W dniach 01-05.02 będzie możliwość kierowania pytań również do Steve'a Rogersa aka Kapitana Ameryki!
1 lutego 2016
#24 Bucky
***
1 lutego 2016
/Przyglądam się, jak w kilku zwinnych ruchach zawiązuje bandaż wokół dłoni i z trudem udaje mi się zdusić w sobie chęć przewrócenia oczami na widok jego jaskrawoczerwonego koloru. Naprawdę? Nawet to?
/Po raz kolejny rozglądam się wokół, przeczesując wzrokiem w większości pusty magazyn. W jednym z jego rogów stoi stos starych skrzyń, przykrytych dawno już poszarzałą, rozdartą plandeką. Poza nimi pomieszczenie wieje pustką i wydaje się być nieodwiedzane od dłuższego czasu.
/Jest dokładnie tak, jak mówiła Yelena.
— Barnes?
— Huh?
/Spoglądam na nią w momencie, gdy rzuca rolkę owijki w moją stronę. Łapię ją prawą ręką i odrzucam z powrotem.
/Jej brwi podjeżdżają w górę, wyginając się w łuki, gdy patrzy na mnie pytająco.
— Nie potrzebuję ich — mówię, wzruszając nieznacznie ramionami. — Tym razem porobię za worek treningowy. Wiesz, możesz wyżyć się za te wszystkie razy, gdy doprowadzałem cię do szału. — Uśmiecham się krzywo, siląc się na choć odrobinę humoru. — Nie mów, że cię nie korciło.
Astrid Löfgren
N, ojejciu, więc chyba zacznę zapisywać komentarze :D
To chyba dość częsta przypadłość, bo coraz więcej osób się na to skarży. Sama też mam tak, że po kilkudziesięciu powrotach do tego samego zdania, błędu nie zauważę, za to u kogoś zobaczę w pierwszej kolejności, zanim jeszcze zdanie nabierze sensu.
Nie zapominajmy, że jest też doskonałym wizażystą i kreatorem mody! Człowiek wielu talentów.
Dasz mu cały tydzień spokoju? N, co się z tobą dzieje? :D Tak właśnie myślałam, że o widoki może chodzić. Zacznę go podejrzewać o to, że wcale nie jest taki aseksualny, jak mu się wydaje. Oj.
Jak można byłoby zapomnieć?
/Patrząc na to, że ostatnio udało mi się usunąć zadziwiająco wiele rzeczy, wcale nie byłoby to takim głupim pomysłem :P
/A spójrz jak świetnie Buckyś potrafi posługiwać się prostownicą - klik! Chyba, że mają z Natashą tego samego fryzjera i stąd to łudzące podobieństwo do jej fryzury z CA:WS. No ale Bucky będzie teraz szefował, więc musi ładnie wyglądać.
/Och, no masz mnie, kłamałam. Dokopię mu jakoś przez ten tydzień, żeby się czasem nie odzwyczaił. A co do widoków - w tym przypadku widok pozostanie tylko widokiem i nic z tego nie wyniknie. Co nie zmienia tego, że używanie w jego przypadku określenia "aseksualny" faktycznie może nie być do końca prawidłowe, bo on nie tyle urodził się z taką, nie inną orientacją, co pod wpływem... tego wszystkiego przestał się tym interesować. Ale to tylko kwestia nazewnictwa, Bucky ma prawo nie widzieć różnicy.
/I pozachwycam się jeszcze trochę nowym CA:CW Prelude - klik, klik, klik To wygląda tak przeokropnie, że o mój boru. Ten Zola <3
Yelena, nigdy nie przestanie zadziwiać mnie fakt, że osoba wyglądająca na dość odważną i nie bojącą się wielu rzeczy, może w rzeczywistości bać się nawet pająka. I to już nie tylko Jamesa się tyczy, ale ogólnie. Co wtedy przeskrobał?
/Jimmy jest dobry w stwarzaniu pozorów. Musi być, bo jeśli okaże strach czy wahanie to już po nim. Musi zgrywać kogoś, kto niczego i nikogo się nie boi, ale za to kogo boją się inni. Czyli po prostu musi kontynuować swoją rolę i pokazywać, że nawet najgorsze zagrożenie go nie rusza. A że naprawdę jest zupełnie inaczej? To może wyrzucić z siebie dopiero później.
