24 sierpnia 2016

Astrid Löfgren

N, a jeszcze gorzej, jeśli się okaże, że to był marny trud, bo wybawca nie spełnia oczekiwań.
Może najlepiej zamknąć go w wieży na bezludnej wyspie gdzieś na środku oceanu i zostawić mu nagranie z argumentami. Oceanu tak szybko nie pokona, więc będziesz miała czas na ucieczkę. 
/Oj tam, zaryzykować zawsze warto, bo potem będziesz do końca życia żałować, że nie wykorzystałaś okazji i nie masz własnego Winniego, który mógłby działać ci na nerwy 24/7.
/O nie, to odpada. Jeszcze Steve się dowie co zrobiłam i nie zdążę nawet pomyśleć o ucieczce, a on już przyjdzie go pomścić.

+ Czy ktoś jeszcze jara się filmem "Zashchitniki", który ma być rosyjską odpowiedzą na "Avengers" :P? Człowiek zmieniający się w wielkiego niedźwiedzia z karabinem maszynowym na plecach i Khan ze swoimi ostrzami i strojem, który wydaje się być momentami bardzo podobny do munduru WS rządzą.
Steve, a T’Challa jest całkowicie przeciwko dzieleniu się vibranium z kimkolwiek? 
 Może nie tyle z kimkolwiek, co raczej z tymi, którzy za moment mogą wykorzystać stworzony z niego arsenał przeciwko niemu. Ross nie jest kimś, komu łatwo zaufać.
Bucky, a zechciałbyś taki chory specyfik przyjąć i żyć wiecznie?
Bo to odbiera radość. Przytłacza i zamyka. Świat staje się nijaki i bezbarwny. Bo to sztywne i jednotorowe, bez przyszłości. Ale okej, pomaga znieść rzeczy nie do zniesienia, więc nie będę kwestionować skuteczności i zasadności tej metody. 
/Aż tak bardzo to siebie nie nienawidzę, żeby skazywać się na życie wieczne. Wystarczająco dobija mnie fakt, że będę żył dłużej niż normalnie. Wizja życia wiecznego mnie zwyczajnie przeraża. No i ten, powiedzieć można, że przerasta.
/Lubię jak świat jest nijaki. To naprawdę miła odmiana po tym wszystkim, co wydarzyło się w moim życiu, więc wierz mi, że naprawdę chciałbym toczyć przez chwilę taki bezbarwny, nijaki, nudny żywot. Bez Hydry i całe reszty tego chorego syfu.

o.

No to niech zacznie mówić, wszystkie podstawy przeróżnych relacji polegają właśnie na rozmowie.. a tak, zapomniałam, że to inni chcą tych relacji z Bucky'm ale z jego chęciami nie jest już tak pięknie xD
Może mu to pasuje? I miło, że jest na czasie xD
Ty zawsze tam jesteś, nie wypieraj się! 
I do tego jak zakryje Bucky'ego to ten się da i nici z naszego oglądania!
Kurczę, a nie lepiej jest pisać jedną po drugiej?

Ach nie to miałam na myśli! A że jest piękny i młody i jary etc xD
Haha niech obcasy nosi jak na Księżniczkę przystało xD
/O, i to jest tutaj kluczowe. Wszyscy chcą Bucky'ego, ale on ma to gdzieś :P
/Bucky chodzi już ponad dwa lata po tym nowym, dziwnym świecie, więc chcąc lub nie chcąc, zapoznał się choć trochę z tym, co obecnie jest "na czasie". Choć jestem gotowa stwierdzić, że niektórych rzeczy wolałby nie wiedzieć.
/A widziałaś mnie tam? Ktokolwiek mnie widział? Chyba, że jestem niczym Sue Storm.

/Wciąż mam przed oczami scenę, w której Steve histerycznie wykrzykuje "Bucky, zakryjże się, na Boga!" i rzuca się na niego z kocem, przygniatając go do ziemi ;P
/No tak, lepiej, ale co poradzę, że co chwila mam natchnienie na pisanie czego innego? Mam zaczętą drugą cześć króliczego ogonka, wyzwanie o ślubie i miniaturkę, która nie jest oparta na żadnym z wyzwań. I to jej mam zdecydowanie najwięcej, więc to ona pojawi się w tym tygodniu.

