16 lipca 2015

Astrid Löfgren

N, po zwiastunie widać, że nie będzie to jego mdłe wcielenie rodem z "Genezy".
Z logicznego punktu widzenia owszem, wciąż jest to plagiat i to cholernie komiczny. Z punktu widzenia Marvela - za pewne jest to genialny zabieg, bo przecież to świetne powtarzać tyyyyyle razy to samo.
Chyba się za ten komiks zabiorę, bo aż mnie ciekawi, co w tej trawie piszczy. 
 Właśnie o punkt widzenia Marvela mi chodziło. No bo jeśli coś zadziałało raz i drugi, na pewno zadziała też dziesiąty i dwunasty, prawda? Jednak nie bardzo prawda, ale schematy i tak będą powtarzać się przez następne cztery fazy.
 To seria. Wyszły dwa numery, a poniższe plansze to zapowiedzi numeru trzeciego "Planet Hulk". Ale i tak znalazłoby się jeszcze wiele, wiele bardzo podobnych, bo u nich to coś całkiem normalnego.

+ Właśnie przeczytałam, że Magneto w X Men: Apocalypse mieszkać będzie w Polsce lat '80. Ciekawe czy będzie stać w kolejkach z kartkami.
James, taki honor to o kant tyłka można rozbić. Jak mógł ryczeć, błagać, itd., będąc na skraju (sprzęt podtrzymujący funkcje życiowe mówi sam za siebie)? Czegoś tu nie rozumiem. To trochę jak kopanie leżącego.
Pocierpiał, pocierpiał i zdechł, a niewinnej kobiecie zniszczyłeś życie. Gratuluję, faktycznie bardzo racjonalne.
Żeby cię przypadkiem w tym piekle wszyscy na raz nie dopadli.
Chyba wróciło, bo jak na razie szczęście ci chociaż trochę sprzyja.
Więc co cię jeszcze obchodzi?
 Mógł mówić i często nawet pełnymi zdaniami, więc bez problemu mógłby mazgaić się jak cała reszta. Kopanie leżącego? Zwyczajnie zrobiłem mu przysługę i pomogłem zejść z tego łez padołu.
 Naprawdę sądzisz, że ta kobieta choć trochę mnie obchodzi? Była tam z własnej woli, nikt do niczego jej nie zmuszał, więc to po prostu straty wliczone, jak lubili mawiać. Bo może i jestem człowiekiem, który potrafi rozczulić się nad wspomnieniem rodziny, ale jestem też człowiekiem, który zgniecie komuś czaszkę bez mrugnięcia okiem. Nie zapominaj o tym.
 A czy choć raz twierdziłem, że bym na to nie zasłużył? Oni są złymi ludźmi, ale ja wcale nie jestem lepszy. Tylko, że w odróżnieniu od nich, nie próbuję wmawiać nikomu, że jest inaczej. Otwarcie mówię, że jestem złym człowiekiem i wiem, że kiedyś zostanę za to ukarany. Jeśli nie za życia, to na pewno po śmierci. Ale nie boję się piekła, bo raczej ciężko będzie mnie czymś tam zaskoczyć.
 To nie szczęście. Po prostu nadal mam coś do zrobienia i muszę to skończyć.
 To cholernie trudne pytanie. Nawet nie wiesz jak. Wiem, że obchodzi mnie coś więcej. Musi przecież obchodzić. Tylko, że... nie do końca wiem, czym to jest. Nie wiem wielu rzeczy, naprawdę wielu i nie ukrywam tego.