/Nie tyle przeskrobał, co próbował przeskrobać. Miał gorszy dzień i próbował wszcząć awanturę. A że jest to ostatnia rzecz jakiej potrzebuję, dałam mu wybór - albo się uspokoi, albo żegnam.
James, ale o tym myślisz, więc jest to jednak jakaś alternatywa teoretycznie do spełnienia. Raczej byś się nie zastanawiał nad podjęciem pracy, gdybyś był absolutnie pewien, że to zły pomysł, czyż nie? Chyba, że zastanawiasz się nad tym, bo po prostu chcesz czuć się bardziej wartościowy.
Zastanawiam się, co by było, gdyby ktoś cię jednak zdążył dorwać i rzuciłby ci się na szyję. Oczywiście z wdzięczności.
Nie drwię. No, może troszkę. Dobrze, że się nie zapędziłeś za bardzo, bo byś jeszcze ogolił głowę na łyso.
/Cóż, mniej wartościowym już chyba nie da się być, więc odpowiedź jest raczej dość oczywista. Zastanawiałem się nad tym i to nie raz, rozważałem wszystkie "za" i wszystkie "przeciw", i doszedłem do wniosku, że jeszcze przez długi czas nie będzie najmniejszych szans, by nie skończyło się to źle.
/Gdyby jakiś człowiek z zaskoczenia rzucił mi się na szyję albo chociaż próbowałby to zrobić, najpewniej skończyłby znokautowany. W najlepszym przypadku. W tym mniej dobrym skręciłbym mu kark, sądząc, że próbuje mnie zaatakować. Co wcale nie abstrakcyjnym scenariuszem.
/I wiesz, że nawet rozważałem ogolenie się na łyso? Ale stwierdziłem, że lepiej nie rzucać się na aż tak głęboką wodę i lepiej najpierw trochę skrócić włosy, nie całkiem się ich pozbywać. Szok mógłby być zbyt duży.
30 stycznia 2016
Avada Simpson
Kiedy wracasz, i nadganiasz wszystko a jedyne co przychodzi ci na myśl to: ,,Ciekawe jak James wygląda z krótkimi włosami?" Mój tok myślenia mnie czasem zadziwia.
Nie co się stało, jak poszło z Yeleną, nie dość niepokojące myśli gdy Lukin był ZA blisko Bucky'ego ale włosy. (Właśnie! Myślałam że Lukin zrobi bardzo brzydką rzecz panu Barnesowi i już chciałam zgłaszać reklamację!) Ostatnio Jefferson mnie uratował. Walczyłam o dobrą ocenę z historii, i gdy padło pytanie od którego zależała moja ocena: ,,Kto brał udział w tworzeniu Deklaracji Niepodległości?" myślałam że zacznę skakać bo zapamiętałam ich tylko dlatego ze był tam Jefferson. Mam takie ciekawe życie. ;) Szczerze nie zwróciłam uwagi. Trzeba będzie zobaczyć odcinek jeszcze raz. Zgadzam się w zupełności! Jeff ma styl. Ja go właśnie nie za bardzo shhipowałam z Emmą, ale pan Stan i panna Morison byli wtedy razem. Znów się zgadzam. To miłe gdy ludzie podzielają twoje zdanie. :) Ogółem rozumiem o co chodzi, ale tak trochę nie rozumiem. To znaczy wiem co to jest, ale nie wiem jak to się robi.
N co z twoimi ff? Tym z dzieciątkiem? Urocze było. ^^
/Pomogę ci trochę - Bucky z krótkimi włosami jest łudząco podobny do takiego jednego aktora z Rumunii. Pewnie go kojarzysz ;) A jeśli chodzi o Lukina i bardzo brzydką rzecz - tylko zasugerowałam, możesz odebrać to jak chcesz i dzięki temu reklamacja nie będzie konieczna. A poza tym, nie wzięłabym się za opisywanie czegoś takiego, bo zwyczajnie wiem, że nie potrafię.
/Przy Jeffersonie styliści odwalili kawał naprawdę dobrej roboty, bo prezentuje się świetnie w obu światach i mimo klątwy nie gubi swojego stylu i "tego czegoś", co go wyróżnia - ekscentryczności i ekstrawagancji. I uwielbiam jego kamizele, naprawdę uwielbiam.
