24 czerwca 2015

Astrid Löfgren

N, dla mojego mężczyzny każde usta, które wykraczają rozmiarem poza takie, na które przyzwyczajony jest patrzeć, są napompowane. I nie przetłumaczysz, że to nie botoks.
]A byłabym na pewno. Wiem, że to całkiem normalne. Kto by ryzykował złością kilku kobiet, a wiadomo, jaka awantura może wyniknąć, jak się zbiorą dwie, a co dopiero cztery :D I babcia na dokładkę!
To nie botoks, to dokładne obrysowanie konturówką! Zobacz jakie taka konturówka daje efekty: klik
I tak, N czytuje pudelka, gdy czeka na przystanku. Bardzo ambitna lektura. 
Pamiętaj, że babcia Barnes wytrzymywała z dziaduniem zrzędą! Zna się więc na narzekaniu.
Lance, a jak mu kąciki lecą w górę to zadowolony czy nie?
Kolejna osoba, która twierdzi, że SHIELD słabo płaci. Świetnie zorganizowana organizacja, nie ma co. No ale nie ma się też czemu dziwić.
Bo on ma kompleks jakiś na pewno. Się rozszalał z tym lotniskowcem, ale chyba się przydaje.
Hunter. Żadnego więcej Lance'a.
Coulson zawsze się uśmiecha. To trochę przerażające, bo nigdy nie wiesz, czy chce dać ci podwyżkę, czy wylać na zbity pysk.
Patrząc na stosunek wynagrodzenia do wykonanej pracy, to SHIELD naprawdę kiepsko płaci. Mogliby się chociaż szarpnąć na premię za uganianie się za kosmicznym miastem, zgrają zmutowanych świrów i pewnym psychopatą. Ale gdzie tam. Masz satysfakcję z pracy. Kupuj żarcie za satysfakcję.
SHIELD jest.... dziwne to mało powiedziane.
James, a ja bym nic nie wolała. Idealnie by było, gdyby każdy świadomie mógł wybrać swoją własną drogę. Czy to religię, czy filozofię życia. A tak to co taki bobas może powiedzieć, jak mu się właśnie coś odcina, a drugiemu leje zimną wodę na głowę. Sztywny islam to sztywny islam i nie ma co gadać o tych fanatykach, bo szkoda śliny.
Nie mogłeś sobie odpuścić dzieciaka, co? Jesteś wredny. Ale masz rację, nie są. Dlatego gdybym wiedziała wszystko, to zmieniłabym pewnie zdanie, co zaznaczyłam. Może niezbyt dobitnie, ale jednak. "Troszeńkę" jest względne.
A gdzie ja cię porównałam z nim? Powiedziałam tylko, że się z nią widuje i że przeżyła jego zmartwychwstanie. Nie miałam nic złego na myśli. Wspólnego mają tyle, że przez bardzo, bardzo, bardzo długi czas obydwaj byliście dla Beccy martwi. Chociażby to. Ale co ja tam wiem.
Nie wiem, jaki jest jej stan, ale Alzheimer mówi samo przez się. Nie sądzę, by zrozumiała coś z twoich opowieści, gdybyś poszedł drogą prawdy.
Idealnie nigdy nie było i nigdy nie będzie, bo ludzie za bardzo pragną władzy, by dopuścić do takiego stanu rzeczy. Dobrze wykorzystana religia to idealny środek do manipulacji tłumem. Zapewne grzeszę w tym momencie, ale taka prawda.
Wiedziała "wszystko" czyli konkretnie niby co? 
I wcale nie jestem wredny. Jestem teraz bardzo miły, a to po prostu był najlepszy przykład.
Alzheimer wcale nie musi przecież oznaczać całkowitej utraty jasności umysłu. Może mieć przebłyski. Mogę trafić w taki przebłysk. I to byłoby złe i to z wielu powodów. Poza tym, wolę by żyła jako siostra bohatera wojennego, a nie jako siostra jednego z najgorszych morderców. Nic w tym chyba dziwnego.

