N, a jeszcze gorzej, jeśli się okaże, że to był marny trud, bo wybawca nie spełnia oczekiwań.
Może najlepiej zamknąć go w wieży na bezludnej wyspie gdzieś na środku oceanu i zostawić mu nagranie z argumentami. Oceanu tak szybko nie pokona, więc będziesz miała czas na ucieczkę.
/Oj tam, zaryzykować zawsze warto, bo potem będziesz do końca życia żałować, że nie wykorzystałaś okazji i nie masz własnego Winniego, który mógłby działać ci na nerwy 24/7.
/O nie, to odpada. Jeszcze Steve się dowie co zrobiłam i nie zdążę nawet pomyśleć o ucieczce, a on już przyjdzie go pomścić.
+ Czy ktoś jeszcze jara się filmem "Zashchitniki", który ma być rosyjską odpowiedzą na "Avengers" :P? Człowiek zmieniający się w wielkiego niedźwiedzia z karabinem maszynowym na plecach i Khan ze swoimi ostrzami i strojem, który wydaje się być momentami bardzo podobny do munduru WS rządzą.
Steve, a T’Challa jest całkowicie przeciwko dzieleniu się vibranium z kimkolwiek?
Może nie tyle z kimkolwiek, co raczej z tymi, którzy za moment mogą wykorzystać stworzony z niego arsenał przeciwko niemu. Ross nie jest kimś, komu łatwo zaufać.
Bucky, a zechciałbyś taki chory specyfik przyjąć i żyć wiecznie?
Bo to odbiera radość. Przytłacza i zamyka. Świat staje się nijaki i bezbarwny. Bo to sztywne i jednotorowe, bez przyszłości. Ale okej, pomaga znieść rzeczy nie do zniesienia, więc nie będę kwestionować skuteczności i zasadności tej metody.
/Aż tak bardzo to siebie nie nienawidzę, żeby skazywać się na życie wieczne. Wystarczająco dobija mnie fakt, że będę żył dłużej niż normalnie. Wizja życia wiecznego mnie zwyczajnie przeraża. No i ten, powiedzieć można, że przerasta.
/Lubię jak świat jest nijaki. To naprawdę miła odmiana po tym wszystkim, co wydarzyło się w moim życiu, więc wierz mi, że naprawdę chciałbym toczyć przez chwilę taki bezbarwny, nijaki, nudny żywot. Bez Hydry i całe reszty tego chorego syfu.

















