13 września 2015

Rozpoczęcie tygodnia Marii Hill!

W dniach 13-18.09 będzie możliwość kierowania pytań również do Marii Hill!

Pani Stan i Pani Potter

N że tak zapytam czy wzorujesz się na kimś, gdy odpowiadasz za Yeleną, Clinta itd?
Chyba nie do końca zrozumiałam pytanie, bo raczej nie oczekujesz odpowiedzi, że wzoruję się na Yelenie i na Clincie :P? W tym pierwszym przypadku jest to jednak utrudnione, bo przez pewien czas podszywała się pod nią Natasha i tak naprawdę nie wiemy, jak długo to robiła. Dlatego część charakteru Yelena odziedziczyła właśnie po 616!Natashy :) A Clint to Clint i w jego przypadku mieszam jego odpowiedniki z Ultimate, 616 i z MCU. Z większością postaci tak właśnie jest :)
Cóż jest to dosyć dobra zabójczyni, [którą sam szkoliłeś] ratowała ci dupę już dużo, za dużo razy, mimo że kiedyś bała się ciebie jak cholera [i pewnie w środku nadal się ciebie boi] to teraz opiekuję się tobą jak jakiś pieprzony samarytanin, [chociaż zabrudziłeś jej tapicerkę w samochodzie] i nie pozwala żebyś się zabił\kogoś zabił\ktoś ciebie zabił przy najbliższej możliwej okazji...
A jak nic ci to nie mówi to Yelena.
Dobrze, że na końcu dokładnie sprecyzowałaś, bo jeszcze  miałby problemy z domyśleniem się, o kogo chodzi. I cóż, porównując to, kim teraz jestem do tego, czym byłem, gdy kiedyś mnie znała, naprawdę wątpię, by ciągle się mnie bała. Tym bardziej po zobaczeniu mnie w sytuacjach, w których stanowiłem raczej dość żałosny widok.

Mad Aleks

N, wiem, że kiedyś już ten temat był poruszany, ale nie mogę znaleźć odpowiedzi. Ile lat miał Bucky gdy poznał Stevea i jak możnaby opisać ich relację? Wiem, że różniła się od tej z filmów, ale nigdzie nie mogę znaleźć konkretów ;/
Wszystko zależy głównie od serii- na samym początku Bucky miał dziewięć lat, gdy poznał Steve'a (on miał ponad dwadzieścia). Jednak z czasem różnica robiła się coraz mniejsza i Bucky miał jakieś dwanaście-trzynaście lat, gdy się poznali. 
Relację między nimi też dość trudno jest jednoznacznie określić, bo tutaj też wszystko zależało od serii. Nie zmieniało się chyba tylko to, że Bucky często porównywał Steve'a do swojego ojca, a Steve'owi zdarzało się mawiać, że jest on dla niego jak syn. Najprościej więc można to nazwać taką ojcowsko-synowską relacją, która łączyła się też z prawdziwą przyjaźnią. 
I cóż, zdarzało się, że Bucky nazywany był dziewczyną Steve'a (klik). Jak mówiłam, oni zawsze są razem tak bardzo hetero :P

12 września 2015

Astrid Löfgren

Ale mi się podoba.
Nie musisz szczegółowo opisywać. Zabrzmi to głupio jak cholera, ale w pewien sposób taka obawa jest typowa. Tylko że to już objaw czegoś poważniejszego. Jeden z wielu. Nic nowego w zasadzie nie powiedziałam. Jeśli mogę ci coś poradzić, to z tym nie walcz, jeżeli próbujesz, bo będzie gorzej.
A tak w ogóle to co porabiasz? Jakieś nowe przygody na drodze?
Skoro tobie się podoba, to używaj tego określenia w stosunku do siebie, nie do mnie. I wszyscy będą zadowoleni. A już w szczególności ja. 
Gdybym przejmował się każdym objawem "czegoś poważniejszego", już dawno bym zwariował. Może i bagatelizowanie tego typu rzeczy jest dość kiepskim pomysłem i kiedyś odbije się to na mnie ze zdwojoną siłą, ale teraz jest to po porostu najprostsze wyjście.
O dziwo, nie. Sądząc optymistycznie- najpewniej jest to tylko spokój przed burzą i coś trafi mnie, gdy tylko opuszczę mieszkanie. Muszę tylko poporządkować kilka informacji, więc można chyba powiedzieć, że właśnie to teraz porabiam.