23 czerwca 2015

Astrid Löfgren

N, mój facet stwierdził, że bez napompowanych ust i tapiru nawet niezła dziunia by była :D Przestaję wierzyć w ludzi.
O ile się przejmowały tym, że coś je może pogrubiać. Bakuniu dżentelmen. Kłamliwy dżentelmen. Stereotypowy starszy brat.
Czepiasz się, Drag Queen byłaby z niego całkiem niezła :P
To on ma napompowane usta? Wydawało mi się, że tylko mu je umalowali. 
Przykład może nie najlepszy, ale wiadomo o co chodzi. Jakbyś dorastała z trzema siostrami to też byłabyś "kłamliwym dżentelmenem" :P
Lance, tylko o dychę? Słaby zakład.
Pewnie nawet mu powieka przy tym nie drgnie, co? :D 
Coulson ma chyba tylko dwa wyrazy twarzy. Chociaż można powiedzieć, że jeden, bo wyraz twarzy numer jeden aka "zadowolony" i wyraz twarzy numer dwa aka "nie zadowolony" są dość łatwe do pomylenia.
O więcej nie mogę ryzykować. SHIELD kiepsko płaci, bo ktoś przebalował cały budżet na budowę lotniskowca. Na którego utrzymanie już nie ma budżetu. Tak...
James, a więc stwierdzam, że przy tym katolicyzm czy inne prawosławie nie jest takie złe.
A powiedziałam, że nie jest? Jest przerażające, a ubój pewnie byłby na równi albo gdzieś troszeńkę niżej, gdybym wiedziała dokładnie, co tam wyrabiałeś.
No nie spodziewałam się. Myślałam raczej, że byłeś świętym dzieckiem z Brooklynu, co to gołej baby na oczy nie chciało widzieć, bo nie wolno.
A wiesz, że Steve się z nią podobno widuje? I żyje.
Radar... :D No zawsze, cholercia, znajdzie się w rodzinie ktoś, kto taki radar ma. Uciążliwe to.
Urodziłem się w takiej a nie innej rodzinie i sam sobie religii nie wybierałem. Jednak wolałbym chyba zwykły chrzest od odcinania fragmentu pewnej części ciała. Ale lepsze chyba to niż jakiś ortodoksyjny islam. Chociaż nie znam się na islamie, więc pewności nie mam.
Na równi, naprawdę? Moim zdaniem zabicie dziecka i zabicie krowy jednak nie są równe. 
Bo teoretycznie przecież nie było wolno. Ale każdy wie, że teoria i praktyka to jednak często dwie różne rzeczy.
Nie porównuj mnie ze Stevem, bo raczej nasze... sytuacje nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. A właściwie to co wspólnego w ogóle mają? Bo różnice mogę wymieniać bez zastanowienia.
Spotkałbym się z nią i jak miałbym niby wytłumaczyć to, że żyję, bez ujawniania faktów, które mogłyby przyprawiać ją o zawał? Kłamać nie ma po co, bo prawda prędzej lub później i tak wyjdzie kiedyś na jaw. Nie ma szans na zatajenie, bo Romanowa i tak powiedziała zbyt dużo.

