22 sierpnia 2015

Astrid Löfgren

A przypomnisz mi co to za rzeczy, bo nie pamiętam? Naprawdę nie pamiętam.
"Prawda?" i "cholera" używasz znacznie rzadziej niż "wcale", ale dobrze, nie bronisz się.
I w co ty się znowu wpakowałeś? To Yelena "uratowała" ci tyłek?
 Pamiętasz może naszą rozmowę o szwungach? Wiesz, młodych gości typu "ja dam ci dupy, a ty się mną zajmiesz"? Dodaj więc dwa do dwóch, a nie będziemy musieli dyskutować o tym zupełnie od początku po raz kolejny.  
 Może i używam tego równie często, albo i częściej, ale chyba robię to zupełnie podświadomie. Nawet nie zwracałem uwagi na to, że nadużywam tego zwrotu.
 Wcale w nic się nie wpakowałem. Po prostu... jakoś samo tak wyszło i póki co, naprawdę nie chcę rozmawiać o tym, jak doszło do tego, że skończyłem w takim stanie i trzeba było mnie pozszywać. Mnie, cholernego super żołnierza o przyśpieszonym czynniku regeneracji. Spieprzyłem sprawę po raz kolejny, a do tego okazało się, że nie miałem racji i jednak nie poradzę sobie ze wszystkim zupełnie sam. To trochę zniszczyło mój marny i kruchy światopogląd. 
 Powiem tylko, że porządnie zakrwawiłem jej tapicerkę. Zbyt często zdarzało jej się całkiem przypadkowo dźgnąć mnie igłą, żebym potwierdził.

Astrid Löfgren

James, a więc spróbuj sobie to poczytać. A do tego podkoloryzuj historie dość dobitnymi i niemal realnymi obrazeczkami. Powodzenia.
Czyli kiedyś ktoś wysnuwał takie podejrzenia, jakoby byliście parką?
"Aż tak osamotniony nie jestem" - nie?
Znowu te "wcale". Nie broń się tak, bo przecież nic ci nie zarzucam. Nie powiedziałam tego w sensie takim, że gadasz bzdury, tylko w takim, że czasem nie rozumiem o czym mówisz, kiedy chodzi o coś skomplikowanego, co dla ciebie jest błahostką, a dla mnie szczytem wiedzy.
Podążyłam za tym, że sam siebie nazywasz dupkiem, ale dobrze, przepraszam. Faktycznie mogłam ująć to inaczej.
 Jak już mówiłem, aż takim masochistą to nie jestem. Poza tym, nie chcę obrzydzać sobie jeszcze bardziej... pewnych czynności.
 Nie powiedziałem, że ktoś podejrzewał nas o bycie parą, bo związek do tego raczej nie jest potrzebny. Powiedziałem, że nie takie rzeczy mi zarzucano. Rozmawialiśmy już o tym kiedyś.
 Nie, nie jestem. I podejrzewam, że ani w tym, a nie w następnym stuleciu nie będę tak zdesperowany, by szukać pocieszenia w ramionach Rogersa. Mój mózg nie jest aż tak uszkodzony.
 Nie bronie się. Zwyczajnie mam tendencję do zbytniego nadużywania pewnych zwrotów. Tak samo jest choćby z pytaniami kończącymi się na "prawda?" i wszelkimi przekleństwami z "cholera" na czele.  

Alexa Mariani

Nie wiem co to ale jest swietne
Po prostu tydzień "Powrotu..." już się skończył i wróciliśmy do starego (a właściwie- do nowego) Bucky'ego, więc streściłam to, co porabiał przez ten tydzień :)
Wszystkie posty, które mają w tytule "#(cyfra)Bucky" to notki pisane z jego perspektywy. Czasem to jego przemyślenia, a czasem coś, co posuwa "fabułę" do przodu. Tutaj znajdziesz wszystkie dziewięć.

21 sierpnia 2015

#9 Bucky

***
22 sierpnia 2015

 Wspominałem już kiedyś o tym, że jestem kompletnym idiotą i mam całkowicie przesrane? Tak, wspominałem i to zapewne nie raz. Teraz zapewne powinienem was zabawić, opowiadając o frajdzie, która po raz kolejny pozwoliła mi dojść do tego wniosku. Ale tego nie zrobię.

 Dlaczego? Wystarczy chyba to, że powiem, że pierwszy raz od bardzo dawna- od dekad- czułem tak intensywnie ból fizyczny. Miałem wrażenie, że znalazłem się w samym środku piekła, a nonsensy w stylu "spokojnie" i "wszystko będzie dobrze" wcale mi nie pomagały. Biorąc pod uwagę to, że nigdy nie słynęła ze zbytniego rozczulania się, a przynajmniej ze zbytniego rozczulania się nade mną, wręcz pogarszały sprawę i sprawiały, że przed oczami stawały mi najgorsze obrazy. Zdawałem sobie sprawę z tego, że moje plecy aktualnie bardziej przypominały krwawe kawły zoranego mięsa i zwisającej skóry.

