18 marca 2016

Astrid Löfgren

N, no właśnie trochę szok mnie ogarnął, bo od x czasu nie często wchodziłam na fora, instagramy czy tumblry, a dzisiaj weszłam, i co? Z każdej strony napiera Bucky.
Może niech kajecik już zostawią w spokoju, bo film i tak zapowiada się dramatycznie.
Tak też o tym pomyślałam. Asymetria niewielka między nim a "wybrankami", ale jednak asymetria, a co za tym idzie - może trochę większe poczucie kontroli. Cóż, każdy sposób na podbudowanie jest dobry, nawet ratowanie dam w opałach.
Na pewno? Mogę ci wierzyć? :P Nie no, na ten moment wierzę. 
/Najpierw była faza na Starka, potem na Lokiego, a teraz od dłuższego czasu pierwsze miejsce na podium zajmuje Bucky. Blisko premiery Thora 3 pewnie ponownie zdeklasuje go Loki. A patrząc na niektóre z komentarzy, Stark raczej może stracić, nie zyskać. A szkoda, bo jego podejście i poglądy są całkiem sensowne i nie sprowadzają się do "omg, uderzył Steve'a, jest zły!", bo i takie wypowiedzi widziałam.
/Ostatnimi czasy to jednak Bucky'emu było bliżej do roli damy w opałach, więc niech się trochę chłopak podbuduje i pokaże, że potrafi zrobić coś, by pomóc komuś innemu niż sobie, bo jednak nie często mu się to zdarzało. I tak jeszcze apropo Avy - nie pamięta niektórych rzeczy, czasem przypomina sobie rzeczy, których nie powinna pamiętać, potrafi rzeczy i nie wie skąd, a Romanowa zwróciła się do niej "sestra". Marvel taki subtelny :P
/Oj no, tym razem niczego nie wywinę :P No, może trochę...
James, pytam z ciekawości.
Od czego zacząłeś naukę oglądania się za siebie (o ile zacząłeś)? Chodzi mi o to, że czasem mając za sobą jakieś ciężkie przeżycia najpierw o nich myślimy, żeby się do nich przyzwyczaić, oswoić się, albo od razu uczymy się o nich rozmawiać.
Chyba wiesz, że raczej sam sobie nie poradzisz z tymi napadami lęku, prawda? Jeśli jakimś cudem poradzisz, to się będę do ciebie w przyszłości modlić, naprawdę.
Wiem, że tak zabrzmiało. Ostatnimi czasy mam spory problem z jasnym formułowaniem tego, co chcę powiedzieć, więc jakby coś dwuznacznie brzmiało, to sorry.
Co ci odpowiedziała? Ile ona w ogóle ma lat?
Na miejsce, znaczy gdzie?
/Po pierwsze - przestałem próbować wmówić sobie, że to wszystko to jakiś chory sen, i że kiedyś wreszcie się obudzę. Przyjęcie do świadomości, że utknąłem w tym na... długo, to już coś, co pomogło mi zacząć się oswajać się z... no, z tym wszystkim. Nie mogę przecież się tego wiecznie brzydzić, bo daleko na tym nie zajdę. 
/Nie mam żadnych napadów cholernego lęku. Nie boję się tego, ja po prostu... mam małe problemy. Zdarza się każdemu. 

/Powiedzmy, że jest młodsza niż sądziłem, i że wyszło na to, że ciągam za sobą po kontynencie poszukiwaną przez policję - i nie tylko - nieletnią. Ta. Ta, nie planowałem tego. Znaczy nie do końca. Ale teraz muszę przerzucić ją po prostu z Niemiec do Ukrainy. Żaden problem.

