9 marca 2016

ASTRID LÖFGREN

N, aż mam trudność z zaprzestaniem wyszukiwania w nim coraz to nowych talentów, takie robi wrażenie.
Milusia pani. Zapytam z ciekawości - Bucky będzie miał okazję z tą panią się skonfrontować?
No... nie wiem co powiedzieć :P
/Co nie? Prawdziwy zdolniacha. A i pnie się coraz wyżej w konkursie na najgorszego zabójcę - dodać można jeszcze trzecie (nieudane) podejście do Steve'a, którym rzuca po ścianach w CA:CW. Ale pewnie ścianę uszkodzą, więc chociaż coś.
/Cały czas zastanawiam się nad tym, czy zostawić scenę ich spotkania, czy jednak ją wyrzucić. Bucky to Bucky, więc to nie mogłoby skończyć się dobrze, a on raczej nie chce narobić sobie teraz problemów. A jeśli chodzi o tożsamość milusiej pani - w Marvelu miała już jedną córkę (klik), na której eksperymentowała. A właściwie eksperymentowała na grupce dzieci, wstrzykując im toksyny, by wywołać mutacje. Także jest idealnym materiałem na mamusię.

/I tak a propos klonowania - wiedziałaś, że na rozkaz Red Skulla Arnim Zola sklonował Hitlera :P?
/A jeśli chodzi o obozy - w komiksach występowało i Auschwitz, i Dachau, i Sachsenhausen, ale wolę jednak pozostawić prawdziwe obozy koncentracyjne w spokoju. Ot, udajmy, że von Strucker był komendantem jakieś bezimiennego, fikcyjnego obozu.
Peggy, obozy? Jakiego typu?
/Więźniowie, z którymi udało nam się porozumieć, udzielili nam kilku informacji na temat specyfiki tego typu... zakładów. Więźniowie trafiali tam pod przykrywką resocjalizacji, choć tak naprawdę chodziło raczej o eksterminację. Przeciwnicy polityczni, jeńcy - nasi chłopcy, których Komandosi próbowali odbić, ale trafiło się też kilku Żydów czy Słowian.
Steve, ten plan jest do czegoś przydatny? 
/Wiemy, że najprawdopodobniej Schmidt chce przenieść tam swoją główną bazę, więc tak, są przydatne. Jeśli nasz informator mówił prawdę, prędzej lub później Skull uda się tam na inspekcję i wyśle tam kogoś ze swojego najbliższego otoczenia. A ta wiedza może nam sporo dać.
Bucky, optymista jak zwykle. Miałeś kiedyś ochotę zdezerterować?
/Czarne myśli nigdzie mnie nie zaprowadzą.
/Może to nie dezerterka, ale kiedy zaproponowano mi możliwość powrotu na Brooklyn, kiedy Steve odbił nas z Azzano, poważnie to rozważałem. Ale koniec końców stwierdziłem, że ktoś musi pilnować tego idioty.

1 komentarz: