3 sierpnia 2015

Rora T

Nawet nie wiesz jakie to jest wciągające. Moja kuzynka je uwielbia, kiedy byłam u niej na wakacjach, zmusiła mnie, żebym obejrzała z nią kilka odcinków. Byłam jej gościem, więc nie wypadało odmówić. Po kilku odcinkach się wciągnęłam i już nie było przeproś. Skoro i tak oglądam tę szmirę to stwierdziłam, że lepiej mieć z tego jakiś pożytek i oglądać po hiszpańsku.
Jane Foster nie mogę wręcz znieść. Niby wybitny naukowiec, a przy Thorze wydaje się pustą, umalowaną lalką o zerowym ilorazie inteligencji. Pepper jest dla mnie po prostu mdła. Coś nie tak jest w tej postaci, a do końca nie potrafię określić co. Niby wszystko ok, ale jednak nie pałam do niej wielką sympatią. Może kiedyś uda mi się rozgryźć tą zagadkę. Peggy lubiłam w CA:TFA, ale w serialu to dokładnie tak jak mówisz, Rambo w spódnicy + przerasta inteligencją nawet Howarda. Natasha zła nie była w WS, nawet myślałam, że się do niej przemogę, ale AoU zniszczył wszystko. Ledy Sif i Angie to jak na razie dwie kobiety, które lubię najbardziej, żeby tylko dostały trochę więcej czasu. Co do Melindy i Bobby się zgodzę. Jeszcze Frigga miała potencjał, ale kiedy to odkryłam to ją uśmiercili. Jej pierwsza postać, która nie zmartwychwstała. I co za Karen?
Zapomniałam się pochwalić, że wieli temu w końcu obejrzałam finał drugiego sezonu Agentów, nie za bardzo wiedziałam o co chodzi, ale fakt Coulson stracił rękę i co teraz będzie? Odrośnie mu, jak jaszczurce ogon, czy zrobią mu protezę, jak Bucky'emu?
Chłop posiada sadystyczne zapędy, co tu dużo mówić.
Jasne, że skomentuję, ale obawiam się, że ostatnio przejęłam tą tendencję po tobie. Ostatnio wszystkich tylko krytykuję, aż zaczęłam się ograniczać do "świetny rozdział, czekam na następny" -_-
 Zawsze twierdziłam, że oglądanie filmów z napisami, jest o wiele lepsze od robienia tego samego z dubbingiem czy lektorem, bo automatycznie można podłapać kilka słówek czy zwrotów. Oglądanie w oryginalnej wersji to już wyższa półka, bo złe zrozumienie choć części wypowiedzi, może zmienić cały jej kontekst. Ale jeśli zna się język, to czemu nie?
 Cóż, w serialu to chyba każdy przerastał Howarda inteligencją, bo zrobili z niego gościa, który niczego nie potrafi zbudować dobrze, nic mu nie wychodzi, a do tego jest dupkiem. Ale przynajmniej wiemy, że niektóre rzeczy są dziedziczne- papa Stark stworzył morderczy gaz, a Stark Junior morderczego robota. To wina genów. Karen (chyba nie pomyliłam imienia) to ta blondynka z Daredevila, najprościej opisując.
 Na plakacie promującym trzeci sezon widać, że Coulson ma protezę. Nie taką wypasioną jak Winnie, ale ma. 
 Cóż, przynajmniej postać jest interesująca- w jednej chwili zdemoluje cały bar i wyśle kilku gości do szpitala, bo ktoś powiedział do niego "młody", a w drugiej będzie rozczulał się nad tym, jak pięknie jego dziewczyna wygląda w deszczu.
Dobra, bo zaczynasz mnie już męczyć. Uczepiłeś się tego, jak rzep psiego ogona.