17 marca 2016

Astrid Löfgren

N, widocznie jeszcze nie zauważono, jak wiele serc fanów zdążyli skraść.
Też kupuję. W całości. Właśnie znalazłam ten wpis i aż można się rozpłynąć z jakiegoś... żalu.
Przyznaję, moje słowa brzmią jednostronnie, ale właśnie chodziło mi o to, że tak do niego "lgną", obraca się w ich towarzystwie - czy tego chce czy nie chce.
Lepiej znaczy poniekąd bezpieczniej i pewniej? Tak jakoś mi się to nasunęło.
Bo to chyba najlepsza wersja, więc wcale się nie dziwię takiemu wyborowi.
Nie wiem, czy to zamierzone, ale w tekście te podobieństwa są momentami tak zauważalne, że czasem można uznać Avę i Bucky'ego za bratnie dusze. 
/Toć Marvel w dokrętkach do Thor:TDW ożywił Lokiego, więc nie ma bata, że tego nie zauważyli. Przeglądając tumblr czasem mam wrażenie, że Bucky znowu zdeklasował Lokiego i Starka, i stał się ulubieńcem fandomu. Ludzie lubią takie smutne szczeniaczki, ot co.
/Ciekawi mnie tylko to, czy faktycznie taki motyw pojawi się w filmie. Buckyś i kajecik byli już w Prelude, więc jest nadzieja. Ta scena mogłaby być taka owww, szczególnie, że pan Stan ma talent do dramy. 
/Założyłam po prostu, że Bucky - świadomie lub nie - będzie wolał towarzystwo kobiet. Zdecydowana większość jego oprawców była mężczyznami, częściej działał też z agentami płci męskiej, a statystycznie kobiety uchodzą jednak za słabsze i mógłby uznać je za mniejsze zagrożenie (choć w przypadku kobiet, w których towarzystwie obraca się Bucky, ten argument mocno kuleje). A poza tym, myślisz, że Buckyś nie czuje się jednak trochę lepiej, gdy może choć w jakiś sposób pomóc damie w opałach, jaką w pewnym sensie jest Ava? 
/Właśnie o coś takiego mi poniekąd chodziło, bo w końcu swój do swego ciągnie, prawda? 

/I zapomniałam też odnieść się do "Tylko, że - już nauczona doświadczeniem - coś mi w tej dziewczynie nie gra, no ale zobaczymy." - obiecuję, że tym razem nikt nie będzie próbował nikogo zabić. Ani postrzelić, przedziurawić, zaciągnąć do Hydry/SHIELD, czy zdradzić.
James, czego chciałeś poszukać? I w jakich sytuacjach się dusisz?
To chyba jakaś zmiana, dobrze kojarzę? Wydaje mi się, że wcześniej mówiłeś o chęci zapomnienia o tych przykrych rzeczach. Można więc powiedzieć, że stawiasz teraz na zmierzenie się twarzą w twarz z przeszłością?
Sugerujesz, że coś sugeruję? Nie sugeruję. Źle ujęłam pytanie, przepraszam. Chodziło mi o przebieg rozmowy, o czym gawędziliście - jeśli zdradzisz; czy się rozdzieliliście.
/Nie ważne, czego chciałem. Nie znalazłem, nie szukałem, więc po co się nad tym roztrząsać?
/Nigdy nie zostawię przeszłości za sobą, nie odetnę się od niej, nie usunę jej z życiorysu, nieważne jak bardzo będę tego pragnął. Nie mogę przecież wybrać sobie, że chcę pamiętać o jednym etapie życia, zapominając o innym. To część mnie i prędzej lub później musiałem to zaakceptować. Przeszłość jest bolesna, ohydna, ale muszę nauczyć się oglądać za siebie. Próbuję, ale czasem myśląc o tym, przypominając sobie pewne rzeczy, widząc je, mam wrażenie, że za chwilę umrę. Że serce za chwilę mi stanie, albo wyskoczy z piersi, że zahiperwntyluję się na śmierć, albo się uduszę.

