15 kwietnia 2016

Astrid Löfgren

N, a w sumie i tak mogło być. Bardzo, ale to bardzo liczę na to, że ktoś się tej niezdecydowanej świętoszki pozbędzie, bo już patrzeć na nią nie mogę i nie jestem w tej niechęci odosobniona, na szczęście.
No i można tak wymieniać i wymieniać. Właśnie może to się odbić w drugą stronę. Skandynawowie na pewno więcej się uczą o swoich przodkach niż ludzie z innych części świata, więc trochę źle, gdyby wiedzę czerpali z serialu, a książki odkładali na bok z myślą, że „przecież serial jest na faktach”. A tacy mądrale też się mogą zdarzyć. To samo Anglicy czy Francuzi.
Jeśli wyłączyć z tego wewnętrzną bitwę, to chyba tylko ze sobą nie będzie się bił. Ale przyszedł mi też do głowy Ant Man. 
/Zapowiada się kolejny przeskok czasowy (klik), więc jest nadzieja, że może twórcy pójdą po rozum do głowy (jak w przypadku Chinki) i Judytka zniknie. A poza tym, na zdjęciu nie widać też Ragnara (więc zapewne dednie) i Aslaug. Czyżby i jej zdecydowali się pozbyć? Za to jest wiecznie młoda Lagertha. Chyba, że Smoczyca stoi za nią, ale wątpię, bo różnica wzrostu jest zbyt mała.
/Wystarczy spojrzeć na to, jakie kwiatki historyczne wali polska młodzież, by móc założyć, że w każdym kraju znajdą się takie jednostki. Po premierze nowych "Kamieni na szaniec" nastąpił wysyp opek "wojennych". Większość z nich pokazuje, że albo aŁtorki mają zwyczajnie gdzieś wojenne realia i olewają je, bo nie są atrakcyjną scenerią do miłosnych uniesień, albo zwyczajnie nie ma o nich bladego pojęcia. Czasem mam wątpliwości, czy one w ogóle zdają sobie sprawę z tego, że Zośka i Rudy (Alek oczywiście ledwo istnieje, bo przecież w filmie został odsunięty na dalszy plan) żyli naprawdę i nie są bohaterami fikcyjnymi. Zerknij sobie na analizę tego dzieła. Niby lepsze od Nazi Opka, ale wciąż boli. 
/I jeszcze Pająk. Takie Buckyś raz zdzieliłby swoją metalową łapką i skończyłoby się naśmiewanie ze Steve'a.
Sam, pamiętam, że Natasha mówiła o ACTU, ale chyba nie dopytałam jej, co to właściwie jest. Mógłbyś w wielkim skrócie powiedzieć, kim/czym jest? 
ACTU to organizacja rządowa, którą założono po upadku SHIELD, na jego podobieństwo właśnie. Hydra wylazła z ukrycia, zaczęli pojawiać się uzdolnienie, a SHIELD oficjalnie przecież nie istniało, więc ktoś musiał się tym zająć. I stąd ACTU, które niedawno podjęło współpracę właśnie z "nieistniejącym" SHIELD, bo samo nie dawało rady.
James, cytuję: „Ale chociaż staram się udawać, to już coś.”, następnie: „Dlatego nie udaję.” No okej. A może mi rozum odebrało i czegoś nie skapowałam?
A zapędy samobójcze z czego wynikają? Ze słabej psychiki. Chyba logiczne, nie? Grabisz sobie, Buchanan, oj grabisz. Jak nie zapomnę to znów się do ruletki doczepię, zapamiętaj. Właśnie, przypomniało mi się: wiesz co znaczy „Buchanan”? Ostatnio mnie natchnęło, żeby sprawdzić. I jeszcze: skoro robisz coś więcej niż tylko użalasz się, to znaczy, że wynosisz się na Syberię czy postanowiłeś coś innego?
No i co wtedy robiłeś? Ktoś inny układał plan?
Wszystko, znaczy grząski grunt, po którym hasasz i ty sam? To tylko i aż wrażenie czy coś się dzieje konkretnego?
/Chodziło mi o to, że... Ta, tak właściwie nie wiem, o co mi chodziło. Zupełnie. Tak więc zapomnijmy o tym, co?
/Ym, wynikają z niechęci do życia? Albo z tego, że ktoś zwyczajnie chce umrzeć, bo wie, że tak będzie zwyczajnie lepiej dla wszystkich wokół? Tak właśnie myślałem na początku. Miałem tyle krwi na rękach, że śmierć wydawała mi się jedynym choć trochę sprawiedliwym wyjściem. Byłem wtedy tak rozedrgany, rozchwiany, że nawet określenie "słaba psychika" do mnie nie pasowało. Później próbowałem coraz rzadziej, aż w końcu przestałem. Dobra, raz mnie naszło, ale szybko odpuściłem. Tak samo odpuściłem z pomysłem wyniesienia się na Syberię, bo to kiepski pomysł. Delikatnie mówiąc. W wielkich miastach łatwiej się ukryć. 
I nie, nie wiem co oznacza Buchanan. Jakoś nigdy mnie to nie interesowało.
/Musiałem czekać na rozkazy dowództwa, wycofywać się albo brnąć dalej w bagno. Dlatego musieli wprowadzić poprawki. Schematyczne myślenie mogło być przydatne podczas treningów, choć też na krótką metę, ale nie podczas misji.
/Póki co to tylko przeczucie, ale nigdy nie było tak silne. Może to tylko paranoja, ale zwyczajnie czuję, że będzie źle. Już raz tak miałem. Sprawdziło się, przynajmniej po części. 