To nie ma ci się przydać. Dzięki temu masz przestać wyrywać sobie kości z kończyn! Podałam tylko przykład! Ile razy mam ci to tłumaczyć?!
A myślisz, że ja nie staram ci się pomóc? Po prostu już powoli tracę cierpliwość. Wiem, że to było nie na miejscu. Zdaję sobie sprawę, że byłam nie miła, ale ile razy mam pisać to samo. Podałam ci już tyle przykładów, a tobie wciąż nic nie odpowiada.
Myślisz, że zwykli ludzi to lubią? Że oni się nie boją, że wszystko spieprzą? Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy nie ma pewnej przyszłości. To jest przerażające, bo nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Zawsze pozostaje ta nutka wątpliwości, czy aby na pewno wybrałem/ wybrałam dobrze. Wiem co mówię. Buck, nie przekonasz się jeśli nie zaryzykujesz. Metoda prób i błędów. Niczego nie można być na 100% pewnym.
O kolego, z takim myśleniem to mu daleko nie zajdziemy. Czy ty w ogóle widzisz w tym coś niewłaściwego? To nie jest rozwiązanie problemów. Oprócz chwilowej ulgi nie przyniesie ci nic dobrego. Dręczysz jedynie sam siebie jeszcze bardziej. Chciałbyś, żeby twoja ma widziała co ze sobą robisz? Że byłaby zadowolona, widząc jak jej jedyny syn się samookalecza? Nie tak cię wychowała. I nie wspominaj mi tu teraz o tym przeklętym Zimowym Żołnierzu, bo dla niej nie miałoby to żadnego znaczenia. Byłaby szczęśliwa, gdyby dowiedziała się, że żyjesz i ubolewałaby nad tym co cię spotkało, ale nigdy nie zwątpiłaby w ciebie. Dla niej nie liczyło by się to co zrobił Zimowy Żołnierz i doskonale zrozumiałaby sytuację. Więc jeszcze raz przemyśl swoje postępowanie i wyciągnij jakieś korzystne wnioski, Jamesie Buchananie Barnesie.
 Uczepiłem się, bo chcę wiedzieć. Chyba nic w tym dziwnego?
 Wcale nie wyrywam sobie kości z kończyn, aż tak popieprzony to nie jestem. Wiem, przyśpieszona regeneracja i te sprawy, ale raczej ciężko byłoby wsadzić potem taką wyrwaną kość na miejsce. Poza tym, jakoś nie ciągnie mnie do oglądania swojego szkieletu z bliska. Już widziałem, nic fajnego.
 A co niby takiego nadzwyczajnie trudnego jest w dzisiejszych czasach? W przeważającej większości miejsc jest o wiele prościej i lepiej. Bo nie zaprzeczysz, że z dwojga złego lepsze jest martwienie się o to, czy wybrało się odpowiedni kierunek studiów, czy kupiło dobry samochód, od martwienia się o brak pieniędzy na jedzenie dla rodziny, brak dachu nad głową, czy choćby o brak wody. Jeśli ma się gdzie mieszkać, ma się co jeść i co włożyć na tyłek, to jest dobrze. Reszta to już zwykłe problemy pierwszego świata. I tak całkiem poza tym- to, że nie mówię, że coś robię, wcale nie oznacza, że siedzę na tyłku i tylko się nad sobą użalam. Zwyczajnie nie mogę sobie na to pozwolić.
 Może i jest to tylko chwilowa ulga, ale nie przekreśla ona dążenia do rozwiązania problemu. Nie uszkadzam się trwale. 
 I naprawdę? Próbujesz zagrać mi tym na sumieniu? Mam teraz obiecać poprawę i pobiec po pilnik, by spiłować ostre krańce płyt, bo matka nie tak mnie wychowała? Uwierz, że trzeba było ugryźć się w język i sobie to darować. 

