9 października 2015

Avada Simpson

Hej! :)
N mam pytanie. Czy jak Bucky spadł z pociągu w '45 to potem miał swój grób? Bez ciała, bo bez ciała, ale miał?

Jeśli chodzi o MCU, mamy pewność jedynie co do tablic upamiętniających. Ale w Ziemi 616 Bucky miał i pomniki, i grób na cmentarzu Arlington. Więc możemy założyć, że i ten z MCU taki miał :)
Trzeba też dodać, że Bucky chodził na ten cmentarz zbyt często, by można uznać to za zdrowy zwyczaj.

Yelena w którym roku pierwszy raz spotkałaś Jamie'go? I burdel? Coś się kroi... W czym pomaga ci pan Barnes?
To było gdzieś pod koniec 1987. 
Burdel to takie wielkie słowo. Maksim po prostu prowadzi dość... nieprzytulny i trochę odrażający motel, który zapewnia fantazyjne rozrywki swoim swoim gościom. Tylko strach tam na cokolwiek usiąść. Albo czegoś dotknąć. 
A jeśli chodzi o Jimmy'ego to po prostu pomaga mi kogoś znaleźć. Dość pilnie.
 James aż tak odmienne gusta muzyczne?
 Moje delikatne bębenki nie potrafiły znieść tego rzępolenia, więc tak- aż tak.

#12 Bucky

***
09 października 2015

— Maksim to prawdziwy dupek. Sukinsyn jakich mało, wierz mi, ale jest niezastąpiony w swojej robocie — mówi, spoglądając na mnie spod przeczesywanych właśnie palcami, wilgotnych włosów. Na zewnątrz lało jak z cebra i nie zapowiadało się na to, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Cóż, można by powiedzieć, że na nasze szczęście. W końcu deszcz to prawdziwy przyjaciel człowieka, który próbuje zgubić trop i zmylić ślady. Nie jest to wielkie pocieszenie czy ułatwienie sprawy, ale to jednak więcej niż nic. Prawda?

8 października 2015

Astrid Löfgren

N, a ja się tu Marvelem zachwycam. Phi. Obejrzałam pierwszy odcinek i to naprawdę dziwna sprawa :D Te pełne dynamiki sceny walk naprawdę porażają! A ten strój... W sumie poważnie mówiąc to całkiem nieźle to wyszło, jak na '44 rok. 
Możemy się z tego naśmiewać, ale jak na tamte czasy i tamten budżet, to całkiem niezła produkcja. Może i to nie wielki blockbuster za miliard dolarów, ale też nie totalna porażka, bo trzeba pamiętać, że komiksy z tamtego okresu były równie dziwną sprawą :P
A strój nie jest aż taki zły. Mogli dać mu jeszcze te wspaniałe skrzydełka przy kapturze czy tam hełmie.
James, nie, mnie to nie śmieszy. Mnie to naprawdę przeraża. Głównie dlatego, że wyobraziłam sobie, co mógłbyś czuć ty i co czułyby twoje potencjalne dzieci, wnuki i jeszcze dalej. To samo pomyślałam - byłoby tego za wiele.
Pokochaliby. Młode damy na pewno. A dlaczego sądzisz, że nie ociepliłbyś tym wizerunku? Oprócz argumentu o kręceniu tyłkiem. 
Naprawdę nie wyobrażam sobie tego, co mogłoby czuć moje potencjalne dziecko. Nie mam aż takiej wyobraźni. Wiem tylko, że zapewne nie byłoby to nic pozytywnego, bo ciężko oczekiwać w takiej sytuacji innego podejścia.
Może jeszcze miałbym dołączyć do tego ściąganie kolejnych części garderoby? Wiesz, tak dla pewności, że także te trochę starsze damy okażą trochę zainteresowania. I jeszcze babcie, nie zapominajmy o babciach. 
Naprawdę sądzisz, że coś takiego mogłoby pomóc w ociepleniu czyjegokolwiek wizerunku? Urocze.

