28 kwietnia 2015

Astrid Löfgren

N, w sumie mogę to zwalić na gorączkę, ale rozważam ewentualność, że jednak Bakuś mówi z sensem. Pozwól mi w to wierzyć! :D 
James, taki beznadziejny, że i tak nie byłbyś w stanie strzelić sobie w łeb.
Gdybym mogła to bym go zapytała, czy najpiękniejszy też byłeś.
To, że macie się w nic nie wplątywać to już coś może znaczyć, np. to, że wszędzie wściubiałeś nochala razem z Rogersem, a to z kolei może znaczyć, że byłeś krnąbrny, a teraz ta krnąbrność z ciebie wyłazi, jak już żyjesz własnym życiem. Nawet ta przyjaźń z Rogersem dużo o tobie dawnym świadczy. Sorry, zawsze wszędzie coś wynajdę.
Zawzięty dupku, więcej wiary.
Oh tak, masz nas. Od zawsze byłem dla niego chodzącym cudem i gdy tylko brał węgiel w dłonie, prosił o to, bym pozował mu niczym francuskie dziewczę. A gdy podczas zim, zastawały nas mroźne noce, brał mnie w ramiona i prawił poematy o mojej urodzie i wewnętrznym pięknie...
Serio, myślałem, że mieliśmy skończyć ten temat? 

Nie "wściubialiśmy nochali" tylko zawsze wracaliśmy choć z podbitym okiem i w większości wypadków, nie z mojej winy, ale byłem młodszy i zbierałem większy ochrzan. 
Fakt, krnąbrny byłem zawsze i tego chyba nie udało się ze mnie wyplenić. 

I tak, wiem, że jestem tchórzem, który nie potrafi nawet strzelić sobie w łeb. Nie musisz mnie uświadamiać.

Rachel

Bucky: Może to troszkę okrutne pytanie, ale myślisz, ze jak wyglądałoby twoje życie gdyby wszystko potoczyłoby się inaczej?
N: Wzięłam życiorys Bucky'ego z Ultiamtes :)

Bucky:
Najpewniej nie słuchałbym Steve'a i zamiast wstąpić do Komanda, wróciłbym do domu z przypinką jeńca i rentą. Pewnie poszedłbym w końcu na studia, potem znalazł pracę, poznał jakąś miłą, młodą damę i prędzej czy później z nią ożenił. Zapewne mielibyśmy dzieci- co najmniej dójkę, dom z ogródkiem i psa. Teraz pewnie już dawno byłbym martwy albo był starym zrzędą z rakiem płuc, bo za dużo paliłem i zadręczałbym wnuki żenującymi historiami z młodości ich rodziców i opowieściami o tym, jak to było za moich czasów albo jak poznałem ich babcię. 

Ale za to jestem tutaj.

Astrid Löfgren

N, cóż, może przyznaję mu rację, bo leżę chora i umierająca, przez co coś mi się w głowie poprzestawiało, albo po prostu James gada z sensem! :D
Siebie, że aktualnego siebie, o tak. Nie umiem dzisiaj sklecać zdań, przepraszam! 
James, nie chodzi o wypytywanie Rogersa, bo dla niego to ty pewnie byłeś najlepszy, najważniejszy, najpiękniejszy, najmądrzejszy, i te wszystkie inne "naj", więc dobrze kombinujesz, to by było bez sensu. Najdrobniejsze fakty, które pamiętasz, są tu najistotniejsze. Nie to, co ktoś ci powie. Mówiłeś, że kojarzysz sobie miłe spotkania z rodziną Steve'a, swoją rodzinę, jakieś wydarzenia, a jeśli to, to zakładam, że pamiętasz też, jaki wtedy byłeś. Samo to, jak się ustosunkowujesz do osób, które chociaż kojarzysz i do wydarzeń, już dużo mówi o twoim życiu i tobie samym. A nawet z minimalnej porcji informacji da się cokolwiek wyciągnąć i to już by było in plus. Kim jesteś teraz? Gdyby ci się tak udało chociaż trochę ustabilizować na dłuższy czas, to już byłbyś w domu. Może i takie spisywanie nie byłoby głupie. Szukanie w sobie cech, które mógłbyś uznać za trwałe (o, taka na przykład pewna zawziętość, bo jak już się za coś weźmiesz, to to kończysz, prawda?), może być pomocne w identyfikacji własnego ja.
Nie od razu Rzym zbudowano, Jamesie, więc i podejmowanie decyzji kiedyś ci w końcu wyjdzie. Wszyscy uczą się na błędach.
N: Stawiam na to pierwsze, coś tu musi być bardzo nie tak :P