/Jeśli chodzi o szczegóły związane z grą, trzeba pytać o to Red Hooda (tutaj). On się tym zajmuję, ja tylko dręczę ludzi ;)
/I tak bajdełejem - wychodzi komiksowa wersja filmu CA:WS (tak chyba najlepiej można to nazwać) i tylko spójrz na te rysunki: klik, klik.Ten Winnie! Ten Zola! Ten Steve! Patrzenie na to niemal boli. A mogło wyjść tak dobrze...
/Jeśli chodzi o miniaturkę - staram się ją skończyć, naprawdę, ale jakoś nie mam do tego serca. Przez cały ten czas skasowałam więcej, niż dopisałam, bo wszystko wydaje mi się być za mało dobre, za sztywne, a nie chcę publikować byle czego. Z części drugiej wrzuciłam tyle i od tamtego czasu nie rozrosła się za bardzo.
Yelena czy Jamie w krótkich włosach przypomina bardziej Jamesa z czasów Howling Commando?
/Chyba tak, tak przynajmniej mi się wydaje. Pewna jestem tylko tego, że nie przypomina już zaniedbanego drwala. To już coś, nie?
Oczywiście że wszyscy doceniają twoje szczere chęci, ale wiesz... dzieci mogłyby podczas wręczania zauważyć że masz metalową rękę. Co zrobiłby dzieciak, płaczący na widok Świętego Mikołaja na widok dość dużego trochę strasznego pana? Ale jak coś wiedz że przesyłam ci fale empatii, żeby twoje biedne, stare serce nie było zranione. Ja jednak wolę nic nie mówić, a żebyś ty dąsał się na kogoś innego. Po za tym że jesteś okropnym zrzędą i masz słabsze momenty, jesteś spoko gość. Prawie stu letni, ale spoko. Zgadzam się w zupełności. Ja mam własne zdanie. Ty też je masz. I lepiej tak to zostawmy. Cóż ze zrozumieniem idzie usprawiedliwienie. Nie zawsze, ale bardzo często. Gdy ktoś zrozumie co spotykało cię przez ten długi, długi czas w jego głowie zacznie kształtować się też usprawiedliwienie wszystkich twoich czynów. Najprawdopodobniej. Bo mogą też po prostu cię nie zrozumieć. I wtedy będzie ciut gorzej.
Właściwie to z tej strony. Masz rację James. Cóż ekspertem staję się przez udoskonalanie się w swojej sztuce prawda?
Nawet te przebłyski mogą zaprowadzić cię do czegoś dobrego. A co to będzie, musisz sam zadecydować.
Punkt dla ciebie.
/Tak, wiem, że mam metalową rękę. Tak, wiem, że nie wygląda zbyt zachęcająco, i tak, wiem też, że jakiś dzieciak na jej widok mógłby się rozbeczeć, ale dzięki za przypomnienie. Jeszcze na jakiś czas zapomniałbym o niej i co wtedy?
/W tym roku stukną mi dopiero dziewięćdziesiąt cztery lata. To nie jest "prawie sto". Prawie sto będzie wtedy, gdy będę miał dziewięćdziesiąt dziewięć. I pół. A do tego mi jeszcze daleko, więc wypraszam sobie. I jak już nie raz mówiłem - ja nie zrzędzę. Czasem ponarzekam, ale nie zrzędzę. To różnica.
/Jestem świadomy tego, że wielu ludzi może tego nie zrozumieć, że mogą nawet nie chcieć zrozumieć. Jestem kim jestem, zrobiłem to, co zrobiłem, więc to oczywiste i zrozumiałe, że ludzie mogą różnie na to reagować. I będą. Najczęściej pewnie niezbyt przyjaźnie.
/Prawda, ale jakoś nie ciągnie mnie do tego, by dążyć do samodoskonalenia akurat w sztuce miłości. Jestem Żołnierzem, nie kochankiem. To nie dla mnie.
27 stycznia 2016
Astrid Löfgren
#1 Jeeej, tylko to zauważyłam! Gdzieś miałam wątpliwości "przecinkowe", ale już to zostawiam, bo nie jestem ekspertem w tych sprawach.
Jeszcze mi się nigdy nie zdarzyło zalewać ze śmiechu przy tak traumatycznym przeżyciu, jakim jest obcięcie kudłów, no ale dobrze, wiem, że to ciężkie, kiedy można się za nimi chować, zwłaszcza dla osoby, która potrzebuje się ukrywać. Ale dobrze, że wyszło tak zabawnie. Czegoś takiego było mi trzeba. No i jaki Alvaro nam się zrobił, huhu, jestem w szoku. Genialny luz się tu wkradł, mimo że przeplatany tymi brudnymi i strasznym rzeczami. I tak, Jamie, przystojniacha krył się za tym gąszczem.