Astrid Löfgren

N, co zostało zobaczone już się nie odzobaczy... Moje biedne oczy!
Ja wiem, ja wiem, każda mama jest najpiękniejsza... :D 
Przepraszam, po prostu musiałam :P
Pamiętaj, że Bucky dorastał w domu pełnym kobiet, więc ma wprawę w zapewnianiu ich o tym, że tak, że owszem, są piękne i nie, to ich nie pogrubia.
Lance, wszystko u wszystkich się chrzani, żadna nowość. Aż dziwne, że świat jeszcze istnieje.
Jajcarze :P Już sobie wyobrażam jakiś "ogon skunksa" czy coś w ten deseń. W sumie nie takie mało kreatywne te nazwy. Śmieszne, fakt. 
Jeszcze trochę i przestanie. Mogę się założyć o dychę. 
Bywamy kreatywni, ale nie wtedy, gdy jest taka potrzeba. A Coulson gadający o Pazurach Tygrysa, Ciosie Małpy, Feniksie i Cioteczce Betty zawsze rządzi. 
James, czyli że jakich rodzajów mięsa np. nie można jeść? Konie mi się kojarzą, że nie można.
To się cieszę. Naoglądałam się filmików z takich "rytuałów" i to jest przerażające.
Zrozumiałam, że kłaść też. Chyba bym zwariowała, gdybym musiała wszystkiego tak bardzo przestrzegać. Nawet pilnowanie garnków to już dla mnie jakaś abstrakcja. No ale cóż, wiara to wiara, zasady to zasady.
Po to, żeby się napatrzeć, co? Świntuszek.
Twoja siostra pewnie ma. Przychodzi ci do głowy, żeby się jednak z nią zobaczyć?
A podobno jesteś kreatywny, jakoś byś sobie na pewno poradził.
Na pewno wieprzowiny. Wiem też, że tyczyło się to mięsa zwierząt kopytnych, ale zwyczajnie nie pamiętam konkretów. Była tam konina, niektóre rodzaje dziczyzny, kozina i chyba mięso wielbłąda. Ale za to mięso ptaków można jeść. I ryby.
Robiłem o wiele gorsze rzeczy, niż ubój zwierząt. I to nie jest przerażające?
No może i po to, żeby się napatrzeć. Wtedy było o to znacznie ciężej i trzeba było się bardziej namęczyć, a że nie byłem kompletnym beztalenciem, to skorzystałem. No nie mów, że się tego po mnie nie spodziewałaś. Świętoszkiem nie byłem.
Gdyby mnie zobaczyła, najpewniej padłaby na serce, więc to raczej kiepski pomysł. Chyba, że robiłbym za swojego wnuka. Ale Becca nigdy nie była głupia i nawet teraz pewnie zorientowała by się, że coś jest nie tak, i że coś kręcę. Miała ten radar po naszej ma. Nigdy nie potrafiłem jej oszukać i wolę by się to nie zmieniało. 

Blue Greyme

A można spytać w jakim to celu uczęszczałeś ns te lekcje rysunku? :D
Co tu dużo opowiadać- mieli ładne modelki.

