18 maja 2016

STUCKYHOLICZKA

Dla mnie trójkąt to o jednego za dużo. Ale z drugiej strony jesteś jedyną aktorką, czyjej przeczytałam f/m, więc pewnie gdybyś pisała coś takiego to bym jednym okiem zerkała :D  
Żyjemy w XXI wieku, pewnie chcieli się pochwalić, że stać ich na drona. Bądź drony, jeśli jeden by się popsuł. Masz coś do Obrońców Galaktyki? ;D

Czekaj, o kim mówisz? :D haha

Nikt mnie nie przekona, że Stucky nie istnieje. Istnieje, może nie na mojej skrzywionej płaszczyźnie, ale jest. No i Evansowi lepiej się gra ze Stanem ;D 
/Aww, jestem twoją ulubioną aktorką? Pierwszo czy drugoplanową :P? A tak serio - trójkąt dałabym jeszcze radę napisać, choć bardziej na podłożu emocjonalnym (rozważałam to nawet, gdy Astrid wspomniała o tym, że widzi Bucky'ego tylko w parze z Yeleną albo ze Steve'm) niż czysto fizycznym. W opisywaniu tego drugiego jeszcze bym się pogubiła :P

/Oni? To Stark chciał się pochwalić kasą i dlatego zafundował Samowi drona. Tak właśnie było. Ale teraz może T'Challa się szarpnie i kupi mu tresowaną papugę. W końcu ma tyle kasy, że spokojnie mógłby wykupić majątek Starka i jeszcze spooroooo by mu zostało. Taka ciekawostka - Stark ma ok. 13 mld dolarów. Majątek Wakandy, którym rozporządza T'Challa to nawet 500 mld dolarów.

/O Natashy. W komiksach przez jakiś czas ze sobą kręcili. 

/Stucky to jedyna fanowska para m/m, która ma dla niesamowicie twarde podstawy i której pojawienie się w kanonie byłoby zupełnie niewymuszone i niemal niczego by nie zmieniło.
Serio jesteś jak góra mięśni. Niech T'Challa da ci jakieś zadanie, nie wiem, zbieranie kokosów. Może Bucky będzie chcieć się napić świeżego mleczka, no i zdrowego. 
/W Wakandzie nie ma palm kokosowych. Co najwyżej znaleźć można bananowce, drzewa mangowe czy... jakieś inne rośliny, których owoce są jadalne. A do ich zbierania raczej nie są potrzebne mięśnie. Wakanda ma stosowny sprzęt. Nie mam kwalifikacji do jego obsługi.
Tęsknisz za resztą?
/Czasami. Ale nie za Starkiem, z nim nie. A najbardziej żal Rhodesa. Facet na to nie zasłużył.

Wiem o co chodziło, "ratowałam" swą twarz xD
/Nie bardzo wyszło, co?

STUCKYHOLICZKA

Wzięłam na skojarzenia, OT3 to np trójkąt na ao3, więc napisałam OTall bo nie wiem czy z każdym na raz, czy z osobna ;D Ale to by było i męczące, wczuć się w każdą postać, każde zbliżenie musiałoby być inne. Także mam nadzieje, że moja po winowa pisanina jest wyjaśniona dobrze ;D  
Zmylił mnie ten dron :D Nie wiem czemu to połączyłam :D Mam czasem dziwnie ciągi skojarzeniowe.. Albo dziwne poczucie humoru, dziś płakałam ze śmiechu bo jedna uczennica tłumaczy mi grę Bad Ice Cream 2: "Pani, bo jest tu potwór i przed nim się ucieka bo chce nas pożreć, a my uciekamy i pożeramy kokosy."  
Ah! Strzeliłaś w dziesiątkę! Nic z mojej tajemniczości nie zostało...  
Steve chyba traktuje Bucky'ego jak mentalnego brata syjama. Żyć bez niego nie potrafi, trochę szkoda, że argument o przeleceniu jest uzasadniony. Jednak ich relacja może nauczy ten egoistyczny świat, że warto znaleźć osobę, za którą odda się wszystko, a nie się od niej wszystko odbierze. 
/Cóż, skoro teraz już wiem o co chodzi, mogę powiedzieć, że nie tyle nie potrafiłabym tego napisać, co nawet nie chciałabym próbować. Takie rzeczy zdecydowanie nie są dla mnie, dlatego nawet ich nie czytam.