/Tak, sugerowałem, że coś sugerujesz, bo tak to dla mnie zabrzmiało. Jakbyś miała na myśli, że posunę się do czegoś zdecydowanie innego od rozmowy.
/Spytałem po prostu, czy upadła na głowę i czy wyglądam na kogoś zainteresowanego... czymś takim z kimś, kto pewnie nawet nie jest pełnoletni. Po prostu wytłumaczyliśmy sobie pewne rzeczy i ustaliliśmy kilka rzeczy.
/I nie porzucę jej w obcym kraju, dobre półtora tysiąca kilometrów od... domu, choć to raczej kiepskie określenie. Orlova może i potrafi walczyć, ale Bóg jeden wie, co mogłoby się stać. Ostawię ją na miejsce. Tyle mogę zrobić. 

Astrid Löfgren

#1 Nie siedzę w jego finansach, ale gdyby stawkę miał taką samą jak na początku, to na jego miejscu pokusiłabym się o renegocjację kontraktu.
Oo, serio wyjawił tajemnicę plecaczka? Coś patrzę, że coraz więcej mnie omija.
Do zombiaków miałam parę podejść, ale zazwyczaj kończyło się to wyrzuceniem zeszytu w kąt. Nawet nie potrafię sama sobie odpowiedzieć, dlaczego. Coś mnie odrzuca.
#2  O mamciu, co tu się wyprawia. Buckyś to taka maruda, tak na wszystko i wszystkich narzeka, taki jest niemiły, a i tak laski na niego lecą. Magia włosów. Tylko, że - już nauczona doświadczeniem - coś mi w tej dziewczynie nie gra, no ale zobaczymy.
Taka mnie naszła refleksja, głównie za sprawą wywodów Bucky'ego na temat zrobienia z Orlovej swojej zabaweczki, że są oni dość do siebie podobni. Przynajmniej ich sytuacje, na bardzo ogólnym poziomie. Oboje zniewoleni, oboje z czyimś zamiarem ich wykorzystywania, oboje cholernie skrzywdzeni, no a najważniejszym wspólnym mianownikiem jest chyba Yelena. Nie wiem, może dokonuję jakiejś nadinterpretacji, no ale nic nie poradzę.
Nie chce mi się czepiać błędów, bo widziałam tylko braki ogonków na końcach wyrazów, więc już sobie podaruję ich wypisywanie.
/Nie wiem, ile zarabia na tych filmach i muszę przyznać, że mało mnie to jednak obchodzi, ale pewne jest tylko to, że dla Marvela/Disney'a o wiele bardziej opłacalne jest przedłużanie kontraktu z takim panem Stanem czy Hiddlestonem, niż choćby z RDJ. Przyciągną fanów do kin, ale mniejszym kosztem i może dzięki temu częściej będzie można ich zobaczyć.
/Yep, pan Stan wyjawił, że Bucky nosi w plecaczku kajecik, w którym spisuje odzyskane wspomnienia. Tak, żeby w razie czego mógł je sobie przeczytać i przypomnieć. Nie wiem, ile w tym prawdy, a ile fantazji pana S., ale ja tam to kupuję.

