17 marca 2016

Astrid Löfgren

#1 Nie siedzę w jego finansach, ale gdyby stawkę miał taką samą jak na początku, to na jego miejscu pokusiłabym się o renegocjację kontraktu.
Oo, serio wyjawił tajemnicę plecaczka? Coś patrzę, że coraz więcej mnie omija.
Do zombiaków miałam parę podejść, ale zazwyczaj kończyło się to wyrzuceniem zeszytu w kąt. Nawet nie potrafię sama sobie odpowiedzieć, dlaczego. Coś mnie odrzuca.
#2  O mamciu, co tu się wyprawia. Buckyś to taka maruda, tak na wszystko i wszystkich narzeka, taki jest niemiły, a i tak laski na niego lecą. Magia włosów. Tylko, że - już nauczona doświadczeniem - coś mi w tej dziewczynie nie gra, no ale zobaczymy.
Taka mnie naszła refleksja, głównie za sprawą wywodów Bucky'ego na temat zrobienia z Orlovej swojej zabaweczki, że są oni dość do siebie podobni. Przynajmniej ich sytuacje, na bardzo ogólnym poziomie. Oboje zniewoleni, oboje z czyimś zamiarem ich wykorzystywania, oboje cholernie skrzywdzeni, no a najważniejszym wspólnym mianownikiem jest chyba Yelena. Nie wiem, może dokonuję jakiejś nadinterpretacji, no ale nic nie poradzę.
Nie chce mi się czepiać błędów, bo widziałam tylko braki ogonków na końcach wyrazów, więc już sobie podaruję ich wypisywanie.
/Nie wiem, ile zarabia na tych filmach i muszę przyznać, że mało mnie to jednak obchodzi, ale pewne jest tylko to, że dla Marvela/Disney'a o wiele bardziej opłacalne jest przedłużanie kontraktu z takim panem Stanem czy Hiddlestonem, niż choćby z RDJ. Przyciągną fanów do kin, ale mniejszym kosztem i może dzięki temu częściej będzie można ich zobaczyć.
/Yep, pan Stan wyjawił, że Bucky nosi w plecaczku kajecik, w którym spisuje odzyskane wspomnienia. Tak, żeby w razie czego mógł je sobie przeczytać i przypomnieć. Nie wiem, ile w tym prawdy, a ile fantazji pana S., ale ja tam to kupuję.

/Wiesz, mamy chyba odrobinę inne definicje dla "lecą" :P Medvedev próbowała go zabić, Sin próbowała go omamić, Yelena zawsze była przede wszystkim po swojej własnej stronie i jeśli już to powoli on zaczynał lecieć na nią. Także z Bucky'ego to jednak żaden Alvaro. Chociaż nie, przepraszam. Jedna laska w klubie, w #8 go zaczepiła :P. I przyznaję, że pisząc o Bucky'm zdecydowanie częściej nie mam przed oczami pana Stana z jego cudownymi włosami i figurą szafy dwudrzwiowej, a tego słodziaka, który wyszedł spod ręki Butcha Guice'a.
/Po prostu oczami wyobraźni widzę jego tylko, że z dłuższym włosem. Zdecydowanie też "mój" Bucky po dwóch latach tułaczki nie wygląda, jakby spędził ten czas na pakowaniu z prywatnym trenerem. Ale mam jeszcze czas, by utuczyć go do maja. Nie podtykam też Bucky'emu kolejnych kobiet dlatego, że chcę, by był uznany za casanovę, a raczej dlatego, że założyłam, że podświadomie będzie lepiej czuł się w ich towarzystwie.
/Bucky i Ava mają całkiem wiele wspólnego, i dlatego właśnie ją wybrałam. Ava została porwana przez mafię jako sześciolatka, eksperymentowano na niej, a później trafiła do SHIELD, gdzie przez kilka lat ją trenowano (jako dziewięciolatkę!), odcinając od wszystkiego (sama powiedziała, że mogła oglądać tylko jeden kanał, na którym leciały wyselekcjonowane materiały). Uciekła jako czternastolatka, tułała się po ulicach (Brooklynu!), piorąc tyłki większym i mniejszym rzezimieszkom, jednocześnie cały czas chcąc się zemścić. Dlatego założyłam, że coś w Bucky'm mogłoby ją pociągać. Bucky jest... momentami dość specyficzny, ale jednak to silny gość, który potrafi równo kopać tyłki i nie cierpi SHIELD tak samo, jak Hydry.  
James, zostawmy egoizm i sposób na ból. Do bazy wróciłeś po to, żeby znaleźć nieśmiertelniki?
Krzesło w bazie to było to słynne krzesło, o którym wszyscy najchętniej by zapomnieli?
Nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała co się wydarzyło z Avą później. Powiesz?
/Trochę tak, trochę nie. Nie był to główny powód, zdecydowanie nie, ale skoro już tam byłem, po co miałem marnować szansę na ich znalezienie? Chciałem poszukać tam czegoś innego, ale wolałem jednak zaoszczędzić sobie kolejnych okazji na uduszenie się na śmierć. Zdarza mi się to ostatnio zdecydowanie zbyt często, żebym był tak głupi, by jeszcze to prowokować.
/Nie do końca to samo. Wyglądało na starsze niż te, które pamiętam. Wspomnienia akurat... tego musiały mi umknąć, ale jednak wiedziałem, że to właśnie to. I wiesz, wolę już jednak niczego nie zapominać, Nawet tego. 
/A ci miało się wydarzyć? Sugerujesz coś? Uspokoję cię więc - niczego jej nie zrobiłem. Potrafię porozmawiać z kimś w cywilizowany sposób.

1 komentarz:

  1. N, widocznie jeszcze nie zauważono, jak wiele serc fanów zdążyli skraść.
    Też kupuję. W całości. Właśnie znalazłam ten wpis i aż można się rozpłynąć z jakiegoś... żalu.
    Przyznaję, moje słowa brzmią jednostronnie, ale właśnie chodziło mi o to, że tak do niego "lgną", obraca się w ich towarzystwie - czy tego chce czy nie chce.
    Lepiej znaczy poniekąd bezpieczniej i pewniej? Tak jakoś mi się to nasunęło.
    Bo to chyba najlepsza wersja, więc wcale się nie dziwię takiemu wyborowi.
    Nie wiem, czy to zamierzone, ale w tekście te podobieństwa są momentami tak zauważalne, że czasem można uznać Avę i Bucky'ego za bratnie dusze.

    James, czego chciałeś poszukać? I w jakich sytuacjach się dusisz?
    To chyba jakaś zmiana, dobrze kojarzę? Wydaje mi się, że wcześniej mówiłeś o chęci zapomnienia o tych przykrych rzeczach. Można więc powiedzieć, że stawiasz teraz na zmierzenie się twarzą w twarz z przeszłością?
    Sugerujesz, że coś sugeruję? Nie sugeruję. Źle ujęłam pytanie, przepraszam. Chodziło mi o przebieg rozmowy, o czym gawędziliście - jeśli zdradzisz; czy się rozdzieliliście.

    OdpowiedzUsuń