9 listopada 2015

Avada Simpson

Boże. Myślałam ze mało co mnie obrzydzi. Błąd. Och, fuj! Kto w ogóle wpada na pomysły, pisania takich rzeczy!
/Cóż, ciesz się, że nie natknęłaś się na pairing Bucky/zmutowany pies albo Bucky/zmutowana ośmiornica. Ja miałam takie (nie)szczęście, że gdy podesłano mi tę stronę, te cuda były akurat omawiane. Skutecznie zniechęciło mnie to do czytania jakichkolwiek ff przez dobre kilka tygodni. 

/A jeśli chodzi o zwiastun- wszystkie inne filmy Marvela, które wchodziły do kin w maju, zwiastuny miały już między 22-24 października. Teraz Disney skupia się jednak na kampanii reklamowej nowych Gwiezdnych Wojen i to właśnie dopiero po ich premierze (6 grudnia) zwiastun zostanie zaprezentowany. A potem i tak dowalą jakieś sześćdziesiąt spotów. 
Taak... Masz rację. Nie chciałabym być uroczą listonoszką, którą Jamie zamorduję gdy przyjdzie z ulotkami, wbijając jej żyletkę w głowę. Czemu? Taki Jamie w słodkich kiteczkach, wplata sobie kwiaty we włosy, i każe wołać na siebie Jocelyn. :D Wiesz Yelena, czytałam że scenariusz powstał, bo reżyser rozmyślał sobie (ale tak z innej strony: o czym on do cholery myślał?!) nad sposobami jakimi można ukarać pedofilów, gdy molestują dzieci. A więc wiesz... nie to nadal obrzydliwe.
/Uśmiałabym się z historii o listonoszce, gdyby nie to, że to całkiem realny scenariusz. I zapewne nie raz już przerabiał go myślach. I jeszcze kilka innych, awaryjnych opcji. Aż to planu z, bo a i b zbyt często nawalają.
/Potrafię wyobrazić sobie naprawdę, naprawdę wiele. I nie chcę, by Jimmy z warkoczykami, ubrany w bufiastą kieckę, kręcący się dookoła i każący nazywać się Jocelyn, był jedną z tych rzeczy. Naprawdę nie chcę. Ten widok wbije mi się w mózg. 
/I ten drobny szczegół zmienia naprawdę wiele. Film nadal jest zwyczajnie popieprzony, ale pomysł kary sam w sobie? To już inna sprawa. O wiele bardziej sprawiedliwa niż kilka lat więzienia.
Tak. Mama chciała dobrze. Chciała cię chronić, i zapewnić ci przyszłość bez uprzedzeń. A tatusia wykastrujmy. Co ty na to? No ale zajmowała się tobą, i była dla ciebie kimś bliskim. Z rodziną wcale nie muszą łączyć więzy krwi. Kradzież w spożywczaku? Nieładnie... Naćpany zombie. Dobre określenie dla faceta któremu stuknęło już z 90 lat. Pięknie określiłaś, ich relację. :D
/Mama? Nie pamiętam tej kobiety, a teraz okazało się, że nawet nic o niej tak naprawdę nie wiem. A nie, przepraszam, wiem, że nadawałaby się do odsiadki w federalnym. No i jak tu jej nie kochać? Na szanownego pana tatę nie chcę mi się nawet strzępić języka. 
/Miałabym gdzieś to, że nie jest moją prawdziwą krewną. Miałam do czynienia z niejedną rodziną zastępczą, więc spoko, nie obeszłoby mnie to jakoś bardzo, gdyby nie to, że kłamała w niemal każdej sprawie. To sporo zmienia.
/Zombie z dwubiegunówką, któremu stuknęło już z 90 lat. Spoko, przecież to całkiem normalne. Nie to, co gość, który zawalił dwa lata, a o którego truła mi ciota. Hipokryzja.
Źle dobrałam słowa. Chodziło mi o to, że to trochę niesprawiedliwe, bo gdy kobieta jest zdenerwowana, wkurzona i cały dzień ma pochrzaniony, to wszyscy zaraz powiedzą, ze ma pewnie okres. A facet marudzi, zbija bąki, zachowuje się jak ostatni dupek, z motorkiem w tyłku, ale jemu nikt nic nie zarzuca. Rozumiesz? Dobór słów, to rzecz popieprzona do głębi. Wystarczy coś przekręcić i... tak jak dzisiaj na przykład. Nie cierpię poniedziałków. Nie jesteś dupkiem. Jesteś po prostu... upierdliwym facetem, kóry wygląda czasami jak zombie na prochach, i który gdy tylko przestaję patrzeć na czubek własnego nosa, dostaję o dupie od życia. Czyli tak średnio raz na tydzień.
Ooo... Czyli wyglądasz jak księżniczka Barnes! Trzeba cię wylansować, w świecie Disneya :D
/A czy ktoś kiedykolwiek twierdził, że życie jest sprawiedliwe? Otóż uświadomię ci teraz rzecz całkowicie oczywistą, moja droga, a mianowicie to, że nie, nie jest takie. Było, jest i zawsze będzie niesprawiedliwe jak jasna cholera. Przykładów można tutaj mnożyć i mnożyć.
/Wyglądam jak zombie na prochach? Och, dziękuję, cóż za wspaniały komplement. Aż zrobiło mi się ciepło na sercu. Ale tak całkiem poważnie- z której ja niby strony wyglądam jak zombie na prochach? Jasne, może żaden ze mnie Mister Universe, ale raczej nie mam też aparycji człowieka, który przed chwilą wygrzebał się z grobu i poszedł wciągnąć działkę w najbliższej spelun... Dobra, może trochę wyglądam. 
/Och tak, od dziecka marzyłem o zostaniu księżniczką i zamieszkaniu w lesie z gromadką skarłowaciałych górników. Kazałbym mówić na siebie Jacqueline Brittany i haftowałbym kolorowe fartuszki, w przerwach podlewając ogródek. Bosze moj, co ja plotę?

