16 czerwca 2016

O.

Nie, nie, nie.. Ja wierzę, że to napiszesz xD
Myślisz, że byłby chętny to zagrać? Wiesz, nie znam jego poglądów, ale nie musi chcieć grać wszystkiego xD
Haha, czy w którymś jest "zauroczony" w Starku?
Po prostu między nimi w tym filmie nie było chemii, skupili się na rozłamie drużyny.
Przepraszam.. 
/Nie, nie, nie, nie... Albo dobra, co mi tam. Jak dziś zacznę, może za kilka miesięcy skończę :P
/Pan Hugh sprawia wrażenie naprawdę przyjemnego człowieka ze sporym dystansem, więc pewnie by to zagrał. Poza tym, grał już Wolviego, grał już geja, więc czemu by tego nie połączyć? Wyszłaby niemała mieszanka wybuchowa, bez dwóch zdań, ale mogłoby być ciekawie. No i może daliby mu zaśpiewać albo zatańczyć :P? W tym jest świetny.
/Nope, ale jest uniwersum, w którym Tony jest Natashą Stark i wychodzi za mąż za Steve'a. 
/Oni od samego początku darli koty, czuć było napięcie, ale wielkiej przyjaźni to tam nie było widać. Na pewno nie takiej, by Steve postawił ją na równi z przyjaźnią z Bucky'm, i poczuł się zmuszony do wybierania, gdy Tony stwierdził, że też jest/był jego przyjacielem.
No, ale był.. To się nie liczy?
/Dla niektórych nie. Opinia publiczna zrobiła z niego kryminalistę i niektórzy w to wierzą.
A kiedy Bucky wygląda na rozluźnionego? 
/Ostatnim razem, gdy widziałem go w pełni rozluźnionego i niemal zrelaksowanego, był nieprzytomny. Nie przypominam sobie, by zdarzyło się to później.
Oj no dobra, kochaj nas.
/Dlaczego niby miałbym? Zachęć mnie.

Astrid Löfgren

N, oj no wiem, ale narzekać na groźbę przytycia i tak by mógł, nawet gdy nie jest realna. Toć to Bucky, narzekać potrafi na wszystko. Zatem trzeba mu równie doskonałej towarzyszki, żeby mogli się dodatkowo wymieniać radami odnośnie coraz lepszego wyglądu. E tam, znalazłby się taki szaleniec.
No tak, księżniczka potrzebuje przecież karocy. Jeszcze by się zmęczył i ubrudził pantofelki…
O to, to! Teraz te pomysły stają się jeszcze bardziej sensowne. On tak po prostu okazał miłość i wdzięczność. 
/Jeśli zaległby na kanapie odpowiednio długo i żywiłby się tylko fast-foodami, wreszcie zacząłby tyć, więc wcale nie jest to takie nierealne. Poza tym, według tumblra najwspanialszy Bucky to beefy Bucky, więc może jeśli jeszcze trochę przytyje, zyska jeszcze więcej fanek? Ale to niestety nie pomoże mu znaleźć towarzyszki równie idealnej co on, ponieważ po świecie nie chodzi drugi taki cud. Czasem ten jeden to i tak zbyt dużo.
/Ej, ale buty to akurat Buckyś ma ładne i szkoda, żeby się pobrudziły. I tak je biedak całe zamoczył, gdy musiał wyciągać Steve'a z wody.
/Nie żeby coś, ale takie okazanie miłości i wdzięczności w MCU też mogliby pokazać. Nie narzekałabym, a i upragniona przez fanów drama by była... A śmierć rodziny Clinta mogłaby okazać się sfingowana...
Scott, dla swojej córci jesteś pewnie najlepszym tatą na świecie.
Okazał się taki, jak go sobie wyobrażałeś za dzieciaka i później?
/No ba, że tak. Paxton może tylko pomarzyć o byciu księżną na herbatkowatych przyjęciach.
/Nie do końca. Ale to wszystko jest zrozumiałe, bo za dzieciaka idealizowałem swojego idola - jak pewnie niemal każdy - a do tego media i historia trochę go wyidealizowały. 
Steve, to jak to w praktyce wygląda? Ktoś powie jego imię, a tobie w głowie od razu pojawiają się jakieś wspomnienia z dobrych czasów sprzed wojny, jakieś skryte marzenia odnośnie przyszłości, zamartwianie się i te sprawy? 
/Niezupełnie. Raczej... Powiedzmy, że wszystko to, co się wydarzyło, uderza we mnie bardziej niż zwykle i zwyczajnie zaczynam się wściekać. A przecież nie od dziś wiadome jest, że złość przysłania zdolność trzeźwego myślenia i często działa się wtedy zbyt impulsywnie. 
Bucky, próbowałeś im to wytłumaczyć?
Coś sobie po prostu pomyślałam, ale już nieważne.
/Nie będziesz chyba zbytnio zaskoczona, jeśli powiem, że nie? No raczej nie, nie będziesz, bo to niemal oczywiste.
/I oczywiście nie powiesz mi co, co nie?

