6 kwietnia 2016

STUCKYHOLICZKA

Dziękujmy więc Hydrze, że Bucky - Da Vinci jego czasów może nas uczyć w naszych "na żywo" xD Haha chyba "on-line" jest bardziej poprawne politycznie, niech lepiej tego nie czyta xD
/No tak, faktycznie niech lepiej tego nie czyta. Jeszcze skojarzy "on-line" z "to the end of the line" i będzie płacz. 
A tak poważnie - Bucky odpuściłby po przeczytaniu "Dziękujmy więc Hydrze, że Bucky". To już byłoby zbyt dużo na jego starcze nerwy.
Ej! Przyznałam się do błędu, wzięłam to na klatę a Ty dalej przytyki robisz. Normalnie jesteś młodym tetrykiem ;D
A co z tego co przerabiałeś/przerabiasz było/jest fajne?
/Zrzędzenie jest u mnie rodzinne. Mój dziadek - czuwaj Panie nad jego duszą - był w tym prawdziwym mistrzem. Jego nigdy nie pobiję.
/Chwila, zastanówmy się... ym, nie? Kilka rzeczy było znośnych, ale koniec końców wszystko i tak sprowadziło się do kolejnej próby zabicie mnie i zrobienia ze mnie szaszłyka, więc zostanę przy "nie".

STUCKYHOLICZKA

Więc to przemilczmy lepiej..................................
Był! Do jego zalet po serum powinnaś dodać zdolności aktorskie xD
On mógłby być tzw "Szafiarzem" już widzę miliony odsłon jego vlogów xD
/A tam, jakie zdolności po serum? On już się urodził jako człowiek wielu talentów! Aktor, makijażysta, wizażysta, fryzjer, "szafiarz", a do tego ma jeszcze zadatki na modela. Ze świecą szukać takiego drugiego.
+odp w "Kąciku".
Tak wiem, robię błędy. Na swoją obronę mam pracę w bibliotece i skończoną klasę humanistyczną xD A wątpliwości człowiek zawsze ma xD
Mówisz, że mogę zginąć? To ja bardzo proszę o numer ;D
/Lingwistą to ja zdecydowanie nie jestem, nie raz zdarza mi się chrzanić języki i  robić błędy, ale jednak zawsze wydawało mi się, że jak już ktoś jest humanistą i pracuję w jakimś zawodzie, który jest z tym związany, powinien nie sadzić byków. Ale co ja tam wiem, to nie moje czasy, nie jestem obeznany w tym, czego wymaga jaki zawód.
/Każdy może zginąć. I w końcu to zrobi. Teoretycznie już to przerabiałem, więc mogę powiedzieć, że nie było fajnie.

STUCKYHOLICZKA

Szkoda, że taka żółć i hejt nie mają jakiś zbawiennych wpływów urodowych,wtedy sama bym się jakoś w nią wbiła xD Ale domyślam się, co by to było.. Pamiętam jak u katolików zawrzało, gdy wydana została książka o tym, że Święty JPII pozwalał na zamiatanie pod dywan spraw pedofilii w kościele i sam biskupa pedofila awansował... A Amerykanie w swoich wierzeniach są bardziej gorliwi xD 
Buu już chciałam wyciągać chusteczkę! Tak się nie robi :( 
Gdyby wszędzie nie było o tym mowy to sama bym nie zwróciła uwagi xD Pewnie bym powiedziała, że to jego zegarek (którego nie ma) błyszczy w słońcu xD
Haha trzeba go do tego zmusić xD to lubi xD
/O aferach z udziałami wszelkiej maści księży czy polskich politykó nawet nie chce się wypowiadać. Ostatnio zaczęło mną telepać, jak jakiś zwyrodnialec (inne określenie tutaj nie pasuje) z PIS stwierdził, że zgwałcona jedenastolatka powinna urodzić, bo może obudzi się w niej instynkt macierzyński. W jedenastolatce. Szkoda słów, naprawdę.

/Ale przyznaj, był wiarygodny :P I dopiero teraz widzę, że na tym samym toku myślenia oparłam miniaturkę. Przypadek, słowo.