Bucky:
Pomijając "najpiękniejszego" to pewnie by się zgadzało, więc z góry uznałem, że to bez sensu. Same superlatywy na temat Barnesa zapewne tylko bardziej by mnie pogrążyły, bo utwierdziłby mnie w tym, jak beznadziejny jestem, i że lepiej byłoby strzelić sobie w łeb. 

Kojarzę to, że przebywałem u Steve'a i że było miło, ale nie pamiętam dlaczego. Pamiętam, że jego matka była pielęgniarką, że zawsze roztrzepywała mi włosy na powitanie i groziła nam palcem na to, że nie mamy się w nic wplątywać. Nic poza tym. 
Pamiętam, że kogoś nienawidziłem, a kogoś innego kochałem, ale nie wiem dlaczego. Pamiętam wyrywki wyrwane z kontekstu, więc ciężko coś na nich zbudować.

Gdybym potrafił się ustabilizować to bym to zrobił.
Póki co, wiem, że jestem zawziętym dupkiem, czasem bydlakiem. Tylko nie wiem, czy to plusy czy bardziej minusy, więc tabelka na razie pozostanie pusta. 

Ana Morgan

N musiałaś pisać o Wdowie? Teraz jeszcze bardziej jej nienawidzę! Biedny Jarvis i dzieci Clinta :( I dobrze, że ją zabił, sama bym tak zrobiła. Ale również bardzo dziękuję i choć Natashy miałam na razie nie wprowadzać, może coś z jej postacią wykombinuje, na dzień obecny nie mam do tego głowy. Wciąż męczę się z rozdziałem, a końca nie widać :/ A WS pojawi się prędzej czy później, mam na niego pomysł, tylko nie wiem, jak pozbyć się Bucka ^^
O i dziękuję za Amorę. Czytałam o niej pobieżnie, ale to było na angielskiej stronie, więc rozumiałam trzy po trzy. Dzięki tobie poszerzyłam sobie wiedzę o kilka przydatnych faktów.
Clint: Chyba nie mam wyboru i muszę uznać. A tak w ogóle to jak walczyło się z tymi kosmo-zombie i stukniętym bożkiem? Moim skromnym zdaniem strasznie łatwo się rozlatywali :( I Loki też się nie popisał. Żeby bóg (no dobra Jotun) dał sobą pozamiatać podłogę byle Hulkowi :/ Żeby nie było, tyłam po waszej stronie ^^
Bucky: I ty jeszcze narzekasz na swoją rękę, panie skromny? Ciesz się, że nie skończyłeś jak grizzly :P Tak w ogóle to muszę sporo nadrobić, więc co u ciebie? Jak współpraca z Pajączkiem? Potulna jak baranek, co? A co do pajączków, ale takich prawdziwych, to wczoraj ubiłam tarantulę ^^ Pewnie jesteś ze mnie dumny, co?
N: Cytując: chciałam dobrze, a wyszło jak zawsze :P Skoro tak kochasz Natashę to już widzę jak spodoba ci się AoU ^^
Jak pozbyć się Bucky'ego? Może kanoniczny pociąg? Albo wypadek samolotu/samochodu/ czegokolwiek innego? Misja na której coś poszło nie tak i został jeńcem/ został uznany za zmarłego? Opcji jest wiele, a i tak będziesz lepsza niż Whedon.

I tak, gifuje scenami z AoU. Będę robić do rzadko i przycinać je tak, by nie było widać żadnych spojlerów- sama twarz Clinta. Mogę?

Clint:
Może i z perspektywy kogoś, kto najpewniej widział to w wiadomościach lub wyciekłych plikach SHIELD to może i mogło wydawać się to czymś prostym, ale z perspektywy uczestnika już nie bardzo.
To byli kosmici. Armia z kosmosu. A ja mam łuk i strzały. Nie było aż tak zabawnie.
Bucky:
Jestem skromny. Nie chwalę się na prawo i lewo tym, że później równo wgniatałem go w ziemię i potrafiłem unieść jego cielsko jedną- prawą- ręką. Dobra, teraz się chwalę.
Widocznie uznano, że jestem zbyt przystojny by skończyć jako włochata góra cielska. 

