24 czerwca 2015

Astrid Löfgren

N, nie chcesz wiedzieć :D
Teraz ja czynię facepalm roku.
Jak mi powiesz, że takie niemowlaczki walczyły na prawdziwej wojnie, to chyba się zadźgam. 
Marvel podejmował wiele naprawdę, ale to naprawdę durnych decyzji fabularnych (i nie tylko), ale ostatnio to przechodzi samego siebie.
Dobrze, nie powiem. Pokaże: klik :P
Hunter, chodząca psychoza? Co w tej grupie jest zabawnego?
Ale przynajmniej jest ciekawie. Praca w SHIELD to jak dla zwykłego szarego, zlęknionego obywatela skok na bungee. Cholernie ryzykowny skok.
Hydra ma tak zakrzywioną oceną własnych spostrzeżeń i działań, a ich sposób myślenia pozostawia sporo do życzenia, więc inaczej określić ich się nie da. I powiedziałem, że są barwni, nie zabawni.
Żaden zwykły obywatel nie jest na tyle szurnięty, by dać SHIELD się zwerbować. I tak wiem, powołanie i te sprawy, ale skoro już jestem jednym z nich, mogę stwierdzić, że trzeba mieć coś z głową, by się na to zgodzić.
James, ta, niezła abstrakcja. Skoro jesteś takim komputerkiem, to da się cię przeprogramować. Tak to sobie wyobrażam i na pewno jest to cholernie uproszczone myślenie, no ale inaczej nie potrafię, bo się na tym szajsie nie znam. Możliwe jest przeprogramowanie? Wiesz coś o tym? Bo coś mi się kojarzy, że mówiłeś, że tego całkiem wywalić się nie da.
Nie da się go całkowicie usunąć, ale można je złamać lub przeprogramować. To pierwsze jest diabelnie trudne i nigdy nie ma gwarancji, że nie nastąpi ten cały regres. To drugie ma większą szansę powodzenia, ale jest za to cholernie bolesne i wiąże się z kilkoma dłuższymi wizytami na krześle. I oczywiście trzeba by znaleźć kogoś, kto się na tym zna. A ciężko o kogoś, kto jest z tym zaznajomiony i jednocześnie nie chce mnie znowu zresetować. 
Jak to cholernie bzdurnie brzmi.

Astrid Löfgren

N, jednak nie butelka, ale jaki efekt! http://www.kobietkowo.pl/images/items/28777932f13b69671fb75e791657c623.jpeg
Sama marzę o takich usteczkach.
Czy to tylko cień czy dalej make-up a'la panda? :D Muszą przestać brać to co biorą, bo to przestaje śmieszyć, a zaczyna żenować. Niech jeszcze zrobią z któregoś superbohatera niemowlaka. Bobas z giwerą to by było coś!
Chcę wiedzieć co to jest? Wydaje mi się, że chyba wolę nie wiedzieć :P
Dalej make up a'la panda lub szop. A chłopak zrobił już takie postępy i robił się z niego przystojniak :/ Będzie wręcz świetnie wyglądać w duecie ze Stevem i jego Tyranozaurem.
Takie niemowlaki: klik :P? To już dawno przestało być zabawne. Mnie przestało śmieszyć w momencie zrobienia Capa z Sharon Carter.
A to w Hydrze są jacyś inni niż psychopaci? No ale teraz się rozumiemy.
Skye to przyciąga chyba same nieszczęścia. 
Zależy od tego, jak definiować będziemy psychopatę. Na pewno są tam tacy, którzy wydają się być tylko lekko szurnięci, ale są też tacy, których nie da się określić inaczej niż chodząca psychoza. To bardzo barwna grupka.
Musi być jakaś zależność pomiędzy dołączeniem do SHIELD i staniem się magnesem na nieszczęścia. Musi.
James, grzech pierworodny można rozpatrywać na tyle sposobów, rozkładać na części i się nim bawić, że aż chyba mi się nie chce o nim myśleć w kategoriach prawdy. No ale rację ci przyznaję.
A ja głupich opinii czy wierszyków nie pamiętam. Jak to możliwe, że jesteś w stanie to recytować? To coś związanego z programowaniem? Bo jeśli nie, to wydaje się to niemożliwe zważając na fakt, że twoja pamięć uległa pogorszeniu. I to znacznemu.
Całkowicie różne, naprawdę? No nie powiedziałabym.
Jeśli niemal identyczne, to ja się bardzo dziwię, że w ogóle sensownie mówisz i się jakoś specjalnie nie gubisz w terenie. Bo chyba nie gubisz, skoro dotarłeś i do Rosji i na Ukrainę? Ale tak, to mogłoby być ciekawe.
Zdolność artykułowanej mowy i orientacja w terenie to też elementy programowania. Wykasowali mi wszystko do zera i wsadzili do głowy tylko to, co uważali za słuszne i przydatne. Dlatego nie będę w stanie opanować niektórych czynności, które są wręcz oczywiste dla innych ludzi. I dlatego też pamiętam raport zdawany po misji z 22 listopada '63, a często nie mogę przypomnieć sobie tego, co robiłem wczoraj rano. Pamiętam kody używane na misji dwadzieścia lat temu, a mam problemy z zapamiętaniem własnego imienia. Może ja nie jestem już w Hydrze, ale nie znaczy to, że Hydra nie jest we mnie. I tak, wiem, że brzmi to abstrakcyjnie jak cholera, ale nic na to nie poradzę.