Loki of Asgard

Bucky, mam do ciebie kilka pytań. Po pierwsze, gdzie mogę sobie załatwić takie fajne ramię, ile kosztuje dosztukowywanie i jak bardzo to boli? Po drugie: czy tak samo mocno, jak ja, nienawidzisz Avengersów? Czasem wydaje mi się, że jestem odrobinę samotny, jeżeli chodzi o moje stanowisko wobec tej zabawnej grupki pseudo-bohaterów... Po trzecie: chciałbyś może nawiązać ze mną współpracę? Przydałaby mi się taka silna, niezależna, bezpośrednia osobowość. Razem zdziałalibyśmy cuda!
Liczę na odpowiedź i pozdrawiam
Loki - Król Asgardu, Dziewięciu Królestw i Wszechświata
 Nie jestem żaden Bucky.
 Proszę, bierz moje. Jestem bardzo pomocnym człowiekiem, więc chętnie pomogę zredukować liczbę nadprogramowych kończyn. Przy okazji pomoże ci to poznać odpowiedź na pytanie "jak bardzo to boli".  
 Chodzi o Kapitana i jego wesołą gromadkę? Są mi całkowicie obojętni, jeśli tylko nie wchodzą mi w drogę. Jednak przyznaję, że ich nieustanna pogoń bywa nieco... irytująca. A uwierz, że przestaję być tak miły, jeśli się zdenerwuję.
 Współpracę w czym? W knuciu niecnych planów przejęcia władzy nad światem? To raczej nie moja bajka. Byłem, a właściwie nadal jestem najemnikiem. Zależy to tylko od tego, jaka będzie twoja oferta.
 Król wszechświata? Dobre sobie. I to ja jestem szurnięty.

Astrid Löfgren

N, Deadpool raczej nie zawiedzie :D To by było dziwne, gdyby zrobiono z niego grzecznego chłopca. Jeszcze bardziej by to nie pasowało niż u Winniego.
Bo wiesz, grunt to oryginalność...
Po cichu na to liczę. Bober zobowiązuje.
Czasem Stucky wydaje się być kanonem... Co poradzisz :P Toć to BFF!
 Ciągle pamiętam obraz "Deadpoola" z Genezy. To była makabra i po prostu ciężko wyrzucić to z głowy :P Jednak pamiętam także, że pierwsza część X Menów zapoczątkowała całkiem nową epokę filmów o superherosach, więc nie zdziwię się jeśli i Deadpoolowi się to uda.
 Cóż, czy plagiatowanie samego siebie to nadal plagiat?
 Coraz bardziej wątpić w to, że to "Secret Wars Steve and Bucky are a couple" miało być żartem. To naprawdę, ale naprawdę jedyny tego typu pairing, który zupełnie mnie nie dziwi. Oni wręcz sami się o to proszą. 
James, wpłynęło to na ciebie jakoś? Nie wiem, może np. przez ten jego honor potraktowałeś go łagodniej?
Ta, sama sobie dokończę. Byłyby. Gdybyś na przykład dał sobie spokój z tą kobietą, która przecież nic złego ci nie zrobiła, jak zakładam. Mogłeś wybrać moment, gdy facet byłby sam (bo też zakładam, że skoro go znalazłeś, to musiałeś wiedzieć, że jest żonaty), a ona nie przeżyłaby przez ciebie tak ogromnej traumy, którą musiała przeżyć, nieważne czy z tym typem była dla zielonych czy z miłości. Patrzenie na śmierć bliskich jest czymś takim, co łamie na całe życie. Z pewnością coś o tym wiesz. Wielu ludzi coś o tym wie. Wiem, wielka łaska, że zostawiłeś ją przy życiu. I wiem, nie myślałeś racjonalnie.
Raz wyrwałeś się śmierci przed wojskiem?
Jest coś, co cię obchodzi oprócz zemsty?
 Och, byłem bardzo łagodny. Po prostu odłączyłem cały sprzęt podtrzymujący go przy jego marnym życiu, usiadłem obok i czekałem. I bardzo, bardzo dokładnie opisywałem to, co mi zrobił. A potem zwyczajnie wstałem i wyszedłem drzwiami, mijając po drodze personel i rodzinę. Pełen spokój, biały dzień. Nikt nawet nie zauważył. 
 Ależ ja myślałem bardzo racjonalnie. Zaplanowałem wszystko z najmniejszym szczegółem. On nie umarł od razu. Nie. Potrafię zrobić to tak, by ofiara mogła przetrzymać jeszcze długie godziny. Mógł wiec tylko siedzieć, powolnie konać i patrzeć jej prosto w twarz. Widział więc każdy najmniejszy ruch ostrza. Jedno nacięcie za każdą osobę, którą kazał zlikwidować. Dokładnie opisywałem mu to, co wtedy z nimi robiłem. Dopiero potem podziękowałem mu za to, że sam mnie tego nauczył i pozwoliłem mu wreszcie zdechnąć, upewniając się, że cholernie go to zaboli i będzie wyć z bólu jeszcze w piekle. A tam dorwę go po raz kolejny i znów obedrę go z cholernej skóry. Jak każdego z nich.
 Można chyba tak to ująć. Raz, gdy miałem siedemnaście lat i dopiero zacząłem pracować w porcie, paskudnie zachorowałem. Traciłem przez gorączkę całe dni, ledwo mogłem jeść i byłem piekielnie odwodniony. Zakładano, że już po mnie. A potem nagle stał się cud i zacząłem stawać na nogi. Coś musiało nade mną czuwać i robiło to potem jeszcze przez długi czas. Aż w końcu stwierdziło, że nie jestem tego wart i odeszło. 
 Gdyby nadal obchodziła mnie tylko zemsta, już dawno skończyłbym swoją listę. A skończyłem gdzieś w połowie.