/To nie był zegarek, a nowatorska biżuteria. Taka duża bransoletka. Na całą rękę. No ale kto mu zabroni :P?
Pewnie było bardzo ciepło, ale osmolony też przystojny byłbyś xD Więc pewnie sama się postrzelę albo nie zapanujesz nad moją subordynacją i będziesz proszony o sklejanie mnie xD
/Ależ oczywiście, że bym był. Masz co do tego jakieś wątpliwości?
/Chyba chodziło ci o to, że nie zapanuję nad twoją niesubordynacją i przez to będę musiał cię sklejać. A poza tym - przykro mi, ale jakoś przeszły mi chęci do szkolenia starszych lub młodszych nastolatek w strzelaniu, walczeniu i całej reszcie . Ale wiesz, mogę dać ci namiary na innego chętnego. Tylko nie biorę odpowiedzialności za potencjalnie zabójcze konsekwencje. 

STUCKYHOLICZKA

Haha pewnie by zamknięto Steve w wieży, by do tego nie dopuścić i byłby Rozszpunek xD
Haha a może im włoski nie rosną? Może przy odmrażaniu odpadły xD I tak chorego obgadywać, wstydźcie się... Powinniśmy dla niego w sok z buraka zaopatrzyć i pomagać xD A ktoś jego metalowe ramię wgl zauważył? xDDD 
/Ale tak całkiem serio - wyobrażasz sobie te fale żółci i hejtu, które wylałyby się, gdyby okazało się, że symbol Ameryki, bohater narodowy itd. itp., zaczął spotykać się z mężczyzną? Ludzie mieliby z tym problem nawet wtedy, gdyby chodziło o postać fikcyjną (przecież już mają, jakby to było najważniejsze), a co dopiero, gdyby był prawdziwą osobą :P Za to też muszę się kiedyś zabrać.

/Wiem, wiem, jesteśmy złe, bo powinnyśmy mu współczuć. Ale wiesz, to z zazdrości. My też chciałybyśmy taki lód, który jednocześnie depiluje i sprawia, że włosy na głowie napierają blasku i puszystości :P A ten wstręciuch Barnes nie chce się podzielić.
Czy ktoś zauważył jego protezę? A gdzie tam, taka mała, nie rzucająca się w oczy. Łatwo ją przeoczyć.
+ odpisałam w "Kąciku..."
++ Jeśli chodzi o Steve'a, przeczytaj odpowiedź Bucky'ego. 
Dobra, kto się czubi ten się lubi.
Wiesz, to tylko tak wspomniałam co byś był przygotowany, że nawet przy Twoim nie chceniu strzelenia we mnie, mogę ową kulką oberwać ;)
/Kto się czubi, ten się czubi. Nie dorabiajmy do tego drugiego dna.
/Kiedyś może i zdarzyłoby mi się postrzelić kogoś przez przypadek, ale teraz nie mam mowy, żebym postrzelił kogoś, jeśli nie chcę tego zrobić. Chyba, że to ty byś się postrzeliła. Wtedy możemy uścisnąć sobie ręce, bo kilkadziesiąt lat temu też bywałem taką ofiarą i raz dźgnąłem sam siebie nożem. I przypadkowo się podpalić, gdy wlazłem wprost w ognisko. Nie było fajnie.

Astrid Löfgren

N, niestety to drugie. Nosiłby perukę :P
I niby rąsia na wierzchu jest po to, żeby wygodnie było. Ehe, na pewno. Tak się, Jimmy, tłumacz. Niedługo zacznie się rozbierać publicznie, żeby pochwalić się swoją pokaźną muskulaturą. Co te bajery robią z człowiekiem...
Oj, współczuję, ale wierzę w twoją pamięć i wyobraźnię.
Już się brechtam jak głupia, także chyba się trzeba jakoś przygotować.
/I w scenie z "Who the hell is Bucky?" spadłaby mu peruka zamiast maski :P?
/Jeśli muskulatura miałaby być bajerem, prędzej rozbierałby się Steve. Chociaż... teraz te jego obcisłe, przyciasne koszulki mają sens. Też chce się chwalić. Dobrali się jeden z drugim, nie ma co. Jak się znowu spikną, konkursu próżności nie będzie końca.
/Tu się nie ma z czego śmiać, to są poważne tematy i problemy! No dobra, póki co jeszcze jest z czego, ale z moim zamiłowaniem do dręczenia i dramy, łatwo domyślić się, że długo to nie potrwa.