8 listopada 2015

Avada Simpson

Pożałuję że zapytam. Co to jest Hydra Trash Party?
Wierz mi, wolisz nie wiedzieć. Chyba, że jesteś masochistką, wtedy zapraszam na: Hydra Trash Party.
Tak. Dachowiec, to zwierzęce odzwierciedlenie James'a. Dokładnie tak.
Ściernisko. (i od razu skojarzenia z tą piosenką. ,,Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco!) Dobre określenie. Ostrym przedmiotem? Czym ty go goliłaś? Skoro nie warkoczyki, to może dwie kiteczki? Ten zapach byłby taki mało męski, przy tych kitkach, masz rację. Ja też nie rozumiem, tego fetyszu ludzi na punkcie stóp. Przecież to obrzydliwe. Ale dla mnie mało co jest obrzydliwe. Obejrzałam sobie ,,Ludzką Stonogę" Nie fajne.
/Gdy człowiek ma małe dziecko w mieszkaniu, stara się zabezpieczyć wszystkie ostre kąty, by dzieciaczek nie rozbił sobie głowy. Gdy człowiek ma Jimmy'ego w mieszkaniu, stara się zabezpieczyć wszystkie ostre przedmioty, by nie wbił ich komuś w głowę. I ostrza z maszynki do golenia także się w to wliczają. Trzeba myśleć bardzo zapobiegawczo.
/Cóż, wystarczająco dziwnie wygląda z jedną kitką. Nawet nie chcę wyobrażać go sobie z dwoma. Ani z warkoczykami przewiązanymi malutkimi, czerwonymi wstążeczkami. To sobie niestety wyobraziłam.
/Ludzie mają wiele naprawdę dziwnych fetyszy, a przy większości z nich zamiłowanie do stóp to najnormalniejsza rzecz na świecie. A te... jakże wspaniałe dzieła klimatografii, o których mówisz, idealnie to potwierdzają. Rozumiem, gusta gustami. Ponoć akurat o nich się dyskutuje, ale... naprawdę, ludzie?
Jak oceniasz to co sie ostatnio działo, w twoim życiu?
Co sądzisz o Jamesie?
Co sądzisz o Yelenie?
/Okazało się, że moja matka nie była żadną, chrzanioną baletnicą a zwykłą przestępczynią. Tak jak tatuś, który uciekł w siną dal, zanim w ogóle się urodziłam. A moja ciotka, która wcale nie jest moją ciotką, a obcą kobietą, która pracowała kiedyś z moją matką. I przez ten syf okazałam się jakimś wrogiem rządu, chociaż w kartotece mam tylko przyłapanie na kradzieży w spożywczaku. Nie oceniam tego zbyt dobrze.
/Facet ciotki jest dziwny, jakiś popieprzony i to każdym tego słowa znaczeniu. Jednego dnia zachowuje się jak jakiś naćpany zombie, a drugiego tak, jakby to wszystko było normalką. Przerażający i świrnięty gość. Okazało się, że ona wcale nie jest dużo lepsza. Wręcz idealnie się dobrali. Teraz mogę już stwierdzić, że są równo pochrzanieni. To sądzę.
Nie rozumiem czemu faceci zrzucają zły humor kobiet na okres? Wy też macie czasem zły humor, a nikt nie mówi ze macie okres. Czy kobieta nie może być po prostu zdenerwowana? Nie zawsze musicie wszystko zwalać na trudne dni. A przewrażliwienie jest chyba rzeczą naturalną, jeśli jest się szpiegiem. Nie jesteś bezczelny. Ty jesteś po prostu szczery.
Czyli twierdzisz że jesteś dupkiem? Ale jak powiem że upierdliwy, to tylko opieprz dostanę. I wcale nie patrzysz się na czubek własnego nosa. To raczej trudna sprawa jeśli nie ma się zeza. A otoczenie po prostu dostaję rykoszetem, twoich działań.
Nie wiem. Ja nic nie wiem.
Czyli (błagam powiedz że nie) warkoczyków, ani dwóch kitek sobie nie robisz?
/Wiesz, może nie jestem już orłem z biologi, ale obstawiam, że nikt nie zrzuca naszych humorów na to, że mamy okres, bo raczej ciężko, byśmy go mieli. Ale dobra, mamy ponoć równouprawnienie, więc możesz zarzucać mi to do woli. Choć będzie to trochę bezsensowne.
/A czy szczerość i bezczelność się wykluczają? Wszystko zależy od doboru słów, moja droga. Inaczej nigdy nie zarzucano by mi seksizmu. I jeszcze sporej listy innych rzeczy.
/Nigdy nawet nie próbowałem udawać, że nie jestem dupkiem. Wiem, że jestem. Wiem też, jestem upierdliwy, uparty,  irytujący... i mógłby wstawić tutaj jeszcze sporo epitetów, z którymi nie mógłbym się nie zgodzić.
/Oczywiście, że robię. Plotę sobie warkocz, wplatam w niego kwiatki, zawiązuję wstążeczkę i każę mówić na siebie Jacqueline.

