15 października 2016

o.

Może na planie ktoś mu mył włosy? I Stan myślał, że tak będzie zawsze ale się pomylił? Albo nie ma szamponu, albo uwielbia lakiery do włosów i żele? Bawi się w stylistę..? Szczególnie na tym gifie teraźniejszym poniżej..Skóra, natłuszczone włosy i James Dean. xD
Oglądałam część pierwszą, drugiej nie xD 
/James Dean to zdecydowanie nie jest :P Dla mnie tak długie, przetłuszczone/natłuszczone, ulizane włosy wyglądają zwyczajnie odpychająco. Ja wiem, że Stan to aktor, nie model, stylista czy guru mody i poza planem może ubierać się tak, jak mu się tylko zamarzy, ale takie fryzury są ugh.  
/Jesteś więc lepsza ode mnie. Ja obejrzałam pierwszą część w kawałkach, przełączając na nią podczas reklam :P
S: Wszędzie działania pod przykrywką, aż można jakiejś dwubiegunówki dostać..
 Przyzwyczaiłem się. Po tym jak przez niemal dwa lata mieszkałem w otoczeniu ludzi, którzy tylko udawali moich sąsiadów, działałem z ludźmi, którzy tak naprawdę chcieli mnie zabić, i pracowałem w agencji, w której kłamstwa miały własne kłamstwa, nie mogłem się nie przyzwyczaić.
B: Rzucić z misiowym przytulasem, także masz do wyboru dwie bramki mój drogi. 
 Kiedyś może i lubiłem strzelać w obie bramki, ale teraz nie lubię żadnej, co wiąże się z tym, że nienawidzę, kiedy ktoś mnie dotyka. O czym już, miła ty moja, mówiłem.

o.

No bo jednak musiał grać niedbającego o włosy ;p no i np na tym gifie przy odpowiedzi wygląda jakby je miał tłuste, więc pewnie i zająć się nimi nie umiał xD
Biedny John, zamiast jednego będzie mieć trzech xD 
/Sęk w tym, że Bucky wcale nie wydawał się mieć tych włosów jakoś szczególnie zapuszczonych czy przetłuszczanych. Wręcz przeciwnie, w większości scen prezentowały się bardzo dobrze. Za to pan Stan... Cóż, czasem wyglądał, jakby nie miał w domu szamponu - np. jak w gifie poniżej. A to było już po zakończeniu wszelkich dokrętek. Więc dobrze, że je jednak ściął :P
/Jude Law grał właśnie Johna w filmie, w którym tytułowego detektywa portretował RDJ.
S: W sensie są tam metalowe drzewa?
 Nie do końca. Wszystko to maszyny. Cały ten ekosystem, fauna i flora zostały szczegółowo odtworzone. Szukają dzięki temu sposobów na pomoc zagrożonym gatunkom, analizują różne sposoby działania. I robią zapewne różne inne rzeczy, dla których jest to przykrywką, a do których się nie przyznają.
B: Zawsze mogę się na ciebie rzucić, to będzie jeszcze gorsze. Więc masz do wyboru złą rozmowę albo gorsze rzucenie.
 Gorsze? Słońce, co ty niby mogłabyś mi zrobić? Rzucając się na mnie z paznokciami, co najwyżej byś je sobie połamała. Chyba, że miałbym gorszy moment i odebrałbym to jako atak. Wtedy skończyłoby się to niezbyt miło.

Astrid Löfgren

N, świątynia za to byłaby miejscem spotkań i wspólnego czczenia. Ile mogłoby się zrodzić z tego przyjaźni! Ja mu o tym nie powiem i pomogę ci utrzymać sekret.
Którą i tak burzy swoimi siarczystymi przekleństwami. Brzydki Steve.
Boję się zapytać, jaki ma gust. Wszędzie róż, róż i róż? 
/Nie ma świątyni, ale ma za to grupy na fejsie! Choć nie wiem czy to akurat powód do radości.
/Steve taki wstrętny, a obrywa się tylko biednemu Bucky'emu. A Steve to ma czelność go jeszcze pouczać, grożąc mu palcem!
/Właśnie o dziwo nie. Biel i błękit, jedynie w swoim pokoju bardziej poszalała. Ale nie ma tego złego, ile dzięki niej Buniu zaoszczędził na remoncie!
Steve, i myślisz, że dlaczego tego nie potrafisz? Co cię zablokowało? 
 Cóż... Nie wiem. I to jest mój problem.
Bucky, w sprawie tego, że o czymś zapomniałeś, Arbuzie. Już jesteś zadowolony?
 Ale że o czym zapomniałem?

