6 kwietnia 2016

STUCKYHOLICZKA

Haha i to jaka drama i jaki romans?! Toć to pomiędzy bożyszczem USA i wrogiem publicznym no. 1
Wgl kiedyś z Astrid rozmawiałyście na temat "makijażu" Bucky'ego.. A jeśli on ma jakieś choroby pomimo serum? A my nie wiemy, bo przecież on niczym Terminator jest odporny na choroby a jednak ma albo cukrzycę, albo anemie, albo nadciśnienie (tutaj problemy ze snem i bóle głowy występują xD) czy też tarczyce chorą a Wy się smiejecie? Nie miło. Ale niestety, sądzę że nim się jakaś postać chce ukazać światu to się każdy jej element powinno dopracować xD 
/Toć Zimowy Żołnierz - symbol potęgi ZSSR, bezcześciłby Kapitana Amerykę - symbol USA. Media zjadłyby ich żywcem :P Ale za to hejterzy byliby w raju!

/Wiesz, akurat rozmowa o makijażu Bucky'ego nie zalicza się jeszcze do tych najdziwniejszych. Te o magicznym lodzie i gościu, który musiał depilować Winnego byłby jednak dziwniejsze :P
/Bucky jest odporny na większość chorób (trochę napomknęłam o tym tutaj), ale jednak nie na wszystkie. Jego odporność także może zostać obniżona, a wtedy mógłby zachorować. Przebieg choroby byłby łagodniejszy i trwałby krócej, ale jednak by chorował. A akurat anemia i nadciśnienie są w jego przypadku dość prawdopodobnie, a szczególnie to pierwsze. Ale w przypadku CA:WS makijaż miał po prostu udawać maskowanie taktyczne (miałoby to sens, gdyby nie biegał wtedy z odkrytym metalowym ramieniem) i dodać Bucky'emu badassowości ;)
Ostatnio prawie weszlam na nóż.. Tj mama mięso kroiła, odwróciła się żeby mi coś powiedziedzieć i ja dziecko roku oczywiście na nóż prawie musiałam wleźć. Dlatego przed nauka strzelania o pierwszą pomoc się pytam xD
W sumie to siedząc po turecku przed Steve'm byłbyś do niego na odległość przedramienia i dmuchałbyś mu siłą rzeczy przy równomiernym oddychaniu w twarz xD 
/Wejście na nóż - a raczej nadzianie się na nóż - nie jest jeszcze takie złe, zazwyczaj da się człowieka po tym połatać i to bez większego problemu. Ja za to raz wszedłem na minę, to dopiero było zabawa. Mnie poskładali, bo zdążyłem odskoczyć. Z resztą było... trochę gorzej.
/Coś się tak uwzięła na tego Steve'a? Nie mam ochoty dzielić się z nim swoim powietrzem i tyle. Koniec. 