Tak, potulna jak baranek. Przywaliła mi w głowę z taką siłą, że metalowy drąg się wygiął. A ja zacząłem zastanawiać, czym u diabła ją szpilowano, bo mnie chwilowo zamroczyło. 
Ale przyznaje, że byłem pod wrażeniem.

Tak, jak cholera. Kiedyś bałem się pająków, ale po kilku podrzuconych przez Dugana mi przeszło.

Astrid Löfgren

N, to nie wytrzymam i się do ciebie zgłoszę :P 
James, w sumie to teraz wiem, o co ci chodzi, i przyznaję rację (!).

Właśnie nie wiem, w których momentach nie jesteś "sobą", a w których jesteś. Wierzę, że "sobą" jesteś wtedy, kiedy nie mówisz od rzeczy (te nieszczęsne robaki). Chyba najlepiej by było, gdybyś odnalazł i określił swoją aktualną tożsamość. Mogłoby to być jakieś połączenie twojego "ja" kiedyś i teraz. Ale to chyba wyższy poziom i na razie nie masz raczej nawet możliwości skonfrontowania tych dwóch "ja" i dopasowania do siebie - siebie, że siebie teraz - ich cech. Powód prozaiczny, bo pewnie nawet nie masz czasu dłużej się nad sobą zastanowić, albo zwyczajnie na razie nie chcesz i po prostu działasz w obranym przez siebie kierunku, oddzielając wszystko inne. Takie zastanowienie się nad sobą niezwykle dekoncentruje, prawda?

Wychodzę z założenia, że nie ma złych odpowiedzi, jeśli są odpowiednio uzasadnione. W twoim przypadku obie są moim zdaniem uzasadnione i mają solidne podstawy do swojej prawdziwości i słuszności.
Pewnie gdybym powiedziała, że masz być dobrym człowiekiem, to by to przemknęło bez echa, także nie jestem pewna, czy chciałbyś obecnie, by ktoś ci mówił, kim masz być. Teraz możesz być tym, kim chcesz, to twoja decyzja i z tego korzystaj, skoro masz na to szansę.
N: Dobra, teraz już serio zaczynam się bać. Przyznajecie mu już rację któryś raz z rzędu. Co się z wami dzieje, ludzie :P?
I o co chodzi w "siebie - siebie, że siebie teraz"? Pogubiłam się trochę.

Bucky:
Sam nie wiem, kim jestem. Czasem mam wrażenie, że siedzi we mnie ktoś inny, a ja znowu jestem tylko pasażerem na gapę, który może tylko biernie patrzeć na to, co się dzieje i nie ma na to żadnego wpływu. Nienawidzę tych chwil. 

Skoro nie wiem, kim tak naprawdę byłem, to jak miałbym to zrobić? Nawet gdybym poszedł z tym choćby i do Rogersa to otrzymałbym tylko jego wersję tego, jaki był Barnes. Najpewniej wyidealizowaną w choć najmniejszym stopniu, a to zmieniłoby już wszytko. Żadna opinia nie byłaby w pełni obiektywna, więc nic by mi nie dała. 
I jak miałbym dowiedzieć się, kim jestem teraz? Spisywać wady i zalety na kartce czy chodzić i wypytywać o to innych ludzi?

Nie tyle dekoncentruje, ale zbyt dużo wymaga- zarówno czasu jak i spokoju. A ja nie mam żadnego z nich. 

Zawsze ktoś mówił mi, kim mam być- jak chodzić, jak mówić, jakie gesty wykonywać, co robić a czego nie, jaką religię wyznawać, kogo nienawidzić i kogo zabijać. Może i powonieniem się cieszyć, że mogę podejmować te decyzje samodzielnie, ale cholera, jestem w tym beznadziejny. 
 

Ana Morgan

Kolejne pytanie do ciebie N :D Tym razem chodzi mi o Amore (mam nadzieję, że imienia nie przekręciłam ^^). Wiesz coś o niej?
Bucky i Clint: najdziwniejszy stwór, z jakim walczyliście?
N: Słabo znam serie o Thorze, więc będę posługiwać się ogólnikami. Ale damy radę!

