Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stuckyholiczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stuckyholiczka. Pokaż wszystkie posty

11 czerwca 2017

o.

Zapamiętam to sobie! 
 Tak, właśnie tak. Zapamiętaj na przyszłość, że nie odkłada się wszystkiego na ostatnią chwilę!
 S: a czym?
 Nie mogę powiedzieć. Tak nie wypada.
B: może tam postaw jakąś rurę? 
 Steve ze swoim talentem do tańca nie nadaje się do rury.

o.

No właśnie! I to czubek i to czubek! A tak serio..Mam dziesięć dni na oddanie gotowej, zbindowanej ;o 
 Będę wredna, ale... Masz za swoje, było zabrać się za to wcześniej :P!
S: To...Musiało boleć...
 Jak mówiłem, to było wyjątkowo okrutne. Odkupił jednak winy.
B: W łóżku nie lepiej, czy za wygodnie?
 Dbam o niego, tak? Przypięty do kaloryfera w łazience nie miałby problemu z pełnym pęcherzem. Problemy tylko w tym, że nie mamy kaloryfera w łazience. Przeklęte ogrzewanie podłogowe.

10 czerwca 2017

o.

A tam po czubek nosa! Nie zrobi Ci różnicy xD
 Czubek nosa albo czubek głowy, co to za różnica, prawda :P?
S: Ou..A byłeś, no wiesz... W pewnym stanie?
 Cóż... Być może.
B: I dzięki temu wciąż go możesz ratować
 Dzięki temu też wciąż zastanawiam się, czy przywiązanie go do kaloryfera w łazience nie jest niegłupim pomysłem.

o.

Jak przed otwartym i pustym? Powinnam Ci przesłać plik xD
 Podziękuję, bo akurat takich plików, w jakich napisanie chcesz mnie wrobić, mam po czubek nosa i więcej nie chcę :P Chyba, że chcesz napisać za mnie miniaturkę, wtedy śmiało!
S: Ojojoj.... Nagrodą dla ciebie Steven jest przywiązanie do łóżka i co? Pozostawienie?
 Zrobił mi tak raz. To było wyjątkowo okrutne.
B: Nie no, miło, że pamięta gdy pierwszy raz stanąłeś w jego obronie
 Szkoda, że nie pamięta ostatniego. A nie, chwila, wróć. Ostatniego nie było, bo ten idiota wciąż się w coś wplątuje.

9 czerwca 2017

o.

Haha no wiesz, tego nie musiałaś sobie wymawiać xD 
 No właśnie wiem, ale jakoś tak samo wyszło :( Siedzę przed otwartym dokumentem w Wordzie i pupa, nic z tego nie wychodzi.
S: A jaka jest różnica między przywiązaniem wtedy a teraz?
S: Em... Wtedy tylko groził, że to zrobi, a teraz....

B: Teraz grozi, że jak Steven będzie niegrzeczny, to tego NIE zrobi?

S; Cóż, tak, być może coś w tym jest.
B: Ale on naprawdę z powodu dzisiejszego dnia cię tu zabrał..
 Tak, wiem. Ale akurat nie z powodu dnia pewnych czynności dla dorosłych. Chociaż kto go tam wie...

o.

Więc może chcesz mi napisać wstęp albo zakończenie? ;D Haha to pisz te miniaturki miniaturkowe xD
 No właśnie chciałam pisać, ale moje wymówki są tak skuteczne, że i do tego przysiąść nie mogę ;P
S: To trochę brzmi wiesz, tak... no.. może teraz też tego chce?
 Cóż, nie o takie przywiązanie do łóżka mi chodziło. Nie wtedy.
B: Ale on nie żartował?
 Żartował, żartował. Ale jak na niego, to taki żart, to przełom.

8 czerwca 2017

o.

Rozmowa jak rozmowa ;p
Haha jak tylko chcesz xD Jak masz sesje to nie zawracaj sobie głowy xD
 Wczoraj bawiłam się Gimpem, czytałam ciekawostki o Neptunie, przez dwa kwadranse wybierałam brokuły, a o drugiej w nocy oglądałam "Niesamowity świat Gumballa". Więc proszę cie, jestem mistrzem w szukaniu wymówek, żeby się nie uczyć :P
S: Tak o ciebie dbał.
 Zawsze mówił, że najbezpieczniejszą opcją byłoby przywiązanie mnie do łóżka i wypuszczanie w domu tylko przy asyście. Wtedy byłaby nikła nadzieja, że nie zrobię nic głupiego.
B: Możesz mu słodzić!
 Więc zastanówmy się, o czym by tu posłodzić... O, już wiem. Otóż nasz Steven dojrzał, dorósł i nauczył się głośno używać słowa "seks". I wczoraj podczas kolacji głośno i wyraźnie żartował na temat tego, że zabrał mnie tu ze względu na "dzień seksu", żeby nie musieć krępować się w domu. Cud!

o.