O.

Ale ja dalej twierdzę, że tylko jakieś drobne filmiki w razie co na yt obejrzysz i dasz radę xD Soł, do listy dopisz xD
Nasz supermacho z pazurami miał romans z Herkulesem? Dlaczego Marvel nie chce tego pokazać? ;o Toż to by było dopiero zadymowe! xD
Zależy właśnie chyba od wizji reżysera i samych aktorów.. Może Evans i JD tak widzą męską przyjaźń? xD
Chciałabym tak wyglądać!
/Nie, nie, znajomość całości materiału - filmu i wszystkich książek jest wręcz konieczna. Bez tego ani rusz, naprawdę. To ja najpierw nadgonię (wcale nie...), a potem dopiszę do listy :P
/W tym jednym uniwersum miał. Nie pytaj po co i dlaczego, bo nie wiem, ale Marvel wpadł na taki genialny pomysł. Pewna jestem jednak tego, że pan Jackman zagrałby to tak, że by nam buty pospadały z wrażenia (yep, trochę go fangirluję), No i taki Loki, by sięgnąć też po postać z MCU, jest zdeklarowanym biseksualistą w bodajże każdym uniwersum.
/Jednak kiedy postawi się tę relację koło przyjaźni Steve'a i Sama, a co dopiero tego, co jest między Stevem i Bucky'm, wypada to co najmniej blado.
/Wiedziałam. Zazdrość było czuć już od dawna. 
A status parobka Kapitana jej nie pasuje? Wiesz, Steve błyśnie swym firmowym uśmiechem i widzenia masz gwarantowane. 
/Nie mogę ani ściągnąć jej tutaj, ani polecieć do niej, bo jest to zbyt ryzykowne. I błysk bieli zębów Kapitana Ameryki niewiele to pomoże. Może nawet pogorszy sprawę, bo nie jest już nawet Kapitanem Ameryką.
A jakieś takie przypadkowe otarcia miałeś z nim? Przy jedzeniu albo coś i bez podtekstów! 
/Staram się tego unikać, ponieważ widać, że jest to dla niego niekomfortowe. Cały się spina, jeśli ktokolwiek dotknie go bez zgody lub choć bez uprzedzenia. Nie chcę stawiać go w niekomfortowych sytuacjach, dlatego na to uważam.
Oddaj mi Bucky'ego.
/Nie znasz się na żartach. 