Rozpoczęcie tygodnia Anzheliki Medvedev!

W dniach 08-13.11 będzie możliwość kierowania pytań również do Anzheliki "Liki" Medvedev!
(aktorka- Kaya Scodelario)

7 listopada 2015

Astrid Löfgren

N, wkurza mnie to. Naprawdę wkurza. Ja nie wiem, co robię źle, ale to dobijające, że przeważają te historie, których nawet nie chcę czytać, ani tknąć patykiem, a jak znajdę, to i tak przeczytam. Znam twój ból.
Ciąża jest wszechobecna. Przecież dzięki temu kontynuowany jest zacny ród. Musi być ciągłość, tak? Tak.
Marvel ma fandom, w którym wręcz roi się od złych ff. Nie chodzi mi tutaj o takie, które napisane są złym stylem, mają Mary Sue jako główną heroinę, a postaci zachowują się jak dzieci z gimnazjum, nope. Chodzi mi o naprawdę złe ff. Wiesz, te z gatunku pairingów Bucky i zmutowany pies/niedźwiedź, Skull i Steve, Loki i panna, która zachowuje się jak stereotypowa żona alkoholika/damskiego boksera, albo wszystkie ff z gatunku omegaverse, w którym ludzkie relacje opierają się na zasadzie "ten, kto wkłada jest panem, a ten, kto rodzi dzieci, jest nic nie wartym śmieciem". A pamiętasz Hydra Trash Party i wszystkie posty, które tak naprawdę opierały się na wymyślaniu coraz to fantazyjniejszych scenariuszy gwałtów na panu B.? Jest to niepokojące samo w sobie, ale gdy doda się do tego fakt, że Bucky jako WS był tak naprawdę na poziomie emocjonalnym dziecka to staje się to jeszcze bardziej obleśne. 
No ja wiem, ale dlaczego właśnie mały i chudy Steve o ciele dziecka, a nie ten dwumetrowy o figurze szafy trzydrzwiowej?
James, piszczenia, piszczenia. Autokorekta chyba, nawet nie zauważyłam. Weź omijaj, jak czasami piszczysz w durnym sklepie. Loteria.
No to jak omijasz wykrywacze? Włazisz oknem, skoro drzwiami nie da rady?
Mi też nie chodziło o rozkminy egzystencjalne. Pytałam ogólnie. Zrób sobie dzienniczek. Serio. Zapisuj sytuacje, myśli, które im towarzyszą i próbuj nazywać to, co czujesz. Wydaje się głupie, ale działa. Nie mogę się nadziwić, dlaczego ludzie wiecznie łażą naokoło problemu, nawet o niego nie zahaczają, i rzadko dociera do nich, że najprostsze i najmniej skomplikowane rozwiązania są zazwyczaj najskuteczniejsze. Jakby szukali potwierdzenia swoich obaw w czym tylko się da. Ty chyba też tak masz.
Cicho. Ma znaczenie. Bo tak.
Meh, a tak liczyłam, że powiesz, że całokształt twórczości. Przewalone to masz na całym świecie, ale to przecież nie wyklucza tego, że mógłbyś zacząć zbierać plusy. Myślę, że dałoby się to jakoś przekombinować, żeby chociaż trochę wyszło na twoje.
/Cóż, sklepy odwiedzam zazwyczaj dopiero po zamknięciu i odłączeniu alarmu, więc akurat to nie jest dla mnie jakiś wielki problem. I żebyś wiedziała, że tak, często wchodzę oknem. Ostatnimi czasy nawet częściej niż drzwiami. Takie skrzywienie zawodowe.