Astrid Löfgren

N, jeśli Bukyś mówi prawdę, że jest do niej bardzo podobny, i że była piękna, to śmiem wątpić, bo zastąpiłam pana Stana Winnie'm w mejkapie i nie, nie była ładna! :D 
Jak nie, spójrz jaka laska: klik! Tak naprawdę to N nie wie co to jest i chyba wiedzieć nie chce...
Oj no, Bucky najzwyczajniej nigdy nie przyznałby, że pani Freddy taka nie była :P
Lance, skąd, u diabła, biorą się te nazwy misji... A co z Bobbi?
Powoli dochodzi do siebie. Chyba można tak powiedzieć. Wszystko ostatnio się pochrzaniło i raczej ciężko będzie poskładać to do kupy. 
Biorą się stąd, że tak naprawdę to mało kreatywni z nas ludzie. Albo stąd, że takie durne nazwy fajnie brzmią przy składaniu raportów.
James, ty chyba bardzo chcesz, żebym zaczęła używać trudnych słówek. Jak nie mikwy, to trefy. Co to tref (trefa? Czy jak to tam się odmienia)?
Chyba funkcjonuje. Przynajmniej w moim kraju, bo skoro muzułmanie mają do tego prawo, to żydzi pewnie też.
Hm, te zwyczaje to trochę chyba... męczące. Chociaż z mięsem i serem to się zgodzę. Nie wiem z czego wynika ten zakaz w judaizmie, ale po mojemu to dobra zasada. Sama nigdy nie położę obok siebie tych dwóch produktów.
A jak by się zjadło coś, co zrobił nie-żyd i się przy tym nie było, to co? Ciężki grzech? A ja głupia myślałam, że to islam jest skomplikowany.
To sobie ją narysuj. Rozwiniesz kolejny talent. Myślisz, że gdzieś jest jakieś jej zdjęcie?
Spróbuj, przyda ci się. Tylko cholera, zanim tego melona wyhodujesz, to już może być za późno i jednak nie będzie potrzebny.
Koszerność i trefa to niemal to samo, bo trefnymi nazywa się gatunki mięs, których nie wolno spożywać właśnie przez koszerność.
Może funkcjonuje, może nie. Przyznaje, że nie wiem. Moja rodzina nigdy nie była jakoś bardzo wierząca i nie przypominam sobie brania w czymś takim udziału.
Nie tyle nie wolno kłaść ich obok siebie, co nie należy ich razem spożywać. Jeśli zje się mięso, to potrawy mleczne typu np. sery powinno zjeść się dopiero po upłynięciu określonej liczby godzin. A gdy łyżka, która zanurzona była w mleku, dotnie mięsa (lub na odwrót) to staje się ono trefne i nie nadaje się do spożycia. To samo, gdy położysz mięso na talerzu, na którym kiedyś znajdowały się jakieś przetwory mleczne.
Jeśli zjadłoby się potrawę przygotowaną przez nie-żyda ze składników, które nie są stuprocentowo koszerne to tak, byłby to grzech. Oczywiście nie wszystkie zasady są przestrzegane i do większości stosują się głównie ortodoksyjni żydzi, bo zbytnio utrudnia to życie. 
Takiego talentu to nie mam. Może i kiedyś chodziłem na zajęcia z rysunku, ale w... trochę innym celu, niż powinienem. I to, że ja nie mam jej zdjęcia, wcale nie oznacza, że tego zdjęcia nigdzie nie ma. Gdzieś na pewno jest i to zapewne nie jedno.
Ze zdobyciem melonie i jego późniejszym wyhodowaniem nie będzie tak źle. Gorzej ze składnikiem numer dwa.

Astrid Löfgren

N, jak mi powiesz, że na miejscu czekał na nich jakiś Rahul czy inny Rohit, to będę w niebie.
Ciekawe czy to przypadek. Jak ja uwielbiam ten styl pierwszych lat dwudziestego wieku. Czysta elegancja bije od szanownej pani Barnes.
Jestem w stanie wyobrazić sobie jedynie dołek w brodzie. Popaczałam na mamę Stan, ale to nie pomaga :D 
Nope, to Abdullah był. Zaufaj mi, znam się na tym!
Zapewne to nie przypadek. Bucky też odziedziczył przypadek po innym Bucky'm- ówczesnej maskotce baseballowej.
Weź sobie zdjęcie pana Stana, odpal photoshopa, doklej rzęsiki i długie włoski, pomaluj usteczka i voila :P!
Lance, e tam, Coulson by wybaczył. Tak w ogóle to dlaczego zgodziłeś się na dołączenie do SHIELD? Jakieś wyższe ideały?
Żadne wyższe ideały. Kiedyś pracowałem dla SAS, ale odszedłem po operacji Tygrysi Pazur. Zostałem wolnym strzelcem, dołączyłem do zespołu Hartley, którą poznałem w Służbach. Wszystko szło dobrze, aż Is nie wymyśliła działania dla SHIELD. Wtedy chodziło głównie o pieniądze, ale cała ta sprawa z Hydrą, kosmitami i z Bob.... i z czasem wszystko zaczęło się zmieniać. 
James, ale i tak jesteś kota. Możemy.
Steve chyba nie robił sobie z tego żartów? Czy robił?
Wystarczy jak na swojego klólicka popatrzę, a już się odechciewa. W judaizmie chyba funkcjonuje ubój rytualny, dobrze kojarzę? Więc cała ta koszerność polega właśnie na nim, czy to jakaś inna specyficzność? Na religiach słabo się znam.
Często, czyli rozumiem, że jednak jej obraz się czasem pojawia. To chyba dobrze?
Najdziwniejszy przesąd jaki słyszałam to taki, że podczas menstruacji nie powinno się sadzić roślin, siać, i takie inne, bo nic nie wyrośnie. A, i włosów nie farbować, bo nie weźmie. Ale te, o których ty mówisz, to jakiś hardkor. Próbowałeś niewidzialności? :D
Nie, Steve przez te wszystkie lata zdążył się do tego przyzwyczaić. Czasem mi dogryzał, ale raczej można powiedzieć, że śmiał się ze mną, nie ze mnie.
Wiem, że kiedyś owszem, funkcjonował, ale nie jestem pewien co do tego, czy funkcjonuje nadal. 
Koszerność jest z nim jakoś związana, ale to o wiele bardziej skomplikowane. Koszerność i trefa naprawdę diabelnie utrudniały życie, ale naprawdę mało kto stosował do wszystkich ich zasad. Chodzi głównie o to, że musisz wiedzieć, co jesz, z czego to się składa, albo musisz być przy wyrobach tego jedzenia i jego przyrządzaniu. Nie możesz wypić mleka, które wydoił nieżyd, a ciebie przy tym nie było. Nie możesz zjeść pieczywa, upieczonego przez nieżyda. Nie możesz przyrządzać wyrobów mlecznych czy jajecznych w naczyniach, w których znajdowało się mięso, nie ważne ile razy myte by były. Sery i mięsa nie mogą leżeć koło siebie. Miedzy zjedzeniem sera i mięsa powinna być kilkugodzinna przerwa. Sporo tego jego jest, ale nie znam wszystkich zasad i chyba nigdy nie znałem.
Czasem udaje mi się przywołać jej dokładny obraz. Nie tak często, jakbym chciał, ale udaje. Pewnie byłoby łatwiej, gdybym miał jakiekolwiek jej zdjęcie.
Nie, nie próbowałem. 

