W dniach 07- 11.03 pytania kierować można do
Bucky'ego Barnesa, Steve'a Rogersa i Peggy Carter z '45!
N, naprawdę ciężko sobie taką walkę wyobrazić. Przynajmniej ja nie potrafię. Fury, literówka się wkradła :)
Wielką mam ochotę, żeby o mamusię wypytać, ale jednak powstrzymam się i poczekam.
Czuję, że to będzie piękne.
James, które szczegóły masz na myśli? Nie wiem, czy to odnosi się do przeszkolenia czy do pytania o metody radzenia sobie z bólem. Jeśli do pierwszego - żadnych historii nie wymagam, nie pytam o nie, nie chcę wiedzieć. To kwestia nazewnictwa, nic więcej.
Przełóżmy to na język definicyjny: tak bardzo kocham siebie i mam w dupie innych, że nie chcę umrzeć, choć wiem, że powinienem, bo mi się to, kuźwa, należy. Tak właśnie myślisz?
#1 N, powinni otworzyć własne przedszkole, później szkoły.
Skąd pomysł na odcięcie się od wydarzeń z AoU.
Nosidełko od razu kojarzy mi się z bliskością. Jestem ciekawa czy w sytuacji zagrożenia i z Beccą w nosidełku, gotów by był do walki. Chyba za daleko poleciałam, ale przecież może być różnie.
#2 Zastanowiło mnie, czy poruszysz szerzej wątek owej zastępczej matki, który podjął Fury.
Urocze. Można się wzruszyć i parę razy byłam tego bliska. Ta delikatność w wydaniu Bucky'ego jest tak dziwna, że aż mu pasuje. I tak najbardziej jestem ciekawa jego mądrości, gdy Becca wkroczy w wiek dojrzewania.
Rozpływam się.
James, lepiej brzmi, owszem, ale i tak jest przykrywką, którą łatwo można przecież zdjąć. Zawsze słysząc czy czytając "przeszkolenie" będę myślała o torturach i sama już nie wiem, czy lepiej nazywać rzecz po imieniu, czy jednak próbować nadać jej łagodny ton. A stosujesz jakieś inne metody na zniesienie tego bólu?
Może i jest w tym tchórzostwo, ale moim zdaniem po prostu masz jakieś "ale", może nie uświadomione.
Sharon? Chcesz kryzys w rodzince? Na pewno na Becce to się odbije.. Teraz na rozwiązywaniu konfliktów w przedsiębiorstwie prowadzonego przez coacha mam że pierwsze 10 lat decyduje o wychowaniu i zr najważniejsze jest bezwzgledna miłość i bezpieczeństwo stworzone przez dwojga rodzicow..więc w sumie i tak trudno o to w ich przypadku. Ale nie ma co tego powiększać xD
Mini Stucky, choć nie wiem czy jako poznana Stuckyholiczka chciałabym takich rodziców.. Nie ujmując im mej miłości. Zawsze jest haczyk, ponoć nic bez powodu ludzie nie robia. Haha Steve'owi nie przeszkadza, że to jemu przypadła rola mamki mimo, że Bucky nie wypuszcza z rąk Becci?
N, ona to jedna strona, rówieśnicy - druga. Dużo zależałoby od środowiska, ale tak, wcale nie musiałaby być samotna.
Ooo, skąd taka decyzja?
Chyba imię zobowiązuje.
Rhodey, no skoro znosisz to nie może być tak źle. Co w nim lubisz a czego nie?
#1 James, ta, przeszkolenie. Pomaga wiedza, że się kiedyś wreszcie naprawi?
Ale chyba dawno nie przeżyłeś czegoś tak, jak by to nazwać... Niebezpiecznego i bolesnego?
#2 James, widocznie pragnienie życia jest w tobie silniejsze niż pragnienie śmierci. "Nawet tego nie potrafisz zrobić dobrze", czyli co, samobójstwo jest czymś banalnym?
N, masz chyba jakiś błąd na stronie (a dokładnie u dołu).Nie wiem, może to przez mój komputer, ale jak napisać, to napisać!
Może miałaś niedosyt ponieważ drugiej części nie doczytałaś? Choć ta to kończy się dziwnie ;o
Haha to trzeba Steve'a pilnować, by o niczym nie zapomniał. Ale on chyba nie jest w stanie zapomnieć Bucky'ego :
A może Ty jako wkręcająca się osóbka napisałabyś coś na temat zamrożonego połączenia dusz xD