Astrid Löfgren

N, a to nie ten nowy sposób "na butelkę"? Czy jak to tam się zwie. Zasysa się usteczka w otworku a później ma się cudny efekt glonojada. I tak mu nie przetłumaczę, za cienki w te klocki jest :D
Och, pudelek... Siedzę teraz na zwolnieniu i nie ma dnia, żebym nie zajrzała. Ale przynajmniej można się czasem pośmiać, a śmiech to zdrowie. I zabicie nudy. Mało wyszukane, ale jakże dobrze działające. Polecam także papilota, który jak żaden inny portal trafnie określi, jaki typ mężczyzny do ciebie pasuje, a za których nie powinnaś się brać, no i oczywiście dowiesz się, jaka będzie twoja przyszłość, a to bardzo cenne wieści.
Prawdziwa rodzina zrzędów. Przydałaby mi się babcia Barnes, bo być może miała jakieś swoje sposoby na przetrwanie i mogła by się takowymi podzielić. 
Widocznie nie jestem na bieżąco, bo o sposobie na butelkę nie słyszałam. Biegnę spróbować, na pewno zadziała.
O tak, papilot i te jego bardzo prawdziwe i bardzo przekonujące listy do redakcji :D Kozaczek też prezentuje podobny poziom.

I N zrobiła dzisiaj bardzo głośnego facepalma, bo dotarło do niej, że w komiksach zamiast tego będzie teraz to. Nastoletni Winter Soldier. Nie WS wielka mordercza legenda, a WS uczniak. 
Nastoletni Winter Soldier, Cap jako gladiator, Wolvierne jako kobieta. Co jeszcze?
Niech ci będzie Hunter. Nie lubisz swojego imienia? Już jeden taki był i jest, co to się wcieka jak się powie nie tak jak trzeba :D
A to cwaniak jeden. Coulson jest dziwny na równi z SHIELD.
Pewien psychopata... czy to missing person? Jak ja uwielbiam te tajemnicze klimaty. Nigdy nie wiesz o co chodzi, a potem się okazuje, że chodzi o to, o czym się myślało, że to nie mogło być to.
No co ty mówisz, przecież żarcie jest za darmo. 
Nie przepadam. No bo "Lance"... co to w ogóle za imię? Czy ja wyglądam jak Lance?"
Określenie "zaginiony" tak wiele mi mówi. Jesteśmy tylko taką małą, marną agencyjką szpiegowską i wcale, a wcale nie mam dziesiątek akt takich "zaginionych" na biurku.
Określenie "pewien psychopata" odnosiło się do... no psychopaty z Hydry, który ma obsesje na punkcie Skye i całkiem nie dawno porwał moją byłą-nie całkiem byłą.
James, prawda nie jest grzechem, czyż nie? Bluźnienie owszem, ale jeśli bluźnienie jest prawdą, to jak to rozstrzygnąć? Zgadzam się, religia to świetny manipulacyjny środek. Ludzie jednak chyba potrzebują wierzyć w coś, co może dawać im siłę, co jest lepsze, nieskalane, idealne.
Wszystko to wszystko. Skonkretyzować można to tylko do wszystkiego, co robiłeś. Każdy z dwudziestu sposobów na skręcenie karku bez wstania z krzesła, każde cięcie, każdy kąt przy celowaniu, i te wszystkie inne "każde/y".
Gdybym zaczęła śpiewkę o pociągach nad przepaścią w górach byłbyś pewnie równie miły, prawda? Jakie mam szczęście, że nie wielbisz mnie tak samo jak Nataszkę.
Nie musi, jasne, że nie. Chodzi tu głównie o sferę poznawczą, czyli myślenie, pamięć, szeroko pojętą uwagę. A przy Alzheimerze występują wszystkie deficyty tych komponentów. Powiesz coś, co jakąś reakcję psychosomatyczną może wywołać, a za pięć minut już nie będzie pamiętać, co mówiłeś. Zawsze jest ryzyko. Tylko pytanie czy ten zawał wywołałoby to, co robiłeś, czy to, że w ogóle cię widzi całego i żywego, co też jest bardzo emocjonujące. Nie tylko negatywne aspekty mogą wywołać jakiś wstrząs. Masz rację, nic w tym dziwnego.
Prawda bywa bardzo subiektywna i często jesteśmy tylko karmieni jej pozorami. I owszem, prawda może być grzechem. Choć może powonieniem powiedzieć, że nie sama prawda, a dążenie do niej. Spójrz choćby na ten cały motyw grzechu pierworodnego. 
