12 lipca 2015

Astrid Löfgren

N, jak dobrze wiedzieć, że jednak nie zapomniałam :D
Przynajmniej czasem może być zabawnie. Całkiem niedawno w internetach szalała sukienka, której kolory ciężkie były do jednoznacznego nazwania. Dzięki tego typu, wydawałoby się, bzdetom wychodzi dopiero, jak bardzo wszyscy się od siebie różnią. 
Ostatnio widziałam, że teraz zamiast sukienki pojawiają się buty. Niektórzy twierdzą, że są one różowe, a inni, że fioletowe. Nie jest to tak drastyczna różnica jak przy sukience, ale jednak jest.
James, wydaje mi się, że mógł chcieć wyciągnąć cię stamtąd. Można to dość łatwo wywnioskować.
Taa, przypadkowy. Kolejny talent. Zostań poetą. Albo raperem.
A dlaczego mogłoby to być niezbyt miłe?
Czyli że ta siła nie jest skupiona jedynie w ramieniu, ale rozciąga się na resztę ciała i w konsekwencji "słabszą" ręką czy nóziami też możesz coś przypadkiem rozpieprzyć, dobrze myślę? Rany, nic tylko się irytować.
 Teraz można już tylko próbować się tego domyślać. Powiedziałby, że prawdę zabrał do grobu, ale cóż, nikt go nie pochował, więc byłoby to nie na miejscu.
 Podkreśliłem to, że jest przypadkowy właśnie dlatego, by uniknąć tego typy komentarzy. Teraz jednak sądzę, że mogłem sobie darować. 
 Ramię jest już trochę... przechodzone, jeśli można to tak określić, więc wolałbym przypadkowo nie zrobić sobie na plecach pięknej, głębokiej szramy, a tak mogłoby się to skończyć.
 Ym, jestem w końcu super żołnierzem, prawda? Z założenia mam być więc super i nawet bez ramienia siłę mam nie małą i niejedną rzecz mógłbym przypadkowo- jak miło to ujęłaś- rozpieprzyć. Proteza jest jednak silniejsza niż moja prawdziwa ręka, a do tego mam w niej znikome czucie, więc możliwość wyrządzenia szkody jest jeszcze większa. I tak, irytujące to jak cholera. Nawet nie wiesz jak bardzo.

Astrid Löfgren

N, różnica jest, tak.
Wiem, ogromna różnica. Kończyłam liceum o profilu plastycznym, więc barwy to dla mnie i zabawa i genialne zjawisko, bo każdy tak naprawdę postrzega je inaczej. A tritanopia to nie jeden z rodzajów dichromatyzmu? Coś tak mi się z zamierzchłych czasów biomedyki kojarzy.
Fascynujące bez dwóch zdań.
Mój błąd! Powinna być protanopia zamiast dichromatyzmu, bo ona i tritanopia są jego odmianami. 
O tak, gama barw i ich postrzeganie są naprawdę fascynujące i różnorakie. Szczególnie, gdy chce się kupić farbę do pomalowania ścian. Ja widzę pomarańcz, a okazuje się, że to jakieś słoneczne piaski pustyni :P
James, nigdy o nic nie wypytywał?
Lepszy nie byłeś, czyli że co? Ciężko dzisiaj myślę, proszę jaśniej.
Masz problem z podrapaniem po pleckach? No nie gadaj.
Nawet jeśli drzwi otwierasz prawą ręką, to możesz je wyrwać, tak całkiem przypadkiem? 
 Wypytywał, owszem, ale raczej łatwo domyślić się, że zbyt wiele informacji ode mnie nie uzyskał. Zaczął coś podejrzewać, zaczął kręcić i nie wiem, co tak naprawdę planował, ale przecież nie bez powodu kazali pozbyć się jego i całej jego rodziny po tym, jak raz zabrał mnie do swojego domu. 
 Lepszy nie byłem, bo też się na niego gapiłem. Rym całkiem przypadkowy.
 Lewej wolę do tego nie używać, bo mogłoby to nie być zbyt miłe, a z prawą miewam przy tym drobne problemy. I nie, to nie jest zabawne.
 Siła ramienia jest podkręcona na maksimum, bo z założenia miała być to broń, a nie proteza, więc tak. Muszę myśleć o tym, jaką siłę wkładam w wykonanie danej czynności, bo mogą zdarzać się... nieprzyjemne incydenty. 