ASTRID LÖFGREN

N, mógł się z nią od razu hajtnąć, zamiast oddawać synowi. Wyszłoby na to samo praktycznie. A i czas by zaoszczędził.
Z tymi więzami krwi to tam jest nieźle pokićkane. Taka Gisela na przykład była w rzeczywistości córką Karola Wielkiego, a cesarz Franków miał samych synów. Jeśli dobrze pamiętam, bo dość dawno temu się zaczytywałam w faktach historycznych. Może to w sumie lepiej, że zrobili z nich braci. Przypominają trochę Rollo i Ragnara z samych początków. To był chyba pierwszy raz w całym serialu, kiedy ktoś zajmował się własną fryzurą. Ale fakt, włosy po prostu są mega.
Czyim odpowiednikiem by nie był, i tak wszystko wskazuje na to, że z bóstwami jest powiązany.
Oglądałam dłuższą wersję tego klipu i chyba faktycznie jęczał w środku, bo po wszystkim tak ostentacyjnie, jakby z fochem, poszedł na górę, że nawet się nie pożegnał. 
/Wiesz, może chodziło o ten dreszczyk emocji? Cudza żona to jednak nie to samo, co własna.
/A sam Rollo w żaden sposób nie mógł być spokrewniony z Ragnerem i żył dobre sto lat później. A jego żoną wcale nie była córka króla, a córka hrabiego Berengara II - Poppa. Z synami Ragnara to samo - taki Bjorn przecież wcale nie był synem Lagerthy. Także trzeba mieć nadzieję, że nikt nie uczy się historii, oglądając ten serial :P 

/Wszyscy się na niego uwzięli, biją go i tłamszą, więc biedak się obraził i sobie poszedł. Ale tak poważnie - z kim w tym filmie Bucky nie będzie się bił?
Sam, więc kto oprócz was reaguje? SHIELD, policja, służby specjalne? 
Zależy od skali ataku - policja, służby specjalne, wojsko, ACTU. Rusza ten, kto może.
James, nie spodziewałam się niczego innego, oczywiście, że nie. Jak masz udawać to przed kimś innym.
Wolno mi. Zapomniałam o ruletce. Ale jak już przypomniałeś to cię o to pomaltretuję trochę. Możesz przecież opowiedzieć co pamiętasz. Ale dobra, my nie o tym. Zagram fair (chyba), bo jeszcze się popłaczesz z tej rozpaczy, że jestem niesprawiedliwa. Statystycznie rzecz biorąc jesteście słabsi psychicznie i częściej popełniacie samobójstwa. Tylko w inne słowa miało to być ubrane. Takie brzydkie. Szczerze, to zawahałam się, powstrzymałam i nie chciałam jednak tego ciągnąć, bo trochę wydało mi się to ciosem poniżej pasa (o, jak ładnie wplotło się w temat). No, możesz opowiadać o ruletce.
A takie schematyczne myślenie ułatwiało sprawę? Bo o tym to nie wiedziałam, że ci coś tam kodowali w zależności od misji. W sumie jak to poprawiali, to raczej nie było pomocne.
Ale bukietu czy czegoś jeszcze delikatniejszego już byś nie utrzymał w całości, nie?
To znaczy?
/Dlatego nie udaję. Nie widzę takiej potrzeby.
/A więc mam się cieszyć, że wreszcie wpisuję się w jakąś statystykę? Przynajmniej jeśli chodzi o samobójcze zapędy, bo hej, ale ze słabą psychiką nie jest chyba u mnie aż tak źle. Robię też inne rzeczy poza użalaniem się nad sobą, choć może ciężko w to uwierzyć, i jednak tego samobójstwa nie popełniłem. Głównie dlatego, że mi nie wyszło, ale to szczegół. I nie, jakoś nie mam ochoty na rozmówki o ruletce, ale dzięki za propozycję.
/Ależ było pomocne, szczególnie wtedy, gdy na poczekaniu musiałem wymyślać plany awaryjne od B do Z, bo coś poszło niezgodnie z głównym planem. Wtedy schematyczne, ukierunkowane myślenie jednak utrudniało sprawę częściej, niż ją ułatwiało. Właściwie, chyba nigdy jej nie ułatwiało.
/Z bukietem dałbym jeszcze radę. Gdybym spróbował z surowym jajkiem albo cienką porcelaną, wtedy byłoby już gorzej.
/To znaczy, że jest źle. Cały czas mam wrażenie, że zaraz... że wszystko znowu zacznie się sypać. I nie mogę się go pozbyć.