5 kwietnia 2016

ASTRID LÖFGREN

N, wyobraź sobie łysinkę. To dopiero ból.
Nikogo nie docenia ten Jimmy. Ech, co za niereformowalny człowiek.
No ja wiem, a do tego przecież nic wielkiego nie zrobił, żeby go od razu nie lubić :( Trochę pobiegał po mieście z giwerą, właściwie to parędziesiąt razy, ot, wielkie mi rzeczy...
Co do gifa: komentarz wyżej najlepiej go opisuje :D
Decyzję pozostawiam tobie, bo tak naprawdę wszystko mi jedno. Zbyt mocno lubię twoje teksty, żeby się jeszcze czepiać :P
"Nie zaliczyli żadnej bazy" - dziewczyno, potrafisz poprawiać humor jak nikt inny w tej internetowej sferze!
/Ale łysinkę, że bardzo cofnięta linia grzywki i jakieś tam włosy jeszcze można wypatrzeć gdzieś po bokach, czy łysinkę i włosów niet? Jeśli to drugie, sprawdzałoby się jeszcze gorzej od blond loków. Musiałby nosić kominiarkę, bo inaczej słońce by się odbijało od czaszki i tyle po kamuflowaniu się.
/Prawda? A potem dziwi się, że wszyscy go kopią. Nic dziwnego jak tylko narzeka, fuka i bluźni. A do tego chwalipięta i narcyz, bo chodzi po mieście i wszystkim pokazuje, jakie to fajne ma ramię i jakie fajne dostał bronie, żeby mu zazdrościli. Zły człowiek.
/Teraz N się pochwali – miałam już trzysta słów do „Banana i kakao” i co zrobiłam? Nadpisałam na tym inny plik! Ale odtworzyłam tyle, ile zapamiętałam. Czyli ledwo połowę :/
/Oj no, jeśli chodzi o tę dwójkę, nie można brać wszystkie na poważnie, bo drama murowana. Ale czekaj, aż zabiorę się za opisywanie tego, jak próbują te bazy zdobyć. Szczególnie Steve. Powagi to tam nie będzie :P
James, a widzisz, bo ja zawsze w ciebie wierzę. No, prawie zawsze.
Z tego, co o tych panach opowiadasz, to byłbyś równie gównianym agentem/żołnierzem jak oni. Gubiłbyś swoje cele, błądził po omacku, i chodził z napisem "Hydra" na czole non stop, żeby wszyscy wiedzieli kim jesteś, bo jeszcze przypadkiem ktoś by się nie skapnął, że jesteś "super niebezpieczny" i w ogóle super, bo należysz do tak prężnie rozwijającej się, szlachetnej organizacji skupiającej najznamienitsze postaci sfery politycznej, czy w ogóle jakiejkolwiek innej. Tak, byłbyś świetny.
Jak już kiedyś mówiłam, na co się zirytowałeś bodajże, to i tak nie zapamiętasz póki co. Chociaż chyba jest już znacznie lepiej niż jeszcze całkiem niedawno. Widocznie coś zaskoczyło i niektóre informacje łatwiej przenoszą się do pamięci długotrwałej.
I na wschodzie właśnie będziesz się wtrącał w sprawy, w które nie powinieneś? Co to w ogóle za sprawy?
/Prawie robi wielką różnicę. Ale to i tak dobrze.
/Tak tylko napomknę, że może nie chodziłem z napisem "Hydra" na czole, ale za to Ruscy wymalowali mi wielką, czerwoną gwiazdę na ramieniu. To już jest bardziej subtelne, mam rozumieć? Choć fakt, dziwię się, że Amerykanie nie przemalowali mi jej na jeszcze większe, czarne… ośmiornico podobne coś, bo ciągle nie wiem, co tak naprawdę jest na tym logo.
I hej, skoro w Departamencie byłem najlepszym z najlepszych – a przynajmniej miałem być – to czy w Hydrze byłbym najgorszym z najgorszych? Byłoby to dość logiczne. To dopiero zagadka.
/Kiedyś w końcu zapamiętam. Jest nawet sposób - truj mi w kółko o tym, że nie dam rady tego zapamiętać, a w końcu postanowię zrobić ci na złość i będę wbijał to sobie do głowy tak długo, aż zapamiętam. Możliwość zrobienia czegoś na przekór to świetna motywacja.
/Ym, sprawy, w które wtrącać się nie powinienem, to takie sprawy, od których powinienem trzymać się z daleka? Wiesz, głupie pytanie.
Ale dobra, to nie było na poważnie.
Ym, sam tak naprawdę do końca tego nie wiem. Mam pewne przeczucia, zakładam kilka scenariuszy, ale nie mogę wejść tam na pewniaka. Belova łgała, Leo to chuj, a Orlova… Dobra, akurat nie wiem, co ona ma do tego, ale coś jest na rzeczy. A ja chcę wreszcie wiedzieć, co tu jest grane. 
 