Astrid Löfgren

N, taki serial to marzenie, ale chyba się nie zapowiada, żeby powstał, a szkoda.
Bober + włosy + mundur + make-up = Buniuś fanem metalu. Zamaskowany panda. Skubaniutek jeden, wie co robi.
Żeby tak pod mundurem miał te czerwone wdzianko - byłoby cudownie i wszyscy zadowoleni <3
Uh, jeśli będzie tak robić, to się dowiemy, czy brak lodu przywrócił mu owłosienie godne misia. Bardzo na to liczę.
Jak zwykle jestem z niusami do tyłu. Mam nadzieję, że tu wbije się kanon i trochę mu Buniuś dokopie.
 Zdążyłam się pogodzić z tym, że na prawdziwego Winter Soldiera nie ma co liczyć i trzeba zadowolić się jego ugrzecznioną wersją, która nawet nie przeklnie ( a nie bez powodu mówiono na niego The Damnit Soldier), bo rating nie pozwala. Ale pocieszam się tym, że Daredevil i Deadpool (mam wielką nadzieję!) dostali świetne ekranizacje.
 Policzyłam, że w filmach i serialach Marvela jedenaście razy zastosowano motyw „zabili go, ale uciekł”, sześć razy ucięto komu rękę i dwanaście razy pokazano czyjąś klatę. Huh, bez tego ostatniego to nie ma filmu. To już tradycja.  

 Nie liczyłabym na powrót kudełków. Jeśli jest się bohaterem pierwszoplanowym, musi się mieć wydepilowaną klatę i nieważne czy jest się nordyckim bogiem, czy prawie stuletnim super żołnierzem. Taki wymóg i koniec.

Plus to, to i to. Oni zawsze są razem tak bardzo hetero. Zawsze.
James, zabiłeś tego dziadunia? Zdziwiła cię jego postawa? Bo chyba raczej mało który delikwent przyjąłby swój los z honorem.
Właśnie to miałam na myśli. Nie tylko po nią? Dobra, nieważne, domyślam się i nie chcę się upewniać. Przedsmak, czyli że co? No dość kontrowersyjne masz metody, muszę powiedzieć, ale w zasadzie to czego innego można było się spodziewać.
Wyobrażam sobie, że płakała i z dumy i z żalu. Tak naprawdę to była to twoja pierwsza poważna decyzja. Nie wiem z jakich pobudek wstąpiłeś do wojska, czy przez to, że twój ojciec służył, czy może z braku innych perspektyw, albo po prostu chciałeś walczyć o wolność innych i swoją, ale myślę, że ona to rozumiała. Twoja ma była prawdziwym skarbem.
A teraz? Teraz też jesteś w stanie zrobić wszystko, żeby było dobrze? Mimo programowania i tych innych dziwnych rzeczy.
 Przyznam, że po reakcjach jego poprzedników byłem tym nieco zdziwiony. Zero błagań, zero bluzgów, płaczu czy stękania. Pełen spokój. Widać, że stara szkoła.
 Nie bardzo obchodziło mnie to czy mieli wtedy dwadzieścia, czterdzieści, czy sto lat. Byłem po prostu wściekły i chciałem rozerwać na strzępy każdego z nich.
 Miałem przy sobie ładną panią i jeszcze ładniejszy nóż. Dokończysz sobie, czy doprecyzować?
 Kontrowersyjne? A czy jakiekolwiek inne metody byłyby mniej kontrowersyjne? Miałem zaparzyć herbatkę i wyspowiadać się im z tego, co leżało mi na sercu?
 Nie zrozumiała. Tej jednej rzeczy nie mogła zrozumieć. Dlatego prosiła mnie bym tego nie robił. Mówiła, że nie wytrzyma jeśli coś mi się stanie. I miała rację, a ja byłem zbyt ślepy, zbyt głupi, żeby to dostrzec. Sądziłem, że skoro raz wyrwałem się śmierci, to uda mi się to za każdym razem.
 Teraz już nie będzie dobrze. Nawet już nie mam żadnego powodu do starania się, by to zmienić. Przestało mnie to obchodzić.   