STUCKYHOLICZKA

To zlukaj i ten, skoro bez różnicy xD
Ah "Bazukę" wraz ze spożywaniem banana? [N robi ciach]
Z komiksów nikt babeczek nie łączy? Robią tylko żeńskie wersje np Stucky i tak łączą? xD
/Czy jest dwudziesta druga, czternasta, czy piąta - nieważne. Prosiłam o to, by tego typu komentarze (te, w których miejscy znajduje się teraz ładny "ciach") lądowały w kąciku :) I nie, nie będzie ani banana, ani "banana". W żadnej formie. Będzie Bucky i Abe Jenkins, ewentualnie dołączy do nich też Karla Sofen. 
/Łączą, na pewno łączą, ale zwyczajnie nie bardzo się tym interesuję. Choć chyba pairing Carol Danvers/Jessica Drew jest całkiem popularny. W kanonie również są postaci hetero, homo, bi czy nawet trans. 
Chciał jakiś ambitny dziennikarzyna towarzyszyć Wam przy misji?
Boże! Przeczytałam "haremu" ;o to bym Cię skrzywdziła normalnie. Szczytna lekcja.. Ale, ludzie nie mają problemu z Twoim kolorem skóry? Plus, muszę Ci pogratulować - jakoś uparło się w popkulturze, że ciemnoskórzy umierają/giną pierwsi.
Ah właśnie, a Ty się czujesz Amerykaninem? Czy Afroamerykaninem?
/Nawet gdyby chciał, nigdy w życiu nie zostałby do tego dopuszczony. To zbyt niebezpieczne.
/Moja rodzina od kilku pokoleń mieszka w Nowym Jorku, więc czuję się Nowojorczykiem, Amerykaninem, bo nim właśnie jestem. Nie czuję się też jakoś szczególnie prześladowany z powodu tego, że mam taki, nie inny kolor skóry. Dawniej, gdy byłem jeszcze dzieciakiem, nie było tak prosto, różne sytuacje miały miejsce, ale teraz jest już zdecydowanie lepiej. O ile tak można nazwać to, że ludzie znaleźli sobie inną grupę do dyskryminacji. 
/I cóż, mam nadzieję, że w moim przypadku schemat się nie sprawdzić. Choć jest o tyle dobrze, że odpaść może jeszcze Rhodes. Ale to jednak nie temat do żartów, nie w tej branży. 
Słyszałam, że obrzezani są lepsi. Ale nie będę Cię Dziadzio demoralizować. Ale ładnie skaczemy z tematu na temat spod naszego kocyka. Widzisz? Dajemy radę.
Może coś w tym jest, jednak statystyki mówią same za siebie - przynajmniej te z katolickich kościołów- słupki lecą w dół. 
/Ta, jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do tego, by sprawdzić różnice. Ale dzięki za informację, choć nie wiem, co miałbym z nią zrobić. I czy ty naprawdę sądzisz, że jest to temat, którym mnie "zdemoralizujesz"? Patrz, jakoś nie.
/Mam gdzieś słupki. Wierzę, bo chcę i to, że nadeszła jakaś moda na ateizm czy coś, tego nie zmieni.