STUCKYHOLICZKA

Nie byłam pewna co do ciała ludzkiego, ale może by taki Steve zlizałby z takiego Bucky'ego sok z pomarańczy? O Boże, dopiero 18 a ja takie rzeczy wypisuję ;o ale jak jesteśmy przy tym to dam hasła xDDDD Po angielsku, co by w ojczystym języku nie grzeszyć przed 22 xD : [N:pozwoliłam sobie wyciąć, nie demoralizujmy nieletnich ;)]
I nie mogący go dotknąć, bo nie Bucky z przyszłości nie przyznał się od kiedy coś więcej do niego czuje xD
Może oni będąc razem mieliby takie zapędy, jakby nie patrzeć 70 lat rozłąki do nadrobienia z młodzieńczą werwą i możliwościami? Jak Edward i Bella, tak? Ponoć mogli dużo bez przerw xD
/Do dzielenia się pomysłami na notkę +18 powinnyśmy przejść raczej tutaj (i tam też coś na ten temat odpisałam ^^), bo faktycznie lepiej nie dyskutować o tym na stronie głównej, w pierwszym poście od góry.
/Na przykład. I co, jest drama? Jest! Jest romans? Jest! A asgardzką magię też da się w to wpleść.
A kogoś potrafiłbyś połatać?
A ponoć oddechem można się uspokoić xD taką terapię byś miał właśnie na te swoje traumy xD 
/Tak, potrafiłbym. Tak w sumie, zszywanie kogoś jest prostsze od zszywania samego siebie.
/No niby można. Ale raczej równomiernym, harmonicznym oddychaniem. Nie dzieleniem go z kimś. Ale co ja tam wiem.

STUCKYHOLICZKA

#1 Hahahahahaha mięso sokiem z pomarańczy też można pokropić? Chyba. xD
Asgardzka magia i Stucky? Woho, tego to nie grali, przynajmniej nie szukałam takich ekscesów xD choć tu jakby miałam taki dramat romantyczny na myśli, ale! To ma być Twoja interpretacja słów a nie intencja wypowiadającego/piszącego je czytelnika xD
Banan posypany kakao jest dobry tak nawiasem mówiąc xD Kurczę, ale Bucky jedzący lewą ręką banana może być trochę fajtłapowaty? xD Chyba, że będzie mieć wyrobioną dłoń xD Jakkolwiek to brzmi xD
Jak potrzebujesz haseł do m/m bądź będziesz potrzebować to ja dla nich podobieram coś xD Powiem Ci, że długo już czytam czy to ff czy opowiadania własne i mnie cieszy to, że autor czegoś próbuje, nawet jak nie wychodzi to - to zawsze jest jakaś lekcja xD
#2  Ja tak tylko z nawiasem przylatuję tu - nie trzeba nawet odpowiadać xD Ale przy pierwszym gifie odtworzyło mi się radio w głowie i Kaśka Cerekwicka - "I choćbyś upadł na kolana i choćbyś błagał" xD
/Yep, da się. Szczególnie popularny jest schab z pomarańczami. Sprawdziłam ^^
/A czy asgardzka magia i dramat romantyczny muszą się wykluczać? Uwielbiam pisać dramy, a Stucky to drama sama w sobie, więc mam nadzieję, że mi się to uda. Pomyśl tylko - Steve wrzucony do przeszłości i zmuszony do patrzenia na "starego" Bucky'ego, doskonale wiedząc przy tym, jak Barnes skończy, ale jednocześnie nie mogący niczego zmienić, bo mogłoby to mieć zbyt duże konsekwencje. Jest drama? Jest :P!
/Banana i kakao da się połączyć w niejedno ciasto. Kiedyś Bucky miał talent do robienia kugla, więc kto wie, może i z murzynkiem mu się uda. A i będzie miał ułatwienie, bo nie musi korzystać z rękawic przy chwytaniu blachy. Wystarczy, że użyje lewej ręki.
/Cóż, jeśli chcesz podrzucić jakieś stosowne do tego hasła - nie będę wybrzydzać, bo tylko ułatwisz mi tym pisanie :)