Astrid Löfgren

Takie głębokie, że oj, oj. Orzeszek to orzeszek, jest w porządku. W porównaniu z papką brzmi dobrze.
To całe sprawdzanie też nie jest wywoływane żadnym lękiem? Przedziwne.
Nie, nie brzmi dobrze. W porównaniu z niczym nie brzmi dobrze. Nie podoba mi się i tyle. 
To chyba trochę inna sprawa, bo choć akurat ten nawyk mam już od dawna, to ostatnio coś się zmieniło. Przedtem szukałem podsłuchów, kamer, czy nadajników, a teraz... sam nie wiem czego konkretnie szukam. Po prostu czuję, że muszę przeszukać każdy kąt, sprawdzić każde okno, bo inaczej coś może pójść nie tak. Ciężko mi to opisać.

Pani Stan i Pani Potter

James nie mogę powiedzieć że tą odpowiedzią mnie nie zadziwiłeś. Pozytywnie. Bo jeśli walnąłeś mi tu takie naprawdę dobre uzasadnienie to znaczy, że chyba jest Ci lepiej. I ty wiesz KOGO to jest wpływ...
Jak już mówiłem, wiem trochę więcej niż mogłoby się wydawać. Choć fakt, przyznaję, że znowu wracam do normy. Chwiejnej i popieprzonej jak diabli, ale jednak normy.
I nie, nie wiem. Oświeć mnie.

Alphear F

Bruce, jak tam?
Co tu dużo mówić, bywało lepiej.
Yeleno, jak u Czarnej Wdowy działa sumienie? Mam na myśli to, czy wtedy, kiedy jeszcze działałaś w Departamencie było coś, czego nie chciałabyś nigdy zrobić, nawet za cenę życia? Albo coś, czego nigdy nie chciałabyś zrobić powtórnie? 
Wbrew ich oczekiwaniom nadal byłyśmy ludźmi i jednak miałyśmy sumienie, które popychało nas do małych sabotaży. Znaczy przynajmniej część z nas nadal je miała, bo bywały też takie, które wykonywały każdy rozkaz bez mrugnięcia okiem i to właśnie one uznawane były za największą chlubę Pokoju. Ale wracając, tak, były takie rzeczy. Jedną z nich było to, że nigdy nie skrzywdziłabym dziecka.

Astrid Löfgren

Yelena, masz zamiar w dalszym ciągu mu w jakiś sposób pomagać?
Należę raczej do osób, które nie odmawiają pomocy, więc jeśli znowu będzie jej potrzebował to tak, w jakiś sposób mu pomogę.
James, zastępstwo papki można wynaleźć, ale od orzeszka się odczep.
Może twoja, może moja, bo nie skleciłam tych paru myśli sensownie i rzeczowo. Nieważne. Tacy też się zdarzają.
Robisz to wszystko, bo się boisz, tak? Masz pewnie przy tym myśli, że jeśli nie wykonasz tych czynności to stanie się coś złego.
Niby dlaczego mam odczepić się od orzeszka? A no tak, przez to głębokie, ukryte znaczenie, które się pod nim kryje. Jasne.
Chyba nie do końca dlatego, bo się boję, a raczej dla tego, że po prostu czuję, że muszę to zrobić. Znaczy- to jest tak, że gdy widzę, że przykładowo coś jest nierówno ustawione, czuję jakiś wewnętrzny przymus, który każe mi to poprawić.Tak po prostu musi być i tyle.