Astrid Löfgren

Steve, a były czy są jakieś próby przekonania społeczeństwa, że jednak to nie jest propaganda, że nie jesteście kukłami z teatrzyków dla dzieci czy komiksów właśnie?
To smutne. Naprawdę smutne. Tak jak zmiany można by było nawet zazdrościć, tak otoczka tego wszystkiego jest wręcz wstrętna.
Możemy próbować, możemy buntować się i nie mówić tego, co nam każą, ale i tak nie zostanie to dopuszczone do obiegu. Od samego początku, choć wstyd mi za to, miałem być reklamą przyciągającą zyski i zwyczajnie nie chcą z tego zrezygnować. Wręcz przeciwnie, chcą zyskać jeszcze więcej i dlatego wciągają w to cały oddział. Dlatego milczymy, ignorujemy nagrania, a Bucky'emu przypadkowo zdarzyło się zniszczyć kamerę. Większość ludzi zwyczajnie nie docenia Hydry i uważa ją za mało groźny wymysł fanatyka z obsesją na punkcie magicznych artefaktów. A ignorancja to zdecydowanie najgorsze podejście.
Z jednej strony to zdecydowanie to najlepsza rzecz jaka mogła mi się przytrafić, ale z drugiej... czasem po prostu zdarza mi się tego żałować.
Bucky, jesteś zazdrosny o pozycję Rogersa i to jaki obecnie jest? W sumie faktycznie, zamieniliście się niejako rolami, ale to nie znaczy, że jesteś bezużyteczny czy niepotrzebny. Dlaczego nie chcesz tego przed samym sobą przyznać?
Nie będę ukrywać, że trochę jestem, ale wydaje mi się, że jest to raczej dość naturalna reakcja. I wcale nie chodzi mi o to, co z nim zrobili, a raczej o to, że momentalnie wpadłem w jego cień i stałem się niemal niewidzialny. Po tych wszystkich latach, gdy było zupełnie na odwrót, po prostu ciężko mi się do tego przyzwyczaić, ma'am. To zdołam jakoś zaakceptować, kiedyś się przyzwyczaję i znowu będzie dobrze. Zwyczajnie są rzeczy do których  nie chcę się nikomu przyznawać, nie chcę ich do siebie dopuszczać, bo wtedy staną się realne, To tego nie chcę. 

20 sierpnia 2015

Astrid Löfgren

Steve, raczej nie da się walczyć z tym fałszowaniem rzeczywistości, prawda? Sprawy chyba zaszły za daleko.
Co czujesz, kiedy musisz udawać?
To wszystko już dawno zaszło za daleko, a ludzie powoli zaczynają zapominać, dlaczego tak naprawdę tu jesteśmy. Że jesteśmy czymś więcej, niż częścią machiny propagandowej, bohaterami dziecięcych komiksów i maskotkami walczącymi z wyimaginowanym wrogiem. 
Czuję się jakbym nigdy nie przestał być tresowaną małpą cyrkową.
Bucky, a dlaczego podchodzisz do tego tak, jakby faktycznie robił z ciebie ofiarę? Można przecież to podpiąć pod przyjacielską pomoc, tym bardziej, że sytuacja jest trudna. Naprawdę tak bardzo uwłacza ta jego troska?
Może nie robi tego umyślnie, ale czasem naprawdę tak się czuję. Jeśli w końcu przyznam się przed samym sobą, że teraz to ja jestem tym słabszym, to będę musiał też przyznać, że wszystko się zmieniło, że nie jestem mu już tak potrzebny, że nie muszę już go bronić, że wojna wszystko zmieniła, że... coś we mnie się zmieniło. A naprawdę nie chcę tego robić.

Blue Greyme

Jak ja bym chciała żebyś tym razem nie miała racji ;_;
To taka paranoja jak w WS: co z tego ze jesteś w tytule, bedziesz miał pięć minut stary tylko ładnie graj oczami ,-,
Uśmiech w stylu "zróbmy już to zdjęcie bo musze siku" xD
Ale uśmiech uśmiechowi nie równy: [link] ten jest całkiem przyjemniusi ^^.
Albo taki beka-bucky [link]
Tylko, że to wcale nie o Bucky'ego chodzi w podtytule :) Oba człony odnoszą się do Steve'a. Było to powiedziane w wywiadzie promocyjnym, bodajże przez jednego z braci Russo. Jest to odniesienie do piosenki "Summer Soldier" Jamesa Harvesta i chodzi tutaj o wewnętrzną przemianę Steve'a oraz zmianę jego ideałów-pamiętasz analizę, prawda?
Nie chodziło mi o to, że zawsze jego uśmiech taki jest, a raczej ten jeden konkretny. Jak go zobaczyłam to na myśl przyszło mi "Hello, Jefferson!". Szkoda, że raczej już nie wróci do tej roli.
Bucky:Własnie, jak to jest z tymi listami? Jest jakaś specjalna poczta?
A moge spytać.. byliście razem?
Co robiliście jak już udało ci się ją gdzieś wyciągnąć?
Nie, nie do końca. Nigdy specjalnie się tym nie interesowałem, więc nie znam szczegółów, ma'am, ale listy po prostu dostarczane są do głównej jednostki, a potem, czasem po długim czasie, docierają do nas. Z wysyłaniem ich jest podobnie.
To było trochę... bardziej skomplikowane, więc nie mogę powiedzieć "tak", ale nie mogę również powiedzieć "nie". 
Chodziliśmy potańczyć, urządzaliśmy sobie długie przechadzki nabrzeżem albo ulicami, albo po prostu siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Zawsze było o czym.
 