15 lipca 2015

Astrid Löfgren

N, trzymam kciuki, żeby nie było durnoty, bo jeszcze wyjdzie, że się po prostu biedak potknął i nieszczęśliwym trafem rąsia mu ugrzęzła.
Nie wiem, czy obejrzałam wszystkie, ale mam wrażenie, że mam już za sobą cały film :D Trochę to dziwne, no ale Marvel to Marvel. I zgadzam się, Lilo i Stich jest świetną bajką. Mój bratanek miał na to taką fazę, że jak był u mnie przez dwa tygodnie oglądał to niemal codziennie i to wszystkie części.
A z drugiej strony wygląda to tak, jakby Sam dopiero pokazywał Rogersowi, że właśnie tam jest Bucky, że go znalazł. Na tyle to sposobów można rozwinąć, że aż ojeju.
Coś czuję, że ten bober zdradziecki będzie.
No nie? Ja się nie mogłam nadziwić, że mu ten kolor tak pasuje. 
 Może i to film braci Russo, ale to nadal Marvel, w którym wszechpotężny Mandaryn przysypia w trakcie każdej rozmowy i radośnie śpiewa "ole, ole, ole, ole...", więc wcale nie zdziwiłabym się z takiego rozwiązania :P Dlatego raz już mówiłam, że serial o Winniem od Netflixa z kategorią +16 (bo o R'ce nawet nie marzę) jest czymś, czego ta postać potrzebuje. Winter Soldier 13+ to już jednak nie to samo.
 Ale Bucky potrzebuje bobera! Jest z nim bardziej badassowy. Nie będzie już pandą, ale może zostać grizzlym dzięki barom i futerku.
 On zdecydowanie potrzebuje ciuszków w innym kolorze niż czarny. Mam jednak nadzieję, że mundur wróci, bo może i sweterek bardzo miły dla oka, ale już tak oczu płci domyślnie pięknej nie przyciągnie :P
 I bardzo ciekawi mnie pewna bardzo ważna kwestia dotycząca CW- który z nich teraz będzie się rozbierał? Skoro Thor rozbiera się od pasa w górę, by umyć ręce, to może Winnie będzie robić to samo przy goleniu. Żeby sweterka nie zachlapać.