/Jasne, jasne. Bucky wiedziałby lepiej co miałaś na myśli!
/Wymiatałby nawet na obcasach i w tiarze. Sama mam go na 45 poziomie i ostatnio ubrałam go w mundurek z CA:CW (zazwyczaj biega w stroju Bucky Capa <3) tyko po to, by patrzeć jak kopie tyłek Bucky'ego w mundurze WS (na niektórych poziomach robi za przeciwnika). A urocze jest jak zbiera baty od Dziewczyny Wiewiórki :P
S,B: Jak tam chłopaki?
Steve:
 Cóż, mogłoby być lepiej, zdecydowanie, ale jest... Dajemy sobie radę.
B:
 Jest całkiem spoko. Jak zawsze, nie?

23 sierpnia 2016

Astrid Löfgren

N, oczywiście, że nie powiem nie. Zastanawiam się, gdzie takiego można nabyć.
No tak, tak, to całkiem zrozumiałe, co nie zmienia faktu, że może być w tych swoich sądach nieco niesprawiedliwy.
A zatem należy teraz pomyśleć, gdzie by go zamknąć, żeby nie wyszedł, jeśli przypadkiem się zdenerwuje.
/Wdaj się w bójkę w ciemnej uliczce, koniecznie z przeciwnikiem znacznie większym od siebie, a może zjawi się taki rycerz bez białego konia. Gorzej jeśli nie, ale czyż nie warto zaryzykować?
/Powiedziałabym, że nie tyle "może", co w niektórych sprawach na pewno taki jest. Ale on wie swoje.
/Cóż, nie wiem jeszcze gdzie go zamknąć, ale wiem za to gdzie nie należy go zamykać. Nie lubi szklanych dlatego pod napięciem.
Steve, z vibranium ACTU by nie zrezygnowało? To jest pewne?
 Nie mamy stuprocentowej pewności, ale jestem skłonny przypuszczać, że nie, nie przepuściliby takiej okazji. Vibranium wzniosłoby ich uzbrojenie na o wiele wyższy poziom, co znacznie zwiększyłoby ich szanse w walce z osobami o nadludzkich umiejętnościach. Dlatego uważam, że nie odpuszczą.
Bucky, klękajcie narody, w końcu się ze mną zgodziłeś. Rozczarowany i z pewnością znudzony, bo ileż można. Umrzesz ze starości. Jedyna rzecz, która cię zaskoczy.
Mimo że pomaga, to nie masz poczucia, że cię to jednak blokuje? 
/A skąd wiesz, że umrę? Może do czasu aż się zestarzeję, zdążą wynaleźć na to jakich chory specyfik? Wszystko jest możliwe.
/Nie, dlaczego? Wszystko w końcu i tak będzie zepsute, więc wyobrażając to sobie w ten sposób w pewnym sensie się do tego przyzwyczajamy, nie? Może nie jest to idealna życiowa filozofia, ale mam to gdzieś póki działa. Jak przestanie, zacznę się martwić.

Astrid Löfgren

N, wspaniały z niego przyjaciel.
Uhuh, to ja się nie mogę tego doczekać. Tylko biednej Wandy już żal.
Jeśli odpowiednio mu to przedstawisz, mówisz? Niebiańskie argumenty musiałabyś mieć w zanadrzu, więc jednak chyba dobrze by było znaleźć schron. Tak na wszelki wypadek.
/Prawda? Każdy by takiego chciał, nie powiesz nie <3
/Tak niestety wypadło, że to akurat ona ma wiele cech, za którymi Bucky może nie przepadać. Nasze słoneczko słyszy "zgłosiła się do Hydry" i "potrafi mieszać ludziom w głowach", i już wystawia pazurki, nie bardzo zwracając uwagę na inne argumenty.
/To może lepiej jego zamknąć w schronie i dopiero potem przedstawić mu te argumenty? Tak, to dość dobry plan.
Steve, sojusznicy czasem zmieniają strony. Oby T’Challa nie obrócił się przeciwko wam. Jest szlachetny, jasne, ale uważności jednak nigdy zbyt wiele. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy niewielu osobom można ufać. 
 Niestety, ale doskonalę o tym wiem. Tak właściwie, powinienem powiedzieć, że sam jestem na to dobrym przykładem, Jednak mimo tego wciąż mam nadzieję, że T'Challa ponownie nie zmieni strony i jednak nie zdecyduje się poprzeć Protokołu. Nie chodzi tutaj już tylko o nas, ale o to, że dzięki temu ACTU mogłoby wyegzekwować dostęp do złóż vibranium. 
Bucky, to, że przeżywasz za każdym razem, jest właśnie twoim szczęściem. I to, że jesteś w jednym kawałku. Dobra, nie w jednym, ale proteza nie liczy się aż tak bardzo. Wiem, masz inne zdanie, ale serio myślę, że to mimo wszystko szczęście. W nieszczęściu, ale jest.
W ogóle cię to nie obeszło? Nic a nic?
/Szczęście w nieszczęściu? No, z tym już mogę się zgodzić. Mam jednak nadzieję, że kiedyś w końcu umrę raz na dobre, bo jeszcze kilka razy, a przy otwieraniu oczu po takiej "śmierci" będę rozczarowany.
/Nie no, tak nic a nic to nie, ale... Przyzwyczaiłem się do tego, że dzieją się cholernie popieprzone rzeczy, a ktoś, kogo zaczynam nawet trochę lubić, wreszcie umrze. Mam takie nastawienie, że wyobrażam sobie rzeczy już zepsutymi. Pomaga.