Astrid Löfgren

N, błagam, zaspojleruj mi, czy przeżył, bo to wygląda naprawdę niepokojąco! 
Nie, nie mogę zdradzić ci ważnego wątku fabularnego! Jednak wierz mi, Kapitan też potrafił przyłożyć! I to jest prawdziwy superhero movie, a nie to co teraz. 
James, a mówiłam, że nigdy cię nie doceniam.
I pomyśleć, że gdyby tak było, mógłbyś mieć nawet praprapraprawnuki w przyszłości. Przerażające.
Może gdzieś w którymś pokoleniu wcześniej już takie hobby się pojawiało. Nie wiadomo. Tak szczerze to da się przyzwyczaić do tego zrzędzenia. Serio.
No wow, w końcu mi się udało z czymś trafić. Brawa dla mnie. Chyba Steve obecnie nie zgodziłby się na coś takiego. A ty na pewno z chęcią byś wziął udział w takim przedsięwzięciu w celach ocieplenia wizerunku. Nawet nie mów, że nie, bo ja wiem, że tak.
/Ciebie wizja moich potencjalnych praprapraprawnuków może śmieszyć, rozumiem. Jednak, gdy pomyślałem o tym, że moje dziecko miałoby teraz ponad siedemdziesiąt lat i mogłoby być jedną nogą w grobie, przestało mi być do śmiechu. Dziękuję tylko temu na górze za to, że naprawdę nie miałem wtedy dziecka, bo to byłoby naprawdę za wiele.
/Cóż, aktualnie nie bardzo orientuję się w przeszłości mojej rodziny, więc niestety nie przybliżę ci jej historii i zamiłowania jej członków do narzekania. Tak właściwie to chyba nigdy nie znałem jej zbyt dobrze. Jakoś nie widziałem ku temu powodów. 
/Nikt o zdrowych zmysłach nie zgodziłby się na coś takiego. Wojna wojną, a wymachiwanie nogami odzianymi w rajstopy na scenie to wymachiwanie nogami w rajstopach na scenie. I gdybym ja się za to zabrał to wierz mi, że raczej nie ociepliłbym tym wizerunku. Wątpię by ludzie pokochali mnie za kręcenie tyłkiem na scenie. 

Astrid Löfgren

N, serial ma ten sam tytuł co przydomek? Chętnie obejrzę :D
Ten serial nazywa się po prostu "Kapitan Ameryka". Spójrz na te sceny walki :P!
 
Taak, to milowy krok.
Ciężko to sobie wyobrazić, choć z mojej perspektywy mogłoby to być ciekawe, bo to w końcu ewenement. Z twojej perspektywy rzecz jasna już nie, więc nie życzę ci dzieci, wnuków ani prawnuków, o których nie masz pojęcia. W tym wypadku lepiej nie mieć pojęcia w dalszym ciągu.
Mieliście ze sobą kontakt listowny czy telefoniczny, skoro nie mogliście odwiedzać siebie nawzajem? Zrzędzenia nie da się tak łatwo wyplenić z krwi Barnes'ów. W końcu to po części sprawa temperamentu, więc słabo musieli poradzić sobie z twoim ośrodkowym układem nerwowym. Oporny z ciebie człowiek.
W sensie film z tymi reklamami, propagandowymi przedstawieniami czy co to było?
/I widzisz, znów mnie nie doceniasz.
/Cóż, moje dzieci mogłyby być teraz po siedemdziesiątce i wyglądać jak moi dziadkowie. Moje wnuki mogłyby robić za mich rodziców. Mógłbym być niewiele starszy od swoich prawnuków. Ba, mógłbym mieć nawet praprawnuki. Tak, zdecydowanie lepiej nie mieć o tym pojęcia. 
/Jakiś kontakt zawsze udawało się nam utrzymać, ale wiadomo, że nie było to wtedy tak proste i szybkie jak teraz. 
Nie wydaje mi się by ktoś prócz mojego dziadka miał to wspaniałe hobby wpieniania ludzi na każdym kroku i narzekania nawet na pyłki w powietrzu, więc raczej nie była to jakaś rodzinna przypadłość. Sam też raczej nigdy się tak nie zachowywałem i zwyczajnie mnie to irytowało. Teraz robię to niemal nieustannie, fakt, ale to jednak coś innego.
/Zdecydowanie "czy co to było" jest najtrafniejszym określeniem. Wierz mi, to było okropne.