+ "Banan i kakao" dodane ^^
James, a gdzie tam. Nie taka wielka. Jak zdenerwujesz - to w ciebie nie wierzę. Ale rzadko mnie denerwujesz. Zresztą chyba widać. A może i nie.
Gdyby ktoś nie znał historii tej gwiazdy to raczej pomyślałby o niej jak o zwykłej malowance albo jakimś znaku rozpoznawczym, ewentualnie coś a'la tatuaż. Ciesz się, że ci tej gwiazdy nie walnęli na połowę protezy. Wtedy byłby płacz.
W tej elitarnej grupie, biorąc pod uwagę wcześniejsze umiejętności (nie zapominajmy o pamięci motorycznej - w sensie, że ciało zapamiętało ruchy podczas treningu snajperskiego, itd., jakbyś nie wiedział. Nie mówię tego ze złośliwości, żeby nie było), to mógłbyś być najlepszym z najgorszych.
A bo się przejmiesz nie pamiętaniem o pocztówkach. Coś innego mogłabym ci tak poprzypominać. Chętnie ci będę o czymś truć, nie ma problemu, tylko daj mi materiał. Coś, co chcesz zapamiętać, ale nie możesz.
Znaczy gdzie wejść? Przeczucia zakładają, że...?
?Nie ukrywam, że czasem sam nie wiem, czy widać czy jednak nie. Ale to raczej wina moja i tego, że czasem nie potrafię dobrze czegoś odczytać. Cóż, bywa.
/Płacz byłby dopiero wtedy, gdyby tę gwiazdę gdzieś mi wytatuowano. Z ramienia zawsze można ją jakoś zmyć, zdrapać albo w ostateczności pozbyć się płyt, na których jest wymalowana. Z tatuażem byłoby gorzej, bo jakoś wycinanie fragmentu skóry, na którym zostałby zrobiony, jakoś by mi się nie widziało. Chociaż nie zdziwiłbym się, gdyby kiedyś coś mi odbiło i postanowiłbym spróbować. Różne myśli chodzą mi po głowie.
/Wiem czym jest pamięć mięśniowa, na to zdążyłem zerknąć. Nie raz, nie dwa resetowano mnie do czysta, więc gdyby nie ona, trzymane mnie byłoby dość nieopłacalnie, no nie? I muszę przyznać, że tytuł "najlepszy z najgorszych" ma w sobie to coś.
/Tak szczerze, ciężko podać mi konkrety. Zależy od dnia. Czasem pamiętam prawie wszystko, co chcę pamiętać, a czasem bez notatek ani rusz.
/Zakładają, że coś tu po prostu nie gra. Novokov nie kręciłby z Hydrą. Jak mówiłem, jest i zawsze był chujem, ale zawsze był też fanatycznie wierny Mateczce Rosji i Departamentowi. Nie przeszedłby na stronę Hydry. Jasne, skorzystałby z tego, że chcą wyciągnąć go z tamtego szamba, ale prędzej lub później kopnąłby ich w tyłek i znowu wróciłby do swoich. A ja chcę wiedzieć, kim oni są.

STUCKYHOLICZKA

Haha i to jaka drama i jaki romans?! Toć to pomiędzy bożyszczem USA i wrogiem publicznym no. 1
Wgl kiedyś z Astrid rozmawiałyście na temat "makijażu" Bucky'ego.. A jeśli on ma jakieś choroby pomimo serum? A my nie wiemy, bo przecież on niczym Terminator jest odporny na choroby a jednak ma albo cukrzycę, albo anemie, albo nadciśnienie (tutaj problemy ze snem i bóle głowy występują xD) czy też tarczyce chorą a Wy się smiejecie? Nie miło. Ale niestety, sądzę że nim się jakaś postać chce ukazać światu to się każdy jej element powinno dopracować xD 
/Toć Zimowy Żołnierz - symbol potęgi ZSSR, bezcześciłby Kapitana Amerykę - symbol USA. Media zjadłyby ich żywcem :P Ale za to hejterzy byliby w raju!