14 kwietnia 2016

STUCKYHOLICZKA

W sumie to tamten filmik chciałam Ci przesłać, ale jest on bezsensowny xD I moja wina, bo mogłam napisać tak jak kiedyś N:... xD Więc wybacz mi! Upadam na kolana! xD
Jeśli wolisz, to może skup się na #35 a nie na miniaturce, wiesz priorytety i te sprawy xD
Mnie w sumie też, nawet nie wiem kogo się paruje między babkami, tj pamiętam że Buffy i Willow, ale tak to nic mi nie wiadomo xD
/W sumie to oba są bezsensowne, więc dużej różnicy nie było :P
/A tam, Bucky ucieszy się, że będzie miał tydzień przerwy, i że nikt w tym czasie mu nie do kopie. A jakby co, zawszę mogę zorganizować kolejny "Powrót...". W końcu kto nie lubi "starego" Bucky'ego? Mam już zaczęte "Dom", "Dzieci" i "Bazukę", jeśli dołożę do tego też #35, nie skończę żadnej z nich. Najpierw skończę jedno, potem zabiorę się za następne.
/Chciałam podać tutaj kilka par k/k, ale właśnie uświadomiłam sobie, że chyba nawet żadnych nie znam.
Coś Ty taki skromny? Przyznaj się, że chętnie byś porozdawał autografy xD
Czego byś najbardziej chciał nauczyć kolejne pokolenia? 
/Cała ta medialna otoczka to tylko dodatek do tej pracy, nie jej główny sens. Czasem bardzo uciążliwy dodatek.  
/Tego, że nigdy nie należy się poddawać. Jestem dzieciakiem z Harlemu, który wplątał się w lewe interesy, gdy był jeszcze młody i głupi, miałem na sumieniu mniejsze i większe grzeszki, ale wyszedłem na ludzi i wszystkim tego życzę. Odnalezienia swojej drogi, swojego celu.
Mnie ochrzczono w wieku czterech lat. Chyba byłam na tyle świadoma, że na palcach potrafiłam pokazać ile mam lat. Tylko pewnie byłby mały odsetek ludzi, którzy w dorosłym wieku chcieliby przynależeć do jakiejś wiary?
/A mnie obrzezano, kiedy miałem osiem dni, bo taka jest tradycja. Można by powiedzieć, że to w pewnym sensie okaleczenie na całe życie, bo tak zapisano to w Torze. Spytaj kogoś, czy potrafi podać jakiś racjonalny argument uzasadniający ten nakaz, a najpewniej nie będzie potrafił podać prostej odpowiedzi. 
/Jeśli ktoś chciałby należeć do jakiejś wiary, robiłby to nawet bez narzucania mu jej, gdy był nieświadomym dzieckiem. Przynajmniej ja tak uważam.

Astrid Löfgren

N, to prawdziwa zagadka, bo przecież wcześniej podbijał do Lagerthy. Widocznie lubi różnorodność.
Oni pokażą pazurki, widać to po nich i słychać. Bardzo mącą, szczególnie jeśli chodzi o Flokiego, więc nudy nie powinno być.
Właśnie próbuję sobie przypomnieć jak to było z tym Harabardem. W trzecim sezonie chyba było trochę wyjaśnień odnośnie jego osoby.
Znaczy Floki to taki wikiński Jezus? :P Musiałabym to jeszcze raz zobaczyć, ale prawie mamy odpowiedź: Harabard to Odyn, Floki to jakiś inny bóg.
Hah, widziałam, ale w sumie nie jęknął jakoś szczególnie, więc może jakieś wzmocnienie ma, czy coś. Matko, co ja plotę.
/Ja rozumiem, że Lagertha dała mu kosza, ale nie sądziłam, że aż tak obniży po tym standardy. Już prędzej widziałabym go kręcącego z Kwenthrith, bo tutaj mógłby coś tym osiągnąć. Jest dobry w manipulacji, a dzięki temu mógłby ułatwić sobie przejęcie Mercii.
/Ciekawi mnie tylko skąd ta zmiana i zrobienie z Halfdana Czarnego brata, nie syna Pięknowłosego. I muszę przyznać, że co jak co, ale włosy Harald ma zacne ^^. Szczególnie widoczne było to w scenie, gdy rozczesywał je w porcie.
/Ponoć Floki jest w pewnym sensie odpowiednikiem Heimdalla, nie Lokiego, choć krążyły takie pogłoski. W końcu Floki to także strażnik choć nie mostu, a tradycji. Ale to dość naciągane.