/Wiesz, ciągle mam w głowie myśli Bucky'ego z miniaturki o tym, że "Lubił myśleć o tym, jak zmuszają go do klęczenia przed sobą" i ten cytat o błaganiu brzmi dość... dwuznacznie :P
Stary kocham Cię! Serio, zaraz ze śmiechu zejdę więc mam nadzieję, że prócz zabijania na pamieć umiesz trochę pierwszej pomocy, jak coś nie musisz mi w usta dmuchać xD Tylko uciskaj xD
Ah i pewnie nie kocham Cię tak mocno, jak kochasz Steve'a i pewnie go byś podmuchał xD 
/Wcale nie jestem stary. Albo dobra, jestem, ale trzymam się rewelacyjnie jak na swój wiek. No, z małymi wyjątkami, ale my nie o mojej urodzie. Tak, znam jakieś tam podstawy pierwszej pomocy. Połatać się potrafię, a to już coś.
/I podziękuję za dmuchanie Steve'a, naprawdę. W drugą stronę tym bardziej. Mam wystarczająco dużo traum.

STUCKYHOLICZKA

Nie chcę się czepiać, ale napisałam "przytulenie" a nie "objęcie" xD Haha a kolejne hasła w następnych rozdziałach? Pięknie!
eh, nie przejmuj się tym, że dla kogoś tekst może być żenujący. Moim zdaniem autor powinien próbować chociaż nowego stylu, jakiegoś podejścia, opisów etc, aby się rozwinąć i odnaleźć niezaprzeczalnie swój styl xD
Wygląda tak, że aż chcę mu oddać pomarańczę którą się zajadam xD 
/Och, przepraszam, już biegnę poprawić ten karygodny błąd! I tak, w kolejnych częściach pojawiać się będą kolejne hasła. Prócz "Przeszłość i przyszłość mieszają w teraźniejszości", bo tutaj mam zamiar pobawić się z podróżami w czasie i asgardzką magią :P Teraz piszę "Banan i kakao" z haseł Astrid, ale jak tylko skończę, zabieram się znowu za Stucky, bo zamierzam dodawać notki naprzemiennie. 
/Właśnie z tych powodów powstało moje "Rzuć wyzwanie". Nie dość, że pozwala to rozwijać wyobraźnię, bo do jednego albo góra kilku słów trzeba dorobić całą fabułę, to można jeszcze poeksperymentować. Ale że za opisywanie niektórych rzeczy nie zabieram się bez researchu (sprawdziłam, że tak, w dzielnicy, w której mieszkali Steve i Bucky można było natknąć się i na homoseksualistów, i na prostytutki), to w przypadku napisania sceny +18 z parą m/m będzie to samo. Ale w końcu ją napiszę, haseł mi wystarczy :P
/Znowu się wstrzeliłaś, choć nie znasz filmu - Curtis wiele by dał za taką pomarańczę, bo od osiemnastu lat jadł tylko galaretowate batony proteinowe. I trochę mięsa (klik)...

/I odpowiedziałam na twój komentarza pod miniaturką :)
Panie Bucky, pytanie miało postać zamkniętą. Dlatego też nie przyjmuję odpowiedzi xD
A więc na odległość ręki. Tej lewej. Można nią kogoś odepchnąć lub uderzyć. Albo zdjąć ją i położyć gdzieś daleko, daleko od siebie. Jakieś tysiąc mil od siebie. I widzisz, wstrzeliłem się w odpowiedź.