2 sierpnia 2015

Rora T

Serio, pogubić się w tym można. Ale co tam, ostatnio zaczęłam oglądać meksykańskie telenowele w rodowitym języku, by się podszkolić w hiszpańskim. To dla mnie pryszcz.
Ja za Pepper również nie przepadam, ale dobrze jest mieć jasną sytuację. I właśnie odkryłam, że nie pałam zbyt wielką sympatią do postaci kobiecych w MCU. To dziwne.
Co za zwyrodnialec. Jak tak można. Ale i tak sprawa z Wisem dotknęła mnie bardziej. 
 Ja wymiękam przy "Gotowych na wszystko", więc nawet nie wiesz jak jestem pod wrażeniem, że dajesz radę z meksykańskimi telenowelami :P 
 Co tutaj ukrywać, kobiece postacie w MCU są w większości naprawdę kiepskie. Lubię Natalie Portman, ale jej Jane Foster jest naprawdę nie do zdzierżenia. Peggy i Daisy to momentami Mary Sue pełną gębą, które w pojedynkę są lepsze niż cała organizacja razem wzięta. Ale Pepper, która w pojedynkę ogarnia całą firmę, pilnuje Tony'ego i jeszcze zdąży zajść na jogę, a także Melinda May, Bobby, Angie, Lady Sif, Natasha, czy Karen nie są już aż takie złe.
 Cóż, Bucky był tak naprawdę szkolony na zabójcę od trzynastego roku życia, więc kto oczekiwałby po nim, że będzie normalny?

+ Mogłabyś skomentować miniaturkę, która pojawiła się w "Mniej na poważnie"? Bo cóż, ja i moje zrzędzenie robimy za tego złego glinę :P
Od kilku dni? To faktycznie postęp. Moje terapie zaczęły działać?
Prawda. Jednak nadal chcę wiedzieć jakie to krajobrazy.
Jak przyjdzie na to odpowiednia pora, to się dowiesz. Fajnie jest tak, jak się przed tobą coś ukrywa? Teraz wiesz jak się czułam.
Widzisz, właśnie o tym mówię. Zawsze jest NIE. Nie musisz nawet tego jeść. Myślisz, że ja zjadam to co ugotuję? Jednak trochę obawiałabym się o swoje życie. Zawsze możesz spróbować gotowania ekstremalnego, prawda?
Na odległość niestety nie potrafię tego zrobić, a wiesz ile razy miałam na to ochotę? Załamka z tobą normalnie, Bucky. To po co do cholery uciekłeś od HYDRY, skoro nie cierpisz, gdy wszystko jest od ciebie zależne? Tam przynajmniej myśleli za ciebie. Chłopie weź się w garść. Dość już tego mazania się. Zaciśnij zęby i zrób coś. Jest lepiej, tak? Więc postaraj się, żeby było jeszcze lepiej. Bez samookaleczanie można żyć. A kiedy widzi się pozytywy w swojej egzystencji już może być tylko lepiej, prawda?
 Ale wiesz, co najbardziej by zadziałało i przyniosło największe efekty? Gdybyś w końcu powiedziała mi, o co chodzi, bo naprawdę nie pamiętam. Chyba, że po tym bym się raczej załamał?
 Rosja, Ukraina, Rumunia, Serbia, Chorwacja i prawie Austria. Dokładnie trasy nie opiszę.
 Nieprawda. Nie zawsze jestem na "nie". Może i w zatrważającej większości przypadków, ale nie zawsze. Wolę jednak znowu nie przywoływać tych nieszczęsnych dziewięćdziesięciu ośmiu procent, bo to już raz przerabialiśmy. Ale dobra, my nie o tym. Nie zamierzam uczyć się gotowania, bo zwyczajnie do niczego mi się to nie przyda. 
 Nienawidzę tego, że wszystko jest teraz zależne ode mnie, ponieważ jestem w tym kompletnie do dupy i często wszystko zwyczajnie pieprzę. Porównywanie nie lubienia podejmowania ważnych decyzji do zwyczajnej, prosto mówiąc, niewoli u pieprzonych nazistów jest raczej trochę... no, nie na miejscu? Naprawdę staram się być miły, więc udam, że to zdanie wcale się nie pojawiło.
 Wcale się nie mażę. Nie stoję w miejscu i nie użalam się nad sobą, bo to do niczego by nie prowadziło. Staram się coś zrobić i to, że czasem muszę dać samemu sobie w kość, nie powinno temu jakoś bardzo umniejszać. Nie ja jeden robię coś takiego.