Astrid Löfgren

N, i jeszcze by na niego krzyczał, że histeryzuje. Dziewczyna to zdecydowanie lepsza opcja. Mogliby się łączyć w bólu humorków, razem jedliby całe pudła lodów na pocieszenie, a później narzekaliby, że rosną im tyłki, ale co tam, bo przecież cierpią, więc należy im się. Z facetem nie miałby tak dobrze.
Nic, tylko płakać nad swoim niedoskonałym ciałem i zazdrościć.
A nawet gdyby zepsuł to Bucky pognałby do Sama na piechotkę.
Bardzo sensowne. Barton pokochałby ją całym serduszkiem za zlikwidowanie jego rodziny. Na pewno mu ciążyła gromadka dzieci z żonką na czele, tylko wstydził się przyznać, a rozwód i alimenty to przecież przestarzały sposób na rozstanie. Pozwól, że ostatniego zdania nie skomentuję. 
/Ale tutaj pojawia się pewien problem - Bucky mógłby jeść całe pudła lodów i tyłek by mu nie urósł, bo metabolizm super-żołnierza i te sprawy, a jego wybrance a i owszem. I tutaj przechodzimy już do zazdrości nad doskonałością jego ciała, włosów i naturalnego mejkapu. Czyżby przez swoją doskonałość był skazany na samotność? A poza tym, nie wiem kim musiałby być wybranek jego serca, by odważył się powiedzieć (a co dopiero wykrzyczeć!) rozemocjonowanemu Winter Soldierowi, że histeryzuje. Toć to jak dźganie lwa kijem - nie może skończyć się dobrze :P
/No co ty, Bucky miałby do niego iść? Sam podrzuciłby go na swoich super-skrzydłach. 
/Wiesz ile kosztuje utrzymanie trójki dzieci i farmy? I jeszcze robienie remontu? Barton dziękowałby jej na kolanach za zrzucenie tego balastu z pleców. I tak tylko przypomnę, że w jednym z uniwersów Natasha wybiła mu rodzinę. Barton był jej tak wdzięczny, że ją utłukł z tej radości. 
Scott, ale koniec końców nie uważasz się chyba za złego ojca? Robisz przecież, co możesz.
No to już się nie dziwię twojemu zachwytowi, bo na początku było to dla mnie naprawdę dziwne, chociaż w sumie nie powinno. 
/Zdaję sobie sprawę z tego, że bywają rodzice o wiele lepsi ode mnie, ale hej, nie jestem jakiś wybitnie zły. Tym bardziej, że mało który ojciec nawalił, bo próbował ratować świat przed Crossem, Hydrą i super-żołnierzami. To jest pewne usprawiedliwienie, prawda? No właśnie. 
/Bohater narodowy i jednocześnie mój idol z dziecięcych lat poprosił mnie o to, bym razem z jego drużyną superbohaterów uratował świat. Kto nie byłby zachwycony? No dobra, znalazłoby się kilka osób, ale to mniejszość.
Steve, odreagowujesz jakoś te wybuchy emocjonalności? Uważasz to za coś złego, co nie powinno mieć miejsca?
/Cóż, zdecydowanie nie powinno mieć miejsca. Przez moją dekoncentrację doszło już do jednego incydentu, ponieważ Rumlow powiedział "Bucky", a ja nie potrafiłem odpowiednio zareagować. Jednocześnie jest to jeden incydent, a z drugiej strony tylko jeden, ponieważ mogło być ich więcej dlatego, że się rozkojarzyłem, co w tym zawodzie jest niedopuszczalne. Staram się jakoś wtedy uspokoić, znów zacząć trzeźwo myśleć, ale czasem zajmuje mi to zbyt dużo czasu. Jak w Lagos.
Bucky, ostatecznie co jest gorsze: takie leżenie dwie doby i walka z natłokiem myśli i wspomnień, czy całe te wyciąganie na siłę i wyszukiwanie dla ciebie bzdurnych aktywności?
Jednak głównie na ofiarach skupiasz się w swoich wypowiedziach. To brzmi tak, jakbyś wcale nie był na nie całkowicie obojętny.
/Wyciąganie na siłę, zdecydowanie. Wolę swoje przeleżeć, przemyśleć i przecierpieć, a nie zaprzątać sobie głowy jeszcze innymi bzdurami, bo w końcu i tak pewne myśli do mnie wrócą, nie ma przebacz.
/A o czym mam mówić? O tym chyba się rozmawia, nie?

