23 sierpnia 2015

Mad Aleks

N: Jaka piosenka według ciebie najlepiej opisywałaby bohaterów/postaci z aska?
Pierwszy raz nie wiedziałam, co miałabym odpisać. Serio :P Może nie chodzi o całe piosenki, a raczej o niektóre cytaty, ale:
Clint: Jedyny słuszny wybór- klik!
Yelena: akustyczna wersja Sixx:A.M. - This is Gonna Hurt
Bucky: Les Friction - Who will save you now oraz Shinedown - My Name (Wearing Me Out)

Astrid Löfgren

Co? Nie. Nie wiem z której strony miało to być "ostre". Niedopowiedzenie, ot co.
Sposób mówienia i dobór słów nie jest bez znaczenia.
Więc na czym ma polegać ta współpraca/układ?
No nareszcie wylał ci się na łeb kubeł zimnej wody. Może w końcu zaczniesz dostrzegać trochę więcej niż legendę, która się za tobą ciągnie.
 Teraz też już nie wiem. Nieodpowiednie, to już lepsze słowo. Chociaż nie, też niezbyt pasuje. Zostańmy przy niedopowiedzeniu, bo to chyba najlepsze określenie. 
 Jak już mówiłem, nie wiem, nie znam się na tym, więc może masz racje. Nie mi to oceniać.
 Póki co na tym, że ja się użalam, a ona zastanawia nad tym, co ze mną zrobić i czy ma zadzwonić do SHIELD, czy olać ich po raz kolejny. Jeśli tego nie zgłosi, prawdopodobnie zostanie oskarżona o współprace z wrogiem, bo nadal wiążą mnie z Hydrą. Jeśli to zgłosi, może skończyć się to tym samym. Puszczenie mnie wolno, czyli inaczej wykopanie mnie na ulicę, to też niezbyt dobry plan. A zostawienie mnie to chyba jeszcze gorszy plan. Każde wyjście ma plusy i minusy, więc to raczej kiepska sprawa. Tym bardziej, że ja i mojego podkopane ego mamy kryzys twórczy i kiepsko idzie mi wmyślenie czegokolwiek sensownego.
 Wbijali mi to do głowy tak często, że zwyczajnie zacząłem w to wierzyć. A potem nie chciałem przestać tego robić, bo jednak jakoś mi to pomagało.

Alexa Mariani

Do Yeleny. Ile pamiętasz ze swojego dziecinstwa i czy wgl pamiętasz cokolwiek przed szkoleniem?
Teraz pamiętam już całkiem sporo. Pamiętam, że po śmierci rodziców przez kilka lat mieszkałam z ciotką- Olgą, w Kijowie. Pamiętam, że miałam kuzynkę Petre, która zawsze miała włosy związane w dwa warkocze. Pamiętam, że kiedyś znalazłyśmy psa- zwykłego, burego kundelka, ale ciotka nie pozwoliła nam go zatrzymać, więc ukrywałyśmy go w szopce na drewno. Pamiętam pożar, a potem sierociniec. 

Rozpoczęcie tygodnia Yeleny Belovej!

W dniach 23-28.08 będzie możliwość kierowania pytań również do Yeleny Belovej aka Black Widow!