/Na pewno nauczył się na błędach i teraz nie rozstaje się z ochraniaczem. Tak, to sensowne wytłumaczenie. Albo jęczał, ale w środku, żeby nie pokazać, że zrobiło to na nim wrażenie :P
Sam, a reagujecie zwykle wy? Macie w ogóle rozsiane po kraju bazy? Może głupie pytanie, ale w sumie to nie wiem jak to jest z tymi lokacjami.
/Staramy się reagować każdorazowo, choć zazwyczaj a raczej zawsze nie tylko my podrywamy się na nogi na alarm.
/I nie, niestety nie mamy baz w całym kraju. Mamy dwie, obie zlokalizowane w Nowym Jorku. Ale kiedy zajdzie taka potrzeba, możemy korzystać z siedzib SHIELD. Jednak czasem i to jest zbyt mało.
James, nie.
Neh, nie zrobię ci tego. Jeszcze mi potem zarzucisz, że coś ci sugeruję.
No szok, bo tego to się po wyszkolonym żołnierzu nie spodziewałam. Chyba miałeś wtedy gorszy dzień.
A co ty byś nią mógł robić delikatnie? Ciężka, śliska, silna, więc nawet nie wiem, czy by się dało. Chyba, że próbowałeś i się udało, wtedy cofnę swoje słowa.
Właśnie nie, tym razem tak nie pomyślałam. Zastanawiam się, jak bardzo musi być do dupy, że ratujesz się humorem. W sumie nie wiem, czy tak jest, ale sama tak mam i dlatego o tym pomyślałam.
/Och, nie udawaj, że nie spodziewałaś się takiej odpowiedzi. Ale chociaż staram się udawać, to już coś.
/Czyli co, kolejny raz mówisz, że jest coś, co chciałaś mi powiedzieć, ale potem zmieniasz zdanie i jednak mi tego nie mówisz? To jest niesprawiedliwe. Chyba, że ciągle mścisz się za ruletkę? Przecież mówiłem, że nie pamiętam wszystkiego, co z tym związane. Bo mówiłem?
/Wtedy często miewałem "gorsze dni". Wiesz, pranie mózgu, programowanie, te sprawy. Czasem , kiedy nie wgrywali mi parametrów potrzebnych do kolejnej misji, myślałem wtedy bardzo... jednotorowo? Schematycznie? Nie wiem, jak to nazwać. Grunt, że potem to poprawili.
/Z tym "delikatnie" to chodziło mi raczej o nie rozgniatanie niczego w dłoni i nie wyrywanie drzwi z zawiasów. Ale tak, czasem udaje mi się dozować siłę na tyle, by robić coś tak "delikatnie", jak zrobiłby to normalny człowiek.
/Jest dobrze... Jest źle.

STUCKYHOLICZKA

Kurczę, mogłam napisać, że krzyż był do Ciebie - ale pociągnę temat z Bucky'm xD
Jak Ci miniaturka idzie?  
O Boże, padam tu ze śmiechu : [link] muzyka, nauczyciel xD
Ale tego nie czaję: [link]
A paringi kobiece lubisz? 
/Znowu moja wina :P Po prostu założyłam, że skoro rozmawiałaś z Bucky'm o różańcu, to z krzyżem też było do niego.
/Jak po grudzie. Nie miałam ostatnio czasu, by nad nią przysiąść, ale postaram się skończyć ją do weekendu. Ale za to notka #35 nie pojawi się na czas, bo przyznaję, nawet jej nie zaczęłam, a nie mam już notek na zapas. 

/Ten pierwszy filmik jest sklecony tak cudownie, że aż nie mogę się na niego napatrzeć. i jeszcze to "Loki / Tony Stark - Prostitute And Playboy" w polecanych. Tja, podziękuję.
/Preferuję jednak pary m/k, kilka m/m też lubię, ale przyznaję, nie zdarzyło się jeszcze, żeby zainteresował mnie jakiś związek k/k.
Ale wiele też tracisz Sam. Nie tylko pidżamę xD
Masz jakiś fanklub? 
Nie jest oczywiście tak, że w ogóle nie korzystam z internetu. Korzystam, czasem całkiem sporo, ale zwyczajnie unikam wyszukiwania informacji o sobie, czy o osobach, które znam. Czasem ludzie wypisują takie bzdety, że można albo się z tego śmiać, albo się wściec. A co do do fanklubu, coś tam pewnie by się znalazło.
A, więc sobie nic z nią nie zrobię xD
W sumie jakbyś umierał to i ja mogę Cię ochrzcić nawet wodą z butelki.. Jakbyś tak kiedyś chciał.
W sumie to muszę przyznać, że gdy zestawi się polanie głowy wodą i obrzezanie, ta pierwsza opcja brzmi jednak bardziej zachęcająco. Szkoda tylko, że szczeniaka nikt o zdanie nie pyta, tylko ciacha. Dlatego takich decyzji nie powinno narzucać się już za dzieciaka, a pozwolić na podejmowanie ich, gdy człowiek jest już odpowiednio świadomy i dojrzały. 