Blue Greyme

N, a w nos chcesz? 
Nie bardzo rozumiem do czego teraz pijesz. Chodzi o to, pożal się Boże, opko? Dla mnie (i nie tylko dla mnie- wystarczy wejść w komentarze na Armadzie) jest ono zwyczajnie obrzydliwe. To nie są tematy, którymi można się bawić i przedstawiać je w taki sposób. Wynika to choćby ze zwykłego szacunku do tych ofiar i zwyczajnie smutne jest to, że niektórzy nawet tego nie posiadają.

A jeśli chodzi o melon- niczego nie wymyślam, to prawdziwy przesąd żydowski.
#1 Przedszole? Kocie??
Ja pomoge!
# 2 A potem świat sie dziwi że wegetarianizm taki modny.
Ale z tym melonem to już przesada, przepraszam bardzo. Jak ty takie rzeczy masz jeszcze w głowie??
Ile razy mam powtarzać, że nie to, u diabła, nie jest mój kot? Nie był mój, nie jest i nie będzie. A tym bardziej nie zamierzam mieć ich więcej. 
Z czym niby przesadzam? Mam sobie chęć na cytowanie Talmudu, to będę to robił. To już nie są czasy, w których można by mi tego zabronić. Nie martw się, nie zamierzam sadzić melonów czy skakać jak kretyn do księżyca, bo większość z tego, co przeczytam, mam zwyczajnie gdzieś. Jednak na jednym stole mięsa i sera koło siebie nie położę. 
Nie opowiadam tu przecież o mikwie, więc w czym problem? W użyciu przeze mnie słowa "menstruacja"? Pani bardzo wybaczy. 

22 czerwca 2015

Astrid Löfgren

N, odmienianie odmienianiem, ale jak się czyta? Kolic? Kałlic? :D
No otóż to. Internety czy książki nie bolą. Ja mam jeden wielki wyrzut sumienia, kiedy nie chce mi się czegoś sprawdzić i szaleję z przekłamaniem, ale te opko... Przesada. Studiowanie nie jest niestety wyznacznikiem inteligencji, której chyba w tym przypadku brak.
A to oni nie napadali na Madagaskar? :P
No tak, cenię to, że do błędu się przyznały, co jednak nie zmienia poziomu głupoty. 
Na to pytanie akurat odpowiedzi nie znam, ale spotkałam się z określaniem ich mianem "Kałliców", więc chyba coś podobnego.
Nope, to Sri Lanka była, mówię ci. Lądowali swoimi spodkami w Sri Dźajawardanapura Kotte, a stamtąd rowerami udali się do Kolombo. Prosta droga, żadnych wybojów.