7 października 2015

Astrid Löfgren

Fioletowy to męka albo bunt, o ile dobrze pamiętam. Też by się zgadzało. Żebyś tak we wszystkim wynajdywał dobre strony.
No dlaczego nie chciałbyś mieć wnuków? Przecież to by było urocze. Zgrywam się, uprzedzam. Masz rację. A ty pamiętasz, jaki z dziadkami miałeś kontakt? Wiem tyle, że babcia robiła dobry cymes, a dziadek to był zgred. Kojarzysz coś jeszcze?
Rozumiem, rozumiem, nie martw się. Wszystko kręci się wokół pamięci, więc ciężko nie zakapować o co chodzi. Może się mylę, ale pamiętanie tego "przezwiska" opiera się głównie na tym, że pamiętasz to, co wtedy myślałeś.
No mówiłam, że mam problem. Ale tak, wszystko się zgadza. Jak dobrze potrafisz mnie rozgryźć, aż jestem w szoku.
/Potrafię wynajdować dobre strony. Dobra, może nie dobre, ale te mniej złe. A to już coś.
/O tak, posiadanie wnuków, które najpewniej byłyby teraz w moim wieku lub starsze, byłoby naprawdę uroczę. To dość... straszna wizja, tak szczerze mówiąc. 
 Wydaje mi się, że dość dobry. Nie byliśmy ze sobą jakoś szczególnie blisko, ale wydaje mi się, że sporą winę miał w tym utrudniony kontakt i fakt, że ciężko było znaleźć na tyle czasu i środków, by móc urządzić sobie dłuższą podróż z Brooklynu do Shelbyville. Bywałem tam jako dzieciak, ale z czasem zdarzało się to coraz rzadziej. Jednak wiem, że babka mnie kochała. A dziadek kochał na mnie narzekać. Wtedy marny był ze mnie kompan do zrzędzenia, ale teraz to dopiero byśmy się dogadali. Widać jednak jestem jego krew.
/Pamiętam, że większość ksywek Steve'a pojawiła się po tym, jak Howard załatwił nam film z jednym z jego fenomenalnych wystąpień, bo cóż- to był Howard i potrafił załatwić wiele rzeczy. To było... tak piękne, że brak mi słów. Pamiętam, że oglądaliśmy go kilkukrotnie, przedrzeźnialiśmy Steve'a cytatami, a Gabe i Morita parodiowali nawet niektóre ze scen. To był naprawdę okropny film. 

N: Istnieje serial o Kapitanie Ameryce z '44 i na niektóre fragmenty można natknąć się na yt. Polecam obejrzeć kawałek :P