Jula 09

Clint: Ile trenowałeś by zostać "mistrzem"?
Miałem czternaście lat, gdy po raz pierwszy trzymałem łuk w rękach. Nadal ćwiczę, choć od tamtego czasu minęło dobre trzydzieści lat, bo wiem, że mogę być jeszcze lepszy. Nie odpuściłem sobie i teraz mogę strzelać dwiema-trzema strzałami jednocześnie i trafić każdą z nich do celu. Uczymy się całe życie, ot co.
Bucky: No niezupełnie. Co nowego planujesz?
Zwyczajnie mnie nie doceniasz. Ranisz mnie tym, ma'am.
Raczej nie nazwałbym tego niczym nowym, bo przez cały czas robię prawie to samo. Zmieniają się miejsca, ale bazy, agenci i ich działania są wszędzie niemal identyczne. Wiem, nudny.

Astrid Löfgren

N, ciekawe przeróbki, nie widziałam ich nigdy. Zawsze fascynowali mnie artyści dotknięci zaburzeniami widzenia barw. Wydaje się, że ich spojrzenie na świat jest naprawdę inne, mimo że to "tylko" różnice w kolorach.
I Buckyś też po przeróbce: klik i klik. Różnica, co?
"Tylko" kolory to naprawdę wielka różnica. Jeśli porówna się tęcze widzianą przez osobę zdrową (klik) do tęczy widzianej przez osobę cierpiącą na dichromatyzm (klik), a tym bardziej do tego, jak tęczę postrzega osoba z tritanopią (klik), to różnica jest ogromna, prawda? Dlatego jest to tak fascynujące.
Nie każę, nie, nie. Niezbyt wdzięczny to temat.
Nie wiem, dlatego zapytałam. Nie znam się na tych wszystkich zasadach tajności itp., więc dla mnie nie jest to całkiem oczywiste, czy coś wiedział czy nie, chciał albo nie chciał.
Nie samo to, że tak było, bo to przykre dolegliwości, ale to, jak ująłeś jego zdziwienie. Zabrzmiało to zabawnie. Wydaje mi się, że ważniejsza była twoja obecność, a nie to w jakich kolorach cię widzi, chociaż to mogło być niemałe zaskoczenie, fakt.
A ty za to nie miałeś problemów z drapaniem się po pleckach, co nie?
Skromny jak zwykle. To chyba dobrze, że silniejszy?
 Wiedział tylko, że jestem Amerykaninem, który zmienił strony i zaczął działać dla chwały Mateczki Rosji. Oczywiście nie był tak głupi, by łyknąć kit, że zrobiłem to z własnej woli. 
 Moje dane musiały być tajne dlatego, że musieli liczyć się z tym, że nie tylko oni wysyłają swoje wtyki za ocean. Ktoś mógłby skojarzyć niektóre fakty i wszystko mogłoby się spieprzyć. A tego nie chcieli. 
 Przecież nie mówię, że siedział cały dzień i wpatrywał się we mnie jak przysłowiowe ciele w malowane wrota. Po tylu latach zacząłem wyglądać dla niego zupełnie inaczej, więc nic dziwnego, że zareagował tak, a nie inaczej. Sam przecież lepszy nie byłem. Wina przyzwyczajenia. 
 Wtedy problemu z tym nie miałem. Teraz to już inna bajka.
 Zależy. Czasem dobrze, bo dłużej się nie męczę, łatwiej mogę skądś zwiać albo użyć rozwiązania typowo siłowego i nie martwić się, że nie mam broni, a czasem źle, bo cały czas muszę skupiać się na tym, co robię, bo przypadkowo mogę coś zniszczyć. Albo znowu wyrwać drzwi z zawiasów, a uwierz, że po trzecim razie przestało to już być śmieszne.

Rozpoczęcie tygodnia Sharon Carter!

W dniach 12-17.07 będzie możliwość kierowania pytań również do Sharon Carter aka Agentki 13!

N prosi o pomoc w zbieraniu gifów z Nickiem Furym!
Je także straciłam, dlatego Fury pojawi się w przyszłym a nie w tym tygodniu.