Z mamcią Barnes jest taki problem, że komiksowy Buckyś wyglądał jednak "odrobinę" inaczej niż sebastianowy Bucky i mi również trochę ciężko jest sobie panią B. wyobrazić.
I taka ciekawostka; w latach 1892-1935 naprawdę żyła Winifred Barnes, która była aktorką (klik).
Lance, o wow, na infiltrowaniu? Co ty mówisz.
Zdarzało się wpaść podczas takiej próby wprowadzania oddziału?
Też byłem w szoku, gdy mi to tłumaczono. Wolę jednak nie ryzykować pourywaniem pewnych części ciała, jeśli dowiedziano by się o tym, że rozpowiadam o naszych manewrach.
Zdarzało i to zbyt często, bym mógł mówić o tym bez zażenowania. 
James, kot nie twój, ale za to ty jesteś kota "ludź". Ale przeliteruj no, zobaczymy, czy pamiętasz jak to się robi.
A oddała ci chociaż ten niefortunny cios?
Nastolatki forewer takie same. Ciekawe czy w średniowieczu też tak było. Ale i tak uważam, że to fajna sprawa.
E tam, Bucky w każdym wieku brzmi uroczo. Takie uniwersalne zdrobnienie, powiedziałabym. Chciałam powiedzieć, że Bucky w wieku dziewięćdziesięciu trzech lat też brzmi dobrze, ale się obrazisz :(
A ty żałowałeś biednych kacusek i klólicków? No ale jak się chciało jeść, to to wymagało poświęceń, czyż nie? Też bym taką robotę na faceta zwalała. Przerażają mnie babcie na wsi, siekierą odrąbujące głowy kurczakom i to bez najmniejszego drgnięcia powiek.
Próbuję sobie wyobrazić twoją mamę i cholera nie mogę.
Matuchno kochana, co wy mieliście za przesądy i zwyczaje. Trochę to dziwne, ale całkiem interesujące i zachęcające do szerszego zapoznania się z tematem. Będę miała czym własną matkę dręczyć.
Akurat literować to ja jeszcze potrafię i nie musisz się o to martwić. I możemy skończyć gadać o kocie, który i tak nie jest i nie będzie mój, a tym bardziej ja nie będę jego?
Nie, nie oddała. I więcej się do mnie nie odezwała.
Wbrew pozorom, nie jestem aż tak stary, by pamiętać czasy średniowiecza, więc nie pomogę.
Gdy jesteś dorastającym nastolatkiem to fakt, że twoja mama zwraca się do ciebie jak do małego dziecka i klepie przy tym po policzkach, bywał jednak trochę no... żenujący. Na całe szczęście nie robiła tego przy ludziach, a czasem tylko przy Steve'ie. 
Gdybyś musiała tego klólicka obdzierać ze skóry to uwierz, że traciłabyś apetyt. Przez cały czas babka stała nade mną i przyglądała mi się przez cały czas, sprawdzając, czy wszystko robię dobrze. Wszystko wina pieprzonej koszerności.
Moja ma była piękną kobietą. Miała "to coś", wrodzoną klasę i nie zmieniały tego nawet brudne do ziemi ubrania i stara chustka na głowie. Najgorsze jest jednak to, że wiem, jak wyglądała, ale często nie potrafię przywołać tego obrazu w głowię.
Nie moja wina, że to wszystko było takie popieprzone. Sam sobie religii przecież nie wybierałem.
Było tam też coś o tym, że kto chce stać się niewidzialnym, powinien zanurzyć melon we krwi menstruacyjnej i zasadzić go, a  gdy wyrosną nowe owoce, powinien jeden z nich nosi przy sobie, a będzie niewidzialny. 
I bądź tu człowieku normalny.

