27 czerwca 2016

O.

Wiesz, może on to lubi? Więcej osób chce go tulić za nieszczęścia xD
Haha wiesz czym przyciagnąć ludków do siebie ;D Ja nie powiem, gify Bucky'ego są zachęcające xD
No tak, może być jakiś schemat w naginaniu jego rzeczywistości, wystarczy go wyłapać. 
/Tulenia za nieszczęścia to chyba nie lubi jakoś szczególnie, ale za to żałowaniem i komplementowaniem, by podbudować jego samoocenę raczej nie pogardzi.
/Gify tego typu pojawiają się pierwszy raz, więc niestety to nikogo nie przyciągnęło. Ale może teraz się uda? Potem rozbierze się jeszcze Steve'a i zobaczysz jak wyświetlenia skoczą w górę! Od razu będzie dwieście tysięcy!
/Jest schemat - jeśli coś przed Ruskimi było dobre, Ruscy zmieniali to tak, by było złe. Jest schemat? Jest :P

+ Co do dołu umięśnionego równie dobrze jak góra - klik. Nawet Wolvie zapomina o dniu nóg.
S: Jadłeś coś z polskiej? Dlaczego ci nie smakuje?
/Nie w tym stuleciu. W 1943 przez chwilę stacjonowaliśmy w Polsce, później jeszcze kilka razy przekraczaliśmy dawną granicę, więc było kilka okazji. Pamiętam, że były w tym ziemniaki. 
/Wakandyjska kuchnia ma w sobie to, że bywa dość ostra i mocno przyprawiona. Moje kubki smakowe są o wiele wrażliwsze od tych, jakie mają zwykli ludzie, więc niektóre rzeczy smakują dla mnie i dla Bucky'ego inaczej niż dla innych. Chili to prawdziwe okropieństwo.
B: To wierzę na słowo, że dół jest równie dobrze umięśniony jak góra.. Ale miałam na myśli, że możesz wiesz jakoś zgiąć rękę, albo pokazać raz jeszcze plecki. Oczy mi się cieszą.
/Możesz co najwyżej popatrzeć, jak malowniczo się oddalam.

O.

To nie jest przypadek! On ci tego życzył, bo wiedział jak dobrze go będziesz pisać.. A że Steve miał jakieś urojenia i zamiast wymyślać coś o nim i o Bucky pomyślał o Tobie i to się stało, co się stało.. ;o
Ale chociaż trochę, a to może naprowadzić na "odpowiednie tory" inne wspomnienie? 
/Gdyby wiedział ile przeze mnie wycierpi, życzyłby mi połamania karku, nie nogi. Ale nie ma tego złego, gdyby nie złamanie, nigdy pewnie nie zdecydowałabym się na tego bloga. A tak wciąż działa, choć sądziłam, że padnie jak reszta innych, polskich, marvelowskich asków, z których niewiele się utrzymało. Osobiście dawałam mu jakiś miesiąc, nie więcej :P Magia Bucky'ego, ot co.
/Jeśli wyjaśnią jedną rzecz, następne same mogą zacząć się rozjaśniać, nabierać sensu, czy okazywać się pustymi kłamstwami, które wgrano mu do głowy.
S: Ach, zaś się wypowiadać nie potrafię. Miałam na myśli właśnie smaki, których wy nie mieliście a teraz jest tego od groma.
.Muszę przyznać, że na początku miałem opory przed smakowaniem nowych, zupełnie mi nieznanych potraw, ale z czasem się do tego przekonałem. Ameryka, a zwłaszcza Nowy Jork miał to do siebie, że na każdym kroku można było natknąć się na kuchnie z każdego zakątka świata. Teraz mam okazję spróbować kuchni środkowoafrykańskiej i muszę przyznać, że nie skradła mojego serca. Zupełnie nie. Niestety.
B: Nie! Zbyt cudowne plecy na napis "don't touch", ale nie krępuj się pokazuj dalej xD
/Zawsze mogę przykleić sobie kartkę taśmą, prawda? Może nie jest to tak estetyczne jak tatuaż, zwłaszcza nie z moim pismem, ale to jakaś alternatywa. 
/No i co mam pokazywać dalej? Wyskoczyć także ze spodni? To najprędzej na trzeciej randce, nie jestem łatwy.