/Wiesz, akurat rozmowa o makijażu Bucky'ego nie zalicza się jeszcze do tych najdziwniejszych. Te o magicznym lodzie i gościu, który musiał depilować Winnego byłby jednak dziwniejsze :P
/Bucky jest odporny na większość chorób (trochę napomknęłam o tym tutaj), ale jednak nie na wszystkie. Jego odporność także może zostać obniżona, a wtedy mógłby zachorować. Przebieg choroby byłby łagodniejszy i trwałby krócej, ale jednak by chorował. A akurat anemia i nadciśnienie są w jego przypadku dość prawdopodobnie, a szczególnie to pierwsze. Ale w przypadku CA:WS makijaż miał po prostu udawać maskowanie taktyczne (miałoby to sens, gdyby nie biegał wtedy z odkrytym metalowym ramieniem) i dodać Bucky'emu badassowości ;)
Ostatnio prawie weszlam na nóż.. Tj mama mięso kroiła, odwróciła się żeby mi coś powiedziedzieć i ja dziecko roku oczywiście na nóż prawie musiałam wleźć. Dlatego przed nauka strzelania o pierwszą pomoc się pytam xD
W sumie to siedząc po turecku przed Steve'm byłbyś do niego na odległość przedramienia i dmuchałbyś mu siłą rzeczy przy równomiernym oddychaniu w twarz xD 
/Wejście na nóż - a raczej nadzianie się na nóż - nie jest jeszcze takie złe, zazwyczaj da się człowieka po tym połatać i to bez większego problemu. Ja za to raz wszedłem na minę, to dopiero było zabawa. Mnie poskładali, bo zdążyłem odskoczyć. Z resztą było... trochę gorzej.
/Coś się tak uwzięła na tego Steve'a? Nie mam ochoty dzielić się z nim swoim powietrzem i tyle. Koniec. 

5 kwietnia 2016

ASTRID LÖFGREN

N, wyobraź sobie łysinkę. To dopiero ból.
Nikogo nie docenia ten Jimmy. Ech, co za niereformowalny człowiek.
No ja wiem, a do tego przecież nic wielkiego nie zrobił, żeby go od razu nie lubić :( Trochę pobiegał po mieście z giwerą, właściwie to parędziesiąt razy, ot, wielkie mi rzeczy...
Co do gifa: komentarz wyżej najlepiej go opisuje :D
Decyzję pozostawiam tobie, bo tak naprawdę wszystko mi jedno. Zbyt mocno lubię twoje teksty, żeby się jeszcze czepiać :P
"Nie zaliczyli żadnej bazy" - dziewczyno, potrafisz poprawiać humor jak nikt inny w tej internetowej sferze!
/Ale łysinkę, że bardzo cofnięta linia grzywki i jakieś tam włosy jeszcze można wypatrzeć gdzieś po bokach, czy łysinkę i włosów niet? Jeśli to drugie, sprawdzałoby się jeszcze gorzej od blond loków. Musiałby nosić kominiarkę, bo inaczej słońce by się odbijało od czaszki i tyle po kamuflowaniu się.
/Prawda? A potem dziwi się, że wszyscy go kopią. Nic dziwnego jak tylko narzeka, fuka i bluźni. A do tego chwalipięta i narcyz, bo chodzi po mieście i wszystkim pokazuje, jakie to fajne ma ramię i jakie fajne dostał bronie, żeby mu zazdrościli. Zły człowiek.
/Teraz N się pochwali – miałam już trzysta słów do „Banana i kakao” i co zrobiłam? Nadpisałam na tym inny plik! Ale odtworzyłam tyle, ile zapamiętałam. Czyli ledwo połowę :/
/Oj no, jeśli chodzi o tę dwójkę, nie można brać wszystkie na poważnie, bo drama murowana. Ale czekaj, aż zabiorę się za opisywanie tego, jak próbują te bazy zdobyć. Szczególnie Steve. Powagi to tam nie będzie :P
James, a widzisz, bo ja zawsze w ciebie wierzę. No, prawie zawsze.
Z tego, co o tych panach opowiadasz, to byłbyś równie gównianym agentem/żołnierzem jak oni. Gubiłbyś swoje cele, błądził po omacku, i chodził z napisem "Hydra" na czole non stop, żeby wszyscy wiedzieli kim jesteś, bo jeszcze przypadkiem ktoś by się nie skapnął, że jesteś "super niebezpieczny" i w ogóle super, bo należysz do tak prężnie rozwijającej się, szlachetnej organizacji skupiającej najznamienitsze postaci sfery politycznej, czy w ogóle jakiejkolwiek innej. Tak, byłbyś świetny.
Jak już kiedyś mówiłam, na co się zirytowałeś bodajże, to i tak nie zapamiętasz póki co. Chociaż chyba jest już znacznie lepiej niż jeszcze całkiem niedawno. Widocznie coś zaskoczyło i niektóre informacje łatwiej przenoszą się do pamięci długotrwałej.
I na wschodzie właśnie będziesz się wtrącał w sprawy, w które nie powinieneś? Co to w ogóle za sprawy?
/Prawie robi wielką różnicę. Ale to i tak dobrze.
/Tak tylko napomknę, że może nie chodziłem z napisem "Hydra" na czole, ale za to Ruscy wymalowali mi wielką, czerwoną gwiazdę na ramieniu. To już jest bardziej subtelne, mam rozumieć? Choć fakt, dziwię się, że Amerykanie nie przemalowali mi jej na jeszcze większe, czarne… ośmiornico podobne coś, bo ciągle nie wiem, co tak naprawdę jest na tym logo.
I hej, skoro w Departamencie byłem najlepszym z najlepszych – a przynajmniej miałem być – to czy w Hydrze byłbym najgorszym z najgorszych? Byłoby to dość logiczne. To dopiero zagadka.
/Kiedyś w końcu zapamiętam. Jest nawet sposób - truj mi w kółko o tym, że nie dam rady tego zapamiętać, a w końcu postanowię zrobić ci na złość i będę wbijał to sobie do głowy tak długo, aż zapamiętam. Możliwość zrobienia czegoś na przekór to świetna motywacja.
/Ym, sprawy, w które wtrącać się nie powinienem, to takie sprawy, od których powinienem trzymać się z daleka? Wiesz, głupie pytanie.
Ale dobra, to nie było na poważnie.
Ym, sam tak naprawdę do końca tego nie wiem. Mam pewne przeczucia, zakładam kilka scenariuszy, ale nie mogę wejść tam na pewniaka. Belova łgała, Leo to chuj, a Orlova… Dobra, akurat nie wiem, co ona ma do tego, ale coś jest na rzeczy. A ja chcę wreszcie wiedzieć, co tu jest grane. 
 