19 sierpnia 2015

Astrid Löfgren

Steve, co to była za sytuacja, jeśli mogę spytać? 
Nie mogę raczej na to odpowiedzieć wprost. Po prostu... wszyscy tak głoszą, że naziści są źli, i że trzeba z nimi walczyć, że zapominają, iż nie wszystko, co robimy jest dobre, etyczne i wybaczalne. Tak bardzo chcą utwierdzić ludzi w tym przekonaniu, że fałszowanie rzeczywistość, by ukryć albo usprawiedliwić czyjąś, a w tym wypadku moją niekompetencję wydaje się być im czymś całkowicie naturalnym. Nie raz musieliśmy łamać postanowienia konwencji haskiej, mówiącej o traktowaniu jeńców i bez mrugnięcia okiem wykonywać rozkazy, a potem uśmiechać się do kamery i udawać krystalicznie czystych i głoszących hasła pokoju.
Bucky, masz z nią w ogóle kontakt?
Na przykład czego nie dajesz sobie przemówić do rozsądku?
 Jak już mówiłem, listy dochodzą na tyle nieregularnie, a czasem nie dochodzą wcale, że ciężko utrzymać jakiś kontakt. A że nie jesteśmy zwykłą jednostką, jest to utrudnione jeszcze bardziej. Ostatni list dostałem kilka tygodni temu.
  Na przykład wtedy, gdy Steve próbuje ze mnie zrobić potrzebującą pomocy i prowadzenia za rączką ofiarę. Całe życie dawałem sobie radę, więc dlaczego teraz miałoby się to zmienić? Choć wolę o tym nie myśleć, to wiem, że sporo się zmieniło. I jakoś dam sobie radę sam. 

Blue Greyme

Cóż, Twoja teoria jest całkiem logiczna :> biedny Bucky, taki ważny a tak słabo doceniany. Moge sie założyć ze jak juz będą mieli ze Stevem jakieś sceny to takie ze potem cały tumblr będzie wzdychał.
Taki ważny, taki ważny- dostanie kwadrans na ekranie i niech się cieszy, że w ogóle pozwolą mu się odezwać. 
Tumblr i twitter już szaleją, więc już sam zwiastun (a raczej zwiastun zwiastuna prawdziwego zwiastuna, bo to Marvel) zawiesi internet. Boję się tego, co będzie w maju :P

I tak bajdełejem, czy tylko mi uśmiech pana Stana wydaje się lekko... no, psychopatyczny? To chyba argument za tym, by Winnie jednak się nie uśmiechał.
No własnie o Gail opowiedz, ostatnio często o niej wspominasz.. to przyjaciółka czy "ktoś więcej"? Tęsknisz za nią? Utrzymujecie kontakt? 
Jest przyjaciółką i kimś więcej jednocześnie. A raczej powinienem powiedzieć, że była kimś więcej, gdy udawało mi się ją jakoś wykraść. Jej ojciec naprawdę za mną nie przepadał, więc  czasem wcale nie było to takie proste, jak mogłoby się wydawać, ma'am. 
W takiej sytuacji raczej ciężko jest utrzymać kontakt. Listy przychodzą bardzo nieregularnie, czasem po kilku miesiącach, a czasem wcale. Wysłała mi kilka, ale z tego, co pisała, wynikło, że części nawet nie otrzymałem. Ona moich także. 

Astrid Löfgren

Steve, a żałowałeś kiedyś bardzo, ale to bardzo mocno jakiejś podjętej decyzji? Jeśli tak, to czego dotyczyła?
Tak, żałowałem. I jeszcze długo będę żałował. Źle oceniłem sytuację, a przez mój błąd ucierpieli i zginęli zupełnie niewinni ludzie. Dlatego jest lepiej, gdy zawsze działamy razem. Ryzyko jest wtedy jednak znacznie mniejsze.
Bucky, tęsknisz za Gail?
Ale chyba jednak też czasem się obrażasz, prawda? Więc jak się wówczas ma to, że wolisz gadulstwo od obrażalstwa?
Tęsknię. Oprócz tego, że mieliśmy wobec siebie plany, byliśmy także naprawdę dobrymi przyjaciółmi. I to chyba głównie dlatego tak mi jej brakuje.
Czasem mi się zdarza mi się, jak chyba każdemu. Posprzeczam się, spróbuję udowodnić, że mam rację, podyskutuję, ale jednak nie lubię się na kogoś boczyć, więc nie robię tego zbyt długo i wolę znaleźć jakiś kompromis. Dobrze, czasem nie daję sobie przemówić do rozsądku, ale raczej rzadko się to zdarza.