o.

#1 Dobrze, że Steve zauważył, że sam też się zmienił. Bucky ani nie wymaga ani nie myśli o Steve z przeszłości, by nagle stanął obok niego.
A robienie ciągle pedalskich rzeczy jest podejrzane.. A teraz jeszcze wspólne zawijanie bandażu.. Takie podchody ma Bucky? :p
I ciekawe czy T'Challa serio ich krew pod względem szczepionek tylko pobrał xd
#2 Oj biedny Steve, wykorzystany do podkreślenia piękna musi mieć mega kompleksy i zazdrość xd ale może Bucky'emu "zasugerować" dla kogóż to piękno ma ujawniać xd
Jako pisarka powinnaś mieć rozbudowaną wyobraźnię xD 
Nadzieja umiera ostatnia xd
To on jest w kwiecie wieku! Fizczynie oczywiście xd
To tam wszyscy po dwa metry mają? :o
/A skąd wiesz co Buckyś tak naprawdę myśli? Może tak jest, ale kłamie?
/Wiesz, zależy co kto ma na myśli mówiąc "pedalskie". Teraz niektóre rzeczy, które w ich czasach były czymś normalnym pomiędzy przyjaciółmi (toć nawet sugerowano, że Zośka i Rudy byli gejami, więc...), teraz są tak określane, więc dlatego Bucky tak to nazwał.
/A o to mnie się nie pytaj. Ja nic nie wiem, nie było mnie tam.

/Steve niech nie narzeka i niech będzie wdzięczny, że może przebywać w blasku piękna Bucky'ego. I to za darmo!
/Moja wyobraźnia udała się na wakacje razem z panem wenem, więc tu jest kiepsko. Mam trzy zaczęte miniaturki i problemy z dopisaniem chociaż zdania. Ale brnę do przodu. Jakoś.

/W kwiecie wieku mając lat (około) dwadzieścia siedem :P?
/Większość mężczyzn ma powyżej 180 cm (z czego spora część to 185 cm wzwyż), a tych mających mniej można by zliczyć na palcach jednej ręki - Bucky, Miles Morales, Dr Octopus i Wiccan. Bannera nie liczę, bo w grze pojawia się tylko jako Hulk. A Bucky stojący pomiędzy Steve'm i Clintem wygląda przeuroczo, bo jest od nich niższy o dobre trzynaście centymetrów i ta różnica jest zachowana :P

/I choć Sam i Wanda wybyli już na urlop od bloga, umieszczę jednak odpowiedź od Sama, bo tak naprawdę to tylko przytoczenie jego słów z CA:WS.
S: A jak to się stało, że Riley umarł? 
 Nocny przelot. Prosta misja, nic, czego nie robilibyśmy dziesiątki razy. Wszystko szło dobrze, aż nagle Riley wyparował po starciu z pociskiem RPG. Nie mogłem nic zrobić, mogłem tylko patrzeć.