#2 N, drastyczna zmiana imidżu, nieładnie! Myślałam, że lekkie podcięcie końcówek, a tu bober znikł :D
/Czytałam każdą linijkę po kilkadziesiąt razy, próbując wyłapać wszystkie literówki, ale - jak zresztą widać - i tak mi się nie udało. Choć i tak jest lepiej, niż wtedy, gdy piszę odręcznie. Często zdarza mi się przestawiać litery w środku słowa i nie ważne, ile razy będę to czytać, nie zauważę tego. Dostrzegam to dopiero, gdy wracam do tekstu po dłuższym czasie i czasem aż łapię się za głowę z wrażenia. A jeśli chodzi o interpunkcję to cóż, sama po sobie widzę, że jest lepiej, niż kiedyś, ale już nawet przestałam się łudzić, że kiedyś wreszcie przestanę robić tego typu błędy.
/A jeśli chodzi o podcięcie końcówek i zmianę imidżu - może Bucky nie tylko minął się z powołaniem modela, ale także fryzjera? Wiesz, idziesz do takiego z włosami do pasa, prosisz o lekkie podcięcie końcówek, a wychodzisz z takimi do ramion. Winnie byłby do tego wręcz stworzony - próbuje taki przyciąć brodę, a tu ciach i włosów nie ma!
/Postanowiłam, że na jakiś czas przestanę dręczyć Bucky'ego i dam mu trochę luzu. Przesunę też #24 i na jej miejsce dam #25 albo #26 (bo próbuję robić wszystko, by nie musieć robić tego, co muszę, więc siedzę i piszę notki na zapas). Póki co się waham, ale raczej dam notkę, w której Bucky orientuje się, że danie się powalić kobiecie na glebę może mieć... pewne korzyści. Szczególnie jeśli chodzi o widoki.
/I pamiętajmy, Bucky pomagający bezdomnym to kanon - klik!
Yelena, w sumie to ciekawe jakiej groźby mógłby się przestraszyć. Wyobrażam sobie, że może coś związanego z Hydrą, ale oprócz tego nic mi do głowy nie przychodzi, choć wiem, że to dość zlękniony człowiek i coś by się wynalazło.
/Oczywiście, że coś by się wynalazło i wcale nie byłoby to takie trudne. Hydra, SHIELD, GRU, Kapitan Ameryka i jego kolorowa gromadka, przyrządowe organizacje - jest tego wiele. Jimmy boi się nawet tego, że ludzie dowiedzą się, że on to on, a raczej, że Bucky Barnes to Winter Soldier. Ta medialna nagonka chyba złamałaby go do końca.
/A jeśli chciałbym zagrozić mu czymś mniej wyniosłym, mogłabym po prostu powiedzieć, że jeśli nie zrobi tego, co mówię, może zabrać swoje rzeczy, wyjść i nie wracać. Już raz zadziałało.
James, myślę, że to by było dość trudne do zrealizowania na obecną chwilę. Może cię paraliżuje, bo wiesz, że mógłbyś ściągnąć niebezpieczeństwo na całkiem niewinnych ludzi?
Paradoksalnie te kradzieże to dowód na to, że jest w tobie całkiem spory pierwiastek dobra. Dlaczego? Dlatego, że inny złodziej zastanawiałby się nad tym, co chce ukraść, a nie nad tym, kto mniej straci. Podrzucasz, czyli nie nawiązujesz jakiegokolwiek kontaktu? A może ktoś kiedyś przyłapał cię na gorącym uczynku i podziękował, albo chciał jakoś wyrazić wdzięczność?
Ale radość. Dobre i to. Zauważyłam, że coraz częściej nazywasz albo odnosisz się do emocji. Masz z nimi już mniejszy problem?
Ach, no i gratuluję podjęcia tak trudnej decyzji, jaką jest wzięcie nożyczek do ręki.
/Cóż, raz wszedłem do sklepu. Normalnie, w ciągu dnia, jak zrobiłby to zwykły człowiek. Chciałem wziąć to, czego potrzebowałem, zapłacić i wyjść. Nie muszę chyba mówić jak się to skończyło. Chyba już nawet o tym wspominałem, a nawet jeśli nie, łatwo się chyba domyślić, dlaczego podjęcie przeze mnie pracy nie jest najlepszym pomysłem.
