaczy, że traktuję to jako bezapelacyjnie złe. Takie "zwyczaje" miały swoje solidne uzasadnienie, choć faktycznie, daleko temu do moralnego zachowania i Rogers miał rację. Nie dziwię się jednak, że swój urok wykorzystywali mężczyźni na równi z kobietami. Teraz jest podobnie, kiedy nie masz co do gara włożyć. Serio.
No nie ukrywam, że wolałabym jednak coś weselszego.
Stosy trupów, co? Takich obrazów się nie zapomina. Po głupim filmie dokumentalnym mam czasami przed oczami tych umierających i umarłych już ludzi, a co dopiero mówić, jeśli zobaczy się to na własne oczy... To zło całego świata. Jego kwintesencja.
A kiedy pierwszy raz usłyszałaś o projekcie "Avengers" co pomyślałaś? Jakie były twoje odczucia? Byłaś "za" czy "przeciw"?
Ja jednak myślę o życiu i zdrowiu swoim, czy innych, a nie o sprawach materialnych.
Ja jednak nie jestem za tym, żeby rodzice wtrącali się, a co gorsza decydowali za swoje dzieci. Same powinny dokonywać wyborów i uczyć się na błędach, Clint. Męża dla swojej córki też wybierzesz? :P
Nie wyklucza, coś przerażające może być też fajne, podobnie jak coś jest dziwne i inne to też jest fajne. Oczywiście, że zdarzają się złe rzeczy, na które ludzie nie mają wpływu i w żadnym wypadku nie jest to czymś dobrym, czy tym bardziej fajnym. Chodziło mi raczej o to, że spotkanie innych ludzi, dokonanie niby mało ważnego wyboru, czy podjęcie jakiejś decyzji może wywrócić całe nasze życie do góry nogami i to jest właśnie ciekawe, bo nigdy nie wiadomo czego można się spodziewać wychodząc choćby na głupi spacer. Ja mam taką świadomość każdego dnia, że wydaje i mogę nie wrócić lub stanie się coś co jeszcze bardziej pokręci moje życie. Rzecz dobra lub zła, ale ja na to nie mam wpływu lub mam, lecz nie zdaję sobie z tego sprawy.
W taki sposób o Rogersie. Brzmisz zupełnie jak stary, dobry Bucky (nie żebyś teraz był zły :P). I dlaczego używasz tego cholernego "ma'am"?
Czyli nie zrobisz tego tylko ze względu na to co inni myślą? To dziwne podejście. To twoje życie James i nikt nie powinien się wtrącać. Teraz pewnie powiesz, że ściga cię pól świata i chce cię zabić, ale oni ścigają Zimowego Żołnierza, a skoro już mamy grać w ta grę, to teraz nie rozmawiam z Zimowym Żołnierzem, lecz z Jamesem Barnes, który powinien w końcu wyprostować wszystkie sprawy, które go dręczą. Chcesz to ciągnąć do swojej śmierci, James?
N, jejciuniu, czego ty nie wiesz? :D Dziękuję, być może się przyda. A tak w ogóle, co do ff. Mogę zapożyczyć twoją wersję imion sióstr Bakusia? W sensie Idę i Kimberly. Przez tę wersję już mi żadne imiona nie pasują :/Ja wiem wszystko! Oprócz tego, co wiedzieć powinnam, ale to drobiazg.
Morita to by miał miliony japońskich słów na to i wszystkie brzmiałyby tak samo :P
Boję się, że się dowie :(
Maria, a no tak, zamotałam się.
Aż tak? To co on takiego robi, że aż papierologia wydaje się miła?
Trudno mu chyba teraz ufać, prawda? Nigdy nie wiesz, z czym wyskoczy...
James, a teraz twój akcent przypomina bardziej rosyjski, prawda?
Ty też oczkiem mrugałeś? Matko, nie potrafię sobie tego wyobrazić.
A jak się zbliżyli to co?
A ja z kolei nie wiem, co pamiętasz i ciężko mi jednoznacznie określić, co mógłbyś poopowiadać. Najchętniej to bym wiedziała wszystko, bo jestem z tych ciekawskich, a każdy element niewiedzy mnie wkurza, jeśli chcę coś wiedzieć usilnie. Także no, co tam pamiętasz to poopowiadaj, chętnie poczytam.