11 września 2015

Astrid Löfgren

Yelena, a więc się rozdzielacie?
Akurat to była jedyna część planu, która była pewna od samego początku. Nawet gdyby chciał zostać, na dłuższą metę po prostu by to nie wypaliło. Jimmy jednak nie jest typowym szarym obywatelem i niektórzy nie pozwolą wtopić mu się w tłum na dłużej.
James, papka chyba przybrała już kształt orzeszka.
A czy ja twierdzę, że jesteś specjalistą albo ekspertem? Chodziło mi o to, że jeśli człowiek się w coś zagłębia i chce coś poznać, to na wszystkie możliwe sposoby i po czasie wie niemal wszystko na temat, który go interesuje albo zwyczajnie dotyczy.
A masz jakieś dziwactwo, które cię trochę śmieszy?
Naprawdę trzeba znaleźć jakieś inne określenia niż papka i cholerny orzeszek. Koniecznie.
Widocznie znowu źle zrozumiałem, moja wina. Myślałem, że chodziło ci o to, że ktoś zamiast iść do prawdziwego specjalisty, szuka informacji na własną rękę, a potem uważa się za eksperta w tej dziedzinie. I to raczej miałoby zupełnie inny, bardziej negatywny wydźwięk.
Nie, raczej nie. Ale mam takie, które mnie irytują. Jak moje obchodzenie kilkadziesiąt razy każdego pomieszczenia i sprawdzanie wszystkich okien, kilkukrotne i bardzo dokładne czytanie składu wszystkiego, co mam zjeść lub wypić, czy układanie wszystkiego w równych rzędach lub w jakimś ustalonym porządku. A ostatnio dodałem jeszcze do listy robienie niemal wszystkiego parzystą liczbę razy, bo przedtem jakoś nie zwracałem na to uwagi.

Astrid Löfgren

Bruce, i przebywasz w całkowitym odosobnieniu? To musi być straszne. 
Takie już po prostu jest życie. Nie zawsze wszystko toczy się tak, jakbyśmy chcieli.
 
Yelena, czyli robi się dość... Niebezpiecznie? Jak to inaczej nazwać? Napięta sytuacja to chyba zbyt lekkie określenie. Mam więc rozumieć, że podczepiliście tą małą "rozróbę" pod te incydenty? Przepraszam, takie sprawy trzeba mi tłumaczyć po dziesięć razy...
A zatem to dobra wiadomość. Zdradzisz mi, co zamierzacie dalej, albo może są już jakieś kroki, które poczyniliście? 
Tego typu incydenty zaczęły zdarzać się już jakiś czas temu, ale w większości przypadków SHIELD udawało się z większym lub mniejszym sukcesem to jakoś tuszować albo bagatelizować. Teraz z jakiś przyczyn to wszystko przybrało na sile i mają coraz większe problemy z trzymaniem wszystkiego w ryzach, więc podpięcie jednej sprawy więcej nie było jakimś wielkim problemem. 
My raczej nie zamierzamy nic. On zapewne będzie robił to, co dotychczas i dalej wplątywał się w kolejne kłopty.
James, nie nazwałam ich mądrymi tylko mądrzejszymi od ciebie, a chyba ze swoją mądrością masz trochę problemów, co? I nie, nie mam na myśli tego, że jesteś głupi. Masz wiedzę i umiejętności, ale ciężko z odpowiednim tego wykorzystaniem, czyż nie? Jeśli się mylę, to przepraszam najmocniej. Aż tak bardzo byś się nie pomylił gdybyś stwierdził, że to to samo.
Typowe, bo kiedy coś komuś dolega, pierwsze co robi to albo idzie do specjalisty, albo szuka informacji na własną rękę, by później stać się ekspertem w tym, czego się dowiedział. Bardzo często tak jest, nie mówię, że zawsze.
Jejciuniu, to ile ty tych dziwactw masz, że aż musiałeś sprawdzać? A chciałbyś to zrozumieć?
To, że mam z tym drobne problemy nie jest chyba żadną tajemnicą. Mogę mieć wiedzę teoretyczną, ale wykorzystanie jej w praktyce nie będzie już tak prosto.  Albo na odwrót, bo to też się zdarza. Zresztą, nic w tym chyba dziwnego. Papka, orzeszek i tego typu sprawy.
A czy twierdzę, że jestem specjalistą albo ekspertem? Mówię po prostu, że teraz zrozumienie tego jest dla mnie prostsze niż przedtem. Tyle.
Zbyt wiele bym mógł mówić o tym bez choćby grama zażenowania. I w chyba część z nich wolałbym się jednak zbytnio nie zagłębiać.