Jakby go zmusić... coś by z tego wyszło. Ty z lewej, ja z prawej i Bucka trzymamy. Wtedy Wanda wkroczy pomagając pokrzywdzonemu.
My jako terapeuci dla par, haha.
/Najpierw chciałam się oburzyć, że to na mnie zwalasz gorszą robotę i każesz trzymać go z lewej, ale potem przypomniałam sobie, że tak w sumie to teraz nawet nie ma go za co tam trzymać, więc nie będę narzekać. W sumie wystarczyłby solidny magnes, żeby utrzymać go w miejscu.
/Czyli w sumie wygląda to tak, że ktoś go przytrzymuje, a Wanda wkracza i wkłada mu miłość do głowy? Jakoś w ten sposób:
Nie no, romantyzm pełną gębą :P