o.

Ale miałby je na co dzień dla siebie, także miałby z tego plusy ;) Pamiętajmy, że i inne produkcje nie trwają wiecznie, wiec non stop nie chodziłby w peruce ;p
Doktorku granym przez Sherlocka? xD
/Nie wszystkim pasują jednak długie włosy. Pan Stan też ciachnął je pewnie tak szybko, jak tylko pozwalał mu na to kontrakt.
/Wyobraź sobie teraz spotkanie Doktorka i IM, do tego w obecności Everetta Rossa (i najlepiej jakiegoś typa, którego zagra Jude Law) i komentarz w stylu "A ty kto? Sherlock?".
S: Dziękuję. Masz może jakieś ulubione miejsce w Wakandzie?
 Cóż, chyba jest to Techno-Organiczna dżungla, założono niedaleko centrum stolicy. Fascynujące miejsce.
B: Dobra, źle postąpiłam.
 Odzywając się do mnie? Trochę tak, nie da się ukryć.

Astrid Löfgren

N, dlaczego jeszcze nikt nie buduje mu świątyń?
Nie omieszkam mu o tym wspomnieć, gdy znów poprosi o zachowanie kultury języka.
A do tego z jego chatki prawdopodobnie nic by nie zostało. 
/Ale za to na pewno stawiają mu ołtarzyki, wieszają jego zdjęcia na ścianach i czczą jego figurki. Żeby tylko się nie dowiedział, że jego podobizna kiwa główką w moim samochodzie, bo uzna to za zniewagę...
/Może czuje się tak winny tego, że przeklina, że upomina wszystkich wokół, by zachować choć trochę kultury w swoim otoczeniu?
/Już nic nie zostało, bo Kobik odnowiła całą bazę i urządziła według swojego gustu. Ale ma za swoje. Zachciał dziecka, to ma!
Steve, mam wrażenie, że sądzisz, że to wstyd mieć problemy i wstyd je ujawnić. 
 Nie do końca. Choć po części to trochę tak, choć tyczy się to głównie mnie. Zanim nie wstąpiłem do Projektu Odrodzenie, w pełni wpisywałem się w schemat osoby "nieprzydatnej społecznie" - byłem synem imigrantów, byliśmy biedni, a ja cierpiałem na wszystko od niedosłuchu, przez astmę, skończywszy na kołataniu serca, i nie raz mi o tym przypominano. A potem zostałem super-żołnierzem i próbowałem wejść w rolę człowieka idealnego, a Kapitana Amerykę pokochali wszyscy ci, którzy nienawidzili Steve'a Rogersa. Chciałem temu sprostać, wmawiałem sobie, że słabość jest zła, że udowodnię wszystkim wokół ile jestem wart, tylko... Nie wyszło tak, jak chciałem. A teraz nie potrafię czasem wyjść z roli, którą kiedyś sobie narzuciłem.
Bucky, tak na dobrą sprawę nawet tematu nie zaczęłam. Mówię, że nieważne. Nie denerwuj się, nie masz czym.
Przecież nie mówię, że coś mi nie pasuje. Wręcz przeciwnie, pasuje, chociaż kokos chyba faktycznie byłby bardziej trafiony. No i pewnie masz rację.
/Jeśli mam się nie denerwować, to zamiast nieważne, powiedz mi, w sprawie czego chciałaś mnie uświadomić. Wtedy będę zadowolony.

o.