Ale może trenować! Tak, że jak Bucky się odmrozi godnie go w siebie przyjmie xD
I nie będzie notki? :( 
/Ta rozmowa zrobiła się zbyt dziwna ;P
/Nie miało być, ale mogę zrobić tygodniem Stucky także następny tydzień i do tego czasu zdążę naskrobać dwie drobinki: jedną o rocznicy (na poniedziałek), a drugą o powrocie do domu (piątek). Na max trzy strony, więc bym się wyrobiła.
S: Ale to może jeszcze kogoś Bucky pobił dla ciebie by było i dziś co świętować? 
 Wstyd przyznać, ale Bucky średnio co dwa dni musiał się z kimś bić, żeby wyciągnąć mnie z kłopotów. Więc trochę by się tego nazbierało.
B: Może i fajnego, byleby było co opowiadać
 Ale ja mam co opowiadać, tylko nie wiem, o czym chwiałabyś słuchać. Rozumiem, że mam mówić o czymś tak, żeby nie słodzić Steve'owi? Nie wiem jednak, czy mogę. Jeszcze postanowi mnie postrzelić, przywiązać łańcuchem do palmy i porzucić.

o.

Może właśnie ta energię zamiast do tańca wykorzystuje do tych czynności? :p 
 Może taki ma plan i dlatego nie tańczy, kumulując w sobie pokłady tej energii, której w końcu ma zamiar dać upust, ale mu nie wychodzi :P? Peggy mu dedła, Bucky mu się zamroził, Sharon mu zwiała i biedny sam w tej Wakandzie siedzi.
I mam pewien problem, bo Polska twierdzi, że "Międzynarodowy" Dzień Seksu to 7 czerwca, a anglojęzyczne strony (głównie USA), że taki dzień to 9 czerwca i międzynarodowy on nie jest, raczej ichniejszy. I chyba jednak wolę wierzyć Amerykanom, bo według polskich stron ustanowiła to "święto" rada UE, która... Nawet nie istnieje :P Ale przez to trąbienie pomyliłam datę amerykańskiego "święta", o którym mówił Steve, bo ma ono miejsce jutro :/
S: jakie dzisiejsze święto? Teb dzień? 
 Miałem na myśli nieco inny dzień, ale... Cóż, było, minęło, to już mało ważne. Ten dzień jest pojutrze. 
B: ale gryziesz się w język
 Em, nie, nie gryzę? Ale dobrze, powiem Steve'owi, żeby zrobił mi coś niefajnego, bo muszę mieć o czym opowiadać.

7 czerwca 2017

o.

A może ma wrodzony talent? Tylko Ty go nie dostrzegasz?!
 Yhym, talent. Chyba antytalent. Taki, jak do tańca :P
S: Albo zrobi mu się przykro, że on tego nie pamięta?
 Bucky? Nie. Prędzej założy, że wywiozłem go tutaj ze względu na dzisiejsze "święto"... A nie, chwila. Już to zrobił.
B: Nieeee. Myślałam że opiszesz coś co wydarzyło się w trakcie a mogło być niefajne.
 Kamienie wbijały mi się tam, gdzie wbijać nie powinny? To wystarczająco niefajne? 

o.

Ale dałby radę się rozluźnić! Nie wierzysz w jego umiejętności :( kłamiesz że się martwisz! :( 
 Cóż, biorąc pod uwagę fakt, że to 99-letni prawiczek, to jego umiejętności nie są raczej nadzwyczajne :P
S: Uratował cię niczym książę! Jestem ciekawa jego reakcji na to, że te rocznicę chcesz obchodzić.
 Zapewne w tej reakcji zawrze się "Steven, ja cię błagam. Czyś ty zdurniał? Po co marnujesz pieniądze, przecież wiesz, że [tu wstaw nieco zrzędzenia]". Ale potem mu przejdzie i się ucieszy. Zawsze tak jest.
 B: Nie za dobrze się masz? Pewnie to był zwykły prysznic.
 Za dobrze? A co, źle mi życzysz?

o.

Ale w nim (Bucky) można zamoczyć? I patrz, ja go wspieram, TY SIĘ ŚMIEJESZ I ŹLE ŻYCZYSZ..
No kto jest okropny? No kto?
 A może nie można, bo się chłopak za bardzo wstydzi i spina, hym? Ja się chociaż martwię o jego zdrowie!
S: Pamiętasz dzień waszego poznania? A kiedy się zaprzyjaźniliście?
 Oczywiście, że pamiętam. Wiem, że on też pamięta samo to wydarzenie, ale tak odległe daty wciąż sprawiają mu problemy. I to nic złego. Miał wtedy siedem lat, ja miałem prawie jedenaście, ale wyglądałem na młodszego od niego. Zaczepił mnie taki jeden chłopak ze szkoły, a ja nie potrafiłem trzymać języka za zębami, więc chciał mnie pobić. Bucky rzucił mu kamieniem w głowę, a później przestawił nos.
B: Piasek się nie przykleił tu i uwdzie?
 Och, przykleił. Ale spokojnie, Steve ma sposoby, by się tego pozbyć. Było równie fajnie, jak wtedy, kiedy ten piasek się tam dostawał.