Rachel

Bucky: kiedyś nie dałeś się przekonać do opwiedzneia jakiegoś żartu, więc może teraz spróbujesz? Chyba masz te swoje 'lepsze dni"
Nie bardzo wiem, jak miałbym się za to zabrać, ale dobra. A więc... pewnego dnia spotkało się dwóch Żydów. 
"Mój syn się wychrzcił" powiedział jeden z nich. 
"I co ty na to?" spytał drugi. 
"Cóż, pożaliłem przez Panem..." 
"I co On ci odpowiedział?"
"Powiedział mi: Mój Syn także się wychrzcił, zrób więc to samo, co zrobiłem Ja..."
"Czyli co?"
"Sporządź Nowy Testament!"
Humor trochę mi zdążył zardzewieć. Zrozumcie to. 

Astrid Löfgren

N, łojeju no, robiła kotlety z koni! Czepiasz się, niedobra kobieto!
Z całym brakiem szacunku dla Himmlera, ale się biedak w grobie musiał porządnie przewrócić, kiedy dotarła do niego radosna wieść o tym, jak bardzo został zdegradowany... Nigdy się tak nie wkurwiłam czytając jakiekolwiek dzieło. Tak, Astrid przeklęła, co jej się zdarza rzadko, chyba że chodzi o gołębie. No ja pieprzę, co trzeba mieć w głowie, żeby pisać takie bzdury?! Jeszcze bronienie się fikcją literacką i historyczną... Jak opowiem dziadkowi, co za kwiatki historyczne poznałam dzięki temu opku, to biedak skona mi na rękach! Przy tym moje błędy merytoryczne czy jakiekolwiek inne wydają mi się naprawdę niezauważalnym minimum. Mam ochotę pieprznąć głową w ścianę. Nie ma w tym żadnego szacunku dla ofiar Holocaustu, jakichkolwiek wartości i samej problematyki wojennej. Ani krzty szacunku. Jestem tym zbulwersowana. Czekałam tylko, aż założą zespół z Gustawem i "Geo" (zapomniałam stopnia), a Uwe byłby menadżerem. Nie, Himmler byłby menadżerem! Zrobiłby im trasę koncertową po obozach, a zaczęłaby się w Dachau. Albo nie, co dam Dachau, zaczęli by w Buchenwaldzie i sama Ilse Koch radośnie przytupywałaby, dzierżąc w dłoni torebkę z ludzkiej skóry. Ale się wkurwiłam, ajm sori. 
Wydaje mi się, że aŁtorki szły za takim skojarzeniem: Kaulitze (jak to się odmienia, u diabła?) > Niemcy > wojna > niemieckie mundury są takie seksi! > ubierzmy ich w mundury! A do tego romans w czasie wojny +100 do ogólnej zajebistości opka, a gdy dodamy do tego zakazany wśród Niemców homoseksualizm to w ogóle +1000.  A fakty? Jakie znowu fakty?
Najbardziej przerażające nie jest jednak całkowita nieznajomość historycznych, która mogłaby zdarzyć się dzieciakom w gimnazjum (trzeba jednak przyznać, że historia II wojny jest całkowicie olewana i poświęcony jest jej jeden dział, a taki antyk przerabia się trzy razy od początku), a to, że te dziewczyny (a przynajmniej jedna) studiowały, gdy pisały to coś. To wiek, w którym powinno posiadać się jakąkolwiek, choćby szczątkową wiedzę na ten temat. A jeśli nie to powinno się potrafić odpalić internet lub ruszyć tyłek do biblioteki.
Nienawidzę podejścia pt. "to tylko fikcja, nie musi być według realiów". Po prostu nienawidzę i ani nie potrafię, ani nawet nie chcę zrozumieć. Sama piszę teraz fragmenty ff dziejące się podczas wojny i nawet nie usiadałbym do klawiatury, gdybym nie miała pojęcia o czasach, w których dziać ma się akcja. Przeczytałam tyle o wojnie, aliantach, czy choćby obyczajach żydowskich, że mogłabym cytować fakty z pamięci. I po co? Mogłam sobie napisać, że alianci współpracowali z Niemcami podczas najazdu na Chiny...