/Zachowuję się tak, nie inaczej, bo chcę być kimś więcej niż zwykłym złodziejem. Z tego samego powodu nie wyrzucam tego, co nie jest mi już potrzebne, albo czego z różnych powodów nie mogę już dłużej używać. Bluza, płaszcz, kurtka, dobre buty, jedzenie czy pieniądze są raczej czymś, czego brakuje ludziom mieszkającym na ulicy, więc dlaczego nie miałbym im tego dać? I tak, staram się robić to w taki sposób, by nikt mnie nie zauważył, bo nie chcę, by musieli mi dziękować. Tylko raz jakiś facet zauważył, że podrzucam mu kurtkę. Nie wiem, czy chciał podziękować, bo nie stałem i na to nie czekałem, a zwyczajnie odszedłem.
/Wydaje mi się, że tak, jest trochę lepiej. A przynajmniej staram się, by tak było.
/Nie drwij ze mnie. To naprawdę było trudne.
26 stycznia 2016
Mad Aleks
N; Potrzebne by mi były kostiumy Wdów (chce to wykorzystać w opowiadaniu), pomożesz :)?
Jeśli chodzi o Natashę:
Pierwsze dwa to kostiumy tzw. pierwszej wersji Romanowej, która nie była poddawana żadnemu praniu mózgu czy czemuś w tym stylu, a była zwykłą (znaczy taką, której działań nikt nie próbował usprawiedliwiać żadną łzawą historyjką) agentką działającą dla KGB. Kolejne cztery to już późniejsze kostiumy z czasów, gdy działała z Clintem czy SHIELD. Ostatni to klasyczny, czarny strój, w którym pojawiała się najczęściej, i który wykorzystany został także w grze Marvel Heroes.
A jeśli chodzi o Yelenę:
Pierwszy jest z czasów, gdy pracowała dla GRU/Red Roomu (RR zdecydowanie powinien zmienić stylistów), dwa późniejsze to era Thunderbolts, w czwarty to czas Thunderbolts i SHIELD, a piąty pochodzi z gry Marvel Heroes.
A jeśli chodzi o opowiadanie: nie obrażę się, jeśli kiedyś dostanę linka :P
25 stycznia 2016
#23 Bucky
***
25 stycznia 2016
Przyglądam się leżącym w umywalce włosom i nie mogę pozbyć się myśli, że popełniłem błąd. Jasne, teraz, gdy były znacznie krótsze, były również o wiele mniej problematyczne, głównie dlatego, że nie zachodziły już na oczy, co w wielu sytuacjach było dość irytujące i kłopotliwe. Nie zmieniało to jednak faktu, że czułem się... zwyczajnie dziwnie, nie mogąc już schować twarzy za długimi, sięgającymi niemal ramion włosami, które teraz stały się o dobre kilka cali krótsze. Zdecydowanie zbyt krótkie.
Miałem długie włosy tak naprawdę od kiedy pamiętam. Wiem, że kiedyś, przed wojną moje włosy były krótkie, często trochę krzywo przycięte – najpierw przez ma, później przez Steve’a albo przeze mnie samego, i przylizane do tyłu. Później, już na froncie przycinałem je nożyczkami, nożem, brzytwą, czy jakimkolwiek innym, ostrym przedmiotem, który miałem akurat pod ręką, gdy tylko zaczynały nachodzić na oczy. Wiem, że tego nienawidziłem. Wiem, że tak właśnie było, ale… tylko to wiem. To już nie to samo.
— No, teraz jesteś przystojny — mruczę do siebie i przejeżdżam dłonią po ogolonej szczęce, zastanawiając się, co mi, u diabła, odbiło.
Miałem długie włosy tak naprawdę od kiedy pamiętam. Wiem, że kiedyś, przed wojną moje włosy były krótkie, często trochę krzywo przycięte – najpierw przez ma, później przez Steve’a albo przeze mnie samego, i przylizane do tyłu. Później, już na froncie przycinałem je nożyczkami, nożem, brzytwą, czy jakimkolwiek innym, ostrym przedmiotem, który miałem akurat pod ręką, gdy tylko zaczynały nachodzić na oczy. Wiem, że tego nienawidziłem. Wiem, że tak właśnie było, ale… tylko to wiem. To już nie to samo.