Są peruki, upchnęłoby się pod nie jego włosy i po krzyku..
Masz rację, są dobre i złe śmierci.
 Miałby tyle czasu zapuszczać tak piękne włosy tylko po to, by później chować je przed światem? To już lepiej ubrać perukę i się nie męczyć. I swoją drogą, Thor i Loki mają pojawić się w Doktorku. 
S: Temat samobójstwa od dziś dla mnie to drażliwy temat.
 Dobrze, więc nie będę już o tym mówić.
 B: Mam chujowy dzień, naprawdę chujowy. Uśmiechnij się, co?
 O mój Boże, jaki zaszczyt, wybaczyła mi.

Rivoletta

Gdyby korzystali z wiedzy Jefersona częściej sezony byłyby krótsze. Bo wtedy wszelkie trudności można byłoby inaczej zapewne szybciej rozwiązać.
A kto jej to zadanie przydzielił? I nowy wyższy poziom technologi brzmi troche podejrzanie.
/Może i krótsze, ale za to możliwe, że lepsze. Szkoda, że motyw skoczków nie został pociągnięty w żaden sposób.
/Jennifer zyskała swoje moce w wyniku działań tzw. Białego Incydentu. Ona oraz trzy inne osoby zostały połączone z kompatybilnymi obcymi bytami, które obdzieliły je swoją mocą. Ich zadaniem było wprowadzenie ludzkości na wyższy poziom technologiczny, militarny i moralny.  

/I choć tydzień Jenn się skończył, wrzucę jeszcze tę odpowiedź:
J, Czyli albo ty albo osoba siędząca wewnątrz maszyny, dobrze zrozumiałam? I jaka mogłaby być jej rola?
A sytuacja na balkonie? To z papierosem
/Tak, póki co HEXowi potrzebny byłby pilot, jednak niedługo powinnam zakończyć pracę nad sztuczną inteligencją, która sama bez problemu będzie mogła odpowiednio pokierować zbrojami,
/Od dawna wiadomo, że pan Barnes miewa autodestrukcyjne skłonności, widnieje to w jego karcie, więc ten incydent nie był niczym nadzwyczajnym,
S, To nawet kiedy było w miare spokojnie ty nie mogłeś się odprężyć? Jak ty właściwie spędzałeś te 4 lata, gdy nie walczyłeś?
 Jak spędziłem te cztery lata? Cóż... Dwa pierwsze były najgorsze. Kiedy nie miałem misji z SHIELD, zamykałem się w czterech ścianach i próbowałem pogodzić się z tym, że muszę dopasować się do współczesnego świata, nie mam innego wyjścia. Sam był tak naprawdę pierwszą osobą, z którą nawiązałem jakieś bliższe stosunki, a z którą nie łączyła mnie tylko praca. Można powiedzieć, że powoli zmieniałem się w zgorzkniałego samotnika, ale po Waszyngtonie wszystko się zmieniło. Zyskałem wreszcie jakiś cel, którym było znalezienie Bucky'ego i zniszczenie Hydry, jak kiedyś sobie obiecałem.
B, Ta maleńki. W ogóle noc nie mogłeś jeść? Słabo
A może za tym jest coś więcej? Jakoś mi się ona nie podoba.
/Słońce, mogę przeżyć ponad dwa miesiące bez jedzenia - wiem to, bo sprawdzali - więc to, że czasem przycinam sobie racje i żywię się głównie płynami nie zaszkodzi mi jakoś szczególnie.
/Och, no i mi nikt się nie podoba, więc wiesz... W sumie to nie wiem, co masz wiedzieć, ale to szczegół. Czasem się plątam.