+ Są zdjęcia poobijanego Tony'ego z CW. Ciekawe, który z super żołnierzy tak mu dokopie.
James, tylko że w Rosji szczególnie jest to widoczne, ale tak, to tylko kropla w morzu całej plejady.
A dziwisz się? Tacy to są mocni tylko wtedy, kiedy mają nad kimś przewagę, a kiedy ją tracą, dopiero wtedy okazuje się, jacy są naprawdę. A żonka zadowolona była czy nie bardzo? Odpuściłeś jej?
Nie wyobrażam sobie, ile nocy musiała przepłakać twoja mama. I siostry. Cholernie to wszystko smutne i trudno cokolwiek powiedzieć.
To znaczy jak byś się starał? Co byś zrobił, gdybyś ten dzień miał?
 Każdy z nich reagował prawie tak samo, nieważne czy miał czterdzieści lat, czy osiemdziesiąt lat i demencję. A nie, przepraszam. Najstarszy z odwiedzonych przeze mnie przyjaciół miał ponad dziewięćdziesiątkę i przyjął to z honorem. I nadal mnie pamiętał. Oczywiście, że pamiętał. Prosiłem go kiedyś o to, by mnie dobił. Chyba  nawet nie wiedział, po co tak naprawdę tam byłem.
 Nawet nie wiedziała, co się dzieje. I zależy co masz na myśli, mówiąc "odpuściłeś". Nie zabiłem jej. Powiedziałem jej, że nie ma nikomu pisnąć słowa o tym, co tutaj widziała i dalej ma zgrywać idiotkę jak dotychczas, bo wrócę po nią i nie tylko po nią, by skończyć co zacząłem. Wystarczyło pokazać jej drobny przedsmak tego, co się zdarzy, jeśli nie będzie siedzieć cicho i widok tego, co zostało z jej mężusia. I zapowiedź, że użyję wtedy czegoś więcej niż jednego noża. Zadziałało. Byłem przekonujący. I miałem wtedy... kiepski okres.
 Ma była naszym filarem. Była najtrwalszą osobą jaką znałem i dlatego wszyscy tak ją szanowali. Wiedziałem, że zawszę mogę do niej pójść, nie ważne jaka była pora, nie ważne ile miałem lat i powiedzieć jej wszystko. Mogłem płakać jak dziecko i mówić, że nie daję już rady, a ona zawsze wiedziała, co powiedzieć. Zawsze. Nie posłuchałem jej tylko raz- kiedy ubzdurałem sobie, że zaciągnę się do wojska, bo sądziłem, że to świetnym pomysł. I  tylko raz w całym moim cholernym życiu widziałem jak płacze. Gdy zobaczyła mnie w mundurze w dnień wyjazdu. I tylko ona widziała jak przerażony byłem. Zawsze wszystko widziała.
 Nie bałbym się i powiedziałbym wszystko co leżało mi na sercu. Wyznałbym wszystko co tak bardzo mi ciążyło i nie pozwalało spać. Nie chowałbym tego za strachem i wstydem. Zrobiłbym wszystkie rzeczy, które zrobić obiecałem. Zrobiłbym wszystko, by... po prostu było dobrze. Choć raz.

