10 czerwca 2017

o.

A tam po czubek nosa! Nie zrobi Ci różnicy xD
 Czubek nosa albo czubek głowy, co to za różnica, prawda :P?
S: Ou..A byłeś, no wiesz... W pewnym stanie?
 Cóż... Być może.
B: I dzięki temu wciąż go możesz ratować
 Dzięki temu też wciąż zastanawiam się, czy przywiązanie go do kaloryfera w łazience nie jest niegłupim pomysłem.

o.

Jak przed otwartym i pustym? Powinnam Ci przesłać plik xD
 Podziękuję, bo akurat takich plików, w jakich napisanie chcesz mnie wrobić, mam po czubek nosa i więcej nie chcę :P Chyba, że chcesz napisać za mnie miniaturkę, wtedy śmiało!
S: Ojojoj.... Nagrodą dla ciebie Steven jest przywiązanie do łóżka i co? Pozostawienie?
 Zrobił mi tak raz. To było wyjątkowo okrutne.
B: Nie no, miło, że pamięta gdy pierwszy raz stanąłeś w jego obronie
 Szkoda, że nie pamięta ostatniego. A nie, chwila, wróć. Ostatniego nie było, bo ten idiota wciąż się w coś wplątuje.

9 czerwca 2017

o.

Haha no wiesz, tego nie musiałaś sobie wymawiać xD 
 No właśnie wiem, ale jakoś tak samo wyszło :( Siedzę przed otwartym dokumentem w Wordzie i pupa, nic z tego nie wychodzi.
S: A jaka jest różnica między przywiązaniem wtedy a teraz?
S: Em... Wtedy tylko groził, że to zrobi, a teraz....

B: Teraz grozi, że jak Steven będzie niegrzeczny, to tego NIE zrobi?

S; Cóż, tak, być może coś w tym jest.
B: Ale on naprawdę z powodu dzisiejszego dnia cię tu zabrał..
 Tak, wiem. Ale akurat nie z powodu dnia pewnych czynności dla dorosłych. Chociaż kto go tam wie...

o.

Więc może chcesz mi napisać wstęp albo zakończenie? ;D Haha to pisz te miniaturki miniaturkowe xD
 No właśnie chciałam pisać, ale moje wymówki są tak skuteczne, że i do tego przysiąść nie mogę ;P
S: To trochę brzmi wiesz, tak... no.. może teraz też tego chce?
 Cóż, nie o takie przywiązanie do łóżka mi chodziło. Nie wtedy.
B: Ale on nie żartował?
 Żartował, żartował. Ale jak na niego, to taki żart, to przełom.

8 czerwca 2017

o.

Rozmowa jak rozmowa ;p
Haha jak tylko chcesz xD Jak masz sesje to nie zawracaj sobie głowy xD
 Wczoraj bawiłam się Gimpem, czytałam ciekawostki o Neptunie, przez dwa kwadranse wybierałam brokuły, a o drugiej w nocy oglądałam "Niesamowity świat Gumballa". Więc proszę cie, jestem mistrzem w szukaniu wymówek, żeby się nie uczyć :P
S: Tak o ciebie dbał.
 Zawsze mówił, że najbezpieczniejszą opcją byłoby przywiązanie mnie do łóżka i wypuszczanie w domu tylko przy asyście. Wtedy byłaby nikła nadzieja, że nie zrobię nic głupiego.
B: Możesz mu słodzić!
 Więc zastanówmy się, o czym by tu posłodzić... O, już wiem. Otóż nasz Steven dojrzał, dorósł i nauczył się głośno używać słowa "seks". I wczoraj podczas kolacji głośno i wyraźnie żartował na temat tego, że zabrał mnie tu ze względu na "dzień seksu", żeby nie musieć krępować się w domu. Cud!

o.

Ale może trenować! Tak, że jak Bucky się odmrozi godnie go w siebie przyjmie xD
I nie będzie notki? :( 
/Ta rozmowa zrobiła się zbyt dziwna ;P
/Nie miało być, ale mogę zrobić tygodniem Stucky także następny tydzień i do tego czasu zdążę naskrobać dwie drobinki: jedną o rocznicy (na poniedziałek), a drugą o powrocie do domu (piątek). Na max trzy strony, więc bym się wyrobiła.
S: Ale to może jeszcze kogoś Bucky pobił dla ciebie by było i dziś co świętować? 
 Wstyd przyznać, ale Bucky średnio co dwa dni musiał się z kimś bić, żeby wyciągnąć mnie z kłopotów. Więc trochę by się tego nazbierało.
B: Może i fajnego, byleby było co opowiadać
 Ale ja mam co opowiadać, tylko nie wiem, o czym chwiałabyś słuchać. Rozumiem, że mam mówić o czymś tak, żeby nie słodzić Steve'owi? Nie wiem jednak, czy mogę. Jeszcze postanowi mnie postrzelić, przywiązać łańcuchem do palmy i porzucić.

o.