Astrid Löfgren

N, z Egberta robią się ciepłe kluchy przy Judith. A to niedobrze, jest w końcu królem. Prędzej jednak jego syn załatwi sprawę, tak mi się przynajmniej wydaje. Egbert musiałby mieć bardzo mocny powód, żeby ją zabić, wygnać, cokolwiek, a na to się nie zapowiada, skoro ją kocha, jak mówi, i bla bla, love story pełną parą.
Sporo na to wskazuje, że to jej intryga. Dziwnie spokojnie podeszła do relacji Chinki z Ragnarem. A kiedy pojawił się Harald, nawet z ich spojrzeń można było przypuszczać, że coś jest na rzeczy. Poza tym cały czas mam nieodparte wrażenie, że Aslaug robi cały czas kroczki w przód, żeby ukatrupić Ragnara.
Ponoć tak podają skandynawskie sagi. Możliwe, że właśnie o to przywództwo w gruncie rzeczy chodzi.
No i właśnie, znów zaczyna się robić zbyt dużo symboliki, bo podejrzewam, że to jednak nie tylko pieprzenie się na mokrej trawce, ale jakiś przekaz. Harabard może być ucieleśnieniem któregoś z bogów (nie zdziwiłabym się, gdyby Lokiego, bo wszystkim mąci w głowach), co z automatu łączy się z Flokim, który jest bardzo, ale to bardzo wierny swoim bogom. Wspólnym mianownikiem jest Aslaug, która jest wieszczką. Tylko co dalej? Mam nadzieję, że z późniejszych odcinków będzie dało się wywnioskować, o co chodziło. 
/Do teraz nie mogę pojąć, co odbiło Egbertowi, że zabrał się za synową. Jakiś kryzys wieku średniego, czy co? Poszerzanie granic już mu nie wystarczało, więc postanowił podbić też Judytkę?
/O ile za Aslaug (ciągle wydaje mi się, że to Asulg, nie wiem dlaczego) nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam, to za to Harald i jego braciszek zapowiadają się naprawdę ciekawie i widać, że mają potencjał. Mam nadzieję, że tego wątku nie skopią tak, jak tego z Chinką.
/Ponoć Harabard to Odyn we własnej osobie, który także miał w zwyczaju odwiedzanie samotnych kobiet, które z jakiś przyczyn nie mogły zajść w ciąże, i pomagał im w rozwiązaniu tego problemu. Poza tym Harbard to ponoć jedno z imion Odyna. Choć równie dobrze może być skandynawskim odpowiednikiem Rasputina :P A jeśli chodzi o Flokiego, zaciekawiło mnie to, co dokładnie miał na myśli jasnowidz przy ich ostatniej rozmowie, mówiąc, że czekał na niego setki lat. Poza tym, w S03E06, kiedy Floki przybił zabić Athelstana, widać, że kiedy wysiada z łodzi, którą przypłynął, nie dobija do brzegu. Wysiada dobrych kilka metrów od niego, po czym wydaje się kroczyć po wodzie, nie zauważony przez nikogo. Jest to około 38-39 minuta odcinka. 

/A jeśli chodzi o Bucky'ego i cios poniżej pasa - niby oczywiste, a on do teraz się tego nie nauczył, bo na jednym z klipów widać, że właśnie tam obrywa od Natashy. Ale przynajmniej nic dziwnego, że potem się wkurzył :P 
Sam, czyli wtedy, kiedy zaatakują? Jaki jest wasz przeciętny czas reakcji na jakieś wydarzenie z Hydrą związane? 
Tak, właśnie wtedy, kiedy przypuszczą atak. Czasem możemy zareagować niemal natychmiast, a czasem mija sporo czasu, zbyt dużo, zanim uda się nam dotrzeć z bazy na miejsce. Wszystko zależy od tego, gdzie dokładnie zaatakują i w jaki sposób.
James, no dziękuję, że tak we mnie wierzysz. Chociaż jeden, który docenia nie przypalenie makaronu.
A, bo byś pewnie za chwilę walnął jakiś błyskotliwy komentarz i by mi się smutno zrobiło. Ale jeszcze mogę nadrobić braki i jednak ci tego nochala utrzeć.
O jeny, seeeerio? Przecież walenie poniżej pasa to oczywista oczywistość!
No ja wiem, wiem. Ale trochę się nauczyłeś dozować siłę, nie? No właśnie.
Oczywiście, że dobrze, więc się cieszę póki masz w miarę dobry humor, co by się za tym nie kryło.
/Przecież ja zawsze w ciebie wierzę i cię doceniam. No, nie zawsze. No dobra, zazwyczaj mam to gdzieś. Ale bez obrazy, nie?
/Nie jestem raczej typem, który wali błyskotliwymi komentarzami, ale dobra, możemy spróbować. Najwyżej twoje utarcie nosa tak mnie zaboli, że będę potem rozpaczać po kątach.
/No seeeerio, szok, no nie? I tak, wiem, że to oczywistość, więc proszę, skończmy lepie ten temat, zanim w ogóle go zaczniemy. 
/Tak, nauczyłem się, bo inaczej zgniatałbym wszystko, czego się dotknę. Chodziło mi po prostu o to, że jednak robienie czegoś delikatnie lewą ręką jest trudniejsze przez to, że nie mam w niej czucia. Wiem, że coś trzymam, ale to tyle.
/Jakby co, zaznaczam, że nie przyćpałem, bo mogę się założyć, że albo to rozważałaś, albo niedługo byś to zrobiła. Także nie, nie tym razem.