22 sierpnia 2016

Astrid Löfgren

N, tyle talentów, a nie potrafił profesjonalnie założyć sobie opatrunku. Czyli jednak nie jest tak wszechstronnie utalentowany, jak podejrzewamy.
Cieszę się, że chociaż jemu oszczędziłaś, ale coś tak czuję, że prędzej czy później powrócą przeszłe sprawy i nie oprze się ponownemu zadręczaniu. To przecież Steve.
Dlaczego o rękę Bucky’ego? O swoją się załóż :P Dzieci to dzieci, ale dorośli też by się trafili. Jeśli nie teraz, to w przyszłych pokoleniach. Ogłupiające czasy nastały, niestety, kiedy dzieciaki są w szoku widząc jeża.
/Oj no, na pewno potrafi, ale chciał pokazać Steve'owi, że jednak go potrzebuje. Zrobił to z dobroci swojego wielkiego serducha. Tak właśnie było.
/Mogę obiecać, że w najbliższym czasie nie planuję zadręczyć go jakoś szczególnie bardzo. A przynajmniej nie bardziej niż resztę. Mogę zdradzić, że niedługo Bucky zetrze się w końcu z Wandą, okazując swój brak sympatii i wykorzystując argument pt."Nie ważne co zrobię, Steve i tak stanie po mojej stronie".
/Dlatego o rękę Bucky'ego, że jest ona cenniejsza niż moja. Nie dość, że unikatowa, bo drugiej takiej nie ma, to jeszcze supersilna. A Bucky się nie obrazi, jeśli odpowiednio mu to przedstawię. Ba, może nawet uznałby to za komplement. Albo nie, a ja musiałaby poszukać schronu.
Steve, a nie boisz się, że takie tłumaczenie sobie na bieżąco uśpi twoją czujność i w końcu okaże się, że się myliłeś? Tak naprawdę nie wiadomo, czy podejrzliwości faktycznie jest zbyt wiele. 
 Wydaje mi się, że w tym przypadku można zdać się tylko na przeczucie. Nie zawszę można pozwolić sobie na to, by je w pełni sprawdzić, nie narażając się zbytnio przy tym. T'Challa jest naszym sojusznikiem, jednym z naprawdę niewielu i zdecydowanie najważniejszym, i zwyczajnie nie możemy pozwolić sobie na stracenie go. Albo co gorsza, na to, by obrócił się przeciw nam. Dlatego czasem nie wiem co powinienem zrobić, a każde wyjście wydaje się niewystarczająco dobre.
Bucky, może czas, żebyś też w to uwierzył. Masz szczęście i to cholernie duże, jak się okazuje.
I jak się czujesz z tym, że stało się jak się stało?
/Ta, aż takiej amnezji to nie mam, żeby w to uwierzyć. Mam raczej serum i wielkiego pecha, które sprawiają, że przeżywam za każdym razem, tylko po to, by za chwilę oberwać bardziej. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po wybudzeniu się, było sprawdzenie czy mam wszystkie części ciała i czy moje nogi nie zostały gdzieś pod gruzami. Bo wcale by mnie to nie zdziwiło. Dawno zorientowałem się, że Bóg lubi sobie ze mnie zażartować.
/A jak się czuję? A jak miałbym się czuć? Poważnie, bo nie czuję niczego szczególnego i zastanawiam się, czy to znaczy, że coś ze mną nie tak. Jeszcze bardziej nie tak, znaczy.

Astrid Löfgren

N, to coś jak zapinanie plecaczka podczas skoku. Zwróciłam za drugim razem, więc prawie ci się upiekło. Dlaczego z tego zrezygnowałaś, jeśli można spytać?
Aż mi się leczniczy podręcznik przypomniał. Mogliby ten pomysł wdrożyć do MCU, a regenerację jeszcze bardziej przyspieszyć.
To tylko potwierdza moją ignorancję. Źle mi z tym.
Zatem twój kot jest szczwany jak królik. Ale przyznam, że o kocie gryzącym kable jeszcze nie słyszałam.
Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby znaleźli się cudacy, którzy tak właśnie by pomyśleli o praniu mózgu.
/Bucky to człowiek wielu talentów, a zakładanie i zapinanie plecaka w ciągu sekundy jest jednym z nich. Z szynami też tak potrafi. Ba, nawet z gipsem dałby radę i to bez niszczenia go, taki z niego zdolniacha! A z pomysłu zrezygnowałam, bo nie chciałam dręczyć Steve'a jeszcze bardziej (no, Bucky'ego też, ale mniej). Sumienie gryzie go z powodu Tony'ego, gryzie go z powodu Rhodey'a, więc jeśli znowu by się tym zadręczał, z tyłu głowy mając jeszcze myśl, że Bucky kolejny raz został uszkodzony przez niego, byłoby to zbyt wiele.
/Ten kot był naprawdę specyficznym zwierzakiem, który gryzł i drapał wszystko. Temperamencik nie do opanowania.
/Mogę się założyć o prawą rękę Bucky'ego, że spora część zapytanych o to dzieci odpowiedziałaby właśnie w ten sposób. Albo bardzo podobny, bo na pytanie o to, czym jest pranie brudnych pieniędzy, pojawiało się wiele naprawdę ciekawych odpowiedzi. A grupa niby dorosłych ludzi, którzy nie wiedzą czym to się je, to już całkiem inna historia.
Steve, a nadal mu ufasz?
Oby nie za szybko. 
/Nie mogę mu nie ufać, więc staram się spoglądać na to z takiej perspektywy, by jakoś wytłumaczyć sobie wszelkie podejrzenia, zapewne w większości niesłuszne. To po prostu ta praca sprawiła, że bywam czasem aż nadto podejrzliwy. T'Challa nas nie wyda. Miałby zbyt wiele problemów przez ukrywanie zbiegów takich jak my.
Bucky, stety, stety. Ciebie chyba nic nie zabije, takie masz szczęście. A co pamiętasz?
/Jesteś chyba jedyną osobą, która uważa, że mam jakieś szczęście w życiu. Nie wiem czy podziękować, czy jednak się z tego śmiać, bo to dobry kawał.
/Pamiętam, że coś poszło nie tak i budynek zwalił się nam na głowy. I że nie było to fajne. Zdecydowanie nie faje było to, jak odzyskałem przytomność, gdy mnie stamtąd wyciągnęli.. Resztę mi dopowiedzieli.