Rora T

Gdzieś dawno temu czytałam, że rozstała się ze Starkiem i wyszła za tego ochroniarza, nie pamiętam nazwiska. Teraz znalazłam informację o tym, że jednak została żoną Starka. Może to przez to zamieszanie z komiksami, nie wiem. I jeszcze podobno Pepper dostała własną zbroję i dołączyła do jakiejś organizacji.
"Przeinacza wszystko co się do niego powie" to brzmi znajomo.
I Bucky jest bez serca. Nie ważne co by nie zrobił, ale jak tak o Wisie mówi to znieść tego nie mogę.
 Nigdy jakoś bardzo nie interesowałam się postacią Pepper, więc wiele nie powiem. Pepper była zauroczona Tonym, ale częściowo zmieniło się to po zatrudnieniu nowego ochroniarza- Happy'ego Hogana. Pepper nie wiedziała, którego z nich wybrać i umawiała się raz z jednym, a raz z drugim. W końcu jednak panna Potts wybrała Happy'ego i stała się panią Hogan. Po jakimś czasie jednak się rozwiedli (bodajże dlatego, że Pepper miała romans z dawnym chłopakiem), ale powrócili do siebie po uratowaniu Pepper, którą torturowano i poddano eksperymentom, które sprawiły, że stała się bezpłodna. Jakiś czas później Happy został zamordowany, a Pepper została wdową i zaczęła umawiać się z Tonym. Istna "Moda na sukces", co?
 Zbroję "Rescue" Tony zbudował dla niej po kilku napadach agentów HAMMER, którzy połączyli siły z Normanem Osbornem. Potem kilkukrotnie walczyła u boku Iron Mana i War Machine. 

 I cóż, mówimy o gościu, który z szerokim uśmiechem kazał Natashy zakryć oczy kilkuletniej dziewczynce, bo właśnie ma zamiar zamordować jej ojca i nie chce, by biedna miała koszmary. Bucky, nie WS. Zrzęda to i tak bardzo ugrzeczniona wersja :)
Tak, optymistyczne myślenie to podstawa. Pocieszę cię, że za kilka dni znowu dopadnie cię depresja i optymistyczne myślenie szlak trafi. Wycieczki krajoznawcze? A jakie to krajobrazy zwiedzasz?
Nie wiedziałam, że aż tak cię to dotknie. Ależ skąd, jakbym mogła cię dręczyć naumyślnie?
To były tylko przykłady. Musisz znaleźć coś co będzie odpowiednie dla ciebie. Zająć się czymś. Umiesz gotować? Jeśli nie to polecam się nauczyć. Zapomina się o wszystkim kiedy zupa wykipi, kotlety się spalą, a ziemniaki będą za twarde i to wszystko w tym samym czasie. A potem ile sprzątania.
Ja wiedziałam co powiedzieć. To co miałam do powiedzenia już powiedziałam. To nie moja wina, że ty nie chcesz nic z tym zrobić. Wszystko zależy od ciebie. Przecież nie mogę cię do niczego zmusić. Najprostsza rzecz na świecie jaką możesz zrobić w tym przypadku, to po prostu staraj się tego nie robić. Zamknij oczy, zagryź wargi i postaraj się opanować. Ja nic więcej zrobić nie mogę.
 Nie miałem stanu depresyjnego i potencjalnych myśli samobójczych od dobrych kilku dni. Jeszcze trochę i będzie to mój rekord, więc bądźmy dobrej myśli. No i cóż, "wycieczki krajoznawcze" brzmią lepiej niż "ucieczka", czy "próba zgubienia tropu", prawda? 
 Nie dotknęło mnie to, a zwyczajnie nie lubię, gdy ktoś ukrywa przede mną jakieś fakty na mój temat. Tym bardziej, jeśli są ponoć bardzo drażliwe.
  Czasem nawet nie jem, większości produktów chyba nawet nie przetrawię, więc to chyba oczywiste, że kucharz byłby ze mnie marny. Poza tym, ja nawet nie mam kuchni. A raczej kuchnia to by się do tego przydała.
 Gdyby można mnie do tego zmusić, albo chociaż zasadzić porządnego kopa w tyłek, to wszystko byłoby prostsze. Nie cierpię tego, gdy "wszystko zależy ode mnie" i nawet nie wiesz jak bardzo. 