O.

auć.. z jednej strony dobrze jest czymś się zająć by nie myśleć o bólu, czy o jakiejś rehabilitacji, a z drugiej strony, nie wiem czy pisanie w tym pomaga? Plus łączą Cię problemy ręczne z Bucky'm xD Nie mam prawa jazdy, więc zawsze smykam się busami/pociągami xD
To prawie jak z Katyniem - Niemcy, że to Rosjanie, Rosjanie że to Niemcy. Więc mam nadzieję, że Steve będzie obok i będzie to prostował.. 
/Proszę cię, odstawiasz wtedy wszelkie leki przeciwbólowe i dzięki temu wczuwasz się w jego ból! To jest wyższy stopień tworzenia! Ale tak poważnie - złamana noga (Niestety Bucky i ja nie byliśmy jak bliźnięta, a raczej jak przeciwności - on lewa ręka, ja prawa noga. Przypadek?) jakoś zupełnie w pisaniu mi nie przeszkadzała. 
/Steve nie da rady wyprostować wszystkiego, bo jednak nie zawsze był obok. Zresztą, Bucky sam zacznie się łapać, że coś jest nie tak. Spójrzmy na sprawę z jego ojcem (nie bez powodu spytał właśnie o to) - na początku tego bloga miał opory nawet przed tym, by "ojcem" go nazwać, wypierał się tego, że jest do niego podobny, bo pamiętał, że to był zły człowiek, który rozbijał jego rodzinę, przepijał pieniądze i go bił. Po czasie nazywał go już ojcem, przywoływał kilka dobrych wspomnień. Ostatnio zaczął o nim mówić "papa" i otwarcie przyznał, że są podobni. Bo Buckyś cały czas się rozwija, choć nie zawsze różnice da się zauważyć na pierwszy rzut oka. Tak samo jak to, że w większości przypadków używa nazwiska jakiejś osoby, a dopiero z czasem zmienia to na imię.
S: A właśnie, co z kuchni nowoczesnej najbardziej ci smakuje? 
/Zależy co masz na myśli mówiąc "kuchnia nowoczesna". Za czasów mojej młodości nie było barów sushi na każdym rogu, ale jednak wcale nie jest to nowoczesne danie. Z chińszczyzną to samo. Ale całkiem je lubię.
B: Powiedziałabym, że "dotknąć", ale nie wiem czy to nie jest zbyt duży zaszczyt abym dotknęła tak cudownych mięśni twego zgrabnego ciała.
/Och, no proszę cię. Mam wytatuować sobie "Zakaz dotykania" na plecach, żeby dotarło, że tego nie lubię?

O.

#1 Oj, to przykro mi że chorujesz/chorowałaś tak często..Choć z drugiej strony "lepiej" dla nas, bo mamy co czytać ;D Wiesz wyzwanie nr 9 prawie na pamięć znam xD
Poprawiłaś mnie idealnie xD Ale to aż dziwnie, że Bucky nie ma schizofrenii xD
Ale ja i tak wierzę, że Ci pyknie szybko reszta xD
#2 Zamiast tulaska poklepanie po plecach, ale to też kontakt fizyczny! ;)
Pewnie to będzie wstępem do sprostowania pewnych wspomnień, a raczej ich przeróbek przez Lunkina..
/Kość źle mi się zrosła, miałam kilka problemów, więc jednak bywałam wtedy u lekarzy częściej niż przez resztę życia razem wziętą. Nie mogłam też prowadzić samochodu, bo z gipsem to raczej nie jest zbyt proste i nieco niewykonalne, więc doszła do tego komunikacja miejska. Ale teraz cię pocieszę, minął już ponad rok, więc będę musiała mieć wyciągnięte śruby, a rekonwalescencja potrwa pewnie z jakieś dwa tygodnie, więc będę siedzieć na tyłku. Będę mieć więcej czasu i postaram się wtedy naskrobać coś więcej :)

/Na tulasek jest jeszcze za prędko, ale potem to nadgonią. Słowo!
/Taka mała poprawka - przez Fennhoffa, który pracował z Lukinem, ale reszta się zgadza. Komiksowy Fennhoff zmieniał dobre wspomnienia Bucky'ego na złe, żeby przekonać go do tego, że to Amerykanie i Kapitan Ameryka są źli, a Rosjanie go uratowali, zmienili go w coś ważnego. I Bucky jeszcze się przekona, że choć pamięta sporo, nie wszystko jest prawdziwe.
S: No cóż, próbowałam być miła.. Mogę zabrać cię na lody, albo naleśniki. 
/Nie mówię, że jesteś niemiła. Mówię, że szczera, a to nie to samo, prawda? I niestety, ale z bólem serca muszę odmówić. Może w przyszłości, gdy będę mógł opuścić stolicę Wakandy.
B: Masz się rozebrać?
/Coś jeszcze? Zaśpiewać? Zatańczyć? Potrząsnąć czymś?