— No, teraz jesteś przystojny — mruczę do siebie i przejeżdżam dłonią po ogolonej szczęce, zastanawiając się, co mi, u diabła, odbiło.
24 stycznia 2016
Mad Aleks
N: Wspominałaś, że chociaż Yelena uważana jest za tą złą to wcale nią nie jest. Są więc serie, w których działa po tej "dobrej stronie mocy"? Jeśli tak, podałabyś albo opisała? Mam ferie i chętnie bym coś przeczytała.
1) Yelena miała okazję, by zabić Natashę. Ale tego nie zrobiła, wręcz przeciwnie, pomogła jej w walce z liczniejszym przeciwnikiem. Co zrobiła Natasha? Uciekła, gdy przybyły posiłki, zostawiając Yelenę na pastwę wroga. Później Yelena pomagała jej jeszcze kilkukrotnie.
2) Natasha otumaniła Yelenę silnymi narkotykami, obezwładniła i przewiozła do Nowego Jorku, gdzie SHIELD jakoś udało się zamienić ich wygląd – Romanowa wyglądała jak Yelena, Yelena jak Natasha. Romanowa podszywała się pod nią działając w m.in. grupach przestępczych Normana Osborna. Okłamywana i pilnowana przez Daredevila Yelena przeszła wtedy mocne załamanie, nie wiedziała już kim tak naprawdę jest. Kiedy udało jej się odzyskać swoją twarz, nie zemściła się na Natashy, a wróciła do Red Roomu. Po pewnym czasie odeszła (a raczej uciekła, nie da się od tak odejść z Red Roomu), bo zrozumiała kilka rzeczy i nie była w stanie już "tego robić".
3) Wiemy, że Yelena została… modelką. Miała też firmę produkującą ekskluzywną damską bieliznę, w której jako pracownice oraz modelki zatrudniała (wtedy już byłe) prostytutki z Kuby. Pomagała im stanąć na nogi, wyciągała z tego bagna. Wiemy też, że ściągała leki z czarnego rynku i dostarczała je do szpitali. Wyciągnęła też Natashę z aresztu i pomagała jej i Mattowi, choć wcale nie musiała tego robić, nie po tym, co jej zrobili.
Pomogła też w uwolnieniu dziesiątek młodych dziewcząt, na których przeprowadzano nielegalne eksperymenty i testowano leki. A potem pomogła im wrócić do normalnego życia. Tak postępują ci źli?
W New Avengers #5-6 (2005) dołączyła do SHIELD. Zdobyła nawet poziom piąty.
I tak całkiem bajdełejem – według Black Widow #1 vol. 1 Yelena była jedyną uczennicą w historii Red Roomu, która zdobyła lepsze wyniki testów niż Romanowa.
Do tego możesz zerknąć na serię Black Widow: Pale Little Spider, gdzie mamy część genezy Yeleny.
23 stycznia 2016
Astrid Löfgren
N, no to faktycznie Lukin był dobrym wyborem./Tym razem nie dostanie wcale, słowo! Tylko lekko zmieni imidż i pofilozofuje.
Och, to zależy od tego, jak bardzo nasz ulubieniec dostanie po swoim twardym tyłku :D
Pociesz mnie, że chociaż czasami takie coś zachowują.
/Czasem mają jakieś przebłyski, najbardziej logiczne są chyba serie pana Brubakera. A czasem uda im się zachować takie coś jak logika przy prowadzeniu jakiegoś ewentu, ale potem się ona ulatnia i słuch po niej ginie. Takie Wojna Domowa na przykład. Wielka wojna, dramat, a po jakimś czasie i tak wszyscy o tym zapominają i jest po staremu.
Yelena, zawsze działa?/Kiedy zwyczajna rozmowa i prośby zawodzą, takie drobne przypomnienie zazwyczaj działa.
James, a na czarno? Na czarno mógłbyś coś znaleźć.
Może to nie usprawiedliwienie, ale jakoś rekompensujesz szkody, które wyrządzasz, przynajmniej jeśli chodzi o samochody, a to dobrze. Kolejną dobrą w tym wszystkim sprawą jest to, że podchodzisz do tego świadomie i racjonalnie, minimalizując krzywdę sprzedawców. To chyba najważniejsze, bo myślisz o innych i kalkulujesz. Nie powiem, trochę mnie to zaskoczyło.
Chyba nie byli zbyt bogaci, skoro nie starczyło na dłużej.