/W komiksach Redwing był sokołem Sama, ale w filmach postanowiono z tego zrezygnować i zastąpić go dronem, którego zobaczyć można było w CA:CW. Widocznie stwierdzili, że gość gadający z ptakami byłby zbyt dziwny dla MCU. Bo przecież gadający szop pracz, który kumpluje się z drzewem jest taki normalny, nie?

/Wiedziałam! I w sumie trochę śmieszy mnie to, że komiksowa partnerka Bucky'ego ma najmniej głosów. Jaka szkoda :P

/Nie ma Steve'a bez Bucky'ego. Wystarczy spojrzeć na filmy - w CA:TFA, gdzie miał Bucky'ego u boku, był do zniesienia. W "Avenges" był strasznie mdły i zachowywał się, jakby miał metalowy pręt w wiadomym miejscu, bo Bucky'ego nie było obok. W CA:WS Bucky wrócił, a Steve był świetny. W AoU dostaliśmy powtórkę z pierwszych Mścicieli, bo Bucky był hen daleko. W CA:CW Steve znowu zapunktował, bo Buckyś wrócił. Czyżby to był przypadek :P?
Może jakbyś był nieco mniej "nachalny" to by się zgodził? 
/Nie jestem nachalny. Po prostu nie potrafię zostawić go samego i przestać się starać.
W sumie to chyba trochę racji, by mieli? Ale tak tylko troszkę, wydaje mi się, że każdy żołnierz jest nieco niepoczytalny - zbiera non stop, albo często baty a mimo to walczy za swoje ideały dalej. 
/Jestem gościem z metalowymi skrzydłami, który wstąpił do Avengers. Czy to wygląda ci na opis kogoś w pełni poczytalnego?
Em..Ostatnio mówiłeś, że chemia w nich cię odstrasza, teraz że za krótko się znamy..
/Nie, dobra, nieważne. 

Astrid Löfgren

N, żaden Sam nie stanie między Bucky’m a Steve’m, nigdy! Weź i nie szipuj, kiedy oni są tak genialni <3
Wszystkie opcje wydają się być tak samo prawdopodobne, chociaż na przód oczywiście wysuwa się rycerz…
Co do maski – też się nad tym zastanawiałam. Doszłam do wniosku, że być może nie było większej potrzeby, żeby w tamtych czasach ją nosił. Monitoring był chyba jeszcze mało powszechny – chociaż nie mam pewności - mogli się więc tym jeszcze nie przejmować i dopiero później zaopatrzyć go w maskę, kiedy kamery były już co dwa metry. Winnie kamerę popsuł – chyba, bo w końcu do niej celował, więc musiał o tym zameldować. Hydra mogła jakoś sfabrykować nagranie i podmienić. Albo – co wydaje mi się całkiem prawdopodobne – to zagranie na emocjach widzów. W poprzedniej części upadek maski miał być ciosem i odkryciem tożsamości WS, a w CW jej brak ma podnosić poziom dramaturgii. Czyż to nie straszne, kiedy tak obojętnie paczy z poziomą kreską zamiast ust?
Tak myślę, że jednak mógł coś ze sobą wziąć. Kotki lubią zabawki. Zamiast w broń mógł zaopatrzyć się we włóczkę.
Chyba zacznę kibicować, żeby się przekonał.
Oni są dla siebie stworzeni. Jednemu nic nie wychodzi, drugiemu nic nie wychodzi, a skoro dwa minusy dają plus, to… Powinno być stabilnie?
Miód na oczy i uszy! 
/Buckyś to wie i chełpi się tą wiedzą. Dlatego skubany tak wolno biegł do tego Jeta - chciał, żeby Sam wyraźnie widział, że to właśnie on zostanie sam na sam ze Steve'm! A patrząc na to, że najbardziej niedorzeczną rzeczą w tym filmie jest Zemo, który lecąc komercyjnymi liniami i pokonując pół Rosji pługiem, wyprzedził lecących Jetem kochasiów o tyle godzin, nasza parka musiała zrobić sobie gdzieś dłuugiii przystanek. 
/Chodziło to zapewne tylko o to, by zagrać na emocjach i o to, by Stark łatwo mógł rozpoznać Bucky'ego na nagraniu, ale co poradzę, że nie mogę im wybaczyć braku maski? Dawny mundur wrócił, więc maska też by mogła. Bark mejkapu mi nie przeszkada, ale maski nie odżałuję. Zbyt piękna była. Co z tego, że nie można było w niej oddychać. Piękno boli!
/Woreczek kocimiętki by mu spokojnie wystarczył :P