Astrid Löfgren

N, jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie! Zasłużył.
O matko. To znacząca różnica. Znaczy między Steve’m a Bucky’m. Ktoś powinien sprowadzić ich na ziemię i doprowadzić do porządku. Tak nie może być.
Masza skradła moje serce <3 Właściwie to Niedźwiedź bardziej, z wiadomych względów. Ale taka bajka byłaby fajna. Tzn. Masza i Niedźwiedź w wersji Kobik i… Zimowy Niedźwiedź.
/Bardzo trafne porównanie. W końcu Bucky jest boski! 
/No ba, że znacząca. Steve demoralizuje dzieci i młodzież powyżej trzynastego roku życia, które oglądają te filmy! Skandal, powinni wyszorować mu usta mydłem, co by się tego oduczył, łajdak jeden.
/Bucky będzie mieć przechlapane. Mogę się założyć, że nie raz skończy jako kucyk, szczeniaczek czy cokolwiek innego, o czym zamarzy Kobik :P
Steve, pracował z tobą dr Garner, ale kiedy go zabrakło, zostałeś z tym sam, dobrze rozumiem? Błędem było, że nikt nie pojawił się na jego miejsce. Masz chociaż z kimś porozmawiać o swoich problemach? Już nie mówię o psychologu. 
 Po czasie pojawił się ktoś na jego miejsce, jednak jakoś nie potrafiłem zacząć wszystkiego od początku. Doktor Garner znał mnie wystarczająco dobrze, by często samemu domyślać się co dokładnie mnie trapi, wiedział jak mnie podejść, kiedy nie potrafiłem się przemóc, by o czymś powiedzieć. Jestem raczej trudnym materiałem na pacjenta, więc to naprawdę coś. Dlatego jakoś nie potrafię przekonać się do tego, by komuś się wyżalić. Wychodzę z założenia, że lepiej nie dokładać nikomu problemów.
Bucky, a, nieważne. No i teoretycznie może, tylko taki, który nie był od urodzenia facetem.
Arbuz Barnes mi się podoba. Lubię arbuzy, więc przez to może lubiłabym cię bardziej. No chyba że wolisz węża ogrodowego. 
/Znowu to robisz. I to jest podłe. Skoro i tak nie chcesz mi czegoś powiedzieć, po co zaczynasz temat? Wiesz, że mnie to denerwuje. A jak ja się zdenerwuję, będę niemiły i zdenerwuję ciebie. Warto?
/No i co ci nie pasuje w tym porównaniu, że się tak uwzięłaś? Pasuje. Chociaż zamiast arbuza mogłem wybrać kokosa czy coś. Ile może wynosić obwód głowy i ramion takiego dzieciaka? Trzynaście, czternaście cali? Pewnie coś koło tego. I choć specem od kobiecej budowy nie jestem, jakoś wypadło mi to wszystko z głowy, to jakoś wątpię, żeby te wrzaski i płacze podczas porodu były ze szczęścia i przyjemności. Ale co ja tam wiem.

14 października 2016

Astrid Löfgren

N, no wiem, nie powinnam tak robić, ale coś od życia tez mi się należy, nie?
Aww, wyglądałby pięknie <3
U niego najpewniej pourazowka się wkrada. Wtedy jego wizje mają mocniejsze wytłumaczenie.
A to hipokryta jeden. Nie spodziewałam się tego po nim.
/Jak możesz cieszyć się życiem, wiedząc, że biedaczyna tak cierpi?
/Próbowałam znaleźć jakieś fanowskie zdjęcia z buckysiowymi figurkami, ale jedynym, co znalazłam, było figurkowe prono Stucky. 
/I o ile najcięższym przekleństwem Tony'ego jest "cholera", które tak zbulwersowało Steve'a, o tyle on sam używał już i delikatnych skurczybyków, i choler, i kurw, i skurwysynów. Ale tak w sumie było to nie do uniknięcia, przecież większość życia spędził u boku Bucky'ego Barnesa. I Steve przeklnął na ekranie dziesięć razy, Bucky osiem. A to łobuzy. 
/No i zobacz jaki ładny art znalazłam - klik <3 Ten też - klik.
Steve, to twoje problemy i ty sobie z nimi nie radzisz, wiec nie powinno tu działać stwierdzenie, że inni mają gorzej. Czujesz się źle i to jest twoje gorzej niż inni.
 Wiem to wszystko, naprawdę, ale jednak i tak nie potrafię się przemóc. Kiedy współpracował z nami jeszcze doktor Garner, potrafił poprowadzić to wszystko w taki sposób, że przestawałem myśleć o tym, że Kapitan Ameryka powinien być taki, jakim chcą, by był wszyscy wokół. Uświadomił mi wtedy, że dotarłem do etapu, w którym Kapitana Ameryki nienawidziłem najbardziej ja sam, ponieważ wszyscy widzieli jego, nie Steve'a Rogersa, który nie potrafił poradzić sobie z... tym wszystkim. Dałem sobie z tym radę, jednak czasem miewam dołki. Jak każdy. 
Bucky, aż nie wiem czy cie uświadamiać czy zostawić w niewiedzy. Ale rozbawiłeś mnie tym arbuzem. Mam nawet ochotę nadać ci taki przydomek.
/Ale że uświadamiać w sprawie czego? Zresztą nie ważne w sprawie czego, wal, nie lubię być pozostawiony w niewiedzy. Chyba, że zaraz powiesz mi, że ominęło mnie coś ważnego jak cholera i facet może sobie zajść w ciąże, bo czemu niby nie, skoro po świecie biegają wielkie, zielone monstra.
/No i poważnie? Co ja ci zrobiłem, że chcesz mnie przemianować na Arbuza? 