Astrid Löfgren

Nie mówiłam o dyskutowaniu o tym tylko o przypomnieniu mi o co chodziło. Już pamiętam, to mi wystarczy.
Przepraszam, czasem wychwytuję aż za dużo i może się czepiam, ale jestem przyzwyczajona do wyjaśniania pewnych schematów na zasadzie zachowań i nastawienia. Takie tam zboczenie.
Och, więc podejmujesz jednak z kimś współpracę? Nie musisz mi opowiadać co nabroiłeś przez ten tydzień. Zechcesz to powiesz.
Przypadkowo, mówisz? Niedobra Yelena.
 Dobra, może troszkę zbyt ostro uciąłem temat, bo chyba tak to odebrałaś, prawda? Zresztą, nie ważne, chodziło mi po prostu o to, że z raczej wiadomych przyczyn nie lubię rozmawiać o takich rzeczach. 
 Nie wiem, może naprawdę jest tak, jak mówisz. Może wydaje mi się, że nie ma to znaczenia i to wyniki problemów ze słownictwem, więc i tym, że jest przez to czasem dość ograniczone, a może naprawdę jest coś w tym więcej. Raczej nie bardzo znam się na takich rzeczach, więc ci nie pomogę.
 Raczej nie nazwał bym tego układu współpracą, ale chyba jednak można to tak nazwać. I cóż, można powiedzieć, że przejechałem się na wyrośniętym ego. Powtarzałem sobie, że przecież jestem cholernym Zimowym Żołnierzem, więc dam sobie ze wszystkim radę zupełnie sam i nikogo nie potrzebuję. Cóż, okazało się, że to cholerna nieprawda, a ja jestem jeszcze bardziej beznadziejny, niż sądziłem. Dlatego wolę o tym zapomnieć i poużalać się nad sobą w samotności. W tym chyba jeszcze jestem dobry. 
 Cóż, chyba powinienem być wdzięczny, że była to tylko igła.

22 sierpnia 2015

Astrid Löfgren

A przypomnisz mi co to za rzeczy, bo nie pamiętam? Naprawdę nie pamiętam.
"Prawda?" i "cholera" używasz znacznie rzadziej niż "wcale", ale dobrze, nie bronisz się.
I w co ty się znowu wpakowałeś? To Yelena "uratowała" ci tyłek?
 Pamiętasz może naszą rozmowę o szwungach? Wiesz, młodych gości typu "ja dam ci dupy, a ty się mną zajmiesz"? Dodaj więc dwa do dwóch, a nie będziemy musieli dyskutować o tym zupełnie od początku po raz kolejny.  
 Może i używam tego równie często, albo i częściej, ale chyba robię to zupełnie podświadomie. Nawet nie zwracałem uwagi na to, że nadużywam tego zwrotu.
 Wcale w nic się nie wpakowałem. Po prostu... jakoś samo tak wyszło i póki co, naprawdę nie chcę rozmawiać o tym, jak doszło do tego, że skończyłem w takim stanie i trzeba było mnie pozszywać. Mnie, cholernego super żołnierza o przyśpieszonym czynniku regeneracji. Spieprzyłem sprawę po raz kolejny, a do tego okazało się, że nie miałem racji i jednak nie poradzę sobie ze wszystkim zupełnie sam. To trochę zniszczyło mój marny i kruchy światopogląd. 
 Powiem tylko, że porządnie zakrwawiłem jej tapicerkę. Zbyt często zdarzało jej się całkiem przypadkowo dźgnąć mnie igłą, żebym potwierdził.

Astrid Löfgren

James, a więc spróbuj sobie to poczytać. A do tego podkoloryzuj historie dość dobitnymi i niemal realnymi obrazeczkami. Powodzenia.
Czyli kiedyś ktoś wysnuwał takie podejrzenia, jakoby byliście parką?
"Aż tak osamotniony nie jestem" - nie?
Znowu te "wcale". Nie broń się tak, bo przecież nic ci nie zarzucam. Nie powiedziałam tego w sensie takim, że gadasz bzdury, tylko w takim, że czasem nie rozumiem o czym mówisz, kiedy chodzi o coś skomplikowanego, co dla ciebie jest błahostką, a dla mnie szczytem wiedzy.
Podążyłam za tym, że sam siebie nazywasz dupkiem, ale dobrze, przepraszam. Faktycznie mogłam ująć to inaczej.
 Jak już mówiłem, aż takim masochistą to nie jestem. Poza tym, nie chcę obrzydzać sobie jeszcze bardziej... pewnych czynności.
 Nie powiedziałem, że ktoś podejrzewał nas o bycie parą, bo związek do tego raczej nie jest potrzebny. Powiedziałem, że nie takie rzeczy mi zarzucano. Rozmawialiśmy już o tym kiedyś.
 Nie, nie jestem. I podejrzewam, że ani w tym, a nie w następnym stuleciu nie będę tak zdesperowany, by szukać pocieszenia w ramionach Rogersa. Mój mózg nie jest aż tak uszkodzony.
 Nie bronie się. Zwyczajnie mam tendencję do zbytniego nadużywania pewnych zwrotów. Tak samo jest choćby z pytaniami kończącymi się na "prawda?" i wszelkimi przekleństwami z "cholera" na czele.  