Astrid Löfgren

Kolorowe mazaczki? Biorąc pod uwagę twoje nastawienie do większości rzeczy, myślę, że czarny i szary by wystarczył. No ewentualnie zielony od święta, bo czasem chyba łapiesz nadzieję.
Z tego co mi wiadomo istnieją jakieś programy organizacji pozarządowych i rządowych, mające na celu wyrównywanie wiedzy technologicznej między pokoleniami, może poniekąd stąd to się bierze.
A pewnie. Dziadzio pisze smsa do wnuka siedzącego obok, żeby podał mu pilot. Bardzo to zbliża. Ale pogawędki o nowinkach już lepiej by działały. Chyba.
Nie trzeba wiele pamiętać, żeby widzieć, że to chodząca flaga. Od samego początku był dla mnie flagą, choć momentami trochę za mało patriotyczną jak na jego standardy, więc coś jednak w tym wszystkim musi być. Tej tarczy nie da się chyba zniszczyć, więc marna by była z nim gra w rzutki.
A co, nie odebrałeś bardzo osobiście tej przepaści? Już myślałam, że uraziłam twoje uczucia nawiązując do tego, o czym przecież nie lubisz i nie chcesz rozmawiać. Dlatego sądziłam, że nie zapomnisz, bo do tego wróciłam.
/Ostatnio twierdziłaś, że jedną z moich dość nielicznych cnót jest wytrwałość, więc można by dorzucić też niebieski. Czerwony także, bo czasem kojarzony jest z agresją, prawda? A cóż, z panowaniem nad sobą nadal miewam drobne problemy. Z fioletowym też coś było. Ale mogę się mylić, bo raczej nie jestem specjalistą od barw. Ale nie ma tego złego, przynajmniej zaoszczędziłbym na mazakach. Grunt to widzieć dobre strony, prawda?
/Nie mam wnuków, a przynajmniej mam nadzieję, że nie mam, więc tylko snuję przypuszczenia. Wydaje mi się, że po prostu łatwiej jest zbliżyć się do kogoś, gdy ma się choć znikome pojęcie o jego zainteresowaniach i otoczeniu, w którym się obraca. A poza tym, taki dziadek mógłby poprosić wnuka o pomoc w obeznaniu się choćby z obsługą komputera, więc spędziliby więcej czasu razem, To już chyba trochę by zbliżyło? 
/Nie rozumiesz. Nie chodzi mi o określenie samo w sobie. Takich na można by wymyślić jeszcze dziesiątki, bo Rogers sam się o to prosi. "Pamiętam" jest bez wątpienia najważniejsze.
/Zgubiłaś mnie tym przypominaniem sobie tego, czego pamiętać nie chcę i twoją winą. Poza tym wiem, że specjalnie ujęłaś to tak, nie inaczej, bo po raz kolejny chciałaś mi dopiec, i że było to złośliwe, nie zabawne. Tak jak ostatnim razem. I to także wędruję na listę rzeczy, które zdarza mi się wypominać.

6 października 2015

Rakshasha M

Pierwsze mi się nie podoba, ale Zimowa Panda jest cudne ;D Hah, tak, wyglądało to bardzo nieestetycznie, ale kto wie, może specjalnie do filmu tak mu zarost kazali "zaniedbać" i teraz wymuskali, by takie uważne fanki wychwyciły subtelne różnice i mogły nad tym gdybać? Na pewno ma to związek z filmem, na pewno! ;p Mógłby sobie zachować taki wygląd na dłużej, nie obraziłabym się - i pewnie spora część fanek Wintera również ^^
Jeszcze tego nie widziałam, ale teraz to chyba muszę nadrobić jak najprędzej dla tej sceny ;D "Z kim przystajesz, takim się stajesz" jak to mówi ludowa mądrość, przejmowanie gestów i manier przychodzi bardzo szybko, zwłaszcza w rozmowie pisanej, przynajmniej mi. Lubię zwracać się do kogoś tak, jak on do mnie i lubię, gdy to jest odwzajemnione - właśnie takimi drobnymi rzeczami. A jak pięknie by było, gdyby też przejmowali mówienie poprawną polszczyzną! Oczywiście, gdy sama nie robię błędów, bo i to się zdarza, ale ciiii ^^" Także tu u Ciebie też często piszę per "pan" na aktorów, a czasami po imieniu, bo tak do innych piszę, różnie bywa ;p Brzmi fajnie, to się przyjęło. No i to chyba też taka podświadoma chęć przypodobania się. Jak widzisz swoją "manierę" u kogoś, to od razu jakoś tak sympatyczniejsza się ta osoba wydaje ;p
Ano, wyszedł bardzo długi, ale nie chciałam go ciąć, taki zaplanowany był. Miło mi, nie musisz się spieszyć, całkowicie rozumiem, też wolę zrobić coś porządnie. Zaraz tam antytalent, zwracasz uwagę na zupełnie inne sprawy i bardzo fajnie się to czyta ^^ A ile się można dowiedzieć ;p
Niektórym pan Panda kojarzy się także z tym jegomościem- klik. Chyba nikt nie zaprzeczy, że podobieństwo jest naprawdę uderzające! Ale przynajmniej wiadomo na czym wzorowali się charakteryzatorzy z CA:WS... Jednak nie zmienia to tego, że może i naśmiewam się z całkowitego braku talentu Bucky'ego do pociągnięcia idealnej kreski (śmiejmy się, śmiejmy, ale gdy ma się metalowe palce, to wcale nie jest to takie proste!), ale jest to jednak lepsze, niż maska, którą nosił w komiksach. To akurat zmiana na plus. Tak jak zmiana oryginalnego kostiumu Bucky'ego na ten z CA:TFS, bo naprawdę wolałabym nie musieć oglądać pana Stana w niebieskim spandeksie i czerwonych rajstopkach.
Za jakąś wielką fankę pana Stana się nie uważam, ale przyznaję, że ja również bym się nie obraziła. Przynajmniej mam gify :P
"Snowpiercer" to film dość... specyficzny. Trzeba go traktować jako jedną wielką (i dość pochrzanioną) alegorię, bo inaczej wyda się... no jeszcze bardziej pochrzaniony (to słowo najlepiej określa ten film) niż gdy będzie się go traktować poważnie. Ma kilka dobrych scen (jak np. ta w wagonie szkolnym), świetną rolę pani Tildy Swinton i brodę pana Evansa, a ostatnie wagony (przynajmniej dla mnie) wyglądają naprawdę świetnie. A fragment sceny z rybą (niestety bez poślizgnięcia się) możesz znaleźć tutaj- klik.
O tak, przejmowanie w ten sposób posługiwania się poprawną polszczyzną, byłoby prawdziwym zbawieniem! Sama mam ogromne problemy z interpunkcją, ale o tym raczej już wiesz :P