Julia Szałwińska

James to zabolało... już nie pamiętasz jak lubiłeś jak gryzł ci nogi, i kładł obok protezy? A teraz co: nie obchodzi cię to?! Tak po ptostu? Może on usycha z tęsknoty za tobą? Psy też mają uczucia. Ty je masz, Sam je ma, wszyscy je mają! Więc okaż trochę chęci, i odwiedź Wisa!
 Jedna z głównych zasad, którymi się kieruję to "Nie przywiązywać się", bo zawsze źle na tym wychodzę. I fakt, może nie był aż taki najgorszy, czasem czułem do niego nikłą nutkę sympatii, ale nie zmieni to tego, że zwyczajnie nie lubię psów i można powiedzieć, że trochę się ich boję. Cóż, może to po części wynikać z tego, że kilkukrotnie szczuto na mnie takie wściekłe bydlaki. Ta, coś może w tym być.

Julia Szałwińska

N no bo Loki to wszystko spieprza! Nie lubię go... A ty? Po za tym ile o nim jest ff i tego wszystkiego a biedny Jamie taki zaniedbany!
+  Koleżanka prosi o ocenę wstepnego zarysu ff, ocenilibyście? ;)
Zaraziłam ją i już tyyyyle napisała historyjek i opowiadań że ojojoj!
 Nigdy nie trawiłam tego gościa. W MCU to po prostu rozpuszczony księciunio z kompleksem niższości, który przeinacza wszystko, co się do niego powie (np. rozmowa z Odynem) i obwinia wszystkich za swoje błędy (On przecież chciał tylko pomóc! Co z tego, że prawie zniszczył przy tym dwie planety...). I naprawdę przeraża mnie to, że spora część autorek piszących o nim ff uważa, że wystarczy odpowiednia panna, a Rogaty się zmieni i stanie się wzorem cnót wszelakich. I jeszcze to usprawiedliwianie, że to wszystko nie było jego winą, bo to Thanos do wszystkiego go zmusił, a Loczek chciał przegrać, bo ma takie dobre serduszko. 

Odpowiem tutaj zamiast w "Mniej na poważnie", bo tamta podstrona zacina mi się, gdy piszę z telefonu :/
Osobiście mogę powiedzieć, że zerknę na to z wielką chęcią :)
James odpuszczę ci już tego miśka :) Ale za to: co u Wisa? ;)
 Wy naprawdę lubicie mnie dręczyć. Nie wiem co u niego i nie obchodzi mnie to.