Alexa Mariani

Nie wiem co to ale jest swietne
Po prostu tydzień "Powrotu..." już się skończył i wróciliśmy do starego (a właściwie- do nowego) Bucky'ego, więc streściłam to, co porabiał przez ten tydzień :)
Wszystkie posty, które mają w tytule "#(cyfra)Bucky" to notki pisane z jego perspektywy. Czasem to jego przemyślenia, a czasem coś, co posuwa "fabułę" do przodu. Tutaj znajdziesz wszystkie dziewięć.

21 sierpnia 2015

#9 Bucky

***
22 sierpnia 2015

 Wspominałem już kiedyś o tym, że jestem kompletnym idiotą i mam całkowicie przesrane? Tak, wspominałem i to zapewne nie raz. Teraz zapewne powinienem was zabawić, opowiadając o frajdzie, która po raz kolejny pozwoliła mi dojść do tego wniosku. Ale tego nie zrobię.

 Dlaczego? Wystarczy chyba to, że powiem, że pierwszy raz od bardzo dawna- od dekad- czułem tak intensywnie ból fizyczny. Miałem wrażenie, że znalazłem się w samym środku piekła, a nonsensy w stylu "spokojnie" i "wszystko będzie dobrze" wcale mi nie pomagały. Biorąc pod uwagę to, że nigdy nie słynęła ze zbytniego rozczulania się, a przynajmniej ze zbytniego rozczulania się nade mną, wręcz pogarszały sprawę i sprawiały, że przed oczami stawały mi najgorsze obrazy. Zdawałem sobie sprawę z tego, że moje plecy aktualnie bardziej przypominały krwawe kawły zoranego mięsa i zwisającej skóry.

Astrid Löfgren

Steve, a były czy są jakieś próby przekonania społeczeństwa, że jednak to nie jest propaganda, że nie jesteście kukłami z teatrzyków dla dzieci czy komiksów właśnie?
To smutne. Naprawdę smutne. Tak jak zmiany można by było nawet zazdrościć, tak otoczka tego wszystkiego jest wręcz wstrętna.
Możemy próbować, możemy buntować się i nie mówić tego, co nam każą, ale i tak nie zostanie to dopuszczone do obiegu. Od samego początku, choć wstyd mi za to, miałem być reklamą przyciągającą zyski i zwyczajnie nie chcą z tego zrezygnować. Wręcz przeciwnie, chcą zyskać jeszcze więcej i dlatego wciągają w to cały oddział. Dlatego milczymy, ignorujemy nagrania, a Bucky'emu przypadkowo zdarzyło się zniszczyć kamerę. Większość ludzi zwyczajnie nie docenia Hydry i uważa ją za mało groźny wymysł fanatyka z obsesją na punkcie magicznych artefaktów. A ignorancja to zdecydowanie najgorsze podejście.
Z jednej strony to zdecydowanie to najlepsza rzecz jaka mogła mi się przytrafić, ale z drugiej... czasem po prostu zdarza mi się tego żałować.
Bucky, jesteś zazdrosny o pozycję Rogersa i to jaki obecnie jest? W sumie faktycznie, zamieniliście się niejako rolami, ale to nie znaczy, że jesteś bezużyteczny czy niepotrzebny. Dlaczego nie chcesz tego przed samym sobą przyznać?
Nie będę ukrywać, że trochę jestem, ale wydaje mi się, że jest to raczej dość naturalna reakcja. I wcale nie chodzi mi o to, co z nim zrobili, a raczej o to, że momentalnie wpadłem w jego cień i stałem się niemal niewidzialny. Po tych wszystkich latach, gdy było zupełnie na odwrót, po prostu ciężko mi się do tego przyzwyczaić, ma'am. To zdołam jakoś zaakceptować, kiedyś się przyzwyczaję i znowu będzie dobrze. Zwyczajnie są rzeczy do których  nie chcę się nikomu przyznawać, nie chcę ich do siebie dopuszczać, bo wtedy staną się realne, To tego nie chcę.