/Tylko mu tego nie mów, bo postanowi zrobić wszystkim na złość i będzie się jeszcze bardziej zapierał. 
/Albo będzie stabilnie, albo skończy się to jeszcze większym chaosem i załamaniem obu panów, bo ich pierdołowatość się zsumuje i nie będzie wychodzić im już kompletnie nic. A tak czasem zdarzają się jeszcze jakieś wyjątki.  
Sam, skoro nie areszt domowy to czym to twoim zdaniem było?
Oj tam, wybacz mu. Chłopak chciał dobrze. Na pewno tak było. Mam nieodparte wrażenie, że odtrącanie to jego wyraz rozpaczliwej potrzeby, by ktoś był mimo wszystko obok. Potrzebuje uwagi i zainteresowania, choć tego nie przyzna. Jeszcze nie.
Już wolałabym hienę niż przestraszonego psa. Chociaż wiesz, chyba masz rację, że się da. 
/Wanda nie miała wizy, więc wystarczyłby choć jeden, nawet najmniejszy incydent z jej udziałem i skończyłoby się to bezpowrotną deportacją do miejsca, w którym ludzie jej nienawidzą. Jak całej reszty Avengers, zresztą. Stark chciał temu zapobiec... w dość nieudolny sposób, ale miał jednak dobre chęci.
/Zapewne odtrąca innych, żeby oni nie mogli odtrącić jego. Taki strach to przecież niemal typowe zachowanie osoby, która pozbawiona została poczucia bezpieczeństwa, i która cechuje się niezbyt wysokim poczuciem własnej wartości. Wypisz, wymaluj. Dlatego ma szczęście, że trafił akurat na Steve'a, który jest tak uparty, że nie odpuści. A na pewno nie w tym stuleciu.
/Nie mówię, że to źle. Facet zrobił ogromny krok w przód, ale nie zmienia to jednak tego, że i tak dupkiem.
Steve, a jakie są te stanowiska? Problemy ze względu na obecność uzdolnionych w organizacji? Tak bardzo tego wszystkiego nie pojmuję. 
/Problemy ze względu na ukrywanie uzdolnionych, nie zgłaszanie obecności każdego przechwyconego rządowi, nie rejestrowanie ich. Fury odmówił, Coulson odmówił, ponieważ wiedzą jaki może mieć to skutek. Spisywanie ludzi na listach, dzięki którym znalezienie ich będzie wręcz dziecinnie proste, nie przyniesie niczego dobrego. Ułatwi tylko sprawę tym, którzy będą chcieli wykorzystać taki spis do własnych celów. Na przykład Hydrze.
Bucky, zadowolenie, że umiesz się powstrzymać; złość, że nie możesz powiedzieć tego, co ciśnie ci się na usta? Dyskomfort, frustrację, dumę, nic?
Jeden na pięciu? Fajnie. Niezapomniane wrażenia.
Zapomniałam zapytać: lepiej trochę, jak się przeszedłeś po plaży? Oprócz tego, co myślisz o Wandzie? Słyszałeś o niej wcześniej?
/A kto powiedział, że nie mogę powiedzieć? Nie chcę tego powiedzieć, a to wielka różnica. I nie, nie czuję z tego powodu niczego specjalnego, bo nie ma ku temu powodu.
/A żebyś wiedziała, że było super. Nigdy nie wybawiłem się tak, jak w tamtym okresie. Miałem połamaną chyba każdą część ciała, którą da się połamać - i te, których się nie da, chyba także - i to po kilka razy. O reszcie obrażeń nawet nie wspomnę. Ale przeżyłem. Przeżywałem za każdym razem, więc moje górą. 

/Cóż, na pewno wyrwanie się z czterech ścian - dobra, jest ich zdecydowanie więcej niż cztery, ale to niczego nie zmienia - dobrze mi zrobiło. Nie lubię być byt długo w zamknięciu, bo zaczynam wariować. A tak mogłem się chociaż przewietrzyć. I nawdychać piachu.
/I tak, słyszałem o Maximoff. Czasem zerkałem na jakieś wiadomości i nie sposób było przeoczyć newsów o Sokovii czy o Lagos. A co myślę? Cóż, a co miałbym myśleć? Wolę unikać każdego, kto w jakiś sposób może wleźć mi do głowy. Tyle.