Rora T

A jak mówiłam, że pan Stan nigdy nic nie wie, to stwierdziłaś, że jakby coś chlapnął, to by go zwolnili, jak pierwszego Rhodesa. Ale nie może ciągle powtarzać tej gatki, bo to już nudne się robiło. I tak nie wiele zdradził, a jedynie pojawiło się jeszcze więcej spekulacji.
Właśnie uświadomiłam sobie, że najlepsi przyjaciele Tony'ego i Steve'a mają tak samo na imię. Jestem genialna.
A co do Tony'ego to czytałam sobie ostatnio o Pepper i znalazłam kilka niepokrywających się ze sobą informacji. Mogłabyś mi wyjaśnić jak to z nią było? W komiksach oczywiście. 
 Jeśli powiedziałby więcej, niż powiedzieć mu pozwolili, to najpewniej tak by się to skończyło, bo nie bez powodu Marvel ma taką opinię jaką ma. Zwyczajnie zdziwiło mnie to, że ten facet w końcu coś wie :P I muszę przyznać, że akurat zmiana Rhodesa wyszła na dobre.
 Mogłabyś konkretniej powiedzieć o jakie informacje chodzi?
A jak dla ciebie to jeszcze gorzej może wyglądać, hy?
Kiedyś ci powiem, drukowanymi literami.
Nie jest to dla mnie absurdalne. W pewnym sensie wiem co masz na myśli. I właśnie skończyły mi się argumenty, żebyś już tego nie robił. Naprawdę nie wiem. Ludzie mają wiele sposobów na to by nie myśleć. Inni bardziej wyrafinowane, inni mniej. Np. medytacja lub inne dziwne tego typu rzeczy. Lub znajdź sobie jakieś zajęcie. Przygarnij zwierzaka, on zajmie ci wystarczająco dużo czasu. Tylko nie porzucaj go jak Wisa, czy tego biednego kociaka lub zacznij coś uprawiać, jakieś roślinki albo napisz książkę, tylko w tym przypadku nie o sobie. Jest wiele sposobów na to, by nie myśleć. Musisz po prostu znaleźć odpowiedni dla siebie. Ja nic więcej nie mogę tu poradzić.
 Gorzej może być zawsze. Teraz jednak urządzam sobie wycieczki krajoznawcze, nie czuję się jakoś bardzo źle, nie słaniam się na nogach i nawet mam prawie wszystkie części ciała. Prawie, ale ciągle większość i to nawet całkiem sprawnych, więc nie jest aż tak źle. Wiesz, optymistyczne myślenie i te sprawy.
 Lubisz mnie dręczyć, czy co? Wiesz, tak w stylu "ja coś wiem, jest to ważne, ale ci tego nie powiem". Lubisz, prawda?
 Jestem kiepski w medytacji. Kiedyś próbowałem, ale raczej marnie mi szło. Jakoś wyciszanie się nie jest dla mnie. A jogi to już wolałem w ogóle nie próbować. I cóż, zajmowanie się zwierzakiem raczej też nie jest moim przeznaczeniem, bo często nawet nie potrafię zająć się samym sobą. A do tego nie bardzo miałbym jak go przy sobie trzymać.
 Skoro teraz masz ze mną problemy i nie wiesz co powiedzieć, to nie mogę się już doczekać punktów następnych. I nie próbuję tutaj być wredny. Zwyczajnie wiem, że bywam... oporny.

1 sierpnia 2015

Mad Aleks

N: Przeglądam właśnie "Mniej na poważnie" i gdt dotarłam do rozmowy o Stucky, zaciekawiło mnie jak ty napisałabyś coś takiego? Taki zarys fabuły :D
Huh, zarys fabuły? Cóż,  Bucky pochyliłby się nad barem, owinąłby pasmo włosów wokół palca, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak Steve uwielbia jego włosy, uśmiechnąłby się tym swoim firmowym, krzywym uśmieszkiem i pociągającym głosem powiedziałby; "Hej słodki, bolało jak spadałeś z nieba? Wiesz, wtedy gdy ROZBIŁEŚ PIEPRZONY SAMOLOT I ZAMARZŁEŚ NA SIEDEMDZIESIĄT LAT, CHOLERNY KRETYNIE!"
Przepraszam, ale ja nie nadaję się do pisania takich rzeczy :P