/Wiesz, mamy chyba odrobinę inne definicje dla "lecą" :P Medvedev próbowała go zabić, Sin próbowała go omamić, Yelena zawsze była przede wszystkim po swojej własnej stronie i jeśli już to powoli on zaczynał lecieć na nią. Także z Bucky'ego to jednak żaden Alvaro. Chociaż nie, przepraszam. Jedna laska w klubie, w #8 go zaczepiła :P. I przyznaję, że pisząc o Bucky'm zdecydowanie częściej nie mam przed oczami pana Stana z jego cudownymi włosami i figurą szafy dwudrzwiowej, a tego słodziaka, który wyszedł spod ręki Butcha Guice'a.
/Po prostu oczami wyobraźni widzę jego tylko, że z dłuższym włosem. Zdecydowanie też "mój" Bucky po dwóch latach tułaczki nie wygląda, jakby spędził ten czas na pakowaniu z prywatnym trenerem. Ale mam jeszcze czas, by utuczyć go do maja. Nie podtykam też Bucky'emu kolejnych kobiet dlatego, że chcę, by był uznany za casanovę, a raczej dlatego, że założyłam, że podświadomie będzie lepiej czuł się w ich towarzystwie.
/Bucky i Ava mają całkiem wiele wspólnego, i dlatego właśnie ją wybrałam. Ava została porwana przez mafię jako sześciolatka, eksperymentowano na niej, a później trafiła do SHIELD, gdzie przez kilka lat ją trenowano (jako dziewięciolatkę!), odcinając od wszystkiego (sama powiedziała, że mogła oglądać tylko jeden kanał, na którym leciały wyselekcjonowane materiały). Uciekła jako czternastolatka, tułała się po ulicach (Brooklynu!), piorąc tyłki większym i mniejszym rzezimieszkom, jednocześnie cały czas chcąc się zemścić. Dlatego założyłam, że coś w Bucky'm mogłoby ją pociągać. Bucky jest... momentami dość specyficzny, ale jednak to silny gość, który potrafi równo kopać tyłki i nie cierpi SHIELD tak samo, jak Hydry.  
James, zostawmy egoizm i sposób na ból. Do bazy wróciłeś po to, żeby znaleźć nieśmiertelniki?
Krzesło w bazie to było to słynne krzesło, o którym wszyscy najchętniej by zapomnieli?
Nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała co się wydarzyło z Avą później. Powiesz?
/Trochę tak, trochę nie. Nie był to główny powód, zdecydowanie nie, ale skoro już tam byłem, po co miałem marnować szansę na ich znalezienie? Chciałem poszukać tam czegoś innego, ale wolałem jednak zaoszczędzić sobie kolejnych okazji na uduszenie się na śmierć. Zdarza mi się to ostatnio zdecydowanie zbyt często, żebym był tak głupi, by jeszcze to prowokować.
/Nie do końca to samo. Wyglądało na starsze niż te, które pamiętam. Wspomnienia akurat... tego musiały mi umknąć, ale jednak wiedziałem, że to właśnie to. I wiesz, wolę już jednak niczego nie zapominać, Nawet tego. 
/A ci miało się wydarzyć? Sugerujesz coś? Uspokoję cię więc - niczego jej nie zrobiłem. Potrafię porozmawiać z kimś w cywilizowany sposób.

15 marca 2016

Powrót do teraźniejszości + #30 Bucky

N: Wracamy więc do naszego starego-nowego Bucky'ego! Już widzę tę radość...

***
14 marca 2016

/Przystaję przy jednym z potężnych, betonowych słupów – pozostałościach dawnej bramy, głęboko wciągając czyste, zimne powietrze. Majaczące w oddali, na tle górskich szczytów drzewa i ruiny pokryte są cienką warstwą białego śniegu, od którego odbijają się promienie porannego słońca. W oddali widać zabudowania pobliskiego miasta.
/Idealny krajobraz, wydawać by się mogło, że nienaruszony ludzką ręką od dekad. Ukazujący tryumf pnącej się w górę, potężnej przyrody nad marną kupą gruzu, w którą zmieniła się ta niegdyś potężna, budząca strach twierdza, chluba Hydry.
/Gdybym nie wiedział, co działo się w tym miejscu, jaki koszmar skrywany jest pod powierzchnią, mógłbym uznać to miejsce za piękne. Chłodne, dzikie, nieprzystępne, ale piękne. Subiektywnie. Mam jednak dość spaczone poczucie estetyki.
/Wypuszczam powietrze, a mój oddech zmienia się w parę.
/Odwracam się, słysząc za sobą chrzęst śniegu – głośniejszy, bardziej wyraźny, jakby specjalnie chciała zwrócić moją uwagę.