O.

A przecież to mają być twarze Kapitana, a nie Greya, który używał pejczy etc.. Więc znajomość nie jest potrzebna xD
Co z "młodym Hulkiem" Teddy'm jest? A to ślub gejowski miał Marvel czy DC?
I już nie są przyjaciółmi, czasem nie powinniśmy dążyć do tego, czego chcemy bo to wcale dobre nie musi dla nas być.
Rozumiem, że nie raz mu się w głowę dostało, ale serum na oczy szopa pracza powinno działaś xD
/Ależ jest potrzebna, zaufaj mi. Dlatego choć bardzo chciałabym napisać "98 twarzy Kapitana Rogersa", niestety nie dam rady tego zrobić. Jaka szkoda :(!
/A to jest, że Billy to jego fiancé (lubię to słowo, co poradzę?). I tak, ślub był u Marvela, dokładnie w "Astonishing X-Men". Młodą parą byli Northstar (pierwszy homoseksualny superbohater Marvela, jeśli się nie mylę) i Kyle Jinadu. A teraz ciekawostka - w uniwersum Ziemi-12025 kochankiem Herkulesa był... Wolverine. Tak, ten Wolverine. Kto by się spodziewał :P?
/Tak w sumie, nie bardzo wiem, w którym momencie w MCU oni tymi przyjaciółmi byli. W komiksach było to widoczne, ale w filmach? Ja tam przyjaźni jakoś nie dostrzegam. 
/Zwyczajnie zazdrościsz mu urody i tyle, przyznaj się.
A jak wyglądały twoje spotkania z Cassie? Miałeś je jakoś utrudniane przez Maggie?
/Kiedy jeszcze siedziałem w San Quentin, niezbyt chętnie przyprowadzała ją na widzenia, a potem całkiem z tego zrezygnowała i kazała zwyczajnie dzwonić. Rozumiem to, bo chyba nikt nie chciałby zabierać swojego dziecka do więzienia. Potem mogłem zacząć ją widywać dopiero wtedy, gdy znajdę pracę, mieszkanie i zacznę płacić alimenty. A możesz mi wierzyć, że kiedy ma się zabrudzone papiery, o pracę ciężko i studia nie mają wtedy znaczenia. 
Uu, to kiepsko.. Ale może kiedyś i to mu przejdzie.. 
/Powstrzymał się przed uderzeniem mnie, więc to już spory krok w przód. Jest dobrze, póki nie dotknie się go bez jego wyraźnej zgody. 
O kurwa.
Dobra, a teraz wyrzuć z siebie tą złość, którą pewnie czułeś musząc to mówić. Nie trzymajmy jadu na wątrobach. I powiedz, jak to tam cię Kapitan denerwuje?
/Ranisz mnie tymi zarzutami. Dlaczego miałbym się złościć skoro to szczera prawda? Tak trudno mi wierzyć? Naprawdę? To krzywdzące.
/A Kapitan? Ma mnie denerwować? Skądże. Kocham go.