Nie cieszy cię nawet to, że przeżyła życie w miarę szczęśliwie? W miarę, bo myślę, że wcale tak normalnie nie trwało po twojej "śmierci". Cholera jasna, nie potrafię przestać dopytywać.
/Myślę o tym, wierz mi. Chciałbym w końcu zacząć robić coś, by wreszcie zaczęło być trochę normalnie. Jednak za każdym razem, kiedy próbuję, kończy się na tym, że coś mnie paraliżuje i zamiast kroku w przód, robię dwa w tył.
/To nie tak, że myślę tylko o swoim tyłku. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to, co robię, działa na szkodę innych, więc staram się choć trochę tę szkodę zminimalizować. Robię to tak rzadko, jak tylko się da, wybieram duże, sieciowe sklepy, bo je brak jakiegoś towaru zaboli znacznie mniej niż właściciela małego sklepiku, a jeśli zostają mi jakieś jedzenie albo niezniszczone ubrania, nie wyrzucam tego do kosza, a podrzucam jakiemuś bezdomnemu. Jemu się przyda, a ja zrobię coś nie aż tak złego. Tak dla odmiany.
/To byli zwykli agenci, nie żadna góra, więc nie, nie byli. Jeśli chodzi o dowództwo to była już inna bajka, rzadko który był na tyle głupi, by gdzieś się nie zaszyć i jeśli już takiego znalazłem, to miałem inne problemy, niż opróżnianie mu kieszeni, czy szukanie sejfu.
/To nie tak, że wcale się nie cieszę. Jestem szczęśliwy, że jej życie potoczyło się tak, nie inaczej, ale to trudna radość.
Blue Greyme
Wszyscy:
1)Zupa czy drugie danie?
2)Sypialnia czy kuchnia?
3)Kubek czy szklanka?
4)Pizza czy spaghetti?
5)Kawa czy herbata?
6)Śnieg czy deszcz?
7)Macie jakieś fobie?
8)Jaki kolor włosów lubicie?
9)Podróżowanie-tak czy nie? Dlaczego?
10)Kobieta czy mężczyzna?
1) Zupa, szczególnie krem.
2) Sypialnia, bo jest tam łóżko.3) Kubek.
4) Spaghetti
5) Herbata. Czarna.
6) Śnieg.
7) Jakieś lęki owszem, ale nie aż tak poważne, by nazwać je fobiami.
8) Rudy. Mój naturalny ^^
9) Tak - dobrze poznawać nowe miejsca i mieć coś do wspominania.
10) Kobieta?
Yelena: W zimie jest coś magicznego?/Można tak to nazwać. Takiej atmosfery nie ma w żadną inną porę roku.
Widzisz Jamesa w krótkich włosach?
/W długich włosach nie wygląda jakoś szczególnie źle, ale krótkie zdecydowanie by go odmłodziły.
1) Drugie.
2) Sypialnia do spania, kuchnia do jedzenia.
3) Kubek. Chyba.
4) Pizza.
5) Herbata, choć dobrą kawą nie pogardzę.
6) Śnieg.
7) Tak.
8) Sama nie wiem, nie mam ulubionego.
9) Tak. Siedzenie w jednym miejscu bez przerwy byłoby zbyt nudne.
10) Kogo preferuję? Raczej mężczyzn.
Bucky: Nie miało prawa być fajnie skoro prawie nie słyszałeś. Gdyby nie twoja przyśpieszona regeneracja pewnie straciłbyś słuch.
Czyli Buchanan nie taki zły. Kto pierwszy zaczął cię nazywać Buckym?
/Gdyby nie moja przyśpieszona regeneracja, byłbym martwy, a w najlepszym miejscu straciłbym słuch i twarz.
/Nie lubię tego imienia i mam do tego prawo. A Bucky'm pierwsza zaczęła nazywać mniej moja ma. Mówiła tak na mnie od kiedy pamiętam.
2) Zależy do czego pijesz. Czasem sypialnia może się znudzić i wtedy można przerzucić się na kuchnię. Chociaż szafki kuchenne mogą nieźle się wpijać. Mało komfortowe.
3) Żadna różnica.
4) Pizza. Kocham ją.
5) Mocna kawa.
6) Słońce.
7) Mam wymieniać wszystkie? Wiesz, trochę to zajmie.
8) Blond? Brąz?
9) Jak kto woli.
10) Nie jestem wybredny. Może być jedno i drugie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