Stuckyholiczka

Nie wiem czy się mogę wtrącić i czy ma to co do rzeczy.. Ale dziwię się, że ekipa nie chce "wykorzystać" fanów Stucky tak jak to robił Jeff producent Teen Wolfa z fanami Sterekow. Choć może to i lepiej bo fani robili wszystko a otrzymali fige, dobitniej nic. Chodzi o promocje, przyciąganie oglądalności i wszelkie nagrody xD
Jakby co to skasuj komenta xD
Stucky foreva <
/Cóż, nie znam fandomu, a sytuacji to już zupełnie, więc ciężko mi się do niej odnieść. Jednak jeśli chodzi o Stucky, wprowadzenie tego do MCU (komiksy rządzą się jednak innymi prawami - magia wielu uniwersów) byłoby zbyt ryzykowne, by być opłacalnym. Fani Stucky fanami Stucky, ale nie wszyscy chcieliby widzieć, jak kultowa postać (przynajmniej w Ameryce taką jest) zostaje gejem, bo Marvel chce zarobić na fanach S/B i kontrowersji, jaką by tym wywołał. Osobiście wisi mi to, czy Steve jest hetero, bi czy homo - nie ma to żadnego wpływu na to, jak wymachuje tarczą. Z Bucky'm, jest podobnie, choć przyznaję, że w moim headcanonie Bucky nie wybrzydza żadną płcią (nie bez powodu zwracał się do mężczyzn per "my tiger" :P). 
/A tak poza tym - lubię Stucky, naprawdę. Ale oglądanie w takiej roli panów Stana i Evansa zdecydowanie nie jest moim marzeniem :P Kiedy myślę o Bucky'm czy Capie, zdecydowanie nie wyglądają oni jak w/w panowie. 

14 marca 2016

Astrid Löfgren

James, nie to samo, bo pytałam o inne metody. Sprecyzuję - nie chodziło mi o przeszkolenie, tylko coś, co niedawno odkryłeś i pomaga znieść ból. Jedzenie kilogramów czekolady na przykład. Sądziłam, że wola przetrwania zawsze wiąże się z utrzymaniem życia, nawet w twoim przypadku. Chyba, że chodzi ci o coś zupełnie innego. Pomocne jest na pewno, czy dobre - nie powiedziałabym.
Więc kim według ciebie jest egoista? Bo według mnie jest to ktoś, kto siebie nadmiernie obdarza miłością, w konsekwencji czego swoje dobro stawia ponad dobro innych.
/Nie mam innych sposobów, nie są mi potrzebne, skoro mam ten jeden, działający. Po co mam więc pakować w siebie kilogramy czekolady albo inne cholerstwo? Próbowałem już z urżnięciem się. Nie działało. Kończyło się tylko na niezbyt ciekawym posmaku w ustach, co nie było zbyt pomocne. Wolę używać sprawdzonego sposobu, jeśli zajdzie już taka potrzeba.
/A więc użyłem złego słowa. Zdarza się.