Astrid Löfgren

N, szkopuł w tym, że słyszałam to zanim się naczytałam, a czytać na ten temat zaczęłam, bo mi się wydawało, że się przesłyszałam.
A w ciągu roku powstanie milion teorii i później już nic nie będzie takie samo. Jak zwykle.
Ha, ja się schytrzyłam i obejrzałam tylko angielskojęzyczne TV spoty, bo już rzygam tym dubbingiem. I całe szczęście jeszcze nigdzie nie trafiłam na polską wersję. Ale gdybym obejrzała, to pewnie też zagościłaby chęć zrobienia facepalmu. Porządnego, dodajmy.
Chyba jestem bardziej za tym, że Sam i Steve mu pomogli. Albo ktoś inny. W sumie sensownie brzmi, że wsadził ją tam, chciał zmiażdżyć i oderwać i stąd ta słabość, ale jednak jakoś tak mi coś zgrzyta te "help" nieszczęsne, które za cholerę nie chce wyleźć mi z głowy. 
 A najlepsze w tym będzie to, że niektóre z tych teorii będą zapewne o wiele lepsze niż od tego, co wymyśli Marvel. Jak zawsze. 
 Ja natrafiłam na ten spot kilkukrotnie na Comedy Central. Inny, dłuższy i mniej durny widziałam, gdy oglądałam z siostrzenicą Lilo i Stich na kanale Disney'a. Taka bajdełejem- świetna bajka. Jeśli chodzi o filmy, zazwyczaj oglądam tylko zwiastuny, bo często spoty zdradzają zbyt wiele. Szczególnie jeśli jest ich 47 (albo 48) jak w przypadku Ant Mana. Serio Marvel? Prawie pięćdziesiąt spotów? Serio? A myślałam, że przesadzali już przy promocji AoU. 
 Postawa Steve'a zdradza, że był on tam już od dłuższego czasu i najpewniej coś już do Bucky'ego mówił. Na pewno coś mówił, bo to Steve, a on przecież nie stałby tylko i nie gapił na kogoś, kogo szukał od dwóch lat. A Buckyś pewnie tkwił tam już od dłuższego czasu, bo wygląda na porządnie sponiewieranego i wyczerpanego, a zablokowany mechanizm protezy pewnie sprawia mu ból, więc mógł przełknąć dumę i poprosić o pomoc. Z nim wszystko jest możliwe, a analizowanie wyrwanej z kontekstu sceny to wcale nie tak łatwa sztuka.
 I ten bober jakiś taki mały. 
 I ciągle twierdzę, że skubańcowi świetnie w tym kolorze.
James, ogólnie: wszystko do dupy.
Przychodzi mi na myśl, że Rosja to nie kraj, a stan umysłu. Chyba nie da się ogarnąć tego, co się tam wyprawiało i wyprawia. Są jednak jeszcze tacy, na których się to wszystko, co robili czy wciąż robią, zemści. Może się mylę?
"Za bardzo postarza" - całkiem przekonujący argument. Żal ogromny, ale na pewno były sytuacje, które mógłbyś wspominać z uśmiechem na ustach. Nie uwierzę, że ciągle ją zbywałeś. Gdyby była taka możliwość, zapewne najchętniej cofnąłbyś czas, nie?
Wyobrażam, bo sama tego nie lubię. Ale przynajmniej łzy oczyszczają oczy i schodzi napięcie. A właśnie, zdarza ci się płakać?
 Nie przesadzajmy, nie tylko w Rosji zdarzają się takie rzeczy. Sprawiedliwość nie jest sprawiedliwa dla wszystkich i wiadome jest już to raczej od dawna. Miej pieniądze, pozycję albo znajomości i prawo działać będzie na twoją korzyść. Tak było, jest i będzie, bo nikomu raczej nie spieszy się do zmiany tego stanu.
 Żebyś widziała minę jednego z nich, gdy wrócił ze swoją młodziutką żoneczką do domu i zastał mnie w swoim salonie. Popuścił ze strachu, gdy tylko się uśmiechnąłem. Bohater narodu. Żałosne.
 Podłapała to od naszej ma. Ona zawsze mówiła, że nienawidzi tego jak zmartwienia mnie postarzają. Zawsze wiedziała, gdy coś było nie tak. A często niestety było. Cały czas ganiła mnie za to, że powinienem skorzystać z okazji i zdobyć wykształcenie, a nie łapać trzeci etat zamiast tego. Ale wiedziała też, że to konieczne i nic nie może zrobić. Czasem zdarzało się, że miałem cholerne skurcze, że trząsłem się z wyczerpania, że miałem niedożywione mięśnie i dalej próbowałem wmówić jej i sobie, że wszystko jest dobrze. Nie cierpiałem tego jak wtedy na mnie patrzyła, bo nie wiedziałem, co zrobić, by przestała się martwić. 
 Gdybym dostał choć jeden dzień więcej, starłabym się bardziej. Dopiero po pociągu dotarło do mnie to, ile jeszcze miałem do zrobienia, do powiedzenia, do naprawienia... Wystarczyłby jeden pieprzony dzień.
 Nie będę kłamał, że się nie zdarza, bo raczej i tak nikt by w to nie uwierzył. Gdy myśli się o tym, jak cholernie się wszystko spieprzyło, ciężko się czasem powstrzymać.

Astrid Löfgren

N, może w kinie lepiej się usłyszy. Wsłuchiwałam się przy każdej możliwej głośności i raz słyszę te nieszczęsne "help", raz nie. Dziwna sprawa.
Prawdę powiedziawszy też o tym pomyślałam. Wszystko jest możliwe. I weź tu teraz czekaj rok, żeby się dowiedzieć o co chodzi.
"Sputnik"? A o tym nie słyszałam. Ale wiadomo skąd radość :P 
 Może tak być dlatego, że zwyczajnie chcesz je słyszeć. Ja za pierwszym razem nie słyszałam niczego, ale przeczytałam, że Bucky ponoć mówi "help... me..." i za drugim razem wydawało mi się, że może, może coś tam sobie szepcze. Cóż za dziwy.
 Na pytanie "So we’ll see that scene in the movie next summer?" Feige odpowiedział : “Yes, that is material shot for Civil War“ i “Yes, you will. It might be different takes, it might be different angles. Somebody brought up the comparison to the Thor tag at the end of Iron Man 2, which was material shot for the Thor film but we cut slightly differently.” Czyli masz scenę, ale i tak musisz czekać rok, by wiedzieć o co w niej tak w ogóle chodzi :P Dzięki Marvel! Z drugiej strony, ma to jednak wielki sens, bo jakoś ciężko było wierzyć w to, że Marvel dałby tak ważną dla fabuły scenę, jako półminutowy dodatek po napisach całkiem innego filmu, który może nie przyciągnąć zbyt dużej widowni. Oczywiście jak na film Marvela, bo sporą kasę i tak zgarnie. 
+ Czy tylko ja miałam ochotę zrobić faceplam, gdy usłyszałam w polskiej reklamie Ant Mana "Mały, ale wariat"?