15 czerwca 2016

Astrid Löfgren

N, wybranka by go przynajmniej rozumiała, a biedny wybranek? Ten to by miał dopiero problem.
Masz mnie. A już najbardziej to zazdroszczę mu figury. Ileż ja bym za taką dała! Każda z nas powinna robić wszystko, by dbać o siebie i wyglądać tak jak on.
Kusisz mnie i się zastanawiam, czy nie rzucić ci takiego wyzwania. To mogłoby być boskie <3 Pamiętajmy, że Bucky „panna w wiecznych opałach” Barnes potrzebuje opiekuna i obrońcy, więc idealnie nadaje się na Bellę, którą chyba z każdej strony coś atakowało, czyż nie? Steve jest bardziej staroświecki, więc choćby dlatego mógłby się wcielić w Edzia.
Na miejscu cmoka z Sharon powinien być Bucky i przytulas! Należałby się im po tylu latach rozłąki. Czekaj, bo nie wiem, czy dobrze pojęłam sens… Clint miałby pocieszać Natashę, bo zahipnotyzowana zabiła jego bliskich? WTF? 
/O, i to jest najlepszy argument za tym, by znaleźć mu dziewczynę. Biedy wybranek jego serca zwyczajnie nie potrafiłby zrozumieć targających nim emocji i tego, jak wielką katastrofą jest skończenie się ulubionego eyelinera czy odżywki do włosów.
/No ba, że figury najbardziej. Tylko na niego spójrz:
Te łydki! Ta talia! Ta postawa godna topmodelki! Która kobieta by o tym nie marzyła?
/Wiesz, Steve raczej nie posunąłby się do zepsucia silnika w samochodzie Bucky'ego, by ten nie pojechał na spotkanie z przyjacielem (Sam w roli Jacoba :P? Mógłby zmieniać się w sokoła...), bo jaśnie pan i władca sobie tego nie życzy. Nie, koniec. Dość z podrzucaniem pomysłów. 
/Tak, dobrze pojęłaś sens. Zahipnotyzowana Natasha miałaby zabić rodzinę Clinta, bo oni tylko przeszkadzają ich miłości, a Clint miałby ją pocieszać po tej strasznej traumie. Przecież to takie sensowne, prawda? Jest nawet wątek pt. "101 sposobów na zabicie rodziny Clinta".
Scott, przyzwyczajenie przyzwyczajeniem, ale wiadomo, że dzieciak nie jest na to obojętny. Mała pewnie się cieszy z każdej chwili, ale swoje przeżywa, kiedy chwila z tatą mija. No życzę, żeby nie trwało to długo. 
I ty pewnie robiłeś za Kapitana, co? E tam, on jest miły. Dobra, nie jest. Ale gdybyś był w wersji Giant pewnie z radością dałby się zamknąć w uścisku dłoni. 
/Wiem to wszystko, ale co mam mówić? Że jestem beznadziejnym ojcem, który znowu wpakował się w bagno zamiast zajmować się córką? Staram się jakoś usprawiedliwić, ale swoje i tak wiem.
/Nie, gdzie tam. Czasem byłem Montym Falsworthem, a czasem Buckym Barnesem, innym razem  Dernierem, bo potrafiłem naśladować jego akcent. Znaczy akcent, który miał w starej kreskówce, którą oglądaliśmy. To moje dzieciństwo w pigułce.
Steve, ale to w jakichś szczególnych sytuacjach, kiedy na przykład mówi się coś o nim w tv, czy wystarczy, że ktokolwiek powie „Bucky” wtedy, kiedy masz akurat gorszy dzień, i emocje biorą górę?
Bo jest wredny. To pewnie trochę inny rodzaj robienia na złość, niż było kiedyś, prawda?
/Zwłaszcza kiedy mam ciężki dzień. Wtedy każda wzmianka o Bucky'm powiedzmy, że... rusza mnie o wiele bardziej niż normalnie. To, co mówią o nim, o nas w telewizji, nauczyłem się ignorować. W większości przypadków to tylko steki bzdur.
/Nie da się ukryć, że tak. Trochę inny.
Bucky, nie drwię. Jesteś biedactwem, a wyciąganie z łóżka na siłę, kiedy nie ma się na wstawanie najmniejszej ochoty, to jest tortura. Wielce ci to raczej nie pomoże zechcieć coś robić. Co za niechcianą pomoc masz na myśli?
Chyba trudno by było znaleźć coś, czego dotąd świat nie znał. Próbujesz mnie teraz przekonać, że nic a nic cię to nie obchodzi? 
/Kiedy raz nie wyciągnęli mnie na siłę, nie ruszyłem się przez dwie doby. Zaciskałem tylko poduszkę wokół głowy i jak mantrę powtarzałem sobie "Nie myśl o niczym" i "Nie ma cię tam". O tym jakże... interesującym sposobie spędzania czasu im nie powiedziałem, ale raczej zorientowali się, że coś jest nie tak, Dlatego mam za nimi łazić i udawać, że interesuję się działaniami w sprawie Protokołu i uzdolnionych, mam próbować przypomnieć sobie jak najwięcej o Projekcie Zefir i jemu pokrewnych, i tak dalej, i tak dalej... Pasjonujące.
/Bo nie obchodzi. Nie znałem tych ludzi, nie ja ich zabiłem, więc za czym mam płakać? Mam swoje problemy, nie muszę znajdować sobie kolejnych.