4 kwietnia 2016

Astrid Löfgren

N, nie no, tutaj potrzebna by była mieszanka. Włosy pana Stana a reszta to byłby Winnie. Wyraz twarzy i w ogóle.
Wiem, bo zazwyczaj jest odwrotnie do tego, co sobie pomyślę, a raczej do tego, co napiszę, bo myśli mam wiele (łącznie z tym, że Leo się nawrócił i zaprzyjaźni się wkrótce z Jimmym), więc po cichu spodziewam się niespodzianek.
No parę razy odpuściłaś, ale i tak na koniec zawsze obrywał trzy razy mocniej, niż gdyby rozłożyć to na raty :P
Kolejny raz powtórzę, że tego filmu nie wytrzymam. Serduszko boli na samą myśl, że nikt go nie lubi i wszyscy biją.
Przesadą by były odrębne teksty na każde słowo, więc jak dla mnie to możesz je nawet zgarnąć w jedną miniaturkę. 
/Wyobrażanie sobie tego i tak boli. A gdyby jeszcze te blond włoski były kręcone to już w ogóle byłoby pięknie <3
/Wiesz, Leo to chciał zaprzyjaźnić się z Jimmy'm, ale ten w krótki i wulgarny sposób mu odmówił. Brzydki Jimmy. A potem się dziwi, że wszyscy spuszczają mu manto. A teraz oberwie tak, że tylko zostanie mu podkulić ogon pod siebie ^^. Ale to już będzie ostatni raz. 
/Nikt go nie lubi, wszyscy go biją, a teraz jeszcze brzydcy panowie robią mu krzywdę:
/A tam przesadą. Nie muszą być to teksty na kilka tysięcy słów (choć "Lakier do paznokci" i "Poranek" mają właśnie ponad tysiąc), a mogą być krótkie miniaturki na kilkaset słów. Byłoby to prostsze niż pisanie o Bucky'm noszącym perukę, mającym oczy pomalowane eyelinerem, strzelającym z bazuki, a w międzyczasie zajadającym banana i zapijającym go kakałkiem :P
A dodane dzisiaj "Stucky: Przytulenie" wyszło mi na ok. tysiąc sześćset słów. A nie zaliczyli żadnej bazy.
James, znudzi ci się za jakiś tydzień, jestem tego niemal pewna.
Można do tego napisać setki scenariuszy, bo tak naprawdę nie wiadomo, co im wszystkim siedzi we łbach. W każdym razie - jak zwykle chodzi o korzyść. Ale z drugiej strony skoro ich żołnierzyki nie nauczyli się sztuki kamuflażu, to osoby decyzyjne w całym tym szambie też mogą mieć z tym problem.
Kolekcjonowanie znaczków albo kartek średnio się ma do tego, co trzeba robić by skutecznie uciec i się ukryć. Można zostawić ślady i te sprawy. Taa, naoglądałam się seriali. Ale hej, na pocztówki wciąż czekam, tak uprzejmie przypomnę. Jaki kierunek teraz?
/Za tydzień? Och, wow, wierzysz we mnie. Myślałem, że stwierdzisz, że nawet tyle nie wytrwam.
/Tak się czasem zastanawiałem, że gdyby to Hydra mnie szkoliła, nie Departament, to czy byłbym równie do niczego, co cała reszta ich agentów. Zdarzają się wyjątki, oczywiście, ale chyba lepiej by było, gdyby to ci kiepscy byli wyjątkami, nie ci dobrzy, co nie? A gdy patrzę na niektóre z oddziałów Hydry, to czasem aż żal się człowiekowi robi. Ale dobra, tonący brzytwy się chwyta, jakoś musieli uzupełnić braki w ludziach. Bo przecież góra nie ruszy tyłków z foteli i sama nie weźmie się do roboty. 
/Mam pamięć dobrą, ale krótkotrwałą... A nie, wróć, wcale nie jest dobra. Ale krótkotrwała to trochę tak, więc wiesz, jeśli chcesz mieć pewność, że coś zapamiętam, przypomnij mi o tym z kilkadziesiąt razy.
A jaki kierunek? Przed siebie, na wschód.