STUCKYHOLICZKA

Tj, gdybym miała o nich czytać, ale nie mieć w głowie ich.. Wiesz o co chodzi? Takie typowe AU to chyba dałabym radę, ale z całej łączącej ich historii to właśnie Stucky najbardziej do mnie przemawia. Choć każdy z każdym jakaś burzę przetrwał xD
Dla mnie Stucky jest jednak jak każdy inny pairing, który w kanonie zwyczajnie nie ma szansy zaistnieć i trzeba ponaginać kilka wątków, by podstawy pod ten związek miały ręce i nogi. Jasne, jeśli miałabym oceniać, który związek mógłby naprawdę zaistnieć w kanonie, Stucky miałoby do tego najlepsze predyspozycje. Na pewno większe od tego całego Frostirona i temu podobnym.
Kurczak? W sensie cykorzysz? xD 
Tak. I nawet nie będę tego ukrywał. Internet to zbyt dziwne miejsce.
To obietnica, czy groźba?
Temu Dziadzio, ja to zrobię za Ciebie. xD
Miałam znak! Jak zaznaczałam obrazki, na których znajduje się rzeka to wyszedł mi krzyż... xD
/Ani to, ani to. To po prostu informacja.

/Różaniec to chrześcijańska modlitwa. Krzyż to symbol także chrześcijański. A ja nie jestem chrześcijaninem, więc niby czego jest to znak? Co, mam pójść i się ochrzcić? 

13 kwietnia 2016

STUCKYHOLICZKA

Haha to spróbuj xD 
Ze Stucky to właśnie tak mam, że nie umiem ich sparować z kimś innym. Mimo, że najpierw zauważałam teksty Kapitana i Iron Mana ale nie, nie wiem czemu. Pierwszy raz mam coś takiego xD
Jakie paringi jeszcze do siebie dopuszczasz, nie tylko ze strefy komiksowej? xD

Pewnie i tak przeczytam xD
/Ja akurat nie mam tego problemu, że postać może być w parze tylko i wyłącznie z tą, nie inną osobą. Choć nie, mam tak w przypadku Lily i Marshala z "Jak poznałem waszą matkę", czy Flokiego i Helgi z "Wikingów". Za to spokojnie widzę Steve'a sparowanego i z Bucky'm, i z Sharon, i z Peggy (choć nie przepadam za tą parą, a nawet i to jest delikatnie powiedziane), a nawet i z Natashą Stark (ale z Tony'm jako Tony'm to już zupełnie nie). Bucky'ego mogę parować ze Steve'm, z Natashą, z Yeleną, z Ventolin, a nawet z Toro, czy z Tony'm. Grunt, żeby ta para była jakoś sensownie uzupełniona, żeby czuć było między nimi chemię. To najważniejsze. 
Sam, źle szukasz. Naprawdę rozwiń skrzydła w Internecie a znajdziesz wszystko xD
 Ależ wiem, że w internecie można znaleźć wiele dziwnych rzeczy. Dlatego nawet nie próbuję tam tego szukać, za bardzo boję się tego, co mógłbym znaleźć.
Em, że taki pierścionek czystości?
Rodzina to też przyjaciele czy adopcyjni dziadkowie xD Ciesz się, że nie proszę o duchową adopcję jako Twe dziecko, raczej za mnie różańca dziennie nie odmówisz.
/Cóż, na pierścień czystości jest już u mnie zdecydowanie zbyt późno. Brudny ze mnie człowiek, nawet nie wiesz jak bardzo.
/No tak, nie odmówię za ciebie różańca, bo w ogóle nie odmawiam różańca. Ponieważ to chrześcijańska modlitwa do Marii, prawda? No więc właśnie.