Blue Greyme

Wszyscy: Co myślicie o tatuażach? Z czym wam się kojarzą? Macie jakieś stereotypy? Macie jakieś? Jeżeli moglibyście to byście sobie jakiś zrobili?/Jaki? 
Steve: Może, ale tylko może, to dobry czas żeby odnowić ten zwyczaj? Świeczkami się nie martw, teraz modne są takie fikuśne torty bez. Chyba, że nie lubisz tortów.
Załóżmy, że ktoś znajomy, przyjaciel.
Znajdujesz teraz czas żeby rozwijać talent? Chodzi mi o rysowanie.
/Co do tatuaży to cóż, to po prostu kolejna forma sztuki, przynajmniej dla mnie. Wątpię, żebym kiedyś sobie jakiś zrobił, bo to raczej nie dla mnie, ale niektóre naprawdę wpadają w oko. 

/Nigdy nie przepadałem też za świętowaniem urodzin w jakimś większym gronie. I za robieniem tego w jakiś... huczny sposób. Ale kto wie, może kiedyś się do tego przekonam. Długie życie przede mną. Przynajmniej mam taką nadzieję.
/Mam wielu znajomych, a naprawdę niewielu przyjaciół, którzy są dal mnie jako rodzina. I dla nich zrobiłbym wszystko.
/Ostatnio nie mam jakoś serca do szkicowania, ale od czasy do czasy coś tam stworzę. Nic szczególnego, ale zajmuje ręce i umysł.
Buck: Okej okej, ale gdybyś jednak nie miał co robić w życiu i jednak zdecydował się na studia? To tylko pytanie hipotetycznie, możesz zarzucić czymkolwiek :)
Trzeba ci rozruszać wyobraźnię. W tą dobrą stronę. (możesz odpowiedzieć "nie"-juz to zrobiłeś^^)
I psychiczne i fizyczne, jak się czujesz na duszy i na sercu też.
/Mam metalową rękę. Taką dużą i srebrnawą, trochę rzuca się w oczy. Tatuaż mi już nie potrzebny. Chyba, że wytatuuję sobie i protezę, i ramię od góry do dołu. W sumie, to nie takie głupie.

/Och, marzę, by zostać nauczycielem. Żaden szczyl nie odważyłby się zwiać z moich lekcji. 
/A więc, uwaga, uwaga - nie
/Przewspaniale, wręcz promieniuję zdrowiem, szczęściem i radością.

ASTRID LÖFGREN

Steve, nawet przekierowanie myśli na inne, lepsze wspomnienia nie pomaga? Kto wie, może moment absolutnego załamania będzie tym, który spowoduje, że przyjmie pomoc.
/Pomaga, na dość krótką metę, ale jednak pomaga. Jednak co raz się zapamięta, długo się tego nie zapomni. Albo nawet wcale.
/I cóż, mam wielką nadzieję, że jednak ten moment absolutnego załamania nie nastąpi zbyt szybko. To raczej nic dobrego.
Bucky, ale powiedziałam w końcu coś, czego nie chciałam mówić, doceń moje starania. A) Może to i lepiej… B) Nie wiem czy ci to tłumaczyć C) Chyba nie.
E tam. Życie zaczyna się po setce! Sześciu lat nie wytrzymam, panie Barnes, a skoro ty możesz mówić mi „dziecino”, to ja mogę wymyślić coś równie miłego odnośnie ciebie.
Dobrze, deduszka, nie będę.
/Ta, super, bardzo się cieszę, doceniam, jestem dumny, i w ogóle gratulacje, ale co mi to niby da skoro i tak nie kojarzę nawet takiej rozmowy? Jeśliś łaskawa, przypomnij chociaż o co chodziło.
/A teraz się trochę poobrażam, czuj się winna.