++ Prawie trafiłam z tym imadłem. Wiedziałam, że gdzieś widziałam już podobną. To tzw. Power Press Machine, a prościej- to taka duża zaciskarka. Czyli Buckyś sam musiał wepchnąć tam łapkę albo Steve i Sam musieli mu w tym pomóc, najpewniej po znokautowaniu go, bo maszynka potrzebuje trochę czasu na zacisk.
James, dobry i taki pozytyw. Całe te hipnotyzowanie też wydaje się czymś lżejszym, chociaż konsekwencje mieszania w głowie są straszne.
Cóż, nigdy nie popierałam samosądu, ale w przypadku Lukina to chyba by była dobra sprawa.
Co było napisane na tej karteczce, jeśli mogę spytać? No, teraz to się wzruszyłam.
Niech ściska. Paradoksalnie może ci to wyjść na dobre.
 Może było to mniej bolesne, ale i tak raczej ciężko nazywać to jakimkolwiek pozytywem. Chyba jednak lepszy jest brak jakichkolwiek wspomnień, niż posiadanie kilku z nich, ale nieustannie obracanych przeciw sobie. Niepewność co do tego, co tak naprawdę jest prawdą, jest znacznie gorsza niż pustka. 
 Żaden z nich nigdy nie został osądzony. Żaden. Naukowcom Departamentu wszystko uszło płazem, cholerne wszystko, bo przecież robili to dla dobra Matki Rosji, prawda? Więc należały się im medale, nie procesy. Zresztą, co ja pieprze, jakie znowu procesy? Przecież cholernego, nazistowskiego doktorka, który radośnie eksperymentował sobie na jeńcach, też nie skazano, a z otwartymi ramionami zaproszono do Ameryki. Cóż, sprawiedliwość. I dlatego czasem samosąd to jedyna opcja.
 Nie mogę dokładnie sobie przypomnieć, ale było tam głównie to, że teraz mi on przyda się bardziej. Bo one są razem, a ja jestem daleko. Bo wie, że nigdy nie lubiłem być daleko od domu, i że zawsze za bardzo się martwiłem i mam przestać, bo za bardzo mnie to postarza. Że to pomoże mi wrócić to domu. Był z niej mądry dzieciak. Aż nadto dojrzały. I dlatego mam do siebie tak cholernie wielki żal o to, że kiedyś tak ją zbywałem, bo uważałem, że są ważniejsze sprawy niż zabawa z dzieciakiem. Dopiero teraz widzę to, ile rzeczy powinienem wtedy zrobić inaczej, ile innych decyzji podjąć. 
 Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo nienawidzę wzruszania się.

14 lipca 2015

Jula 09

Bucky:Tak, tylko czasami. Dlaczego w nocy?
Lubię noc. Przypominają mi się dawne czasy. Kiedyś, jeszcze przed wojną, gdy noce były gorące, wyciągaliśmy materac na schody przeciwpożarowe albo na dach. Wielu ludzi tak robiło. Często nie mogłem wtedy spać, więc tylko siedziałem oparty o ścianę i po prostu myślałem. Widocznie to mi zostało.