Nie liczyłbym na to, że ktoś kiedyś wyciągnie ze mnie to "wszystko". Bez mrugnięcia okiem mogę wyrecytować każde sprawozdanie z misji, nawet z najdrobniejszymi szczegółami i bardzo dokładnymi opisami, ale niektórych rzeczy nie wyciągnie się ze mnie nawet na torturach. 
To dwie całkowicie inne sytuacje. Jest różnica między tematem o którym nie lubi się mówić, bo nie czuje się przy tym komfortowo, a  rozmową o wydarzeniu, które zrujnowało czyjeś życie, czyż nie? Nie lubię o tym mówić, zwyczajnie się tego boję i tego faktu nie ukrywam.
Mój umysł uszkodzony jest w podobnym stopniu, a objawy są niemal identyczne, więc cóż... nasza rozmowa wyglądałaby zapewne bardzo interesująco.

Astrid Löfgren

N, dla mojego mężczyzny każde usta, które wykraczają rozmiarem poza takie, na które przyzwyczajony jest patrzeć, są napompowane. I nie przetłumaczysz, że to nie botoks.
]A byłabym na pewno. Wiem, że to całkiem normalne. Kto by ryzykował złością kilku kobiet, a wiadomo, jaka awantura może wyniknąć, jak się zbiorą dwie, a co dopiero cztery :D I babcia na dokładkę!
To nie botoks, to dokładne obrysowanie konturówką! Zobacz jakie taka konturówka daje efekty: klik
I tak, N czytuje pudelka, gdy czeka na przystanku. Bardzo ambitna lektura. 
Pamiętaj, że babcia Barnes wytrzymywała z dziaduniem zrzędą! Zna się więc na narzekaniu.
Lance, a jak mu kąciki lecą w górę to zadowolony czy nie?
Kolejna osoba, która twierdzi, że SHIELD słabo płaci. Świetnie zorganizowana organizacja, nie ma co. No ale nie ma się też czemu dziwić.
Bo on ma kompleks jakiś na pewno. Się rozszalał z tym lotniskowcem, ale chyba się przydaje.
Hunter. Żadnego więcej Lance'a.
Coulson zawsze się uśmiecha. To trochę przerażające, bo nigdy nie wiesz, czy chce dać ci podwyżkę, czy wylać na zbity pysk.
Patrząc na stosunek wynagrodzenia do wykonanej pracy, to SHIELD naprawdę kiepsko płaci. Mogliby się chociaż szarpnąć na premię za uganianie się za kosmicznym miastem, zgrają zmutowanych świrów i pewnym psychopatą. Ale gdzie tam. Masz satysfakcję z pracy. Kupuj żarcie za satysfakcję.
SHIELD jest.... dziwne to mało powiedziane.
James, a ja bym nic nie wolała. Idealnie by było, gdyby każdy świadomie mógł wybrać swoją własną drogę. Czy to religię, czy filozofię życia. A tak to co taki bobas może powiedzieć, jak mu się właśnie coś odcina, a drugiemu leje zimną wodę na głowę. Sztywny islam to sztywny islam i nie ma co gadać o tych fanatykach, bo szkoda śliny.
Nie mogłeś sobie odpuścić dzieciaka, co? Jesteś wredny. Ale masz rację, nie są. Dlatego gdybym wiedziała wszystko, to zmieniłabym pewnie zdanie, co zaznaczyłam. Może niezbyt dobitnie, ale jednak. "Troszeńkę" jest względne.
A gdzie ja cię porównałam z nim? Powiedziałam tylko, że się z nią widuje i że przeżyła jego zmartwychwstanie. Nie miałam nic złego na myśli. Wspólnego mają tyle, że przez bardzo, bardzo, bardzo długi czas obydwaj byliście dla Beccy martwi. Chociażby to. Ale co ja tam wiem.
Nie wiem, jaki jest jej stan, ale Alzheimer mówi samo przez się. Nie sądzę, by zrozumiała coś z twoich opowieści, gdybyś poszedł drogą prawdy.
Idealnie nigdy nie było i nigdy nie będzie, bo ludzie za bardzo pragną władzy, by dopuścić do takiego stanu rzeczy. Dobrze wykorzystana religia to idealny środek do manipulacji tłumem. Zapewne grzeszę w tym momencie, ale taka prawda.
Wiedziała "wszystko" czyli konkretnie niby co? 
I wcale nie jestem wredny. Jestem teraz bardzo miły, a to po prostu był najlepszy przykład.
Alzheimer wcale nie musi przecież oznaczać całkowitej utraty jasności umysłu. Może mieć przebłyski. Mogę trafić w taki przebłysk. I to byłoby złe i to z wielu powodów. Poza tym, wolę by żyła jako siostra bohatera wojennego, a nie jako siostra jednego z najgorszych morderców. Nic w tym chyba dziwnego.

