28 marca 2015

Astrid Löfgren

#1 James: dobre porównanie, właśnie o to chodzi. Ja wiem, że potrafisz, choć ty nie jesteś co do tego przekonany. Ja w ciebie wierzę, ty w siebie nie. Ja wierzę, że potrafisz wsiąść na rower i pojechać na nim, a ty się boisz, że się od razu wywalisz. I ta wiara ludzi (nie tylko moja) może się wkrótce przerodzić w twoją wiarę w samego siebie i spowodować, że wsiądziesz na ten rower i zwyczajnie spróbujesz.
Serio myślisz, że Rogers to takie wielkie zagrożenie? Co mógłby ci zrobić?
# 2 James: A tak w ogóle to jakie jest twoje ulubione słowo? Nieważne w jakim języku.
 Co mógłby mi zrobić? Po ostatnim spotkaniu z nim lizałem rany przez kilka dni. To jedna z niewielu osób, która mogłaby mnie pokonać w równej walce. Więc tak, jest zagrożeniem i to takim, które zna jego... moje słabe punkty.
 Tylko co dam mi czyjaś wiara w to, że niby potrafię jeździć na rowerze skoro tego nie potrafię? Mogę próbować, ale i tak się przewrócę. Czasem lepiej odczekać i nie porywać się na coś, co i tak się nie powiedzie.
 I dlaczego miałbym mieć ulubione słowo?

Nheirei Kai

Steve, James, Sam: Jaki jest wasz ulubiony kolor?
James: Co lubisz robić w wolnym czasie dla relaksu?
N: Niestety, ale Steve już odpadł :) Odpowiedział tylko na zadanie wczoraj pytanie.

Sam:
Lubię zielony. Ciemny.
Bucky:
Chyba niebieski. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Robić dla relaksu? Nie mam pojęcia, nie należę do zrelaksowanych osób...ale lubię czasem posiedzieć nocą na dachu. Sam tego nie wie, więc mam ciszę i spokój. 

Astrid Löfgren

#1 Steve: Masz jakiś pomysł na pokój na świecie?
#2 James, nie śmiem stroić sobie z ciebie żartów, absolutnie. Jeszcze chcę pożyć trochę, przynajmniej do wypłaty. Szukam sposobu, żeby ci pokazać, że da się podchodzić do wszystkiego inaczej. I wiem, że to potrafisz, tylko jeszcze o tym nie wiesz, ale się dowiesz. Oddziel sobie wrogów od osób, które jako tako tolerujesz, i które ci nie zawadzają szczególnie, i już będziesz miał krótszy łańcuch.
Steve:
Międzynarodowy pokój mógłby być możliwy dzięki większej tolerancji. Musiano by zrozumieć, że wyznawcy innych religii nie są zagrożeniem, że to fanatyzm nim jest. Władzę musieliby przejąć ludzie, którym zależy na obywatelach, a nie ignoranci.
Bucky:
Czyli mam wiedzieć coś, czego nie wiem? Cóż, to tak samo, jakbyś ty była przekonana, że umiem jeździć na rowerze, a ja wiedziałbym, że tego nie potrafię. Raczej kiepska sprawa. To, że toleruję Rogersa, który ścigał mnie po całym cholernym kraju, wcale nie oznacza, że i on nie jest oczkiem łańcucha. Hamuje mnie i jest jedną z niewielu osób, które mogą stanowić dla mnie zagrożenie. A ja nie lubię być zagrożony.

27 marca 2015

Astrid Löfgren

N, taki! Żeby nie dał rady uciec, ale jednocześnie dał radę przemaszerować do kuwety. :D Ideał! Hm, może i pies byłby w porządku. Dobry powód do wyjścia z domu. Faktycznie, ściska serducho, tym bardzie,j że życie obydwu takie do siebie podobne. 
James: Plastikowego dobrze nie połączysz, chyba że zrezygnujesz z kolejnych oczek, aż w końcu znikną. Uznajmy, że słoń był na plastikowym łańcuchu, różowym i do tego niezbyt trwałym. Takiego łańcucha nie lubimy, więc się wyrywamy.
Czekaj, czekaj, bo się pogubiłam. Kto dla ciebie jest łańcuchem?
N: Sam przynosi Bucky'emu/ Bucky znajduje wychudzonego dachowca i nie jest w stanie odmówić mu jedzenia, bo ten patrzy na niego oczami Kota ze Shreka i kilka miesięcy później... :P
ps. Też się pogubiłam.