Może właśnie ta energię zamiast do tańca wykorzystuje do tych czynności? :p 
 Może taki ma plan i dlatego nie tańczy, kumulując w sobie pokłady tej energii, której w końcu ma zamiar dać upust, ale mu nie wychodzi :P? Peggy mu dedła, Bucky mu się zamroził, Sharon mu zwiała i biedny sam w tej Wakandzie siedzi.
I mam pewien problem, bo Polska twierdzi, że "Międzynarodowy" Dzień Seksu to 7 czerwca, a anglojęzyczne strony (głównie USA), że taki dzień to 9 czerwca i międzynarodowy on nie jest, raczej ichniejszy. I chyba jednak wolę wierzyć Amerykanom, bo według polskich stron ustanowiła to "święto" rada UE, która... Nawet nie istnieje :P Ale przez to trąbienie pomyliłam datę amerykańskiego "święta", o którym mówił Steve, bo ma ono miejsce jutro :/
S: jakie dzisiejsze święto? Teb dzień? 
 Miałem na myśli nieco inny dzień, ale... Cóż, było, minęło, to już mało ważne. Ten dzień jest pojutrze. 
B: ale gryziesz się w język
 Em, nie, nie gryzę? Ale dobrze, powiem Steve'owi, żeby zrobił mi coś niefajnego, bo muszę mieć o czym opowiadać.

7 czerwca 2017

o.

A może ma wrodzony talent? Tylko Ty go nie dostrzegasz?!
 Yhym, talent. Chyba antytalent. Taki, jak do tańca :P
S: Albo zrobi mu się przykro, że on tego nie pamięta?
 Bucky? Nie. Prędzej założy, że wywiozłem go tutaj ze względu na dzisiejsze "święto"... A nie, chwila. Już to zrobił.
B: Nieeee. Myślałam że opiszesz coś co wydarzyło się w trakcie a mogło być niefajne.
 Kamienie wbijały mi się tam, gdzie wbijać nie powinny? To wystarczająco niefajne? 

o.

Ale dałby radę się rozluźnić! Nie wierzysz w jego umiejętności :( kłamiesz że się martwisz! :( 
 Cóż, biorąc pod uwagę fakt, że to 99-letni prawiczek, to jego umiejętności nie są raczej nadzwyczajne :P
S: Uratował cię niczym książę! Jestem ciekawa jego reakcji na to, że te rocznicę chcesz obchodzić.
 Zapewne w tej reakcji zawrze się "Steven, ja cię błagam. Czyś ty zdurniał? Po co marnujesz pieniądze, przecież wiesz, że [tu wstaw nieco zrzędzenia]". Ale potem mu przejdzie i się ucieszy. Zawsze tak jest.
 B: Nie za dobrze się masz? Pewnie to był zwykły prysznic.
 Za dobrze? A co, źle mi życzysz?

o.

Ale w nim (Bucky) można zamoczyć? I patrz, ja go wspieram, TY SIĘ ŚMIEJESZ I ŹLE ŻYCZYSZ..
No kto jest okropny? No kto?
 A może nie można, bo się chłopak za bardzo wstydzi i spina, hym? Ja się chociaż martwię o jego zdrowie!
S: Pamiętasz dzień waszego poznania? A kiedy się zaprzyjaźniliście?
 Oczywiście, że pamiętam. Wiem, że on też pamięta samo to wydarzenie, ale tak odległe daty wciąż sprawiają mu problemy. I to nic złego. Miał wtedy siedem lat, ja miałem prawie jedenaście, ale wyglądałem na młodszego od niego. Zaczepił mnie taki jeden chłopak ze szkoły, a ja nie potrafiłem trzymać języka za zębami, więc chciał mnie pobić. Bucky rzucił mu kamieniem w głowę, a później przestawił nos.
B: Piasek się nie przykleił tu i uwdzie?
 Och, przykleił. Ale spokojnie, Steve ma sposoby, by się tego pozbyć. Było równie fajnie, jak wtedy, kiedy ten piasek się tam dostawał.