Astrid Löfgren

Dzieła Braque sobie pooglądaj. Nurt ten sam, ale jeszcze bardziej nie ogarniesz, o co chodzi. Wieża Starka to przerost formy nad treścią w postaci ostro oświetlonego klocka i chyba pan Tony ma jakiś kompleks. Duży kompleks.
Nigdy się nie dowiedział kim jesteś?
Aż tak niedowidział? Rozwaliło mnie to na łopatki.
Uważam podobnie, chociaż Rogers chyba dość zgrabnie sobie radzi ze swoimi mięśniami. Jest szybki i zwinny. Inaczej by było, gdyby obrót wokół własnej osi zajmował mu więcej czasu niż przejście paru metrów.
Nie marudź. Przynajmniej jesteś silny fizycznie. Wiem, zaraz znowu będzie o bliznach i bliznach na bliznach.
 Och, błagam, nie każ mi rozmawiać o kompleksach mniejszości Starka.
 A jak miał się dowiedzieć? I dlaczego miałby chcieć się dowiedzieć? Moje prawdziwe dane były informacją tajną i dostęp do niej miała tylko bardzo ograniczona grupa. Pamiętaj, że trwała wtedy zimna wojna, więc nie mogli ryzykować tym, że wyjdą one na jaw.
 Nie rozróżniał kolorów i niedowidział, co w tym takiego zabawnego? Teraz może to błahostka, wtedy był to nie mały problem, więc nikomu do śmiechu nie było.
 Jest szybki i zwinny, bo dostał serum. Gdyby go ono, miałby zapewne problemy z podrapaniem się po plecach. Chociaż i tak je miewał.
 Nawet gdybym wyglądał jak szkielet, byłbym silny. Teraz po prostu jestem silniejszy.

N: Steve nie dość, że miał wadę wzroku, to cierpiał także na ślepotę barw. Nie wiadomo na jaką odmianę, ale najpewniej na dichromatyzm, który jest najpowszechniejszy. Więc gdy Steve otworzył oczy po dostaniu serum, zobaczył całkiem inny świat. Steve artysta który wreszcie mógł zobaczyć wszystkie barwy takimi, jakimi był naprawdę.
Ktoś zrobił nawet przeróbki, które pokazują jak mogłyby wyglądać niektóre ujęcia z CA:TFA dla Steve'a: klik i klik, klik i klik. Można więc powiedzieć, że Bucky ma rację, bo dopiero po dostaniu serum, Steve zobaczył go tak naprawdę. 

11 lipca 2015

Astrid Löfgren

Z pierwszym zdaniem głównie się zgadzam, ale z tym o wieży Starka też. Kiedyś mi się nawet podobała, ale stwierdziłam w końcu, że nie jest to jakiś ładny i wybitnie dobry architektonicznie obiekt, i że nie, jednak mi się nie podoba.
Nie, nie motto, ale właśnie takie zdanie, które ci jakoś szczególnie zapadło w pamięć i do którego wracasz. Chyba to o pamiętaniu skąd pochodzisz jest tym, o co mi chodziło. Czyli że co miał na myśli Isayev, a co ty masz na myśli teraz?
Ale jednak byłeś pod wrażeniem, kiedy go zobaczyłeś po raz pierwszy, tak? Który mężczyzna nie pomyślał chociaż raz w życiu, że chciałby być napakowany jak szafa trzydrzwiowa?
Niesprawiedliwe, ale ty przynajmniej masz własny wkład w swój wygląd, a to powinno przywodzić choć trochę satysfakcji.
 Domyśliłem się, że nie chodziło ci o wieże. Z nią jest jak z obrazami Picassa- patrzy się na to i zastanawia się "co to do cholery jest?" i ile wypił twórca przy projektowaniu tego wątpliwego dzieła. A przynajmniej ja tak mam. 
 On zapewne miał na myśli Mateczkę Rosję, Red Room czy Departament, bo nie wiedział przecież, kim jestem naprawdę. Ja na myśli mam dom, ten prawdziwy.
 Kiedy widziałem go ostatnim razem, sięgał mi do nosa i ważył z sześćdziesiąt kilo, jeśli nie mniej. A potem przerastał mnie o dobre pół głowy i ważył chyba ze dwa razy tyle co ja. Nie był też na granicy śmierci i z zaskoczeniem stwierdził, że pierwszy raz widzi, jak naprawdę wyglądam, bo przedtem niedowidział i nie rozróżniał niektórych barw. Kto nie byłby zdziwiony?  
 Nie wiem, czy wtedy tego chciałem czy nie. Teraz jednak mogę stwierdzić, że to raczej żaden pozytyw, bo po co komu szpieg wielkości szafy trzydrzwiowej? Liczy się funkcjonalność, nie wygląd, a wielkie mięśnie często nie równają się wielkiej sile.
 O tak, bo przecież marzyłem o takim wyglądzie. Satysfakcja wręcz gwarantowana.