N, dziękuję za tak szczegółowe wyjaśnienie. Zawsze byłam zainteresowana historią drugiej wojny, a te określenia zasłyszałam od dziadka-wujka, że tak powiem, który jakiś czas spędził w obozie. Pracę maturalną pisałam na temat Holocaustu i było mi to po prostu potrzebne, ale nie rozdrabniał się jakoś szczególnie, bo zawsze uważał, że "o tym się nie mówiło i teraz też nie powinno, zmarłym trzeba dać spokój, co było to było", ogólnie "nieważne", stąd sądziłam, że używane to było w rzeczywistości obozowej, a w innych środowiskach brzmiało inaczej. W jakiejś książce też się spotkałam właśnie ze "schwulem" na określenie homoseksualistów, stąd skojarzenie ze "szwungiem", bo jakoś tak brzmi podobnie i wystarczyło dodać dwa do dwóch :) Absolutnie się nie czepiam co do użycia tych słów.
Bardzo dziękuję, ale to nie będzie konieczne :)
I nie tylko N się dużo dowiaduje!
Aj, nie przypominaj mi tego... :D
Maria, a czym się zajmujesz w jego firmie? Tęsknisz czasem za SHIELD? Stark to duży dzieciak, trzeba go pilnować. Tym bardziej po akcji z Ultronem. Trochę gość przesadził.
James, trochę inaczej, czyli wplatając w wypowiedzi różne języki?
Wraca ci ten akcent, czy nie bardzo? Dalej masz problem z, hm, ojczystym językiem?
Nie każę. Wystarczająco klarownie, dziękuję. No cóż, do pewnego momentu jestem w stanie zrozumieć ich postępowanie. Tym bardziej rozumiem postępowanie tych, którzy ich gnębili. A ty jak ich traktowałeś? Tak samo jak większość, czy byli ci obojętni?
Zapodaj jeszcze jakąś ciekawostkę, proszę :)
A dlaczego wybrałaś akurat taki zawód?
Zły tatuś! Co takiego złego jest w zawodzie tajnego agenta (pomijając zabijanie ludzi, czy narażanie życia)? Może twoje dzieci zechcą pójść śladami ojca i stanie się to już tradycją rodziny Bartonów?Zabijanie ludzi i narażanie życia? Kiepskie warunki pracy, częste obrywanie po tyłku i wcale nie taki fajny fundusz emerytalny?
A Cooper czasami za łuk nie łapie? W ogóle go do tego nie ciągnie?
Czyli jednak martwisz :D Wspaniale jest mieć rację ^^
Nie chodzi mi tylko o twoje życie, ale życie wszystkich ludzi na tej planecie jest popieprzone i to równo. Nawet jeśli mają swoją monotonię i spokój to coś się wydarzy i buch wszystko się rozsypuje w drobny mak lub całkowicie zmienia tor. I to jest właśnie fajne, trochę przerażające, ale też fajne, że nigdy nie wiadomo co człowieka spotka, co się wydarzy.
Zaraz co? Mam dziwne deja vu. Co ty powiedziałeś?! Buck zatkało mnie... przepraszam James. Dawno nie słyszałam, żebyś tak mówił o Rogersie. Chyba w ogóle nie słyszałam, żebyś ty tak mówił. To świetnie! Dlaczego to nie jest proste? Obawiam się, że durnych pomysłów Steve'a to nawet twoja pokaźna rączka nie będzie w stanie wybić, ale dlaczego do cholery to nie jest proste? To piękne :D
Też tak sądzę, Jamie (przepraszam nie mogłam się pohamować). Każdy dług należy kiedyś spłacić i nie należy z tym zwlekać, bo nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć.
Trochę miłe? Zwłaszcza wtedy, kiedy przypieprzyła ci w głowę jakimś żelastwem, co?
N, chyba wychodzi z założenia, że ma wyglądać jak żul :D
Nauczę się montować twarz to we wszystkich filmach pozamieniam i będzie elegancko.
Ale jestem spostrzegawcza, dopiero zauważyłam Marię... :DO tak, wspaniałym. Lepszego nie mogłabym sobie chyba wyobrazić.
Maria, jak tam się pracuje u Starka? Zadowolona jesteś? Dobrym jest szefuniem?
James, skoro nie lubisz to nie było tematu.
O, tego słowa mi brakowało. Chodziło mi właśnie o to.
Przynajmniej skojarzyłam o co chodzi. Byłam święcie przekonana, że te zwroty stosowało się w slangu więziennym czy obozowym. Zawsze dobrze wiedzieć coś nowego. Zorganizować, czyli że co? Tu akurat nie rozumiem, co możesz mieć na myśli. Ciężko dziś idzie mi rozumowanie, więc byłabym wdzięczna, gdybyś mi klarownie to wyjaśnił. Ładnie proszę.