O.

Kochana? Czyżby kolejne wyzwanie sobie sama uszykowałaś?
Wiem, że Marvel ma jakieś postacie homosiowe (mówię to z miłością), zareagował jakoś na strzelaninę? Czy ta dziwna cisza w mediach jest wyrazem obojętności, która zarazem jest przyzwoleniem?
Pewnie nie ufa..
Haha opiszesz jak Bucky robi vloga ze swojego makijażu? xD 
/Okej, zupełnie nie tak miało być :P Wiesz, chętnie bym się za to zabrała, ale niestety nie znam oryginału, więc... Jaka szkoda, prawda?
/Nie kojarzę, by Marvel odniósł się do tego w jakikolwiek sposób. A jeśli chodzi o postaci - kojarzysz Billy'ego Kaplana (aka Wiccan, "syn" Scarlet Witch i Visiona) i Teddy'ego Altmana (aka Hulking) z Young Avengers?
/Chciał zobaczyć ciemniejszą stronę Kapitana, więc ją zobaczył. I to z bardzo bliska. 
/To nie makijaż! To jego naturalny look :P! Tak przynajmniej twierdzi.
Więc to nie była miłość, przykro mi stary.
Dzieci zawsze kochają bezwarunkowo. 
/No nie do końca. Miało pojawić się dziecko, więc wzięliśmy ten ślub, ale to nie było to. Teraz Maggie jest żoną Jima Paxtona i jest szczęśliwa. I bardzo dobrze, bo jeśli Maggie jest szczęśliwa, to Cassie także. Paxton dba o nie. Spróbowałby nie, a zaszczułbym go mrówkami. I kazał słuchać pasjonujących historii Hanka.
Jak zwał tak zwał, ale dobrze jest mieć z kimś tajemnice, sekrety..Porozumiewawcze spojrzenia etc, to zbliża. No i mówią, że przytulasy dłuższe niż 20 sekund też potęgują uczucie zaufania.. Do boju?
/Kiedy ostatnim razem spróbowałem go objąć, wykręcił mi rękę, z widocznym trudem powstrzymał się przed uderzeniem moją głowę o ścianę, i kazał się nie wydurniać. Tylko, że w mniej kulturalnych słowa. Także nie ma raczej najmniejszej ochoty na to, żeby go przytulić. Nie lubi, gdy się go dotyka.
Teraz zmuszę cię do złego - okłam mnie jakimś miłym słowem, wiesz za zwyczaj tak ludzie robią.
/Wielu zmuszało mnie do złego, więc wiesz... Ale ty jesteś inna. Widzisz we mnie tylko to, co dobre, i dbasz o to, żebym i ja to dostrzegł. Dlatego tak lubię rozmowy z tobą. Sprawiają, że czuję się więcej wart i... Po prostu je lubię. Rozświetlają mój dzień.

O.