ffAsk | Astrid Löfgren

N, wwrrrr, usunął mi się cholernie długi komentarz :/
Moje serce nie wytrzyma tego filmu. Biedna rąsia, biedne włoski, biedny kaftanik, biedny Bucky. Przeżyje czy nie, jak myślisz?
No włosy to ma po prostu przegenialne. Aż człowiek ma ochotę dopaść gdzieś pana Stana albo kogoś z ekipy od fryzur na planie, i zapytać o ich sekret.
I tak dinozaury są głupsze. I zombie. Tak do końca nie wiem jak to wszystko wyglądało, więc ciężko stwierdzić, ale samo tego brzmienie skłania mnie do osądu, że jednak głupie.
Wszystkich zabił oprócz tego jednego najważniejszego.
/Marvel w życiu nie pozbędzie się Bucky'ego tak szybko. Fani lubią jego postać - spójrz tylko na cały ten fandom, a pan Stan raczej nie kosztuje Marvela wiele, bo podpisywał kontrakt, gdy mało kto o nim słyszał. Więc raczej wykorzystają go w jeszcze kilku produkcjach, a w CA:CW zginie Rhodes, Hawkeye, Tony albo i Steve. Którego wskrzesiliby już w połowie pierwszej części IW.
/W CA:WS włoski Bucky'ego były piękne, gęste i powabne, bo były po prostu świetnie zrobioną peruką. W tej części to już włoski pana Stana, więc trzeba go nękać o markę szamponu i odżywki. Nie zdziwiłabym się, gdyby pokusił się o odpowiedź. W końcu spytany na instagramie wyjawił już tajemnicę tego, co Buckyś nosi w swoim cudownym plecaczku.
/Ejj, Marvel Zombies wcale nie są takie złe :P!
Steve, naprawdę to twój pierwszy przyjaciel? Nawet o tym nie wiedziałam, a przynajmniej nie przypominam sobie takiej informacji.
A ma zapędy przywódcze? Znaczy wiesz - rozstawia wszystkich po kątach i mówi, co mają robić?
Urządziliście już dla niej pokój? 
/Byłem synem biednych, irlandzkich imigrantów, a do tego byłem niski, chudy, miałem astmę i byłem do niczego we wszystkich dziedzinach sportu, jakie wtedy były znane. Kto chciałby się przyjaźnić z kimś takim? Bucky chciał, ale on zawsze był dziwny.

/Buck czasem przejmuje inicjatywę, ale robi to raczej tylko wtedy, gdy nie ma innego wyjścia. Nie ciągnie go raczej do bycia liderem, a przynajmniej tak mi się wydaje. Ale porozstawiać ludzi po kątach czasem lub. Szczególnie jeśli chodzi o mnie.

/Nie. Póki co Bucky trzyma wszystko w swojej sypialni. Twierdzi, że woli mieć Beccę w zasięgu ręki. Po prostu nie chce tracić jej z oczu, jeśli naprawdę nie musi. Nie dziwię mu się.
Bucky, och, jestem zawiedziona. Sądziłam, że powiesz o pierwszym spotkaniu ze Steve'm. Ano, właśnie. Kwarantanna. O to też miałam zapytać. Jak wyglądała? Bazowało to na socjalizacji czy jak?
Chłoniesz rady innych czy raczej stawiasz na własne doświadczenie?
W sumie to istnieje takie jedno słowo, które wyraża to wszystko. Z tym bezpieczeństwem to nie przesadzaj jednak w późniejszym okresie jej życia, bo wiadomo, jacy są czasem troskliwi tatusiowie. Taka mała rada.
I na koniec: Steve wspomniał, że lubisz opowiadać o jego randkowych niepowodzeniach. Uraczysz mnie jakąś historią, choćby jedną? Sorry, Steve! babska ciekawość.
/Spotkanie z tym palantem ma być najszczęśliwszym dniem mojego życia? A w życiu. Obraża mnie, krytykuje, obgaduje za plecami, a ja mam się z tego cieszyć? Nie no, cieszę się, oczywiście, że się cieszę. W końcu to mój przyjaciel, który uratował mi życie. Więcej niż raz. Ale jednak to powrót do życia uważam za ten najlepszy dzień.
/SHIELD trzymało mnie w jednej ze swoich zapomnianych nawet przez Boga placówek, fundowało mi pogadanki z psychoterapeutami, serie testów, badań i innych... takich różnych tych, o których Jednooka Furia zabronił mi rozpowiadać. Ale hej, wyszło mi na dobre, nie? 

/Znajdź mi poradnik pod tytułem "Moje super-silne, sklonowane przez nazistów dziecko i ja", a będę naprawdę wdzięczny. Księgarnie raczej mają mało podobnych tytułów, więc muszę ograniczać się do poradników o zwykłych dzieciach, ale lepsze to niż nic. Chociaż jakaś bardziej szczegółowa instrukcja obsługi też by się przydała. Ale chociaż jest Barton. Co prawda groził, że jeśli jeszcze raz zadzwonię do niego w środku nocy, to pośle mi strzałę tam, gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę, ale to tylko puste słowa. Chyba.
/Nie będę jej raczej trzymał na smyczy do trzydziestki. Nadopiekuńczość też nie jest dobra. Co najwyżej do pełnoletności. Albo skończenia studiów.