Julia Szałwińa

N masz rację widać że zainspirowany :) włosy i broda lepsze :D i poza tym: kosmiczna królowa? O czym my nie wiemy James? ;D
N koleżanka zaczęła pisać ff o Jamesie i spytała się mnie w którym roku spadł z pociągu. Nie wiem czy w 44r, czy raczej w 45r? A ty jak sądzisz? :)
 W serii komiksów Bucky Barnes: The Winter Soldier nasz ulubiony skrytobójca zajmuję się kosmiczną bazą Nicka Fury'ego, Zostaje zaproszony na pewną planetę przez samą królową i w końcu nawiązuje się między nimi romans. Ventolin, bo tak jej na imię, nazywa Bucyksia "swoim snem". A potem przyszedł Loki i wszystko schrzanił.

 Bucky spadł z pociągu 3 lub 4 marca 1945 (więc na tydzień przed swoimi 23 urodzinami).Wiemy to, ponieważ było to dzień przed rozbiciem Walkirii. A dzięki nagłówkowi zaprezentowanemu przez Zolę w CA:WS, wiemy, że Steve rozbił samolot  5 marca '45.
 A dzięki teczce przyniesionej przez Natashę pod koniec CA:WS, wiemy, że Projekt Zimowego Żołnierza ruszył 23 marca 1945.
 Możesz śmiało pytać o takie rzeczy, bo i tak ma to wszystko pospisywane. I dodam też, że nie pogardziłabym późniejszym linkiem do ff :)
Sam, Clint: Co sądzisz o Bucky Bear? Prawda że nie jest taki zły?
Chyba nie jest. Widziałem, że siostrzeńcy Kate oglądali kreskówki "Captain Ameribear and friends", więc nie może to być jakieś koszmarnie złe, prawda?

Co sądzę o czym?
James w takim razie kto zrobił tego miśka? I po drugie: wiem że faceci mają swoją dumę itd, ale bez przesady... W końcu to tylko miś. W dodatku jakby nie patrzeć jest słodki :) James jeszcze coś: twoja proteza buczy, czy ogólnie wydaję jakieś dżwięki? 
Nie jest zupełnie cicha, bo to jednak nadal maszyna, ale nie buczy, a raczej... wydaje cichy szum. Głośniejsze dźwięki wydają przesuwające się płyty, ale nie bardzo wiem do czego to porównać. Może do dźwięku kół zębatych? Coś w tym stylu.

Nie wiem kto go zrobił, ale to był kolejny propagandowy gadżet do wyciągania pieniędzy. 
Bez przesady? Przez dobry miesiąc wołali na mnie sierżant Bucky Bear. I to wcale nie było "słodkie". 

Julia Szałwińska

N na racja kto nie polubi Jamesa :) a szczególnie z rozwianymi włosami i oczętami jak u Kota ze Shreka *-*
Komiksowy Bucky to też niemały przystojniacha. Po lewej Bucky sprzed obsadzenia pana Stana w tej roli, a po prawej po. Widać, że autor trochę się zainspirował ;)
Poza tym, Buckyś w jednej chwili potrafi kopać tyłki jak prawdziwy badass, a w drugiej robić słodkie oczka do swojej królowej, Bo on naprawdę poderwał kosmiczną królową.
James uświadomię ci jedną ważną rzecz: ,,Ja nie zrzędzę" to zrzędzenie. Czemu tak bardzo nie lubisz tej maskotki? Nie jest jakaś obrzydliwa, tylko nosi rajstopki. ;)
Niby kiedy ostatnio zrzędziłem? Jestem bardzo miłym człowiekiem. 
Bo to maskotka, która nosi cholerne rajstopki. Byłem żołnierzem, więc nic dziwnego, że to... coś było dla mnie upokarzające.