STUCKYHOLICZKA

Jednak masz dobre serce, ale tak OTAll to już chyba byś nie dała rady napisać,prędzej rączkę xD
Tam było piją? Akurat z urodzin przyjaciółki wróciłam.. xD  
Haha pierwsza w ankiecie odpowiedziałam! I zgadnij co wybrałam? :p
/Okej, wiem czym jest Atoll, ale OTAll nie kojarzę, więc prosiłabym bardzo o rozwinięcie tej myśli, bo zwyczajnie nie potrafię teraz odpowiedzieć na to, czy potrafiłabym to napisać. 
/Yep, sprawdzałam trzy razy każdą literkę, żeby mieć pewność, że czegoś nie poprzestawiałam. Czasem tak mam i nawet tego nie dostrzegam, więc lepiej się upewnić. Do tego znowu miałyśmy małe nieporozumienie - "I nie śmiej się z Sama. W komiksach potrafił rozmawiać z ptakami.". Ten filmowy zdecydowanie tego nie potrafi, a przynajmniej nic na to nie wskazuje ;)

/Wskazałaś Natashę. To chyba oczywiste, nie :P?

/A co do Steve'a krzywdzącego Bucky'ego - spójrz tylko na wyraz jego twarzy, kiedy wybijał mu bark:
Kiedy Bucky cierpi, Steve też cierpi. Kiedy Bucky cierpi przez Steve'a, Steve cierpi jeszcze bardziej. Dlatego ta relacja jest taka świetna i jest jednym z najlepszych przykładów sytuacji, gdy człowiek dla jednej osoby jest w stanie postawić cały swój świat na głowie i jest w stanie dbać o nią bardziej niż o samego siebie, mimo że nie jest z nią spokrewniony, ani nie chce jej przelecieć. Mało jest takich przykładów.
To trzymam kciuki. Nie mam co ci grozić, że jak go skrzywdzisz to pewną część ciała tobie skopie bo nogę złamie, ale zrobiłabym to
/Nie skrzywdzę Bucky'ego. Bez względu na wszystko to mój przyjaciel i będę dbał o to, by był bezpieczny. Teraz to moja rola. Nawet jeśli nie bardzo mu się to podoba. 
No ma gołębie? Jakaś bliska relacja i głębsza historia się za tym kryje? Czy po prostu pierwszy ptak z którym rozmawiałeś? Ale to tylko ze skrzydlatymi potrafisz, czy próbowałeś z innym zwierzęciem?
/Pierwszy, z którym rozmawiałem, mówisz? Cóż, moja ciotka miała kiedyś papugę, strasznie rozgadane zwierze i to z nią gawędziłem za dzieciaka. Było to na tyle ciekawe zajęcie, że czasem coś wyskrzeczała w odpowiedzi. Inne zwierzaki raczej nie miały tego w zwyczaju. Chociaż to chyba dobrze, bo gdybym zaczął gawędzić z klasowym chomikiem, mogliby mnie uznać za odrobinę niepoczytalnego.
Chodź na loda?
/Wiesz, jakoś podziękuję. Zbyt krótko się znamy.
 