Astrid Löfgren

#1 N, blond Winniego bałabym się bardziej. On już chyba paraduje w blondzie, więc mógłby już tak zostawić na przyszłe filmy.
Ja wiem, wiem, ale bałam się to powiedzieć na głos (napisać publicznie?) :P
#2 No to Leo pojechał po bandzie z całkiem oczywistą zagadko-wskazówką. Mam wrażenie, że kroi się coś grubego i że niestety nasz ulubieniec znów dostanie po tyłku. Może nawet mocniej niż zwykle. 
/Gdyby Winnie w blondzie wyglądał jak pan Stan w blondzie (choć tutaj powinno paść słowo bląd - błąd, że pofarbował się na blond) to... yhym, normalnie strach się bać :P
/A tam, po co się bać. I tak już wszyscy to wiedzą.

/To, że coś wydaje się oczywiste, wcale nie oznacza, że w ostatecznym rozrachunku takie właśnie będzie. Wiesz przecież, że lubię mieszać. I krzywdzić postacie ^^ 
/A jeśli chodzi o to, czy Bucky znowu oberwie po tyłku (a czy ja mu kiedyś odpuściłam?), to stwierdzenia "W pewnym sensie miał rację – nie jestem już tak silny jak dawniej." i "Nie jesteś w tym momencie żadnym wyzwaniem, więc nie miałbym żadnej satysfakcji z wgniecenia cię w ziemię. To może poczekać." są jednak dość kluczowe. Więc zaspojleruję i powiem, że tak, Bucky dostanie wpierdziel. Trzeba go w końcu przygotować na manto, które zgarnie w CA:CW, prawda? Inaczej chłopak mógłby doznać szoku.

/I mam takie małe pytanko do komentarza z "Rzuć wyzwanie" - mogę połączyć dwa słowa klucze w jedną miniaturkę, czy jedno słowo - jeden tekst? Wolę się upewnić :)
James, no ciekawe jak długo.
Trudno by było zgadnąć, co jest ściemą a co nie. Chyba, że masz wyjątkowo dobrego nosa do kantów. Obrali sobie taktykę pt. "najciemniej jest pod latarnią", siedzieli pod nią całymi dekadami, więc pewnie sztukę kamuflażu opanowali do perfekcji. Chociaż pewnie wcale im nie zależy na udowadnianiu, jak bardzo zmienili się na dobrych.
Uciekasz od prawie dwóch lat, więc nic dziwnego, że takie a nie inne hobby sobie wybrałeś.
/Nie będę ukrywał, że aż bycie grzecznym mi się nie znudzi. Czyli nie potrwa to raczej długo.
/Zależy do jakich kantów, bo nie będę ściemniał, czasem bywam w tym do dupy. Ale jeśli chodzi o rozpracowywanie niektórych ze szczurów Hydry, w tym nie jestem aż taki zły. Wystarczy wbić sobie do głowy, że za im lepszych chcą uchodzić, w im więcej charytatywnych spraw się mieszają, tym więcej mają na sumieniu. Jeśli naprawdę weszliby na dobrą drogę, staraliby się nie wychylać, ale też nie zniknęliby całkowicie. A częściej natykałem się raczej na tym pierwszy. Zdecydowanie częściej.
/Wiesz, zawsze mogłem postawić na kolekcjonowanie znaczków albo kartek pocztowych.  