/Żebym jeszcze wiedział, jak nazwać to, co czuję. Wszystko byłoby o wiele prostsze. Mogę to opisywać, mogę nawet narysować, ale to i tak nic nie da. Zwyczajnie nie potrafię tego nazwać, nie rozumiem tego- jeszcze a może już tego nie rozumiem i to chyba mój największy problem. Powtórzę się, a nie rozumiem tego i przez to się irytuję, wściekam jak cholera. A gdy się wściekam, to wszystko psuję. 
/Dobrze, ma znaczenie. A mogę wiedzieć jakie, czy to jakaś tajemnica?
/To naprawdę długa i rozdrobniona lista. Rozbiłem "całokształt twórczości" na punkty istotne i te mniej istotne, jeśli można to tak nazwać. I nie zgodzę się w tym, że mam przewalone na całym świecie. Tylko w jakiś stu czterdziestu ośmiu państwach. To nie cały świat. Widzisz? Widzę pozytyw.
/Przekombinować tak, by wyszło na moje? Liczy się argument, że miałem wtedy IQ wytresowanego psa? To już coś.

Astrid Löfgren

N, jesteś wielka :) Zazwyczaj, kiedy przekopuję ficki i czegoś szukam, to dokopuję się do jakichś dosłownie zboczonych tworów dla desperatów. Niesamowite. 
Och, nie jesteś jedyna. Sama zadziwiająco często natykam się na ff, które są bardzo łagodnie mówiąc dość... specyficzne. Ostatnio nie mogłam nadziwić się popularności pairingu pre-serum!Steve/Red Skull. I dlaczego tak często występuje tam ciąża. I temu, dlaczego, u diabła, je czytałam.
 James, o tak, wymowne spojrzenia przede wszystkim.
A miałeś kiedyś kontuzję związaną z kręgosłupem?
Nawet nie chcę próbować sobie tłumaczyć, jakim cudem unikasz tego cholernego pipczenia przy wykrywaczach.
Wierzę, bo każdy ma potrzebę rozumienia. Co takiego chciałbyś przykładowo zrozumieć?
No, kolejna osoba, która się wścieka. To chyba pora roku. Tak, to musi być to.
Więc co byłoby na pierwszym miejscu? Wiem, niby to jest oczywiste, ale może wymyśliłeś coś innego.
/Mój kręgosłup był wygięty pod zadziwiającym kątem, gdy ruscy zbierali moje resztki w wąwozie. Liczy się? Potem jakoś udawało mi się tego unikać.
/Jeśli chcesz uniknąć piszczenia, przepraszam- pipczenia wykrywaczy, mam dla ciebie jedną, naprawdę ważną radę- omijaj wykrywacze. Słowo, działa. 
/Nie chodzi mi tutaj o zrozumienie sensu istnienia czy czegoś w tym stylu. Po prostu ostatnio mam spore problemy z samym sobą. Ciężko rozszyfrować mi niektóre myśli i dziwne uczucia. Dla większości ludzi to pewnie nic nadzwyczajnego, ale w moim przypadku to wszystko jest... trochę bardziej skomplikowane. 
/Raczej pora roku nie bardzo ma tutaj znaczenie. Jesienią wściekam się tak samo jak wtedy, gdy słoneczko świeci wysoko na niebie, a gołębie wkurwiają ludzie z zieloniutkich drzewek.
/Cóż, zastanówmy się. Co takiego mogłoby to być? Wiesz, może taki drobny, mało istotny fakt, że zabiłem Kennedy'ego. Wiesz, dla Amerykanów to dość ważne, więc raczej łatwo mi tego nie odpuszczą. Mógłbym dodać tutaj też to, że trochę przyczyniłem się do tego, że papa Stalin wykitował, ale tego raczej nikt nie miałby mi za złe.  W końcu był z niego kawał ch... złego człowieka. Właściwie za to mogliby mnie pochwalić.