17 maja 2016

Astrid Löfgren

#1 N, opcje mogą być dwie. Zaklepał tył, bo by się na jednym siedzeniu nie zmieścił, albo pomyślał przyszłościowo – Steve miałby gdzie się przenieść. A Sam… Sam jest zazdrosny, więc na chama się wbił do autka. I dlatego właśnie nie chciał przesunąć siedzenia.
Na Syberię poszedł z myślą, że się na nowo zakumpluje ze swoimi treningowymi dziatwami, bo Rogers to za mało. Nie no, nie wiem, czy to nieprzemyślane działanie twórców, czy co, ale to trochę tak, jakby Buck już wiedział, że Szwadron nie będzie problemem i że tylko przeciwko Starkowi uniesie broń, a to zaprzecza jego wcześniejszym wypowiedziom na temat dawnych kumpli, że są gorsi niż on i razem mogą zdobyć świat.
No chyba, że jednak pod za dużą kurtką miał mini-magazyn. Z Panterą miałby chyba problem. Nie imają się go kule, to i nóż pewnie nie wszedłby jak w masło, a ewidentnie był nastawiony na lanie się tylko z nim.
#2  Mam wrażenie, że Wandzia onieśmiela naszego żołnierzyka.
A Steve'a mi szkoda. Nie może się rozwinąć jako matka-kwoka, a widać, że desperacko tego pragnie. Ale poważnie, to nawet go rozumiem. I wyobrażam sobie, jak źle musi się czuć z odtrąceniem.
I Sam <3 Jedna wypowiedź, a tak cieszy. 
/Bo biedny Sam jest taki odtrącony. Ciągle Bucky to, Bucky tamto, Wanda to, Bucky tamto... Chłopak zrobił się zazdrosny i dlatego był taki niemiły dla biednego Buckysia. To przez niego biedak tak się przemęczał i aż musiał przesunąć się na drugą stronę siedzenia! Ale i tak będę to szipować - Balcon for eva <3
/Bucky nie mógł wiedzieć, że Zemo planuje pozbyć się jego dawnych podopiecznych. Dlatego albo poszedł tam z myślą: A) że wystarczy sam jego widok i dawni kumple rzucą mu się w ramiona, B) chciał popełnić samobójstwo w efektowny sposób, C) sądził, że jego rycerz z tarczą go obroni, D) jest taki super,że pokona ich jedną bronią; albo naprawdę miał pod mundurkiem pochowany jakiś mały arsenał. Zastanawia mnie też jedno - dlaczego w scenie zabójstwa Starków nie miał maski?
/W sumie i tak wiedział, że ma przerąbane, więc po co się starać i szukać jakiejś broni, którą i tak kotek by mu popsuł.

/Nie zaprzeczę. Mam plan na ich relację i w przyszłości może się okazać, że Buckyś się do tych jej czarów-marów przekona.
/Bo Stevie jest biedny. Stara się, chce dobrze, ale zawsze i tak nic nie wychodzi tak, jak powinno, a Buckyś mu sprawy nie ułatwia :/
/A Sama będzie więcej <3
Sam, bardzo podobne, ale się jednak w czymś różnią. W związku z tym – czym?
Nie krępuj się, ja wiem, że go nie cierpisz. Za co konkretnie uraz? Jeszcze za to, co było kiedyś, czy coś nowego się napatoczyło? Zresztą bardziej prawdopodobna jest chyba druga opcja. Bardziej irytujący? To się tak da?
/Steve podszedł do tego o wiele bardziej emocjonalnie niż ja. Sądzę, że wtedy, w Berlinie powinien jednak spróbować dogadać się ze Starkiem i nie przekreślać próby pojednania przez to, że ten kazał Wandzie zostać w bazie. Miał trochę racji. Nie miała wizy, sytuacja była napięta. To nie był areszt domowy, a Steve tak do tego podszedł. Gdyby nie to, sporo rzeczy mogłoby potoczyć się inaczej. Ale to tylko gdybanie.
/Za tamto ciągle mam uraz. Wiesz jak ciężko było mi się wytłumaczyć Steve'owi z tego, że zgubiłem Barnesa? Wiesz jak się martwiłem, bo Hydra znowu mogła położyć na nim łapy? Ale nie, jemu po prostu znudziło się siedzenie na tyłku i postanowił pogonić po świecie za starymi kumplami. O których nie raczył nam nawet powiedzieć. O tym, że jest ich więcej też nie napomknął. Dopiero w Berlinie przypadkiem mu się wymsknęło. To, że zachowuje się jak dupek też mam mu za złe. Mógłby wreszcie przestać odtrącać Steve'a, bo nie będzie wiecznie prosił się o uwagę. 
I tak, da się, bo wiesz, kiedy widziałem go ostatnim razem, przypominał momentami wręcz przestraszonego psa. Teraz to raczej hiena. 
Steve, czego dotyczą te informacje? 
/Głównie stanowiska SHIELD w tej sprawie. Ich też obowiązuje nowa ustawa, bo mają w swoich szeregach uzdolnionych. Jeśli Ross dowie się, że ACTU to teraz tak naprawdę SHIELD, będą problemy. 
Bucky, no i jak tak się hamujesz i już zahamujesz, to co wtedy czujesz? Albo myślisz?
A hasła? Hasła na nich nie działały? Musiały być jakieś od włączania i wyłączania. Co musiałeś – albo musieliście? – robić, żeby ich ustawić do pionu?
Wyszło na moje.
/A co mam czuć? Po prostu nie mówię wszystkiego, bo część zostawiam dla siebie i tyle. Nic szczególnego.  
/Wybacz, ale tego nie wiem. Nie znam się na ich programowaniu i nie wiem jak mogło działać. Ja to jedno, ale oni to już inna bajka. Byli agentami Hydry, wstąpili tam dobrowolnie, więc może sądzili, że hasła nie są potrzebne? Tego nie wiem. Wiem tylko, że po dostaniu serum stali się niestabilni i ciężko było ich uspokoić. O ile mnie szło jeszcze choć na chwilę otumanić końską dawką jakichś prochów, tak na nich nie działało nic. Trzeba było ich po prostu obezwładnić, co zazwyczaj robić musiałem ja i co było cholernie trudną sztuką, a potem oni się nimi zajmowali. 