Astrid Löfgren

N, no właśnie ja też myślałam, że to będzie coś w stylu podmiany bohaterów, ale jednak na podobnych zasadach.
O Judysi już lepiej nie mówić... Ona też jest irytująca i czasami wydaje mi się, że całkowicie zbędna. Jej postać jest cholernie nielogiczna. A sposób uśmiercenia Kwenthrith pozostawia niedosyt, bo to po prostu głupia śmierć. Ale przynajmniej zrobiło się trochę luźniej w obsadzie i może nie będzie już aż tylu zapychaczy czasu.
I chyba najbardziej prawdopodobne. Co te Chinki robią z wikingami, ech...
Z tego co mi wiadomo to też jest taka hipoteza, że cierpiał na coś w rodzaju łamliwości kości, ale również ciężko mi w taką wersję uwierzyć.
Mam nadzieję, że wróci z dziesiątego planu na ten pierwszy. A Porunn to pewnie podróżuje z Halabardem, czy jak on tam się nazywa :P Wiesz, w końcu działa jak magnes na kobiety. 
/Osobiście nadal mam nadzieję, że albo Egbert pójdzie po rozum do głowy, albo Aethelwulf wróci z Rzymu i zrobi z nią porządek. Szczególnie, jak dowie się, że to jego żoneczka stoi za śmiercią ciężarnej Kwenthrith, a tatusiek został królem Mercii. 
/Cały czas zastanawiam się nad tym, czy Aslug to wszystko zaplanowała. W końcu uzależnienie się Ragnara od Chinki i jej narkotyku dziwnie zbiegło się w czasie z przybyciem Pięknowłosego, którego odrzuciła kiedyś jego wybranka. Mogłaby być to właśnie nasza Smoczyca.
/Wiking z łamliwością kości, który słynął z tylu podbojów? Mógłby być dobrym strategiem, jasne, że mógłby, ale to raczej by nie wystarczyło.
/Jeśli chodzi o Hararda, to nadal nie rozumiem o co chodziło w wizji Floki/Aslug/Harbard. Oprócz tego, że była to kolejna okazja, by pokazać, jak bohaterowie się bzykają. A teraz pokazywane jest to częściej, niż w trzech poprzednich sezonach razem wziętych.
 Sam, a skąd głównie czerpiecie informacje o ich planach? 
Przechwytujemy ich wiadomości, dostawy, plany, przesłuchujemy jeńców, czasem ktoś podrzuca nam jakieś wiadomości w zamian za ochronę. Czasem działamy jednak dopiero, gdy szczury wyjdą z nor.
James, nie przypaliłam makaronu. Możesz gratulować.
No właśnie chciałam ci utrzeć nosa z tymi statystykami, ale stwierdziłam, że po co strzępić sobie język. I co takie chytruski robiły? Jak się broniły?
Znając moje szczęście to poklepałbyś lewą i to z potrójną siłą. Płuca by mi wyrwało.
Lubię te twoje wahania nastrojów, chociaż nie wiem co się za tym kryje, ale mniejsza. No taki bzdet to pewnie zapamiętasz. I fakt, na lepsze traktowanie nie masz co liczyć. Chyba, że będziesz grzeczny.
/A więc brawo, wspaniałe osiągnięcie. Kariera w kulinariach stoi przed tobą otworem, musisz tylko wykorzystać szansę, a wespniesz się na szczyt!
/Zrezygnowałaś z okazji, by utrzeć mi nosa? Coś się stało? Jesteś chora? Hormony wariują? Albo nie, nie chcę wiedzieć. Chcę? nie, nie chcę. Tak będzie lepiej. 
Jedna raz kopnęła mnie z kolana w kroczę, a potem zdzieliła z główki. A potem powtórzyła cały proces. Byłem gotowy na atak, ale nie sądziłem jednak, że będzie... no, taki. Inne zazwyczaj wykorzystywały to, czego je nauczyłem i nie robiły tego w tak prymitywny, choć jednak skuteczny sposób. Pamiętam, że bolało. 
/Z protezą jest taki problem, że czasem mam problemy z oceną siły, jakiej w coś wkładam. Nie mam w niej czucia, więc to raczej nic niezwykłego.
/A czy to ważne, co się za tym kryje, z jakiego powodu, dlaczego? Grunt, że nie siedzę i nie użalam się nad sobą, a to dobrze, nie? O to chodzi.