Trzeba jednak dziewczynom przyznać, że nie rzucały obelgami, a przyjęły wszystko na spokojnie, podziękowały nawet za wytknięcie błędów i zmieniły 1940 na 2040, drugą wojnę na trzecią, a obóz na więzienie. Tyle dobrego.
Lance, a ta infiltracja na czym dokładnie polega? Znam to tylko z definicji, więc fajnie by było dowiedzieć się czegoś więcej. 
Infiltracja, jak sama nazwa mówi, polega na infiltrowaniu.
Odpowiadam za wprowadzanie małego oddziału na teren przeciwnika lub przenikanie w jego szeregi. Pomagam w ustaleniu odpowiednich posunięć i manewrów tak, by jak najbardziej zniwelować szkody. Bo oszukujmy się, szkody zawsze są. Skromnie mówiąc, z pustego i Salomon nie naleje, a jakiś wybitnych ludzi to SHIELD mi nie daje.
James, bo teraz jesteś jej człowiekiem, więc powinieneś dbać o jej wygodę? :/
A jak się do tego przyzwyczaić? Coś ja nie mogę. Rozwaliłam sobie łokieć, próbując związać włosy, da się bardziej upaść? :D
Zachowywanie tradycji i ciągłości kulturowej jest moim zdaniem fajne i całkiem w porządku. Myślę, że dobrze, że tego wymagała i kładła na to nacisk. A na ciebie jak mówiono? Jest jakiś zamiennik "synku"? Tak po waszemu?
Tą lewą to ty gotów jesteś cały świat obstawić, co? Wygoglowałam sobie ten cały kugel i wikipedia rzecze mi, że to babka ziemniaczana z cebulką i skwarkami, a w wersji żydowskiej z kaczką, a więc zgadłeś! Znowu mi się chce przez ciebie jeść.
Fizycznych? Znaczy że co? Była krzepką i silną kobietą? Urodę też masz po niej?
Teraz to ty mi zburzyłeś świat. Nigdy nie wyjdę za mąż. 
Cały czas powtarzam, że to nie jest mój kot. Przeliterować?
Pamiętam, że kiedyś podczas tańca uderzyłem dziewczynę łokciem w twarz. Cóż, więc tak, da się bardziej upaść.
Przymuszanie nas do nauki raczej niewiele dawało, a wydaje mi się, że wręcz przeciwnie, raczej zniechęcało. Nidy nie chciałem się tego uczyć, a to, że kazali mi to robić, tylko pogarszało sprawę. Może czasy były inne, ale butność nastolatków zawsze była taka sama. 
Większość słów ma swoje mnie lub bardziej podobne odpowiedniki. "Synek" to był bodajże "sani", ale tak na mnie nie mówiono. Byłem Bucky'm od kiedy pamiętam i nie było potrzeby wymyślania jeszcze bardziej zdrobniałego określenia. Chociaż Bucky był uroczy, gdy miałem cztery lata, ale raczej przestał, gdy zacząłem się golić. 
Kugel może i był całkiem dobry, ale pamiętam, że to mnie kazano "zajmować się" kaczką. Cholernymi królikami też.
Chociaż chodziło mi głównie o wygląd to jednak moja ma miała taką krzepę, że niejeden mężczyzna nie miałby z nią szans. Często musiała radzić sobie całkiem sama, więc nic w tym dziwnego. 
Sporo cech wyglądu odziedziczyłem po niej- kolor oczu, włosów, kształt twarzy i oczu, dołek w brodzie, długie, chude palce, czy piegi ciągnące się wzdłuż całego kręgosłupa i pewnie znalazłoby się ich jeszcze całkiem sporo. 
Kiedyś zwyczajem było też to, że żyd mógł rozwieść się z żoną, bo znalazł sobie inną, ładniejszą. Więc cóż,