Rora T

A Ana po raz kolejny powie, że się nie nadaje do takich rozmów. I teraz sama się zastanawiam dlaczego wchodzę na tak trudne tematy i to z tobą. Po prostu mnie zatyka, bo naprawdę nie wiem co mam ci poradzić. Z jednej strony to sytuacja bez wyjścia, ale z drugiej jakieś wyjście musi być, tylko że ja go nie znam. W tym momencie rozmowy o pogodzie wydają się być takie przyjemne.
 Jest wietrznie, pada i momentami lekko grzmi. Nie jest zbyt ciepło, nie więcej niż plus dziesięć stopni, więc mogę bez krępacji chodzić w kurtce i nikt nie patrzy na mnie jak na dziwaka. Nie, jednak to nie jest jakieś super przyjemne.

Astrid Löfgren

Tak bardzo się zgadzam. Czyżbyś miał na myśli wieżę Starka?
Po jakiemu chcesz, jakoś zrozumiem. A masz takie, które jest tobie w jakiś sposób bliskie? Drugie mi się podoba.
Oj, pewnie nie ty jeden chciałeś go obmacać i wcale się temu nie dziwię. Też pewnie chciałeś taki bajer, co?
 Zgadzasz się z tym, że wieża Starka to paskudztwo? Nie dziwie ci się. Co jak co, ale jednak gust to Howard miał o wiele lepszy.
 Nie mam żadnego motta życiowego, którym bym się kierował, jeśli to masz na myśli. Jednak Isayev powiedział mi kiedyś "Zawsze pamiętaj, skąd naprawdę pochodzisz." Zapewne miał wtedy na myśli zupełnie co innego, niż ja teraz, ale jednak można powiedzieć, że w jakiś sposób jest mi to bliskie.
 Robiono na mnie eksperyment, więc byłem raczej zajęty modleniem się o to, by było one nieudane, a nie patrzeniem z zazdrością na wyniki innego eksperymentu. Logiczne, prawda? Jednak przyznaję, że jest to trochę... niesprawiedliwe.

Astrid Löfgren

A która historia nie jest oparta na żerowaniu na innych. Amerykańska w sumie wybitnie ukazuje ten schemat, ale to raczej wszędzie funkcjonowało. Do Rosjan mam straszną awersję, ale przyznać trzeba, że zabytki mają przepiękne.
Tak w ogóle, znasz jakieś rosyjskie powiedzonka?
Wiek średni oscyluje między czterdziestym a sześćdziesiątym rokiem życia. Trochę racji masz.
Gdzieżbym śmiała z ciebie żartować. Różnica taka, że jemu nie wciśnięto jakiegoś silikonowego (czy jakiego) cholerstwa tam, gdzie powinny być mięśnie.
 Rosja to może i kraj gnijący wewnątrz, ale przynajmniej ma miłe dla oka opakowanie. Wolę oglądać Plac Czerwony albo Arbat w Moskwie zamiast wieżowców w Nowym Jorku. A jeden z nich jest naprawdę wybitnie paskudny. 
 Jakieś tam znam. Rozumiem, że nie po rosyjsku? I tak musiałbym je potem tłumaczyć, więc zapewne nie.  Isayev mawiał "Bij, póki cię nie pobiją.", "Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy." i jego ulubione; "Gdy idziesz na wojnę, pomódl się raz; gdy jedziesz na morze, dwa razy; gdy masz się żenić – trzy razy." 
 Fakt, jego jakoś nadmuchano. Przyznam się, że tylko raz w całym moim życiu nie mogłem powstrzymać się przed... no zwyczajnym obmacaniem innego mężczyzny, bo za cholerę nie mogłem uwierzyć w to jak? No bo serio? Jednego dnia Becca ma większe mięśnie niż on, a następnego jego ramię jest większe niż moje pieprzone udo. Nie dziwię się temu, że Dugan robił sobie ze mnie przez to żarty, ale zwyczajnie nie mogłem pojąć tego, że to naprawdę Steve, a nie ktoś, kto po prostu w jakimś nikłym stopniu go przypomina. Nadal mam problem ze zrozumieniem tego, a przecież akurat ja coś o tym wiem.