Bucky:
Stroisz sobie ze mnie żarty?
Mój łańcuch jest bardzo długi. Ciężko stawiać Rogersa obok Struckera czy choćby Rumlowa.

Astrid Löfgren

Nie o taką rękę mi chodzi! Już nieważne.
Wcale nie musisz niszczyć. Możesz się oderwać, zostawiając je razem z kołkiem. No, chyba że ktoś jest bardzo złym łańcuchem nie tylko dla ciebie, to wtedy masz moje błogosławieństwo.

N, Ło matko, ciężkie zadanie. Królik za mały, bo zgniecie, z psem na spacer nie wyjdzie, rybka też za mała i ani to pogłaskać, ani poprzytulać. Kotek? :D Duży kotek. Sam się wyprowadzi na spacerek, łasić się potrafi, poprawiać humor też, zareagować na zagrożenie też. Tak, chyba to jest to.
Już ja ci coś znajdę :D
N: Rozwaliła mnie wizja Bucky'ego z króliczkiem :P
Psa? Wizja Bucky'ego opiekującego się psem wyrwanym z nielegalnych walk ściska serducho.
Duży kotek? Taki :P?

Bucky:
Każdy przerwany łańcuch można złączyć z powrotem.
Sam fakt grania dobrych, prawych ludzi za dania i sądzenie o śmierci innych nocą nie jest wystarczająco złe? Ponad setka martwych z moich rąk nie jest wystarczająco zła?

Astrid Löfgren

N, coś wygrałam? :D Też mam humory, to się myślę zgramy :)
James: Ciekawa metafora, coś w tym jest, ale ja i tak powiem, że ten pieprzony słoń się wyrwał, bo sam chciał. Że łańcuch nie zdołał na niego wpłynąć na tyle, by nie był w stanie się od niego oderwać. A mogę wiedzieć gdzie widziałeś taką nienaturalnie powykręcaną, ale nie złamaną?
N: Możesz wybrać rasę zwierzęcia :P Całkiem tego nie planowałam, ale jestem przegłosowana.
I SOS, gify mi się kończą.

Bucky:
 Gdzie widziałem? Prawdopodobnie może jeszcze leżeć gdzieś w Alpach. Choć nie mam pewności, co do złamań, bo leżała obok i jakoś ciężko było stwierdzić, więc wiesz co? Chyba mogłem się pomylić.
 Żeby się uwolnić, musiałbym zniszczyć krępujące mnie łańcuchy. Może i to jest plan.

Astrid Löfgren

 #1 Działa, póki się nie przyzwyczaisz. Uwierz mi na słowo.
A ja bym dodała: kiedy słoń dorósł i kołek stał się dla niego jedynie maleńką przeszkodą, co odkrył po trudach i długim czasie, w końcu zniszczył go, zrywając się z uwięzi i choć był niepewny własnego siebie, wolał poznać wolność i świat, niż tkwić wciąż w strachu, który mimo wszystko wciąż pamiętał, i który motywował go do poznawania nowych uczuć i nie poddawania się. Wciąż się uczył i był dumny, że zrezygnował z tkwienia w beznadziei.
Każdy pisze swoją historię, James. Twojego życia nikt za ciebie nie przeżyje i to ty zdecydujesz, jak będzie ono wyglądać.
#2 Bo ten uśmiech nie jest "głupawy". Wyobraź sobie, że widzisz złamaną rękę. Już?
A teraz wyobraź sobie, że widzisz ją nienaturalnie wykręconą, ze ściągniętymi mięśniami, wygiętymi palcami, ale bez złamania.
Jest różnica? Jest.
To samo z uśmiechem. Ściągnięte mięśnie nie wyglądają tak, jak zwyczajny uśmiech.
No ale, sądź sobie co chcesz, ja i tak uważam, że się uśmiechasz, a nie wykrzywiasz.
N: Dobra, przyznaje, że masz mnie. Historia o słoniu jest dość popularną opowiastką służącą jako antyreklama przemocy stosowanej na zwierzętach cyrkach i chciałam wykorzystać to jako odpowiedz na kaftan, który jednak byłby w stanie powstrzymać Zimę. Teraz weź tu z tego wybrnij :P
I Bucky ma humory!