Oj tam, oni skrzywdzili Bucky'ego, to im się należało. Nawet nie wiem, czy Steve pasowałby do roli doma ;o Prędzej by to wyglądało: "Klęcz. Och Bucky! Nie obiłeś sobie kolan? Może ci kochany podłożę poduszkę? albo dwie? jak ci nie jest wygodnie to choć na łóżko, wezmę dodatkowy koc, chcesz wody?" xD
Ale przejechanie paznokciem było po pleckach, było xD
/Chciałam zacząć się śmiać, ale potem zorientowałam się, że najpewniej właśnie tak wyglądałoby to w wykonaniu tej dwójki. Może nadszedł więc czas na "50 twarzy Rogersa"? Wiesz - twarz słodka, przesłodzona, nadopiekuńcza, etc. :P To byłby hit!
I tak mi się przypomniało - w AoU Tony stwierdził, że nie ufa ludziom bez ciemnej strony, na co Steve odpowiedział, że jeszcze jej nie zobaczył. Pod koniec CW miał na to okazję i aż chciałoby się spytać, czy teraz już mu ufa...
/Ale musisz przyznać, że nie tego spodziewałabyś się po lakierze do paznokci :P Już możecie się bać, bo niedługo zabiorę się za eyeliner.
A jakie masz z nią kontakty teraz? I z córką?
/Cóż... No nie była zbyt szczęśliwa, gdy dowiedziała się, że wplątałem się w walkę Avengers. I że znowu wylądowałem w więzieniu. A potem, że mnie z niego uwolniono, więc automatycznie zostałem zbiegiem, który nie ma wielkich szans na ułaskawienie w najbliższym czasie.
/No a Cassie? Nie zdaje sobie jeszcze sprawy z powagi całej tej sytuacji - na szczęście - więc czeka tylko na to, aż wrócę. Będzie dobrze.
Takie słodkie tajemnice miedzy wami?  
/Nie nazwałbym ich słodkimi. Słodko-gorzkimi raczej.
Jesteś cudowny!
/Też mi nowina, przecież wiem.

O.

A Steve przecież by muchy nie skrzywdził a co dopiero Bucky'ego, więc on mu cały ten plusz, słodycz etc zaoferuje i da bez szemrania ;D Haha właśnie, skoro nie było sprecyzowane to wolna amerykanka xD
Ah, nie dasz podpuścić Stev'a ;(
/"Steve przecież by muchy nie skrzywdził" - a kto poprzysiągł zrównać Hydrę z ziemią i zabić każdego, kto mu w nim przeszkodzi, bo przez nich stracił Bucky'ego? Kto przybił rękę pirata do ściany nożem a kilku innych wyrzucił za burtę? Steven wcale nie jest aż taki niewinny. Ale prawdą jest to, że Bucky'ego to by nie skrzywdził. Raczej próbowałby mu nieba przychylić. 
/A co do wolej amerykanki - spójrz na to, co zrobiłam z kawą, porankiem czy lakierem do paznokci. Zawszę dopisuję do hasła najmniej oczywistą wersję historii ;P
/I tak, wiem, jestem okropna.
Jest taki problem, że to co my uważamy za dobre inni już niekoniecznie.. Ale miło, że chciałeś. Tylko dlaczego żona nie doceniła?
I dadzą sobie radę z nim, by mieć użytek? 
/Od czterech lat to już była żona. A nie spodobało jej się to pewnie dlatego, że była bez pracy, mieliśmy małe dziecko, a ja wylądowałem w pudle. Chyba żadna kobieta nie byłaby szczęśliwa.
/Chciałbym wierzyć, że nie, ale wszystko jest możliwe. Mogą go naprawić, w końcu mają Starka i jego forsę.
Mając takie podejście do niego, dotarcie powinnio być ułatwione..A Bucky cokolwiek z tego pamięta?
/Buck i ja w końcu zaczynamy naprawdę rozmawiać, więc jestem dobrej myśli. Czasem mówi o czymś, co było, dopytuje o coś. upewnia się, więc pamięta. Musi pamiętać, inaczej nie znałby faktów, o których nie da się przeczytać w muzeum, czy w biografiach, ponieważ znaliśmy je tylko ja i on. Jest więc dobrze.
Przyznaj się, że cię to cieszy xD
/Nie. A wiesz dlaczego? Bo nie.