Astrid Löfgren

N, jestem zbyt dumna, by to zrobić.
Z mundurem, oczywiście! Skoro za mundurem panny sznurem, to i skrzydełka będą wyglądać zachwycająco <3
Jakieś podstawy są. Tak teraz myślę, że jego stan pasowałby też do cyklotymii. To jest z kolei takie coś, że przez te dwa lata (jak w dystymii) występują epizody depresyjne i hipomanii. No bo Steve jest taki trochę niestabilny. Zazwyczaj to się nie dzieje w związku z jakimiś wydarzeniami, ale jednak czasem się zdarza. Trochę pasuje. 
/Tobie zwyczajnie na nim nie należy, zła kobieto! On cierpi, a ty nie potrafisz poświęcić dumy dla jego dobra! Choć tak w sumie to nic dziwnego.
/Bucky będzie jak Barbie Mariposa <3
/Opis fazy depresyjne to wypisz, wymaluj Steve od braci Russo, z fazy hipomanii ter sporo pasuje, więc może coś w tym jest? W końcu Kapitan Ameryka Kapitanem Ameryką, super-żołnierz super-żołnierzem, ale Steve swoje przeszedł i nie mogło się to na nim nie odbić w żaden sposób. Zwłaszcza, że to taki typ, który pomaga innym, samemu cierpiąc raczej po cichu.
+ Ostatnio natknęłam się na tekst, w którym ktoś zwrócił uwagę na to, że osobą, która przeklnęla w kinowym MCU najwięcej razy jest... Steve. Na drugim miejscu był Bucky ze swoimi "the hell" i "dammit", a dopiero potem cała reszta. Więc to jego nieszczęsne "Language!" coś nie bardzo ma sens :P
Jennifer, bo?
 Ponieważ nie zależy to ode mnie. Tyle.
 
 Steve, co cię krępuje?
 Po prostu... Sam nie wiem, gdzieś z tyłu głowy ciągle jest myśl, że to nic takiego, że ludzie mają gorsze problemy, że powinienem dać sobie z tym radę sam. W końcu od zawsze chciałem być tak samodzielny, jak tylko byłem w stanie, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Często nie wychodziło tak, jak powinno.
Bucky, no ale wciąż problem. I wcale nie gadasz od rzeczy. Też zaczęłam się nad tym niedawno zastanawiać. 
 Tylko wiesz, ty masz jeszcze jakiś powód by się nad tym zastanawiać, bo pewnie kiedyś zachcesz sobie zafundować jakiegoś potworka. Albo i nie, żeby nie było, że myślę zbyt stereotypowo. Ja raczej nie muszę obawiać się przepychania arbuza przez wąż ogrodowy.