23 czerwca 2015

Astrid Löfgren

N, mój facet stwierdził, że bez napompowanych ust i tapiru nawet niezła dziunia by była :D Przestaję wierzyć w ludzi.
O ile się przejmowały tym, że coś je może pogrubiać. Bakuniu dżentelmen. Kłamliwy dżentelmen. Stereotypowy starszy brat.
Czepiasz się, Drag Queen byłaby z niego całkiem niezła :P
To on ma napompowane usta? Wydawało mi się, że tylko mu je umalowali. 
Przykład może nie najlepszy, ale wiadomo o co chodzi. Jakbyś dorastała z trzema siostrami to też byłabyś "kłamliwym dżentelmenem" :P
Lance, tylko o dychę? Słaby zakład.
Pewnie nawet mu powieka przy tym nie drgnie, co? :D 
Coulson ma chyba tylko dwa wyrazy twarzy. Chociaż można powiedzieć, że jeden, bo wyraz twarzy numer jeden aka "zadowolony" i wyraz twarzy numer dwa aka "nie zadowolony" są dość łatwe do pomylenia.
O więcej nie mogę ryzykować. SHIELD kiepsko płaci, bo ktoś przebalował cały budżet na budowę lotniskowca. Na którego utrzymanie już nie ma budżetu. Tak...
James, a więc stwierdzam, że przy tym katolicyzm czy inne prawosławie nie jest takie złe.
A powiedziałam, że nie jest? Jest przerażające, a ubój pewnie byłby na równi albo gdzieś troszeńkę niżej, gdybym wiedziała dokładnie, co tam wyrabiałeś.
No nie spodziewałam się. Myślałam raczej, że byłeś świętym dzieckiem z Brooklynu, co to gołej baby na oczy nie chciało widzieć, bo nie wolno.
A wiesz, że Steve się z nią podobno widuje? I żyje.
Radar... :D No zawsze, cholercia, znajdzie się w rodzinie ktoś, kto taki radar ma. Uciążliwe to.
Urodziłem się w takiej a nie innej rodzinie i sam sobie religii nie wybierałem. Jednak wolałbym chyba zwykły chrzest od odcinania fragmentu pewnej części ciała. Ale lepsze chyba to niż jakiś ortodoksyjny islam. Chociaż nie znam się na islamie, więc pewności nie mam.
Na równi, naprawdę? Moim zdaniem zabicie dziecka i zabicie krowy jednak nie są równe. 
Bo teoretycznie przecież nie było wolno. Ale każdy wie, że teoria i praktyka to jednak często dwie różne rzeczy.
Nie porównuj mnie ze Stevem, bo raczej nasze... sytuacje nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. A właściwie to co wspólnego w ogóle mają? Bo różnice mogę wymieniać bez zastanowienia.
Spotkałbym się z nią i jak miałbym niby wytłumaczyć to, że żyję, bez ujawniania faktów, które mogłyby przyprawiać ją o zawał? Kłamać nie ma po co, bo prawda prędzej lub później i tak wyjdzie kiedyś na jaw. Nie ma szans na zatajenie, bo Romanowa i tak powiedziała zbyt dużo.