/Wszystkie historię randkowych podboi Steve'a są tak żałosne, że aż nie wiem, którą z nich wybrać. Chyba tę najnowszą. Tak, ta będzie najlepsza. Steve wybrał się na randkę w ciemno, na którą w końcu udało się Natashy go namówić. Z jakąś Laurą czy tam Lilian, nie ważne. Nie miałem niczego ciekawego do roboty, Natasha też nie, więc poszliśmy tam gdzie nasz uroczy Steven i panna na L. I cieszę się, że nie zdecydowaliśmy się wtedy na wyskoczenie do kina, bo próby Steve'a w rozmawianiu z kobietą były o wiele zabawniejsze. Plątał się jak połamany, gubił wątek, a gdy wreszcie zauważył nas przy stoliku, zrobił się czerwony jak burak.
/Dzięki Bogu, że świat ratuje lepiej, niż randkuje.

ffAsk | Astrid Löfgren

I w dodatku wszyscy go kopią, nikt go nie lubi i każdy się czepia. Zero empatii. A później będą się dziwić, że chłopakowi puszczą hamulce.
Przekichane to mógłby mieć już od pierwszego kroku małej.
Trzeba przyznać, trochę kontrowersyjne, żeby nie powiedzieć głupie. 
Jak mamy rozumieć zaprzyjaźnienie się Bucky'ego z Carter? :P
/Pantera go bije, Steve go bije, Sharon go bije, Tony go bije, Hydra też pewnie będzie go bić, a potem jeszcze to: 
(I to ja mu robię krzywdę?)
- i jak tu chłopak ma być przyjaźnie nastawiony? Nic dziwnego, że chodzi wiecznie spięty i zestresowany. Ale za to ma piękne włosy, tylko spójrz - klik!
/Marvel ma naprawdę sporo dobrych, całkiem sensownych pomysłów. Ten z Hitlerem zdecydowanie nie jest jednym z nich. I taka mini ciekawostka-jednak nie ciekawostka  - Bucky próbował kiedyś wmówić Carol i Pająkowi, że zabił Hitlera. Cóż, może i zabił. Tylko którego :P?
Steve, Bucky, przypomnijcie sobie swój najlepszy dzień w życiu. Jaki był? 
Steve, co cię wkurza w Buckym? Tak porządnie?
Sądzisz, że to dobra decyzja, żeby mała została z wami? 
/Najlepszy dzień? Było to bodajże na początku stycznia 1929. Miałem wtedy jedenaście lat i kolejny raz postawiłem się kilku starszym dzieciakom. Jak łatwo się pewnie domyślić, nie skończyłoby się to dobrze, gdyby taki jeden szczerbaty dzieciak nie postanowił mi pomóc. Sprali nas obu, ale tak poznałem Bucky'ego. Był moim pierwszym przyjacielem, więc mogę powiedzieć, że to był dobry dzień.

/Buck bywa uparty jak osioł, często robi wszytko na przekór, na misjach ignoruje moje rozkazy, twierdząc, że robi to, ponieważ "są głupie, a ja jestem palantem", a ostatnio upodobał sobie opowiadanie o wszystkich moich nieudanych randkach. Ze szczegółami. Każdemu, kto zechce posłuchać. Przechodząc do sedna - Bucky bywa dupkiem.
/Na pewno jest to lepsze wyjście, niż pozostawienie jej w SHIELD. Nie jesteśmy normalni, w żadnym calu, ale z nami będzie jej lepiej. Będzie miała rodzinę. Dziwną, pokręconą, ale jednak rodzinę. Buck o nią zadba. 
Bucky, rada dla świeżo upieczonych rodziców, która przychodzi ci do głowy jako pierwsza, to...?
Pójdę w rozczulającą - tak myślę - stronę: jak opisałbyś to, co czujesz do Beccy?
/Najlepszy dzień w życiu? Aż ciężko wybrać. Chyba zostanę przy tym, gdy SHIELD wreszcie wypuściło mnie do świata po... kwarantannie. Byłem przerażony, ale jednak szczęśliwy.