STUCKYHOLICZKA

Dobrze, że nie idziesz w drugą stronę - że jest tak zniszczony, że wpadnie w pierwsze lepsze wyciągnięte po niego ręce. Albo do wszystkich.
To Thor kamerdynerem ;D
Dobrze, że rozmawia z tymi z piórami. xD
"Do kogo piejesz" - pieją koguty, nie?:D
/A wiesz, że taką opcję też rozważałam? W końcu Bucky jest tak wygłodzony łagodnego dotyku i spokoju, że mógłby dać się omotać każdemu, kto mu go obieca. W pewnym sensie już raz wpadł w podobną relację (z Yeleną, która była przecież taka miła) i mogłoby się to powtórzyć, ale wolałam jednak tego uniknąć. Chociaż raz oszczędzę mu obrywania po tyłku :P

/A nie raczej "do kogo pijesz"? Piją... pijaki, nie?

/I specjalnie dla ciebie dodałam odpowiedź w ankiecie :P!
 Chyba czas się pożegnać z przyjaźnią? Czy zawalczysz jeszcze?
/Oczywiście, że tak. Nie zrezygnuję z Bucky'ego tylko dlatego, że mamy pewne problemy. Na pewno są tylko przejściowe. Naprawimy to.
Mój kuzyn ma i czytelnicy.. Choć ostatnio (mieszkam w bloku) próbowały się gołębie do domu dostać.. Co im naopowiadałeś? 
/Przepraszam, ale co ma twój kuzyn? I nie odbiło mi jeszcze aż tak bardzo, by rozmawiać z gołębiami. Gadałem tyko z sokołem, którego kiedyś hodowałem. Nazywał się Redwig, na jego cześć nazwałem drona.
Oj Kotku, Kotku..
/Chcesz mnie doprowadzić do szału, prawda? Co mówiłem o tych durnych przezwiskach?

STUCKYHOLICZKA

Do kogo mogę się skogucić? xD
Haha już myślałam, że powoli zbliża się wątek z ankiety xD
Fester? Kto jest łysy? Hm, Sam jest krótko ciachnięty, nie bądźmy rasistkami i dajmy mu tę rolę ;D Wujkiem coś to Thor mógłby być, on "zapuszczał" włosy, nie? :D
/Do wątku z ankiety zostało jeszcze sporo czasu. Aktualnie Bucky jeszcze nie nadaje się do związku i nie ufa nikomu na tyle, by w ogóle rozważać nawiązanie takiej znajomości. I zapewne urządzę kolejną ankietę, by zorientować się z kim najchętniej widzielibyście Bucky'ego. Lepiej się prędzej zorientować.
/A tam Thor. Loki bardziej by pasował :P

/I nie śmiej się z Sama. W komiksach potrafił rozmawiać z ptakami.

+ "Skogucić"? Mogłabyś wyjaśnić, proszę?
 Możesz mu zaproponować? 
/Proponowałem. Bucky nie chce.
Hahahahahahahah. Czekaj, już mi przechodzi hahahahahaha jednak nie hahahhahahahahahahahahhahahahahahahahahahahahahahhahahahah. Nie żałujesz, że nie siedzisz sobie teraz wśród gołębi?
/Śmiej się, śmiej. To jest bardzo fajne hobby. Nie zrozumiesz tego.
Więc czym me usta i kubki smakowe uraczysz?
/Coś ciśnie mi się na usta, ale nie będę wulgarny. Pozwól więc, że nie odpowiem.