O.

Gdy tak o nich myślę, to nie wiem czy bdsm jest czymś w co powinni wejść, w tych związkach chodzi o uległość, o oddanie pełnej kontroli stronie dominującej, a to się może Bucky'emu kojarzyć z Hydrą. Inna sprawa, gdyby tego naprawdę sam chciał xD Wtedy to jak najbardziej xD Haha no wiesz, oni nie muszą naśladować ff a tylko komentować xD
Awww aż by się chciało poczytać! <3
Jak dobrze, że tylko w niedzielę mam na uczelni <3 
/Właśnie o to mi chodziło - przez niemal siedemdziesiąt lat Bucky nie miał nad sobą żadnej kontroli, nie mógł decydować o niczym, więc taka zabawa mogłaby być dla niego nie tylko nie odpowiednia, ale też niezdrowa, nie ważne po której stronie by stał. Poza tym, taki przykład - ustalane są hasła bezpieczeństwa i inne takie, ale co by było gdyby Bucky podczas takiej zabawy przypomniał sobie kilka "zabaw" z Hydrą, i zwyczajnie nie potrafiłby zareagować? Przestać, gdy partner by o to prosił, albo wykrztusić z siebie ustalonego słowa, bo dostałby blokady? Bucky jest stworzony do świeczek, puchu i pluszu, nie do kajdanek i pejczy (by tak popaść ze skrajności w skrajność), choć jego mundur wpasowałby się w te klimaty. 
A jeśli chodzi o naśladowanie ff to wiesz, w końcu nikt nie sprecyzował w jaki sposób wątek z BDSM ma się pojawić, prawda ;)? Jeśli Bucky przeczytałby Steve'owi fragment ff, w którym by się to pojawiło, wciąż ten wątek pojawiłby się w miniaturce, więc mogłabym to odhaczyć :P
/I poczytasz, poczytasz, ale za dwa dni.
A czy ktoś zadbał o ciebie w ten sposób, że chciałeś tak zrobić? Czy po prostu pod wpływem chwili? A to Pym był po "dobrej stronie"?
/Właśnie dlatego, że nikt nie zadbał o mnie i moje interesy w taki sposób, postanowiłem zrobić to dla innych. Zwyczajnie czułem, że muszę, i że tak powinno być. Tylko szkoda, że sąd i ława myśleli inaczej. 
/Pyma znałem i choć to stary, trochę zdziwaczały piernik (nie no, i tak każdy wie, że się lubimy), jest dobrym gościem i nie chciał, by wynalazek jego życia został zmieniony w broń. Jeden Stark próbował położyć łapy na jego formule, a drugiemu udało się położyć łapy na kombinezonie. Próbowałem zniszczyć ile się da, zanim mi go skonfiskowali, ale i tak go mają. 
Steve, powiedz coś miłego i słodkiego o Buckym... 
/Z miłym dam radę, ale ze słodkim będzie raczej problem. Jakoś nie myślę o nim w takich kategoriach. 
/Więc co miałbym powiedzieć? Od kiedy pamiętam Bucky był i wciąż jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Długo nie byłem w stanie pojąć, dlaczego ktoś taki jak on postanowił zaprzyjaźnić się z kimś takim, jak ja. Był świetnym uczniem, potrafił odnaleźć się w każdej dziedzinie sportu, był niesamowicie towarzyski, a i tak na swojego najlepszego przyjaciela wybrał mnie. Całe życie dbał o innych bardziej niż o siebie. Poświęcił wiele, ale powtarzał, że tego nie żałuje. Teraz jest… inny, ale to wciąż dobry człowiek, tak samo jak wtedy. Ma wielkie serce, choć próbuje pokazać, że jest inaczej, że nic go nie obchodzi. To nieprawda. To wciąż Bucky.
Kwintesencja twojej osobowości jest miodem na moją duszę
/Bez obrazy, ale twoja dusza musi być wybitnie pochrzaniona.