6 czerwca 2017

o.

Mniejszy może nie sądził,że wytrzyma parcie, a większy w stroju nie może się ruszać? xD
 Wtedy jego mundur bardziej nadawał się do wyjścia do ludzi, a i mógł być jego kartą przetargową właśnie! Bo przypomnę, że Bucky'emu się podobał (klik)! Te nowe już nie są takie twarzowe, więc jak nie zamoczył, tak nie zamoczy :( 
S: Wasza rocznica?
 O tych "ważniejszych" rocznicach pamięta doskonale. Niektóre mu umykają i dzień, w którym pierwszy raz stłukł za mnie łobuza. Tak naprawdę wtedy się poznaliśmy. Jeszcze nie zaprzyjaźniliśmy, ale poznaliśmy. Kto  by pomyślał, że dojdziemy tu, gdzie jesteśmy.
B: Podzielisz się jakimś smakołykiem?
 Smakołykiem z rodzaju "na śniadanie zjadłem bardzo smaczną sałatkę owocową", czy raczej "uprawiałem gorący seks na plaży"? Raczej nie będzie wielkim zaskoczeniem to, że bardziej... smakowita jest opcja numer dwa.

o.

I Bucky się ani razu nie zlitował :(
 A to tylko jego wina by była? Steven nie mógłby się odezwać, zrobić czegokolwiek, przejąć inicjatywy? Mniejszy lub większy Steven? Najłatwiej zrzucać na innych :P
 S: Nie powiem mu! Ale co masz romantycznego w zapasie?
 Bucky ma kiepską pamięć do dat - i, broń Boże, nie mam o to do niego pretensji - więc pewnie nie zorientował się, dlaczego porwałem go akurat w tym terminie. Tym lepiej dla mnie, bardziej go zaskoczę.
 B: Może ma jak fiołek?
 Chyba bardziej jak rosła sekwoja. Nie, żebym jakoś szczególnie narzekał.

o.

Haha, wygląda jakby się kulił e sobie i się bał czy wstydził xD żadne owłosienie nie pomoże xD 
 W sumie nic dziwnego, że to dziewięćdziesięcioletni prawiczek, skoro nosi takie ciuchy... Poważnie, chyba nikogo nie skrzywdzili strojem tak, jak jego :P Kapitan Kondom...
S: Mniej do zmartwień. A powiesz mi gdzie jesteście? 
 Zmartwień i tak zawsze jest więcej niż potrzeba. I cóż, powiedzmy, że jesteśmy blisko Oceanu Indyjskiego. Więcej nie powiem. 
B: A to jakiego ma?
 Czekaj... Botanik ze mnie marny, więc daj mi chwilę, muszę przypomnieć sobie jakieś podobne drzewo. Zarzuciłbym jakimś kaktusem albo coś, ale jeszcze by się obraził.

5 czerwca 2017

o.

Bo to bardziej super bohater? Wiesz, musi być idealny, przygotowany na każdą okazję xD ogolony jest bardziej aero coś tam, dynamiczny czy opływowy xD 
/A to z tym już byłby mniej superbohaterski :P? Powiedziałabym, że byłby bardziej męski, ale przypomniałam sobie, że wcisnęli go w to. A na to już nic nie pomoże. W tym nie można być męskim.
S: Wybaczył Bucky'emu wszystko, czy wręcz przeciwnie i tym bardziej dał ci go wywieźć? 
 Nie do końca rozumiem, co takiego miałby mu wybaczyć. Bucky na początku był dość... trudny, a obcowanie z Tony'm także nie należało do najłatwiejszych, ale nie było między nimi jakoś szczególnie źle.
B: Ale na jednej PALMIE znasz się wyśmienicie
 Palmie? Czyli, że jest długi, chudy jak diabli i owłosiony? No nie, jakoś nie. Na szczęście.

o.