STUCKYHOLICZKA

#1 Kto się czubi ten się lubi.. Czyżby Lady in red nie była jedynie romantyczną piosenką? :D Ale i postacią?
#2 Haha to kim zrobimy wujcia co same włosy miał? :D Stark jest kompletnie Wednesday! Więc pomysł z rąsią gra i buczy. Haha kolejne uniwersum, w które da się naszych podzielonych bohaterów wcisnąć ;D I to nawet nie na siłę ;D
Biedny, nikt nie chce pokładać nadziei w jego koordynację ruchową.  
/Tam wszyscy się czubią, więc mam problem z odgadnięciem do kogo pijesz :P
/A długa, czerwona sukienka Wandy to takie mrugnięcie okiem w stronę jej kanonicznych strojów. Tam często chadzała ubrana w podobny sposób, a niemal nieodłączoną częścią jej "bitewnego" stroju była długa, czerwona peleryna. 

/Chodzi ci o kuzyna Coś (Ktoś?)? Ciężka decyzja. Jeszcze trudniej ustalić to, kto byłby wujaszkiem Festerem :P
Luzuj poślady! Pospaceruj chociaż z Bucky'm, może ruch sprawi, że się zrelaksujesz. 
/Jak sama powiedziałaś - Bucky jest jak kot. A to oznacza, że lubi chodzić własnymi drogami. Mam go przymuszać?
Na błędach się uczy, a nie rezygnuje. A jeśli nie byłbyś żołnierzem, to kim siebie widzisz? 
/Doskonale to wiem. Wolę po prostu zrobić sobie na pewien czas przerwę od nauki, posiedzieć gdzieś z boku i popatrzeć. W ten sposób też można się wiele nauczyć.
.A kim bym był, gdybym się nie zaciągnął? Wiesz, zawsze chciałem hodować ptaki.
Nie trzeba pić kawę aby mieć kawiarnię? 
/Nie powiedziałem, że jej nie piję. Powiedziałem, że jej nie tykam. Ciężko zaparzyć kawę bez zbliżania się do niej, nie sądzisz?

16 maja 2016

#38 Bucky

***
16 maja 2016
/Mimo późnego wieczoru jest parno i gorąco.
/Przechodząc się brzegiem Jeziora Turkana, czuję zraszające kark krople potu. Przeczesuję włosy, bluźniąc pod nosem na to, jak bardzo nienawidzę wysokich temperatur. Dlaczego T’Challa musiał być królem państwa leżącego akurat w środkowej Afryce? Dlaczego nie mogło to być jakieś pieprzone koło podbiegunowe czy coś? Jasne, jest takie przysłowie, by nie interesować się zębami darowanego konia, ale co poradzę na to, że po porostu nienawidzę gorąca? I to całym sercem? Jestem pieprzonym Zimowym Żołnierzem, to mówi samo za siebie.

STUCKYHOLICZKA

Ale przecież ta ręka by robiła to co chce Bucky i byłaby przełamaniem lodów do tego :D Wgl podoba mi się ten obrazek przedstawiający jak ekipa "kryminalistów" przebiera się na lotnisku :D Stucky jest wszędzie ;D
Haha jak w tamtym filmiku- uniósłby brew i poszedł xD 
Powinien ładnie pachnieć, chyba że serum już na to nie działa. 
/Dla mnie na końcu tej ręki musi być doczepiony Bucky. Jasne, łapcia jest olśniewająco urodziwa i bez niego (a może nawet i bardziej...), ale nie zmienia to tego, że jednak dość dziwne jest robienie pewnych rzeczy z samą ręką. Naprawdę na myśl przychodzi mi od razu rodzinka Adamsów :P
/Cóż, nie zdziwiłabym się, gdyby nawet unosić brwi mu się nie chciało.

/Powinien, nie powinien. Patrz na niego, nie wąchaj, a nie będzie problemu :P
Tylko to już chyba zależne od Ciebie nie jest, co? Więc ta pewność to odległy byt..
/Może i odległy, ale inaczej nie potrafię i zwyczajnie nie dam rady się zrelaksować. Choć czasem bym chciał.
Jaki byłby twój plan, gdybyś mógł tym pokierować?
/O nie, nie. Nie będę mieszał się w wymyślanie planów, póki nie będzie to konieczne. Kiedy spróbowałem ostatnim razem, Rhodes skończył sparaliżowany. Tym niech zajmie się Cap, ma większy wpraw. Ja mam za to doświadczenie w przyjmowaniu rozkazów.
Żeby mi robić przepyszną kawkę?
/Nie tykam już kawy.