#43 Bucky

***
27 czerwca 2016
/Przystaję pod drzwiami pokoju Steve’a i… Nie mam pojęcia co dalej.
/To był durny pomysł. Bardzo, bardzo durny pomysł. Wejdę tam i powiem „Hej, Steve, chcesz usłyszeć fajną historyjkę, która dręczy mnie przez ostatnie dni?”, no kto by się na to nie skusił? To był durny pomysł, a ja tylko się ośmieszę i… Z drugiej strony, może trochę by go to zniechęciło?
/Zapewne nie. W końcu to Rogers. Jego trudno do czegokolwiek zniechęcić. Ale spróbować zawsze można.

O.

Ale do "zdrowego" Bucky'ego xD
Wiem jak to jest, praca i studia i gdzie jest to życie? :o nawet teraz czekam na busa na uczelnie zamiast oglądać/czytać Stucky :(
300 słów to nie tak źle, wstęp już jest xD 
/Ani nie do Bucky'ego Barnesa, ani nie do Zimowego Żołnierza, a do tego, kim się stał. Teraz lepiej :P?
/Większość moich wcześniejszych notek powstawała w autobusach/pociągach, albo kiedy na nie czekałam. Albo w poczekalni do lekarza, więc dziękujmy NFZ za tego bloga i kilka miniaturek.
/Wstęp? Toć to niecałe 3/4 stron, więc nawet nie wstęp wstępu :P Lubię przegadane początki, więc wstęp zawsze jest dość długi, co łatwo zauważyć.
S: No stary, nie ma co tobie doradzić... 
/Cóż, niezbyt to pokrzepiające, ale chociaż szczere. I jakże prawdziwe.
 B: Serio masz mięśnie? Gdzie? 
/Mam się obrazić? Znowu? Tak tego chcesz?

26 czerwca 2016

O,

"I’m…I’m not losing hope, of course not. We are both gonna die in an alien invasion or sucked in by a portal to another dimension and my brain will certainly leak out of my eyes sooner than later, but it’s fine." Dobry tok myślenia xD
Nie każę czytać, opowiadania są autorskie różnego typu soł, jeśli tylko będziesz mieć chęć xD
/Dobry czy nie, ważne, że pasuje do Bucky'ego :P
/Może nie tyle chęć, co raczej czas. Ostatnio mam go nieco mniej niż kiedyś, dlatego nawet odpowiedzi piszę na kilka podejść, o notkach nawet nie będę wspominać (yep, miniaturka wciąż ma zaledwie trzysta słów). Ale jeśli będę mieć go kiedyś więcej, zerknę :)
S: Tworzysz listę? Czy tworzysz i wykonujesz? 
/Póki co w większości tylko tworzę. Zabranie się za to wszystko... nieco mnie przeraża, ale planuję wreszcie to zmienić i zacząć działać.
B: Ou. To nie rozkaz, ale smacznego
/Nie rozkaz?

Anonimowy

N, długo już śledzę Twojego bloga, a jeszcze nie zadałam żadnego pytania. Skąd wzięła się u Ciebie ta miłość do pana Barnesa? Jestem bardzo ciekawa odpowiedzi ;)
/Cóż, na pewno nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Na początku Bucky nie bardzo mnie interesował, bo nie przepadałam za dziecięcymi pomocnikami. Właściwie to wciąż w większości za nimi nie przepadam, ale w Bucky'm urzekła mnie ta jego zawziętość, której na początku nie zauważyłam. Facet ma pod górkę od urodzenia, właściwie nie miał dzieciństwa, zabijał dla Amerykanów, zabijał dla Rosjan, a jego życie sypało się raz za razem. Serio, jeśli przez chwilę jest dobrze, to za moment wszystko się sypnie. Ale on cięgle się podnosi i idzie naprzód, mając gdzieś to, że za chwilę znowu życie podrzuci mu pod nogi kłodę, o którą się potknie. Jeśli jest bardzo źle, będzie się nad sobą użalał i próbował zapić się w trupa, ale potem i tak ruszy tyłek, by zrobić to, co do niego należy, rzucając przy tym bluzgami i kopiąc wrogów po twarzach. I za to go lubię. 
Steve, jeśli mógłbyś cofnąć się w czasie i naprawić jedną rzecz w swoim życiu, to co by to było?
/Tylko jedną? Chciałbym zmienić tak wiele rzeczy, że aż nie potrafię wybrać tylko jednej z nich. Chociaż... Może powiedziałbym "Buck, wracaj do domu"?
ZŻ, jak oceniasz swoje przygotowanie do wypełnienia następnych rozkazów?
/Wypełnienie rozkazów i sukces misji to priorytet.