Steve włosów na klacie nie ma, więc jak ją naoliwi to będzie się świecić xD i będzie poślizg xD Patrz jaka jestem mądra xD Na wszystko znajdę sposób xD
Przecież ich stać xD
/A może jednak Steve ma włosy, tylko są tak jasne, że ich nie widać :P? Do teraz nie wiem, dlaczego ten menski menszczyzna w roku 1943 miał mieć idealnie wydepilowaną klatę. Why? Włosy mu urosły i od razu odpadły od tego skoku testosteronu :P? Do tego grając Pochodnię Evans także miał blond włosy, a nie wydepilowali go do zera i nie wyglądało to komicznie.
/Toć dzieciaki trza na studia posłać, chcesz ich na dodatkowe wydatki narażać?
S: Pewnie Tony dał ci samolot bez problemu, co? A sprawdzałeś, czy was nie nagrywa? I Bucky musi naprawdę ci ufać, że dał sobie oczy zasłonić.
 Znam Tony'ego od niemal dwudziestu lat i szczerze muszę przyznać, że im jest starszy, tym lepiej się dogadujemy. A Bucky... Cóż, mam po prostu ten zaszczyt bycia tym, kogo kocha i komu ufa. Czasem mam rażenie, że bardziej, niż sobie samemu. I to... schlebia bardziej, niż cokolwiek innego.
B: No ale może palma powie ci, jak uciec od niego.
 No właśnie nie chce mi powiedzieć. Jestem do niczego, jeśli chodzi o rozpoznawanie palm.

o.

Ale nie ma tu mprega, więc mogę im życzyć używania, więc życzę! ;p A co! Niech ścianę w chatce rozwalą, dziurę w podłodze zrobią, łóżko połamią! A co xD
 Przypomniała mi się noc poślubna Belli i Edłorda :P No ale nie przesadzajmy. Łóżko zniszczyć można, ale dom niech stoi, jak stał. Coby dodatkowych kosztów im zbytnio nie dokładać
S: Ale jak to zrobiłeś, że on nie wie gdzie jesteście?
 To prostsze, niż mogłoby się wydawać. Wszystko zaplanowałem, nie mówiąc mu o tym, do tego dogadałem się z Tony'm, apropo użyczenia samolotu. Zasłoniłem mu oczy, udaremniłem wszystkie próby zorientowania się, gdzie go wywiozłem, skonfiskowałem wszelkie urządzenia elektryczne i proszę bardzo, teraz próbuje odgadnąć, gdzie jesteśmy, analizując wygląd palmy. Proste i skuteczne.
B: Ewentualnie uzna, że pora się rozstać? Albo postrzeli cię w kolano i założy łańcuch na nogę, też możliwa wersja. 
 Tak, to bardzo możliwa wersja. To dlatego mnie tu wywiózł. Wszystko się wydało.

o.

Hahahahaha omegaverse! Steve jest omega a Bucky opiekuńczą alfą xD jak tylko Ci się sesja skończy BUHAHAHAHAHMEHEHEHEHEHE ykh ykh *kaszel*
Nie jestem xD ja im życzę używania xD 
/Spróbuj mi zarzucić takim ff/pomysłem/wyzwaniem/czymkolwiek, a przysięgam, że teraz to ja zagrożę, że sobie pójdę :)
/Tak, tak. Życzysz im udanego używania, które miałoby się skończyć kilkoma miesiącami opuchniętych stóp, humorków i dziwactw kulinarnych, zwieńczonych wypychaniem arbuza przez wąż ogrodowy, i kolejnym wpakowaniem ich w pieluchy i trudny odchowania pociechy. Ależ ty życzliwa :P!
S: a dlaczego nie chcesz powiedzieć? 
 Powiem mu, oczywiście, że powiem. Jutro. Góra pojutrze. Odrobina ciekawości dobrze mu zrobi.
B: i nie kocha ciebie naprawdę i nie umie cie dopiescic.
 Zastanawiam się, czy się z tobą nie zgodzić. Bo tylko pomyśl - jakby powiedział, że nie potrafi tego zrobić, to miałby odrobinę motywacji do tego, by udowodnić, że nie mam racji. Nie głupie.

o.

Dobrze, że mprg'ow nie piszesz, bo takie wakacje pewnie tym by się zakończyły xD ale teraz mają wszelkie pole do popisu znajomości swoich ciał xD
No tak - z kim przystajesz, takim się stajesz xD 
/Mpreg to jedna z tych rzeczy (łącząca się w jakimś stopniu z moim drugim bleh - Omegaverse), które tknę jedynie kijem przez szmatkę, jeśli będzie to konieczne. Poza tym - no weź, nie bądź taka! Pierwszy wspólny urlop bez towarzystwa od nie wiadomo jakiego czasu, a ty chcesz im ciążę fundować? I to ja jestem ponoć okropna :P
S: I co on na to? Ale czy powiedziałes gdzie na wakacjach jesteście? Masz coś zaplanowanego?
 A on na to, że mam się nie wydurniać i zacząć gadać. Niestety jestem najgorszym mężem pod słońcem i nic mu nie powiedziałem. Jeszcze. Niech się odrobinę pomęczy.
B: No tak. Nic tylko ci współczuć.
 A żebyś wiedziała. On bywa naprawdę okropny.