STUCKYHOLICZKA

Nie byłam pewna co do ciała ludzkiego, ale może by taki Steve zlizałby z takiego Bucky'ego sok z pomarańczy? O Boże, dopiero 18 a ja takie rzeczy wypisuję ;o ale jak jesteśmy przy tym to dam hasła xDDDD Po angielsku, co by w ojczystym języku nie grzeszyć przed 22 xD : [N:pozwoliłam sobie wyciąć, nie demoralizujmy nieletnich ;)]
I nie mogący go dotknąć, bo nie Bucky z przyszłości nie przyznał się od kiedy coś więcej do niego czuje xD
Może oni będąc razem mieliby takie zapędy, jakby nie patrzeć 70 lat rozłąki do nadrobienia z młodzieńczą werwą i możliwościami? Jak Edward i Bella, tak? Ponoć mogli dużo bez przerw xD
/Do dzielenia się pomysłami na notkę +18 powinnyśmy przejść raczej tutaj (i tam też coś na ten temat odpisałam ^^), bo faktycznie lepiej nie dyskutować o tym na stronie głównej, w pierwszym poście od góry.
/Na przykład. I co, jest drama? Jest! Jest romans? Jest! A asgardzką magię też da się w to wpleść.
A kogoś potrafiłbyś połatać?
A ponoć oddechem można się uspokoić xD taką terapię byś miał właśnie na te swoje traumy xD 
/Tak, potrafiłbym. Tak w sumie, zszywanie kogoś jest prostsze od zszywania samego siebie.
/No niby można. Ale raczej równomiernym, harmonicznym oddychaniem. Nie dzieleniem go z kimś. Ale co ja tam wiem.

STUCKYHOLICZKA

#1 Hahahahahaha mięso sokiem z pomarańczy też można pokropić? Chyba. xD
Asgardzka magia i Stucky? Woho, tego to nie grali, przynajmniej nie szukałam takich ekscesów xD choć tu jakby miałam taki dramat romantyczny na myśli, ale! To ma być Twoja interpretacja słów a nie intencja wypowiadającego/piszącego je czytelnika xD
Banan posypany kakao jest dobry tak nawiasem mówiąc xD Kurczę, ale Bucky jedzący lewą ręką banana może być trochę fajtłapowaty? xD Chyba, że będzie mieć wyrobioną dłoń xD Jakkolwiek to brzmi xD
Jak potrzebujesz haseł do m/m bądź będziesz potrzebować to ja dla nich podobieram coś xD Powiem Ci, że długo już czytam czy to ff czy opowiadania własne i mnie cieszy to, że autor czegoś próbuje, nawet jak nie wychodzi to - to zawsze jest jakaś lekcja xD
#2  Ja tak tylko z nawiasem przylatuję tu - nie trzeba nawet odpowiadać xD Ale przy pierwszym gifie odtworzyło mi się radio w głowie i Kaśka Cerekwicka - "I choćbyś upadł na kolana i choćbyś błagał" xD
/Yep, da się. Szczególnie popularny jest schab z pomarańczami. Sprawdziłam ^^
/A czy asgardzka magia i dramat romantyczny muszą się wykluczać? Uwielbiam pisać dramy, a Stucky to drama sama w sobie, więc mam nadzieję, że mi się to uda. Pomyśl tylko - Steve wrzucony do przeszłości i zmuszony do patrzenia na "starego" Bucky'ego, doskonale wiedząc przy tym, jak Barnes skończy, ale jednocześnie nie mogący niczego zmienić, bo mogłoby to mieć zbyt duże konsekwencje. Jest drama? Jest :P!
/Banana i kakao da się połączyć w niejedno ciasto. Kiedyś Bucky miał talent do robienia kugla, więc kto wie, może i z murzynkiem mu się uda. A i będzie miał ułatwienie, bo nie musi korzystać z rękawic przy chwytaniu blachy. Wystarczy, że użyje lewej ręki.
/Cóż, jeśli chcesz podrzucić jakieś stosowne do tego hasła - nie będę wybrzydzać, bo tylko ułatwisz mi tym pisanie :)