Bucky:
 Nie. Kiedy słoń dorósł, nadal tkwił na łańcuchu, bo to nie żadna bajka czy opowiastka na dobranoc, która musi skończyć się happy endem. To ... horror rozgrywający się każdego dnia, w którym największym potworem nie jest żaden wyimaginowany stwór tylko pieprzony człowiek. Człowiek szanowany, człowiek uważany za dobrego męża, ojca, cholernego sąsiada. I to człowiek jest łańcuchem, który krępuje przed zrobieniem kroku w przód.
 I wiem jak wygląda złamana ręka. I jak ta nienaturalnie powykręcana także. Miałem dużo szans, by móc to obejrzeć z bliska i poznać różnice z autopsji.

Astrid Löfgren

N, może nie do końca to żart, ale już mówiłam, jak się zalewałam dyskutując o jego cudnym stroju :D Rozbawił mnie wtedy do łez.

James: Tak, wielka różnica, masz rację, bo "odruch bezwarunkowy/mimowolny/jak zwał tak zwał to dystonia, a nie uśmiech. A ty się uśmiechasz, proszę pana, a nie wykrzywiasz się dziwnie. Mam cię.
N: To wszyło całkiem przypadkiem, słowo :P Dopiero czytając to teraz zauważyłam, że jest to mniej poważne niż zakładałam. Nawet nie wiesz jak żałuję, że nie moja obsługa photoshopa to tak marny poziom!

Bucky:
Skąd niby pewność, że to właśnie mój uśmiech, a nie zwykłe, całkowicie mimowolne wykrzywienie twarzy? Więc nie masz.Sam tego nie wiem, więc ty także.
 

Ana Morgan/ Blue Greyme/ Astrid Löfgren


N:
 Niczego nie obiecuję, ale może, może uda się wpłynąć na decyzję Sama dotyczącą zwierzęcia domowego dla Jamesa. 
 Obwinianie się za całe zło (nie, nie całego świata) to część charakteru Bucky'ego i zbyt szybko się jej nie pozbędzie, a jedynie po czasie może zmniejszyć jej szkodliwość. Czas leczy rany, a jemu potrzeba go dosyć sporo, ale nie traćmy nadziei!
 Małe pytanie Astrid, kiedy Bucky niby sypnął żartem :P? Serio pytam, bo musiało to wyjść naprawdę nieświadomie.

Bucky:
Co ten mój uśmiech? I jest różnica pomiędzy uśmiechem i "odruchem bezwarunkowym mięśni twarzy". Znacząca różnica.

Astrid Löfgren

W kaftanie? Oj, z kaftanem byś sobie na pewno poradził. Chyba, że to jakiś specjalistyczny. Swoją drogą to sobie nie wyobrażam ciebie w takim wdzianku.
Mam dziś tak wyprany mózg (wybacz stwierdzenie, ale inaczej tego nie umiem nazwać. Może jakaś podpowiedź?), chce mi się zwyczajnie ryczeć i nażreć czekolady, i nie wiem, co mam ci powiedzieć.
Nie wiem, co tam robisz całymi dniami, ale może dla rozładowania wściekłości jakiś boks zacznij trenować, czy coś w ten deseń? Samookaleczenie zawsze uważałam za beznadziejny sposób. Ani to ulga na dłużej, ani przyjemność... Później to tylko przyzwyczajenie, żadna potrzeba.
Zachęcam cię do dostrzegania w sobie choć minimalnie pozytywnych cech. Pomogę ci z pierwszą: samo to, że nie chcesz krzywdzić innych. To ma ogromne znaczenie w twoim przypadku i jest naprawdę szlachetne, że wyładowujesz się na sobie, chcąc chronić innych (nie twierdzę, że ten sposób jest dobry!). Małymi kroczkami dojdziesz do celu. Poczuć tylko te czarne myśli, bo w końcu kiedyś będzie dobrze. Sam się o tym przekonasz.
 Słyszałaś może o słoniu i łańcuchu? Kiedy słoń był młody to przywiązano go do kołka. Starał się uwolnić ze wszystkich swoich sił, ale wtedy kołek był dla niego zbyt silny. Próbował kolejnego dnia i kolejnego, aż nadszedł dzień w którym się poddał i zaakceptował swój los.  I już nigdy, nigdy nie starał się spróbować znowu. To potężne, silne zwierzę już nie próbuje uciekać, ponieważ wierzy, że nie może. Ma utrwaloną w pamięci własną słabość, niemoc i to, co czekało go po tych próbach.
 Może i to beznadziejny sposób, ale działa. Ból to moje katharsis. To coś, co trzyma mnie przy zdrowych zmysłach, nie pozwala odejść i ponownie zgubić we własnym umyśle, bo ta wizja mnie cholernie przeraża. To, że mogę kiedyś się obudzić, a to wszytko powróci.