Astrid Löfgren

#1 Gorset i szyny, kocham <3
Nie wiem, czy to moje niedopatrzenie czy wkradła się jakaś nieścisłość, ale chodzi o szyny właśnie. Mianowicie kiedy Bucky stoi i Steve obserwuje go zza szyby, szyna jest na prawej nodze, a kiedy zrywa ją, to z nogi lewej. Jeśli coś mieszam i czegoś zwyczajnie nie zrozumiałam albo przeoczyłam, to przepraszam, ale wolę się upewnić.
Z tego wpisu aż kipi poczuciem winy. Nie dziwię się wcale Steve’owi, ale ten jego krytycyzm jest aż przytłaczający. I on sam siebie nim przytłacza. To przykre zważając na to, jak bardzo się stara.
Żarciki Barnesa… Bucky w formie, więc tak, dadzą radę. Chociaż cholera wie, co się za nimi kryje.
I jak ja im zazdroszczę tej regeneracji. Chyba nigdy nie przestanę. 
#2 Chodząca miłość, masz rację. Jak mogłam tego wcześniej nie zauważyć?
Na szczęście kable mamy pochowane w listwach, więc te od kamerki też by się jakoś w nie wcisnęło. Tak łatwo śladów nie zatrze.
O, to na pewno. "Pranie" wzbudza wiele skojarzeń, a naziści to jednak naziści.
/Nieścisłość? Nie, skądże, tak właśnie miało być. Bucky po prostu jest tak zdolny, że zdążył przełożyć ją z jednej nogi na drugą, kiedy Steve mrugał. A tak poważnie - dziękuję, że zwróciłaś na to uwagę, bo w jednej z wcześniejszych wersji tekstu Bucky miał mieć szyny na obu nogach (głównie po to, by Steve mógł zauważyć zależność do sytuacji Tony'ego, który zapewne obwinia się za wypadek Rhodey'a, ale odrzuciłam ten pomysł). Ale nieco ciężko byłoby mu w tym chodzić, więc ograniczyłam się do jednej. 
/Tego krytycyzmu miało być jeszcze więcej, ale postanowiłam przerzucić to na inną notkę, w zamian wstawiając te próby Bucky'ego w byciu zabawnym. 
/A regeneracji każdy im zazdrości. Kto nie chciałby chodzić w gipsie kilka dni, nie kilka tygodni? O innych plusach nawet nie wspominam, bo spalę się z zazdrości.