Astrid Löfgren

N, co zostało zobaczone już się nie odzobaczy... Moje biedne oczy!
Ja wiem, ja wiem, każda mama jest najpiękniejsza... :D 
Przepraszam, po prostu musiałam :P
Pamiętaj, że Bucky dorastał w domu pełnym kobiet, więc ma wprawę w zapewnianiu ich o tym, że tak, że owszem, są piękne i nie, to ich nie pogrubia.
Lance, wszystko u wszystkich się chrzani, żadna nowość. Aż dziwne, że świat jeszcze istnieje.
Jajcarze :P Już sobie wyobrażam jakiś "ogon skunksa" czy coś w ten deseń. W sumie nie takie mało kreatywne te nazwy. Śmieszne, fakt. 
Jeszcze trochę i przestanie. Mogę się założyć o dychę. 
Bywamy kreatywni, ale nie wtedy, gdy jest taka potrzeba. A Coulson gadający o Pazurach Tygrysa, Ciosie Małpy, Feniksie i Cioteczce Betty zawsze rządzi. 
James, czyli że jakich rodzajów mięsa np. nie można jeść? Konie mi się kojarzą, że nie można.
To się cieszę. Naoglądałam się filmików z takich "rytuałów" i to jest przerażające.
Zrozumiałam, że kłaść też. Chyba bym zwariowała, gdybym musiała wszystkiego tak bardzo przestrzegać. Nawet pilnowanie garnków to już dla mnie jakaś abstrakcja. No ale cóż, wiara to wiara, zasady to zasady.
Po to, żeby się napatrzeć, co? Świntuszek.
Twoja siostra pewnie ma. Przychodzi ci do głowy, żeby się jednak z nią zobaczyć?
A podobno jesteś kreatywny, jakoś byś sobie na pewno poradził.
Na pewno wieprzowiny. Wiem też, że tyczyło się to mięsa zwierząt kopytnych, ale zwyczajnie nie pamiętam konkretów. Była tam konina, niektóre rodzaje dziczyzny, kozina i chyba mięso wielbłąda. Ale za to mięso ptaków można jeść. I ryby.
Robiłem o wiele gorsze rzeczy, niż ubój zwierząt. I to nie jest przerażające?
No może i po to, żeby się napatrzeć. Wtedy było o to znacznie ciężej i trzeba było się bardziej namęczyć, a że nie byłem kompletnym beztalenciem, to skorzystałem. No nie mów, że się tego po mnie nie spodziewałaś. Świętoszkiem nie byłem.
Gdyby mnie zobaczyła, najpewniej padłaby na serce, więc to raczej kiepski pomysł. Chyba, że robiłbym za swojego wnuka. Ale Becca nigdy nie była głupia i nawet teraz pewnie zorientowała by się, że coś jest nie tak, i że coś kręcę. Miała ten radar po naszej ma. Nigdy nie potrafiłem jej oszukać i wolę by się to nie zmieniało. 

Blue Greyme

A można spytać w jakim to celu uczęszczałeś ns te lekcje rysunku? :D
Co tu dużo opowiadać- mieli ładne modelki.