/Odzwyczajcie się od snu. A tak poważnie to chyba nie załamujcie się tym, że na początku pampers myli wam się z chusteczkami, krem do twarzy z tym do tyłka, a sposób wtryskiwania soli morskiej do nosa to jakaś czarna magia nie do ogarnięcia, bo z czasem wszystko stanie się prostsze. 
/Nie wiem, jak ująć to w słowa, naprawdę. Kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy - taką małą, bezbronną, popodpinaną do wszystkich tych maszyn, nie byłem wściekły. Czułem raczej coś takiego... jakby serce mi się ścisnęło. Wiedziałem, że muszę ją stamtąd zabrać, wziąć w ramiona i nie wypuszczać, póki nie będę mieć pewności, że będzie bezpieczna. Nadal tak mam. A Becca jest taka... No to kobieta mojego życia. Mogę dla niej zrobić wszystko.

12 marca 2016

FFASK | STUCKYHOLICZKA

Hah, tak dla kogoś kto leci na rękę ;)
Przykro mi, że utraciliście to co było dla was ważne. Marne pocieszenie ale macie siebie i dziecko.. Tj Bucky ma dziecko;) dla Steve kot byłby dobry xD
Btw Steve to co Ty w internetach robisz?
Bucky:
/Ktoś leci na moją rękę i nie jest Starkiem, który ma lekkie zboczenie na tym punkcie? Chociaż, znalazłoby się... rzeczy, do których można by ją kreatywnie wykorzystać.

Steve:
/Nie potrzebuję ani kota, ani dziecka. Mieszkam z Bucky'm, który jest jak kot i ma dziecko. To wystarcza. On pilnuje dziecka, ja pilnuję jego.
/A internet? Nadal mam sporo do nadgonienia, w końcu uciekło mi siedemdziesiąt lat.

Bucky:
/Jasne, i tak każdy wie, czego tam szukasz.

Steve:
/Ja wcale nie.. chwila, co?

FFASK | STUCKYHOLICZKA

Buck bądź milszy dla swojej Blachary;)
Właśnie Steve jak to było być jedynym nie pasujacym do rzeczywistości?
Z czego jesteście zadowoleni (chodzi o zmiany) a co byście chcieli by było jak dawniej?
Steve:
/Było bardzo... obco, samotnie. Nie potrafiłem się odnaleźć, porozumieć z ludźmi. A cała ta sprawa z Kostką i Nowym Jorkiem wcale nie pomogła.

/Z czego jestem zadowolony? Ludziom żyje się lepiej niż kiedyś, cyfryzacja to fajna rzecz, internet także. Teraz jest już całkiem dobrze.
/Co mogłoby być jak dawniej? Czasem brakuje mi wszystkiego.
Bucky:
/Blachary? Że co? To jakieś przezwisko dla mojej ręki? Albo dla kogoś kto leci na moją rękę? Wiem, że jest świetna, cały jestem przecież świetny, ale nie no, bez przesady. Marny materiał na fetysz.

/Co bym chciał, by było jak dawniej? A bo ja wiem... ym, może chciałbym swoją prawdziwą, jeszcze fajniejszą rękę z powrotem? Taka chociaż nie piszczałaby, gdy przechodzę przez bramki. No i nie narzekałbym, gdyby pominąć ten etap z praniem mózgu w moim życiorysie. 
/Z czego jestem zadowolony? Coś by się pewnie znalazło.