/Bo go nie doceniasz. Dlatego nie zauważyłaś jak wielką miłością Bucky darzy bliźnich.
/Jeśli królik będzie szczwany niczym list, da radę obejść nawet listwę. Albo jeśli jest podły jak kto. Mój rudzielec nadgryzł mi kabel od zasilacza do laptopa. 
/Prawda? Jeszcze ktoś pomyślałby, że wyjmowali mu tę część ciała, szorowali do czysta i wkładali z powrotem. A naziści? Czuć tę grozę.
Steve, wierzysz T'Challi, że prace nad serum dotyczą - czy będą dotyczyć - odtworzenia tylko jego części? Może nie masz powodu, by mu nie wierzyć, ale czy chociaż zastanawiałeś się nad tym? I jak się trzymasz? 
 Nie wiem. Zwyczajnie nie wiem czy mówi prawdę. A nawet jeśli bym mu nie wierzył, nie miałoby to żadnego znaczenia, ponieważ prawda jest taka, że może zrobić co zechce. 
/I dziękuję za troskę, ale czuję się dobrze. Szybko się leczę, więc szybko staję na nogi.
Bucky, nie spodziewałam się, że aż tak pójdziesz się chrzanić. Pamiętasz w ogóle co się wydarzyło?
/Jeśli już coś robię, robię to na sto procent. Dobra, nie robię, ale w tym przypadku wyszło mi to na dobre, bo jednak nie wykitowałem. Stety lub nie. Nie pamiętam wszystkiego... Uciekła mi spora część tamtego dnia, przez to, że oberwałem jak diabli. Może i dobrze.

#51 (Steve)

N: Dzisiaj ogłoszenie króciutkie - Steve i Bucky wracają na swoje miejsce.
***

21 sierpnia 2016

o.

A może broń naładował czym innym? Choć to by było za wiele raczej jak dla mnie nawet xD
Nie znam słów jakimi mogłabym opisać piękno Bucky'ego w negliżu.
Haha może za chwile zaś coś pewna branża wyda xD
Jak się nie mylę to w Teen Wolfie aktorka zrezygnowala z roli nastolatki przy 3cim sezonie uważając że jest za stara więc kto wie xD
/Podrzucę ci kilka słów - doprowadzający Steve'a do zawału, wymagający natychmiastowego okrycia i "Bucky, ubierzże się, na Boga!". Tym już może da radę opisać jego piękno :P
/A tam, w tej pewnej branży Bucky nie jest już tak miły dla oka. No i nie ma metalowej ręki (ani żadnej innej części ciała), więc to się nie liczy.

/Ja wiem, że w amerykańskich filmach nastolatków często grają aktorzy po trzydziestce, ale wolę się łudzić, że Wanda ma jednak te dwadzieścia kilka lat.
/I tak trochę apropo wieku Bucky'ego - ja uznałam za rok jego narodzin 1922. Spadł z pociągu 3/4 marca 1945 roku, więc na jakiś tydzień przed swoimi 23 urodzinami. Projekt WS ruszył dopiero w '46 roku. Jeśli zliczy się czas potrzebny na szkolenie, misje oraz przeszkolenie innych super-żołnierzy, wyjdzie pewnie coś około dwóch lat. Czyli mamy już lat 26. Do tego dochodzą dwa lata od akcji WS do CW i wychodzi, że Bucky ma zapewne około 28 lub góra 29 lat. 

+ Mała ciekawostka - do ostatniej aktualizacji Bucky był najniższym mężczyzną (podkreślam - mężczyzną, bo niższy był od niego Miles Morales, ale to dzieciak) w grze "Marvel Future Fight", ze wzrostem 175,5 cm. 
S: Bucky to na pewno pozwala na czucie się przy nim jak jego gderliwy rodzic. Aż trzeba Steve podziwiać, że to wytrzymuje.. No mogłeś przed poznaniem ich założyć rodzinkę i żyć teraz gdzieś na farmie i doglądać królików. 
/Steve jest od niego starszy, ale z tego, co mówił, to raczej Bucky zajmował się nim. I chyba nie chce, by uległo to zmianie, bo gdy tylko Steve chce mu pomóc, naskakuje na niego z "Chrzań się, nie jesteś moją niańką, a ja jestem dorosły". Tak, jest dorosły, ale dorośli ludzie też potrzebują czasem pomocy i to nic wstydliwego. Kiedy wróciłem ze swojej ostatniej misji, po tym jak Riley zginął, byłem kompletnym wrakiem i gdybym nie posłuchał kogoś mądrzejszego od siebie, nie wiem gdzie teraz bym był. Ale wylądowałem w Biurze Weterana i spotkałem wiele osób z większymi lub mniejszymi problemami. A żadna z nich nie miała takiego życiorysu jak Barnes.
W: Co może twoja moc?
 Potrafię unosić różne przedmioty, niszczyć je, choć to drugie często dzieje się przypadkiem, a nie wtedy, gdy tego chcę. Mam coraz mniejsze problemy z tworzeniem pól siłowych, choć często nie są w stanie powstrzymać niczego silniejszego niż strzały z broni palnej. Zdarza się, że uda mi się utworzyć coś silniejszego, ale nieczęsto. A resztę można określić chyba mianem telepatii.