N, to chyba dobrze, bo jeszcze zaczęłabym cierpieć tak samo mocno.
Wypełniacze. To na pewno wypełniacze. Dopiszę te zagadnienie do rzeczy, których tajemnicę muszę odkryć.
Hm, chyba zaraz po wypowiedzi byłoby najwygodniej dla czytelników, ale wiem, że to trochę zakłóca przejrzystość tekstu, że tak powiem, więc może jednak w przypisach? No chyba, że dialogi miałyby być pisane cyrylicą, to inna sprawa.
/Nigdy nie będziesz wstanie cierpieć tak samo mocno jak on.
/Och, teraz już wszystko łapię. Cały ten wypełniacz z twarzy przeszedł mu na włosy. Tylko przy oczach chyba trochę mu zostało, bo powieki mu opadają. A taki ładny chłopak z niego był.
/Wydaje mi się, że pisanie cyrylicą byłoby dość uciążliwe dla czytelnika, więc staram się pisać fonetycznie - nie "Ты уже большая девочка", bo dla kogoś, kto nie zna cyrylicy jest to tylko zbitek fajnych znaczków, a "Ty uzhe bol’shaya devochka". Przetestuje tłumaczenie w nawiasie, zaraz po wypowiedzi, i zobaczymy jak to wyjdzie.
Clint, a co wtedy przypuszczali? I tak właściwie to kim jest ten cały Somodorov?
„Takiego cosia”, jakie ładne. Daje wam popalić?
/Ivan Somodorov... Przepraszam - generał Ivan Somodorov był zamieszany nie tylko w Red Room, gdzie trenował choćby Tashę, ale też kręcił z Hydrą. Tak właściwie to zdradzał jednych dla drugich, tak naprzemiennie. W końcu się zorientowali, zdegradowali go, a potem wylądował za kratkami. Wyszedł, ale po jakimś czasie zgarnęło go SHIELD. Ale znowu się wyślizgnął.
/Może nie daje nam popalić, ale prąd kopnął mnie już tyle razy, że dotykiem małego palca mogę naładować telefon. Nie ma więc tego złego, prawda?
/No i prawda, że ładne? W podobny sposób oświadczyłem się kiedyś Laurze, zaczynając od "Tentego".
Steve, aż tak łatwo tobą manipulować?
Po prostu znam swoje słabości i wiem, że jeśli ktoś zna się na rzeczy, da radę mnie zmanipulować. Dlatego jeśli chodzi o super-szpiegów, wolę ograniczać się do walki z nimi, a przesłuchiwanie ich pozostawić komuś, kto jest w tym o wiele lepszy ode mnie.
Bucky, osobiście bałabym się nie przyznać ci tytułu, gdybyś startował w tego typu plebiscycie. Nie no, bez przesady. Nie mogę przecież wiedzieć, jakim tatkiem byś był. Ty też tego nie wiesz. Moim zdaniem nie ma sensu przesądzanie, że będzie się takim i takim. Można mieć za to plany i założenia, których albo się trzyma, albo nie. Dobrze, że wiesz, ale ja chcę odpowiedź na moje pytanie. Pokombinuj trochę, pobaw się we wróża własnej przyszłości i mi odpowiedz, jak prawdopodobnie mogłoby być.
Ach, te twoje oczy i zęby.
Ożeszkurwajapierdolęwszyscyzginiemy zostaw na później.
/Właśnie - bałabyś mi się nie przyznać tego tytułu, bo wiesz jak mógłbym zareagować. Nie jestem chodzącą oazą spokoju, miewam pewne epizody, które kończą się najczęściej przedziurawieniem kilku ścian. Bywa, że wkurzam się cholernie łatwo, bywa, że nastroje zmieniają mi się jak przy pstryknięciu palcem. Wciąż wiele jest osób czy całych organizacji, które chcą mnie martwego albo żywego, Jeśli miałbym biologiczne dziecko, które odziedziczyłoby moje popieprzone, zmodyfikowane geny, istniałoby spore ryzyko, że ktoś chciałby je dorwać. Z adopcyjnym byłoby trochę lepiej, ale wciąż istniałoby ryzyko, że ktoś mógłby chcieć je do czegoś wykorzystać, choćby do szantażu. Obracam się też w środowisku, które nie jest dobre dla dziecka. Dlatego uważam, że rodziny mieć nie powinienem. Jest też jeszcze taki szkopuł - nie starzeję się normalnie. I wiem, że nie jestem na tyle silny, by oglądać jak moje dzieci się starzeją i umierają.
/Zęby nie są do końca moje, ale za to przy oczach mi nie majstrowali.
/Huh, a wiesz, że to nawet bardziej pasuje? Więc jeśli wszystko pójdzie tak, jak przeczuwam, dzieciakami nie będę musiał się przejmować.