21 listopada 2015

Astrid Löfgren

N, i właśnie tutaj najlepiej pokazana jest ta zależność ściągania z zaświatów przez bliską osobę. Dosłownie ściągania. Nawet jeśli to tylko marzenia, nierealne wizje, sny, to zdarza się przecież, że to jedyna motywacja do pozostania wśród żywych. 
/I spójrzmy też na to, co działo się po wybudzeniu Steve'a. Nie wiedział, gdzie jest, co się dzieje, ani kim są ludzie wokół, ale go to nie obchodziło, ponieważ ktoś zabrał od niego Bucky'ego. Więc Steve "Nie wiem kim jesteście, ale ktoś skrzywdził Bucky'ego, wiec wszyscy jesteście już martwi" Rogers postanowił nie zadawać żadnych pytań, a powybijać kilku agentów SHIELD. 
#1 James, a jednak trochę się wpisujesz. Możesz, oczywiście, że możesz. Nikt ci nie zabrania. Chyba jednak rozumiesz, że czasem trudno mieć z kimś przynajmniej poprawny kontakt, gdy ta druga strona ma postawę roszczeniową, albo wszystko jest według niej złe i nie tak. To jednak przykład mojej uwagi, która nic nie wnosi i można spokojnie puścić ją mimo uszu.
Na odwrót. Wydaje mi się, że to byłoby trochę pójście na łatwiznę. Ale co człowiek to opinia, może faktycznie nie byłoby to takie złe.
Słyszysz - to znaczy? To jakiś głos czy wspomnienia?
A to, że go tam zostawiłeś, to była jakaś obawa przed tym, że za chwilę znów się "przełączysz", zapomnisz, i będziesz chciał zabić?
#2 To idiotyczne myśleć o tym po tylu smutnych słowach, ale zastanowiłam się, a wręcz miałam ochotę się modlić, żebyś pod tą kurtką miał długi rękaw i rękawiczki.
Nie mam słów, więc oszczędzę tobie i sobie zbędnego biadolenia, bo i tak z pewnością czujesz się, lekko mówiąc, niefajnie. Powiem tylko, żebyś się faktycznie do niej niedługo odezwał.
Nie wiem, czy dobrze to odebrałam, ale wydał mi się istotny fakt, że tę kurtkę wywaliłeś z całą jej zawartością. Czyli czymś prócz telefonu? Być może to jakaś nadinterpretacja, ale może z drugiej strony ta czynność była czymś symbolicznym? Się uczepiłam tej kurtki, przepraszam.
Biedny człowieku, obyś nie był długo sam.
/Może i się wpisuję, ale nie zmienia to jednak tego, że jest spora różnica pomiędzy kantowaniem dla własnego zysku, a robieniem tego, bo inaczej mój przyjaciel może kopnąć w kalendarz. A przynajmniej wolę pocieszać się myślą, że tak jest. Ale dobra, bo znowu zbaczam z tematu i mówię nie to, co w zamierzeniu chciałem powiedzieć. Kto powiedział, że ja szukam przyjaciół? Może jestem z zamierzenia nieprzyjemny, bo nie chcę by ludzie darzyli mnie sympatią? Może lubię dręczyć się świadomością, że ludzie nie mogą mnie znieść? A może po prostu lubię narzekać.
/Z perspektywy człowieka, dla którego ubezwłasnowolnienie to normalka, nie wydaje się być to złe. Oczywiście na odrobinę innych zasadach niż przedtem. Dla kogoś innego może to już takie nie być, to raczej oczywiste. 
/Można powiedzieć, że jedno i drugie. Czasem słyszę sam głos, innym razem widzę sam obraz i zastanawiam się, czy to prawdziwe wspomnienia, czy kłamstwa, które nawkładano mi do głowy. Ta niepewność jest najgorsza. 
/Wtedy jeszcze nie myślałem w ten sposób. Zostawiłem go tam, bo po prostu... wszystko było nie tak i zwyczajnie się bałem. Nie wiedziałem, co miałem robić, więc zwyczajnie uciekłem.

/Zawszę noszę na sobie kilka warstw ubrań i bardzo rzadko zakładam coś z krótkim rękawem. To takie... zabezpieczenie na wypadek, gdybym musiał zdjąć kurtkę w miejscu publicznym. A rękawiczki, a przynajmniej jedna rękawiczka to konieczność, bo metal ma raczej słabą przyczepność.
/Nie odezwę, nawet nie miałem zamiaru. Dlatego wyrzuciłem telefon i wszystkie zapiski, które mi dała, razem z tą cholerną kurtką. Żeby się nie kusić. A że zastosowała kod, nie musiałem tego palić. W piromana będę mógł zabawić się później. Ot, taki pozytyw. 

1 komentarz:

  1. N, jaki impulsywny. No cóż, w sumie nie ma się co dziwić, że się zdenerwował. Szkoda tylko, że podjął tak drastyczne środki. A może nie szkoda.

    James, nie wiem kto powiedział. Dodam kolejny pozytyw: przynajmniej może coś lubisz.
    Jeśli ktoś nie jest w stanie trzeźwo i racjonalnie ocenić konsekwencji swoich wyborów i ma tego potwierdzenie w notorycznie błędnie podejmowanych decyzjach, to może faktycznie rozwiązanie z lekkim ubezwłasnowolnieniem byłoby właściwe. Obrońcy praw człowieka jednak nie byliby zachwyceni.
    Masz jakiś osąd co do tego, skąd bierze się ten głos? Z zewnątrz lub wewnątrz? Sorry, moje skrzywienie, bo to dość niepokojące.
    Gdybyś znalazł się obecnie w takiej sytuacji, to jak przypuszczasz, że byś się zachował? Spróbuj odciąć się od tego, co było, a programowanie zepchnąć do rangi jednego z najmniej rozstrzygających kryteriów.
    Dlaczego znów się od niej odcinasz? Uuu, coś chcesz wysadzić? Co takiego, jeśli to nie tajemnica?

    OdpowiedzUsuń