Mad Aleks

Bobbi: Dlaczego masz pseudonim "Mockinbird"?
Po części to wina Bartona, a po części mojego nawyku do wyśmiewania się z przeciwników. Bardziej tego drugiego.

Astrid Löfgren

No to pozostaje ci pisać, co chcesz przekazać, bo to całkiem nieźle ci wychodzi. A z czasem może zniknie blokada.
Wydaje mi się, że mało jest takich osób. Bo co innego warunki kontrolne, a co innego kiedy wszyscy wszystko naokoło ci wciskają. Może się zdziwisz, ale w mieście, w którym mieszkam, coraz więcej obserwuję osób starszych z iPhonami czy innymi smartphonami w dłoniach, chociaż fakt, młodzieży jest zdecydowanie więcej. Nie znoszę tego ogłupienia.
"Chodząca flaga" - cudownie <3 Taka ładna gwiazda, a jednocześnie taka okropna.
No to nie zapominaj i jednocześnie sobie przypominaj to, czego pamiętać nie chcesz. Moja wina.
/O tak, będę wszędzie nosić ze sobą wzorzysty kajecik i zestaw kolorowych mazaków, by wyrazić emocje dzięki odpowiedniemu doborowi barw. A żeby nie marnować papieru, najważniejsze informację przypinać będę do ramienia kwiecistymi magnesikami. Od razu będę się lepiej i przyjaźniej prezentować, prawda?
/Przyznaję, że teraz to ja myślałem aż nadto stereotypowo i założyłem, że osoby starsze najpewniej mają z tym nie małe problemy i prym w obcowaniu z elektroniką wiedzie młodzież. Ale ponoć mówi się, że człowiek ma tyle lat, na ile się czuje, więc i zainteresowania można dobierać w podobny sposób. I można tak chyba złapać lepszy kontakt z zapatrzonymi w migoczące ekraniki wnukami.
/Ostatnio przypomniało mi się to określenia i ciężko mi się od niego uwolnić. Ale nie oszukujmy się, ten mundur był przeokropny. A cel o metrowej średnicy, który nosił na plecach, tylko to potęgował. To naprawdę była jedna wielka, chodząca flaga i nic tego nie zmieni. 
/Chwila, bo już mam drobny problem ze zrozumieniem tego, o co chodzi. Zadziwiająco szybko mi to przyszło.