Astrid Löfgren

N, jeśli Bukyś mówi prawdę, że jest do niej bardzo podobny, i że była piękna, to śmiem wątpić, bo zastąpiłam pana Stana Winnie'm w mejkapie i nie, nie była ładna! :D 
Jak nie, spójrz jaka laska: klik! Tak naprawdę to N nie wie co to jest i chyba wiedzieć nie chce...
Oj no, Bucky najzwyczajniej nigdy nie przyznałby, że pani Freddy taka nie była :P
Lance, skąd, u diabła, biorą się te nazwy misji... A co z Bobbi?
Powoli dochodzi do siebie. Chyba można tak powiedzieć. Wszystko ostatnio się pochrzaniło i raczej ciężko będzie poskładać to do kupy. 
Biorą się stąd, że tak naprawdę to mało kreatywni z nas ludzie. Albo stąd, że takie durne nazwy fajnie brzmią przy składaniu raportów.
James, ty chyba bardzo chcesz, żebym zaczęła używać trudnych słówek. Jak nie mikwy, to trefy. Co to tref (trefa? Czy jak to tam się odmienia)?
Chyba funkcjonuje. Przynajmniej w moim kraju, bo skoro muzułmanie mają do tego prawo, to żydzi pewnie też.
Hm, te zwyczaje to trochę chyba... męczące. Chociaż z mięsem i serem to się zgodzę. Nie wiem z czego wynika ten zakaz w judaizmie, ale po mojemu to dobra zasada. Sama nigdy nie położę obok siebie tych dwóch produktów.
A jak by się zjadło coś, co zrobił nie-żyd i się przy tym nie było, to co? Ciężki grzech? A ja głupia myślałam, że to islam jest skomplikowany.
To sobie ją narysuj. Rozwiniesz kolejny talent. Myślisz, że gdzieś jest jakieś jej zdjęcie?
Spróbuj, przyda ci się. Tylko cholera, zanim tego melona wyhodujesz, to już może być za późno i jednak nie będzie potrzebny.
Koszerność i trefa to niemal to samo, bo trefnymi nazywa się gatunki mięs, których nie wolno spożywać właśnie przez koszerność.
Może funkcjonuje, może nie. Przyznaje, że nie wiem. Moja rodzina nigdy nie była jakoś bardzo wierząca i nie przypominam sobie brania w czymś takim udziału.
Nie tyle nie wolno kłaść ich obok siebie, co nie należy ich razem spożywać. Jeśli zje się mięso, to potrawy mleczne typu np. sery powinno zjeść się dopiero po upłynięciu określonej liczby godzin. A gdy łyżka, która zanurzona była w mleku, dotnie mięsa (lub na odwrót) to staje się ono trefne i nie nadaje się do spożycia. To samo, gdy położysz mięso na talerzu, na którym kiedyś znajdowały się jakieś przetwory mleczne.
Jeśli zjadłoby się potrawę przygotowaną przez nie-żyda ze składników, które nie są stuprocentowo koszerne to tak, byłby to grzech. Oczywiście nie wszystkie zasady są przestrzegane i do większości stosują się głównie ortodoksyjni żydzi, bo zbytnio utrudnia to życie. 
Takiego talentu to nie mam. Może i kiedyś chodziłem na zajęcia z rysunku, ale w... trochę innym celu, niż powinienem. I to, że ja nie mam jej zdjęcia, wcale nie oznacza, że tego zdjęcia nigdzie nie ma. Gdzieś na pewno jest i to zapewne nie jedno.
Ze zdobyciem melonie i jego późniejszym wyhodowaniem nie będzie tak źle. Gorzej ze składnikiem numer dwa.