Astrid Löfgren

N, okej, więc cofam i modyfikuję: chłonęłabym wszystko, co nie jest wybitnie gorszące.
Postaram się więc poszukać czegoś jeszcze. Polecam też zajrzeć do działu "Ziemi 1610" na forum Ziemi- 75.
#1 James, nie zapominaj o wymownym milczeniu.
Ale kręgosłupa nie masz jakoś specjalnie ulepszonego, tak?
Gdzieżbym śmiała cokolwiek zarzucać. A skąd. 
#2 Myślę, że na wszystkie pytania można odpowiedzieć "nie".
Co chcesz zrozumieć? Nie uciekaj od tego. Nie musisz być filozofem, by próbować coś odnaleźć. Nie musisz być filozofem, by zadawać trafne pytania, które zresztą zadałeś.
Chcesz czy nie - imię po tobie pozostanie.
Jeszcze wymowne spojrzenia, nie zapominaj o wymownych spojrzeniach.
Moje kości same w sobie są twardsze, ale jednak to nadal tyko kości, które można złamać, nie metal. Widocznie uznano operację na kręgosłupie za zbyt trudną albo niepotrzebną, skoro jej nie wykonano. Nie, żebym jakoś szczególnie z tego powodu rozpaczał. I tak mam już wystarczające problemy z wszelkiej maści wykrywaczami metalu. I magnesami.

Wierz mi, że chciałbym zrozumieć naprawdę, naprawdę wiele rzeczy i nawet nie udaję, że jest inaczej. Ale teraz to nie jest ważne. Poczekam na odpowiedzi. Muszę nauczyć się cierpliwości, ostatnio kiepską z nią u mnie i mam problemy z trzymaniem nerwów na wodzy. Przez to zbyt szybko się wściekam, a wolałbym tego unikać jak tylko się da.
Gdy ostatnio myślałem o rzeczach, z których zostanę zapamiętany, imię było daleko na liście. Nie zmienia to jednak tego, że wolałbym, by wcale go tam nie było.

6 listopada 2015

Anonim + #13 Bucky

Tęsknię za twoimi wynorzeniami, Bucky :( Wiesz, tymi tymi, które są typowo opisem twoich myśli jak 1,2 czy 10.
Proszę więc bardzo:
 ***

Anonimowy

http://thingsfortwwings.tumblr.com/image/54345717304
To dziewczyny tak do waszej dyskusji o pończoszkach :D
Co się zobaczy, nigdy nie zostanie odzobaczone. Niestety.