Zanim jednak przejdę do Amory, chciałabym powrócić do Natashy, bo coś mi się przypomniało.
Nie opierasz się na żadnej konkretnej Ziemi, więc możesz mieszać fakty. W uniwersum Ultimates (Ziemia- 1620) Bucky nigdy nie został Winter Soldierem (wiemy jak szczęśliwe byłoby jego życie, gdyby wszystko potoczyło się inaczej), więc nigdy nie poznał Natashy i nie miał na nią wpływu. 
Natasha była byłą zabójczynią KGB, która teraz pracowała dla SHIELD. Zaręczyła się z Tonym Starkiem, który zbudował dla niej nawet zbroję Iron Mana (Women?). Potem okazało się, że Romanowa była podwójnym szpiegiem i zdrajczynią. Zamordowała Edwina Jarvisa oraz żonę i dzieci Clinta. Barton potem zabił ją, więc... 
Może ci się to przyda :)

Amora the Enchantress była członkinią pierwszego składu grupy Masters of Evil, stworzonej przez Barona Zemo, a tym samym jednym z pierwszych przeciwników Avengers.
Ma młodszą siostrę, Lorelei (którą zobaczyć można było w Agents of SHIELD). Imiona ich rodziców nie są nikomu znane. 
Obsesyjnie zakochana w Thorze, którego chciała zdobyć za wszelką cenę. Wspólniczka Lokiego.

Jest zmienna jak pogoda na morzu i momentami równie niebezpieczna co tropikalny tajfun. Apodyktyczna i egocentryczna. Ma poważne problemy z uznaniem jakiejkolwiek władzy, co nierzadko było powodem konfliktów z Asami.
Jeśli nie jest akurat przyciśnięta do ściany, z ostrzem miecza na gardle, rzadko zgadza się na jakiekolwiek kompromisy, bo za bardzo zależy jej na własnym zysku. Jest przy tym chorobliwie zachłanna i nie umie powiedzieć sobie dość.

Amora potrafi sprawić, że jeden jej pocałunek zniewala każdego mężczyznę. Poza tym, w " Hulk vs Thor " ożywiła Thora swoim pocałunkiem, a Black Knighta zamieniła w kamień.
Ponadto świetnie zna się na magii- Amora zaczynała uczyć się magii pod okiem Królowej Nornów, Karnilli, ale niedługo po opanowaniu postaw, Amora została wygnana przez swoją nauczycielkę.
Używa często różnych magicznych przedmiotów czy mikstur. Ma nadludzką siłę, wyjątkową żywotność jak każdy As. 
Przy boku Amory zawsze stoi Skurge, niejaki Kat bądź Egzekutor. Jest on zauroczonym przez nią wojownikiem.

Clint:
Szurnięty bożek i jego armia kosmitów-zombie się liczy?
Poza tym incydentem, miałem do czynienia raczej z normalnymi przeciwnikami.
Bucky:
Nie wiem, czy można nazwać go "stworem", ale kilka razy starłem się z Rosjaninem Michaiłem Ursusem, który potrafił zmienić się w cholernego, wielkiego grizzly. Był radzieckim majorem na którym eksperymentowano, a później kazano mu spuszczać mi łomot. Na początku byłem znacznie słabszy i nie potrafiłem walczyć, więc nie kończyło się to zbyt miło. Potem szala przeważyła się na moją stronę.

Astrid Löfgren

N, na temat Civil War też będziesz duuuużo wiedzieć?

James, ciężko żyć, ale łatwo przetrwać? A to się wzajemnie nie wyklucza? W końcu całe życie jest w jakimś sensie walką o przetrwanie.
Żaden test, a za to moja teoria, że notorycznie ktoś podszywa się pod ciebie. Taka trochę racjonalizacja twojego ostro chwiejnego stanu emocjonalnego, pomijająca oczywiste fakty. Przyjemniejsza zarazem.
To mogę wybrać kim masz być? To już jest test, zastanów się dobrze.
N: Ja zawsze wszystko wiem :P!
No dobra, nie zawsze... 

Bucky:
Trudno żyć, ale łatwiej tak nie umrzeć, lepiej?
Można przeżyć albo przetrwać. Dla mnie to ogromna różnica.