/Wiesz, ciągle mam w głowie myśli Bucky'ego z miniaturki o tym, że "Lubił myśleć o tym, jak zmuszają go do klęczenia przed sobą" i ten cytat o błaganiu brzmi dość... dwuznacznie :P
Stary kocham Cię! Serio, zaraz ze śmiechu zejdę więc mam nadzieję, że prócz zabijania na pamieć umiesz trochę pierwszej pomocy, jak coś nie musisz mi w usta dmuchać xD Tylko uciskaj xD
Ah i pewnie nie kocham Cię tak mocno, jak kochasz Steve'a i pewnie go byś podmuchał xD 
/Wcale nie jestem stary. Albo dobra, jestem, ale trzymam się rewelacyjnie jak na swój wiek. No, z małymi wyjątkami, ale my nie o mojej urodzie. Tak, znam jakieś tam podstawy pierwszej pomocy. Połatać się potrafię, a to już coś.
/I podziękuję za dmuchanie Steve'a, naprawdę. W drugą stronę tym bardziej. Mam wystarczająco dużo traum.

STUCKYHOLICZKA

Nie chcę się czepiać, ale napisałam "przytulenie" a nie "objęcie" xD Haha a kolejne hasła w następnych rozdziałach? Pięknie!
eh, nie przejmuj się tym, że dla kogoś tekst może być żenujący. Moim zdaniem autor powinien próbować chociaż nowego stylu, jakiegoś podejścia, opisów etc, aby się rozwinąć i odnaleźć niezaprzeczalnie swój styl xD
Wygląda tak, że aż chcę mu oddać pomarańczę którą się zajadam xD 
/Och, przepraszam, już biegnę poprawić ten karygodny błąd! I tak, w kolejnych częściach pojawiać się będą kolejne hasła. Prócz "Przeszłość i przyszłość mieszają w teraźniejszości", bo tutaj mam zamiar pobawić się z podróżami w czasie i asgardzką magią :P Teraz piszę "Banan i kakao" z haseł Astrid, ale jak tylko skończę, zabieram się znowu za Stucky, bo zamierzam dodawać notki naprzemiennie. 
/Właśnie z tych powodów powstało moje "Rzuć wyzwanie". Nie dość, że pozwala to rozwijać wyobraźnię, bo do jednego albo góra kilku słów trzeba dorobić całą fabułę, to można jeszcze poeksperymentować. Ale że za opisywanie niektórych rzeczy nie zabieram się bez researchu (sprawdziłam, że tak, w dzielnicy, w której mieszkali Steve i Bucky można było natknąć się i na homoseksualistów, i na prostytutki), to w przypadku napisania sceny +18 z parą m/m będzie to samo. Ale w końcu ją napiszę, haseł mi wystarczy :P
/Znowu się wstrzeliłaś, choć nie znasz filmu - Curtis wiele by dał za taką pomarańczę, bo od osiemnastu lat jadł tylko galaretowate batony proteinowe. I trochę mięsa (klik)...

/I odpowiedziałam na twój komentarza pod miniaturką :)
Panie Bucky, pytanie miało postać zamkniętą. Dlatego też nie przyjmuję odpowiedzi xD
A więc na odległość ręki. Tej lewej. Można nią kogoś odepchnąć lub uderzyć. Albo zdjąć ją i położyć gdzieś daleko, daleko od siebie. Jakieś tysiąc mil od siebie. I widzisz, wstrzeliłem się w odpowiedź.