STUCKYHOLICZKA

Zrobisz tj opiszesz seks pełną parą?;p ej machanie toporkiem to pewnie ekscytująca rzecz xD czyli Evans lubi grać postacie takie "ku chwałę ojczyzny"? Normalnie złoty chłopiec niczym Herkules xD
/Nie, nie, Curtis zdecydowanie nie jest postacią "ku chwale ojczyzny". Jest wręcz jej zaprzeczeniem. Może i staje na czele rebelii, ale robi to, bo wie, że wszyscy na niego liczą, wymagają tego od niego. Sam tego nie chciał, uważał, że na to nie zasługuje. Swoje miał też za uszami, choć niektóre zachowania wymusiła raczej na nim sytuacja. Ale za to spójrz tylko na to - klik. No i jak go tu nie żałować?
/Szczegóły seksu parą pełną lub niepełną pozostawię póki co w spokoju, bo lepiej nie rzucać się od razu na głęboką wodę. Jakieś napomknięcia, wstęp, wzięcie sprawy w swoje ręce - okej, damy radę. Przejście do rzeczy? Tu zejdzie mi jednak trochę dłużej, bo nie chcę wywołać u nikogo poczucia żenady :P

/I dodałam pierwszą część miniaturki Stucky :)
Odległość ręki czy nosa?
/Jakieś... tysiąc mil mi wystarcza.

#33 Bucky

***
4 kwietnia 2016

/Rozglądam się wokół, odbijając między dłońmi nadal pełną butelkę Mielnika. Odgłos szkła szurającego o drewniany blat jest irytujący, ale nie mogę zmusić się do tego, by przestać to robić. Muszę zająć czymś ręce, inaczej zrobię coś głupiego.
/Kątem oka spoglądam w stronę drzwi prowadzących na zaplecze.

/To nie tak, że się martwię, zupełnie nie. Po prostu ostatnimi czasy cierpliwość zdecydowanie nie jest moją mocną stroną. Tak właściwie to nigdy nią nie była, ale ostatnio jest z tym jeszcze gorzej.
/Kiedyś bez żadnego problemu mogłem spędzać długie godziny w zupełnym bezruchu, odcinając się od wszystkiego i skupiając się tylko na misji, tylko na celu. Teraz nie było to już tak proste. Myśli zaczynały szaleć, błądzić własnymi torami, mięśnie zaczynały drżeć – nie ze zmęczenia, mogły znieść o wiele wiele więcej, a zwykłej nudy. O ile można użyć tutaj tego stwierdzenia. Tak, chyba można, w końcu kto mógłby mi zabronić?
/Stawałem się coraz mniej cierpliwy, coraz szybciej się nudziłem. Potrzebowałem czegoś – jakiegoś zajęcia, które uchroniłoby mnie przez bezczynnością, pozwoliło zająć czymś ręce.

STUCKYHOLICZKA

Ta zdechła ryba brzmi tak zachęcająco xD ale to wina scenarzysty xD próbował sobie rękę odciąć? Może by wtedy lepiej rozumiał postać Buckyego. Wiem że rozumie postacie, ale właśnie obejrzałam find your Bucky i tak podciągam dalej xD ale nie powiem, fani to jednak sprytne bestie i jak dla mnie to nie ma o co się czepiać xD
Ah i to nie przypadek, w ich przypadku ich nie ma xD
Ale z Yelena Ci dobrze wyszło, choć jestem takim stworzeniem co jak kocha Stucku to np nie tyka Stony. Ale jednak miło było poczytać masowanie spietych pleców xD 
/W tym filmie jest kilka tak... specyficznych scen, a ta z rybą wcale nie jest najdziwniejsza. I yep, grany przez Evansa Curtis opowiada o tym, jak próbował odciąć sobie rękę, by jego umierający z głodu towarzysze mogli ją zjeść. I tak, właśnie ostro zaspojlerowałam ci ten film :P Ale na pocieszenie wiem też, że pan Evans fajnie wymachuje tam toporkiem.
/Od "Kawy" przeszłam do Bucky'ego w śpiączce. Od "Poranka" przeszłam do dwukrotnego zabicia Bucky'ego. Od "Lakieru do paznokci" przeszłam do yhym, masażu spiętych pleców. Możesz zacząć bać się o to, co zrobię z "Domem" i "Przytulaniem" :P
Zawszw możecie coś nowego stworzyć :)
/Och tak, możemy. Taki związek na odległość na przykład.