Julia Szałwińska

Wróciłam! Aaaa! Ile trzeba było nadrobić! A teraz pytanie które naszło mnie nad morzem, a gdzie nie miałam internetu:
Do wszystkich: Jak myślicie jak zareagował by Steve gdyby jakimś cudem, zrozumiał jak działa komputer, internet itp i znalazł by tego oto bloga? Sam byłbyś prawdopodobnie martwy :D
James nawet nie wiesz jak bardzo brakowało mi tego twojego zrzędzenia, i przygnębiających tekstów!
N aż trudno uwierzyć, ale zaraziłam dziewczyny z pokoju tym blogiem :) i ogólnie Buckym :D
Sam jak tam u ciebie i twojej dziewczyny?
Sharon jaka była twoj najpoważniejsza misja?
Clint co sądzisz o pizzy hawajskiej? (fuuuj!)
N kocham twojego bloga! <3
 i jeszcze coś: James o co chodzi z tym Bucky Bear? O.o
I jeszcze coś:
N co sądzisz o Powstaniu Warszawskim? Tylko błagam nie mów że to był niepotrzebny błąd. Zniosę wszystko tylko nie to...
Właściwie James ty też. Co sądzisz o Powstaniu warszawskim?

N: 
Cóż, Steve jako agent SHIELD raczej zna się na obsłudze komputera (i nie zdziwiłabym się, gdyby był w tym lepszy niż spora część z nas) i wie jak działa internet (lista!), ale wątpię w to, by wertował kolejne strony w poszukiwaniu plotek na swój temat :P Chociaż mógłby, może zapuściłby brodę.

Nie trzeba się za bardzo starać, by zarazić kogoś Bucky'm, bo hej, tylko spójrz na niego:
A to jest Bucky Bear: klik i klik . Maskotka, która ubrana jest w oryginalny kostium Bucky'ego z komiksów :)

Nie jestem historykiem a raczej typowym ścisłowcem i nie znam zapewne sporej większości faktów, więc wolę nie niczego nie zakłamywać i nie oceniać tego, czy powstanie warszawskie było niepotrzebnym błędem czy nie. 

I niestety, ale Sharon jest już niedostępna. Postać tygodnia ma do siebie, że gości tu tylko przez tydzień :)

Sam:
Problem w tym, że Steve doskonale wie jak działa internet, więc nie zdziwmy się jeśli niedługo zabraknie mnie wśród was. Ale tak całkiem serio to nie uważam, że byłby o to jakoś bardzo zły. To w końcu Steve.
Aktualnie nie mam żadnej dziewczyny. Nie wyszło nam i to głównie moja wina. Za dużo kręciłem, ukrywałem całą sprawę z SHIELD. A teraz jeszcze New Avengers. To nie bardzo sprzyja związkom.
Clint:
Cap to Cap, zrobiłby srogą minę, krzywo popatrzył i walnąłby jakąś umoralniającą nas gadkę. Jak zawszę.
Lubię owoce, lubię pizzę, ale wolę nie łączyć razem tych dwóch rzeczy.
Bucky:
Bucky Bear to pluszowy misiek, którego nienawidziłem i chyba nadal nienawidzę całym sercem. Te jego czerwone rajstopy to coś okropnego.

Łatwo wszystko oceniać z perspektywy czasu, osądzać to, czy było warto, czy jednak był to ogromny jak cholera błąd, ale pamiętajmy, że wtedy, gdy machina już ruszyła, nie można już było jej zatrzymać. Wiedziano, że walka może skończyć się śmiercią i klęską, ale czy poddanie się szwabom byłoby lepsze? Spójrzmy na żydów, którzy stosowali się do rozkazów i niemal do końca prawie dobrowolnie szli na rzeź, bo myśleli, że brakiem sprzeciwu mogą coś osiągnąć. Ruscy się zbliżali, więc nic dziwnego w tym, że Warszawiacy chcieli wywalczyć sobie lepszą powojenną pozycję negocjacyjną. Już wtedy wiadome było, że Czerwoni to chuje. Ale przygotowanie było zbyt słabe, broni brak, a alianci nawalili, więc nic dziwnego, że cały zryw zakończył się klęską.

I ja nie zrzędzę.