5 listopada 2015

Avada Simpson

James nie jest ani chudy, ani łysy, ani kot, więc masz rację. Co powiesz na bezdomnego, kundelka, z protezą łapki? Cóż i tak wygląda chyba lepiej niż kiedyś. Szampon. Szampon to inna sprawa. Może go nakłoń do używania? Tylko błagam, nie rozwalcie znowu stołu. Szczotka do włosów, przecież gryzie! James miałby się uczesać? Właśnie czy on się jakoś czesze? Albo ty go czeszesz? Słodki kucyk, warkoczyki, albo dobieraniec? Po co mu maszynka do golenia? Tasakiem przecież wygodniej... Ramiona i plecy? Phi, czy ty widziałaś te stopy? Jakby go wcisnąć w szpilki, kabaretki i miniówę to by dopiero była laska! (Ciekawe jak by wyglądał James w szpilkach? I kabaretkach.)
Raczej mało ma w sobie potulnego szczeniaczka, którego można ciągnąć za ogon. Jeśli naprawdę miałabym porównywać Jimmy'ego do jakiegoś zwierzęcia, wybrałabym jednak kota. Niekoniecznie łysego kocura czy puchatego rasowca, a raczej jednego z tych kulawych dachowców, które zawsze chadzają własnymi drogami, potrafią poradzić sobie w każdej sytuacji i potrafią pokazać pazury. I mają zamiłowanie do metalowych, świecących przedmiotów. 
Mogłam lekko pomóc mu z ogoleniem tego ścierniska, które z zapałem hoduje na twarzy, ale zrobiłam to tylko ze względu na to, że bałam się zostawić go samego z ostrym przedmiotem. Pleść warkoczyków naprawdę mu nie zamierzam. Ani dzielić się z nim szamponem. Ten zapach naprawdę by mu nie pasował.
Raczej nie oglądam jego stóp, bo nie widzę ku temu potrzeby. Raz trafiłam na gościa z zamiłowaniem do akurat tych części ciała. Dziwak to mało powiedziane.
N: Buckyś w pończoszkach i szpilkach? Ależ proszę bardzo- klik. Innego arta nie znalazłam :P
 Wiesz... Może miała zły humor. A doniczki mało kosztują, nie musiałaby przepłacać, dziewczyna. Po za tym odwalanie bohatera, definitywnie ci nie służy, bo zrobisz coś sobie, albo otoczeniu. Albo sobie i otoczeniu. Ja wiem, że ty wiesz, ale czasami robisz to odruchowo. Tak domyślam sie, że w mniej przyjaznych. Czyli dorzuciłeś do diety tosty? Robisz postępy. Zaprzeczasz sam sobie. Chyba. Mówisz że Yelena bywa dla ciebie miła, ale gdy nie jest dla ciebie miła, to nie czujesz się wykorzystywany. Ale to zawiłe, James. Nie pogardził? Ty to umiesz się wyrazić. Czy ty się jakoś czeszesz?
Tak, tak, wiem, kobiety miewają dni, w których mogą mieć "zły humor". Tylko, że w takim razie ona miewa je nadzwyczaj często. A gdy powiedziałem to na głos, tylko w trochę innych słowach, oberwałem raz jeszcze. Że niby jestem bezczelny. Dobre sobie. Widać ze złym humorem idzie również przewrażliwienie
Ja wcale nie zgrywam bohatera. Po prostu czasem zgrywam mniej zapatrzonego w czubek swojego nosa dupka niż zwykle i najczęściej mi się to nie opłaca. Otoczeniu również.
Powiedziałem, że bywa miła w tych chwilach, w których nie bywa... mniej miła. Nic tu niczemu nie zaprzecza. Chyba. 
Co jest tak nadzwyczajnego w użyciu stwierdzenia "nie pogardził"?
Czy się czeszę? Odpowiadając na to jakże trudne i ważne pytanie- nie często. Wystarczy jakoś to związać i po problemie.

4 listopada 2015

Astrid Löfgren

N, świetnie, dzięki za podrzucenie. Chyba zacznę chłonąć wszystko z Red Skullem.
Och, wierz mi, że nie chcesz chłonąć wszystkiego. Na forum Ziemi-75 natknęłam się ostatnio na tłumaczenie miniaturki właśnie z Ultimate!Red Skullem. Dzięki temu dowiedziałam się pairing Skull/Steve z tego uniwersum ma się zadziwiająco dobrze. Nigdy więcej. 
Yelena, połamanie stołu nie zwróciło niczyjej uwagi?
Masz pomysł, gdzie mogłabyś ją umieścić?
Podniesione głosy bardziej zwróciłyby uwagę ludzi, niż jeden odgłos, nawet nie huk, łamanego drewna. Poza tym, muszę jednak przyznać, że cieszę się z wyboru opcji wyżycia się na przedmiocie martwym. Przykro mi stole, taka prawda.
Nawet kilka, ale żadna z opcji nie jest dostatecznie dobra.
James, przystopuj trochę, bo wykorzystasz limit z następnych miesięcy, a nie chcę cię na taki uszczerbek narażać.
Że też jeszcze kręgosłup ci nie wysiadł. Wiem, że to uprzykrza życie, sama noszę w ciałku trochę żelastwa. Nie aż tyle, ale też daje w kość.
Zorientowałam się już dawno. "Lekko naginam prawdę" - taaaak.
Dobrze, od teraz przerzucę się nad opowiadanie półsłówkami. Ewentualnie także na znaczące chrząknięcia i pomruki. Rozmowa stanie się naprawdę pasjonująca.
Gdyby ta cała przyśpieszona regeneracja to nawet ze zwiększoną siłą nie byłbym w stanie się ruszyć. Kręgosłup zwyczajnie nie wytrzymałby takiego obciążenia. A tak, jakoś daje rade i tylko czasem boli jak jasna cholera.
Zarzucasz mi coś? Aż zabolało. Naprawdę.