Astrid Löfgren

N, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)
Ja słyszałam dwukrotnie, ale "help" bez "me" i tym bardziej nie wiem, jaki w tym sens. Za drugim razem wydało mi się to jakimś sapaniem czy charczeniem, ale ruch ust jednak mówi sam za siebie, bo faktycznie wygląda to tak, jakby coś tam dukał. Sama nie wiem, co o tym myśleć. Wszystko wydaje się prawdopodobne, a poza tym nie wiadomo jaki jest kontekst tego wszystkiego, co tam się stało, itd. Najbardziej mnie ciekawi co to za ustrojstwo go unieruchomiło. Wygląda dość dziwnie.
 Coś tam duka, ale bardzo wątpliwe, by była to prośba o pomoc.
 Oj tam, Buckyś wsadził sobie łapkę w imadło i teraz biedaczysko nie może jej wyciągnąć. I nawet nie zdziwiłabym się, gdyby sam ją tam wsadził, bo nasz ulubiony masochista nie raz myślał nad tym, jak by jej się tutaj pozbyć i nawet przez pewien czas chadzał bez niej. Twierdził, że nie może patrzeć na coś, czym zabijał ludzi. Mało realna opcja, ale jednak możliwa. 
 I N ma radochę, bo raczej nie bez powodu tytuł roboczy CW to "Sputnik" ^^
James, wolałam się upewnić. Nie pamiętam, czy pytałam, ale jak Rosjanie ustawiali cię do pionu, kiedy do nich wracałeś po ucieczkach? Bo chyba nie tak samo, jak u Hydry.
I na pewno całe góry jedzenia wcinasz. Dietetycy załamaliby ręce.
A to możliwe, żeby żył? W sumie o co ja pytam, tylu ludzi zmartwychwstało, że to aż oczywiste.
E tam, nie przesadzaj. Nie było tak źle. Chociaż nad strojem mogli popracować...
Ile mogła mieć wtedy lat? Gdzieś między dziewięć a jedenaście? Taki dzieciak nawet pewnie nie pomyślałby, żeby wysłać buty. Tak, urocze. Nic tak nie pociesza jak misiu! A jak wybrała Bucky Bear to pomyśl, jak musiała być z ciebie dumna. Tak mi się wydaje.
Owszem, ciężko, ale masz jeszcze Steve'a. Gdybyście jakimś cudem doszli do porozumienia, mógłbyś mu wypominać ile wlezie.
 Może nie tak samo, ale w podobny sposób. A po wszystkim sadzano mnie na krześle, zwykłym krześle, bo często sam nie byłem w stanie, a Fennhoff zaczynał to swoje cholerne "musisz tylko się skupić". Pozytyw w tym, że oni przynajmniej nie nadużywali krzesła. Tego właściwego. 
 Miałby teraz dobrze ponad setkę, ale przecież nic nie jest niemożliwe. Facet przez lata pracował nad odtworzeniem serum, więc kto wie, co udało mu się stworzyć. Jednak lepiej dla niego by nie żył, bo znalazłbym go i na końcu cholernego świata. 
 Było nawet gorzej niż źle. I mówię tutaj o całokształcie, a nie tylko o samym kostiumie i zrobieniu ze mnie dzieciaka. 
 Wtedy jeszcze dziesięć. Paczka była nie tylko od niej, ale akurat do miśka dołączona była karteczka. Najbardziej chwyciło mnie jednak to, że sama go kupiła. Czasy były ciężkie, one zostały same, a moja mała siostra uzbierała pieniądze i zamiast zatrzymać miśka, wysłała go mnie, bo stwierdziła, że teraz to ja bardziej go potrzebuję. I dlatego go zatrzymałem i przez cały czas nosiłem przy sobie, bo wiedziałem, że muszę jej go oddać. Nie oddałem. W zamian dostała suche zawiadomienie o mojej śmierci. 
 No i masz, znowu mnie coś ścisnęło. 

Jula 09

Clint: To bardzo się cieszę :) Czym się obecnie zajmujesz?
Staram się choć trochę przypasować do tej szeroko pojętej normalności, a uwierz, że to nie takie proste. Jednak miło jest wieść życie z dala od najazdów kosmitów, szurniętych bożków i armii robotów. Mogę w końcu nagonić czas spędzony z dala od żony i od domu, mogę zrobić głupi remont, zbudować córce domek na drzewie i wymieniać stłuczone okna po uczeniu syna gry w baseball.
Bucky: To prawda, czasami jesteś do zniesienia TYLKO CZASAMI. Co robisz aby się zrelaksować?
Och, tylko czasami? Gdyby to była prawda, nie byłoby cię tutaj.
Nie relaksuję się. Jednak jeśli chce się choć trochę odprężyć, siadam w nocy na dachu i po prostu myślę.