W których momentach nie jestem "prawdziwym" mną?
Czasem mam wrażenie, że podszywam się sam pod siebie. Albo pod niego. I że już nie wiem, który jest tym prawdziwym.

Całe życie byłem tym, kim chciano bym był. Powinienem odpowiedzieć tak, mam to zakodowane gdzieś w głowie, ale podskórnie czuję, że to zła odpowiedź. Złe odpowiedzi były zabronione.

27 kwietnia 2015

Astrid Löfgren

N, pierwsza część uszła, na drugiej wyszłam w połowie z kina, na trzecią w ogóle nie poszłam. Więc tak, tragiczne i modlę się, żeby w AoU tak mnie te romanse nie raziły, bo coś czytałam, że to trochę... no, niezbyt fajne jest :D

James, ja mam swoją teorię: kim jesteś i gdzie jest zgred? :P
Nie no, czasami da się, fakt, i cieszę się z tego bardzo.
Pozadawałabym ci ćwiczonka na twoje umysłowe dolegliwości, ale ty jak to ty, w dupie masz co inni ci radzą, także sobie daruję :)
N:  W pierwszych dniach po premierze wszystkie filmy Marvela zgarniały same dziesiątki, a najwyższą oceną jaką widziałam dla AoU jest osiem. To coś oznacza :P 
Film jest już w necie w dwóch czy trzech wersjach językowych, więc widziało go już pewnie sporo osób, więc tym bardziej to już coś musi znaczyć. Ale co tam AoU, dziś zaczęli kręcić Civil War <3

Bucky:
Nie zawsze wszystko mam gdzieś. To zależy od sytuacji, bo nie można mówić wszystkiego każdemu i zawsze, trzeba stwarzać pozory. Może ciężko tak żyć, ale łatwo jest tak przetrwać.

Kim jestem? To jakiś test? Miałem ich sporo w swoim życiu, ale odpowiedź "niczym" w tym przypadku raczej nie byłaby zadowalająca? Mogę być każdym, kim chcesz, bym był?

Ana Morgan

Wszyscy: Jakie macie sposoby na stres? Co robicie, żeby się nie stresować?
N: Zwyczajnie nie myślę o tym, co mnie stresuje. W moim przypadku zawsze zdaje to egzamin :)
Kiedy robiłam prawko, przy pierwszym podejściu tak się przejmowałam, że zasnąć nie mogłam i oblałam. Przy drugim nie zajrzałam do materiałów na 24 h przed egzaminem i zupełnie nie zawracałam sobie tym głowy i się udało.

Sam:
Idę pobiegać, powspinać się- zwyczajnie muszę porządnie się zmęczyć.
Clint:
Grzebie w starym sprzęcie, strzelam do ruchomych celów- świetnie zajmuje to umysł, ćwiczę, idę się napić. Zależy od sytuacji. 
Bucky:
Staram się odprężyć w choć minimalnym stopniu. Panuje nad oddechem, rozluźniam mięśnie, przekierowuję myśli choć na chwilę na inne tory.

Astrid Löfgren

N, nie nastawiam się na zbyt wiele, absolutnie, ale mam jakiś sentyment (chociażby do Clinta i Starka :P) i chyba przez to chciałabym to już zobaczyć i wiedzieć, na czym to wszystko stoi. Tak mam zawsze przed każdym filmem, na który czekam bardziej, niż na inne. Wolę się nie nakręcać za bardzo, bo pewnie byłoby to podobne do mojej reakcji na "Hobbit", którego zaczęłam nienawidzić całym serduszkiem przez tę karykaturę zwaną ekranizacją.

James, tak tak, bardzo ładnie odpowiedziałeś, a ja się poprawiłam.
A próbujesz nad tym panować? Ciekawe czy to już otępienie, czy jeszcze chwiejność.
N: Nie oglądałam żadnego Hobbita, ale wątek romansowy ponoć tak samo wciśnięty na siłę               i bezbarwny jak ten z AoU :P

Bucky:
Więc jak widzisz, potrafię normalnie rozmawiać. Albo przynajmniej się staram. 
To nie do końca jest coś nad czym można zapanować. Mam całkowitą kontrolę nad ciałem i potrafię wycisnąć z niego tyle, ile tylko się da, ale umysł to już zupełnie inna sprawa. Z nim nadal przegrywam.  

Nie wiem czym różnią się te dwa stany, więc nie pomogę.