Astrid Löfgren

N, jak mi powiesz, że na miejscu czekał na nich jakiś Rahul czy inny Rohit, to będę w niebie.
Ciekawe czy to przypadek. Jak ja uwielbiam ten styl pierwszych lat dwudziestego wieku. Czysta elegancja bije od szanownej pani Barnes.
Jestem w stanie wyobrazić sobie jedynie dołek w brodzie. Popaczałam na mamę Stan, ale to nie pomaga :D 
Nope, to Abdullah był. Zaufaj mi, znam się na tym!
Zapewne to nie przypadek. Bucky też odziedziczył przypadek po innym Bucky'm- ówczesnej maskotce baseballowej.
Weź sobie zdjęcie pana Stana, odpal photoshopa, doklej rzęsiki i długie włoski, pomaluj usteczka i voila :P!
Lance, e tam, Coulson by wybaczył. Tak w ogóle to dlaczego zgodziłeś się na dołączenie do SHIELD? Jakieś wyższe ideały?
Żadne wyższe ideały. Kiedyś pracowałem dla SAS, ale odszedłem po operacji Tygrysi Pazur. Zostałem wolnym strzelcem, dołączyłem do zespołu Hartley, którą poznałem w Służbach. Wszystko szło dobrze, aż Is nie wymyśliła działania dla SHIELD. Wtedy chodziło głównie o pieniądze, ale cała ta sprawa z Hydrą, kosmitami i z Bob.... i z czasem wszystko zaczęło się zmieniać. 
James, ale i tak jesteś kota. Możemy.
Steve chyba nie robił sobie z tego żartów? Czy robił?
Wystarczy jak na swojego klólicka popatrzę, a już się odechciewa. W judaizmie chyba funkcjonuje ubój rytualny, dobrze kojarzę? Więc cała ta koszerność polega właśnie na nim, czy to jakaś inna specyficzność? Na religiach słabo się znam.
Często, czyli rozumiem, że jednak jej obraz się czasem pojawia. To chyba dobrze?
Najdziwniejszy przesąd jaki słyszałam to taki, że podczas menstruacji nie powinno się sadzić roślin, siać, i takie inne, bo nic nie wyrośnie. A, i włosów nie farbować, bo nie weźmie. Ale te, o których ty mówisz, to jakiś hardkor. Próbowałeś niewidzialności? :D
Nie, Steve przez te wszystkie lata zdążył się do tego przyzwyczaić. Czasem mi dogryzał, ale raczej można powiedzieć, że śmiał się ze mną, nie ze mnie.
Wiem, że kiedyś owszem, funkcjonował, ale nie jestem pewien co do tego, czy funkcjonuje nadal. 
Koszerność jest z nim jakoś związana, ale to o wiele bardziej skomplikowane. Koszerność i trefa naprawdę diabelnie utrudniały życie, ale naprawdę mało kto stosował do wszystkich ich zasad. Chodzi głównie o to, że musisz wiedzieć, co jesz, z czego to się składa, albo musisz być przy wyrobach tego jedzenia i jego przyrządzaniu. Nie możesz wypić mleka, które wydoił nieżyd, a ciebie przy tym nie było. Nie możesz zjeść pieczywa, upieczonego przez nieżyda. Nie możesz przyrządzać wyrobów mlecznych czy jajecznych w naczyniach, w których znajdowało się mięso, nie ważne ile razy myte by były. Sery i mięsa nie mogą leżeć koło siebie. Miedzy zjedzeniem sera i mięsa powinna być kilkugodzinna przerwa. Sporo tego jego jest, ale nie znam wszystkich zasad i chyba nigdy nie znałem.
Czasem udaje mi się przywołać jej dokładny obraz. Nie tak często, jakbym chciał, ale udaje. Pewnie byłoby łatwiej, gdybym miał jakiekolwiek jej zdjęcie.
Nie, nie próbowałem. 

Blue Greyme

N, a w nos chcesz? 
Nie bardzo rozumiem do czego teraz pijesz. Chodzi o to, pożal się Boże, opko? Dla mnie (i nie tylko dla mnie- wystarczy wejść w komentarze na Armadzie) jest ono zwyczajnie obrzydliwe. To nie są tematy, którymi można się bawić i przedstawiać je w taki sposób. Wynika to choćby ze zwykłego szacunku do tych ofiar i zwyczajnie smutne jest to, że niektórzy nawet tego nie posiadają.

A jeśli chodzi o melon- niczego nie wymyślam, to prawdziwy przesąd żydowski.
#1 Przedszole? Kocie??
Ja pomoge!
# 2 A potem świat sie dziwi że wegetarianizm taki modny.
Ale z tym melonem to już przesada, przepraszam bardzo. Jak ty takie rzeczy masz jeszcze w głowie??
Ile razy mam powtarzać, że nie to, u diabła, nie jest mój kot? Nie był mój, nie jest i nie będzie. A tym bardziej nie zamierzam mieć ich więcej. 
Z czym niby przesadzam? Mam sobie chęć na cytowanie Talmudu, to będę to robił. To już nie są czasy, w których można by mi tego zabronić. Nie martw się, nie zamierzam sadzić melonów czy skakać jak kretyn do księżyca, bo większość z tego, co przeczytam, mam zwyczajnie gdzieś. Jednak na jednym stole mięsa i sera koło siebie nie położę. 
Nie opowiadam tu przecież o mikwie, więc w czym problem? W użyciu przeze mnie słowa "menstruacja"? Pani bardzo wybaczy.